Plany eksploatacji złóż na asteroidach mogą doprowadzić do konfliktu prawnego

Kategorie: 

csmonitor.com

Ostatnio ciała niebieskie znajdujące się w bliskości Ziemi wzbudzają zainteresowanie nie tylko z powodu możliwych zagrożeń. Deklaracje firmy z Seattle, Planetary Resources, wskazują na chęć pochwycenia asteroidy i wysłania zrobotyzowanych urządzeń do pobrania stamtąd złóż metalu.

 

Nawet jedna asteroida uchwycona i poddana procesowi wydobycia stanowi ogromną wartość. Firma Planetary Resources zapowiedziała, że zaczyna właśnie budowę własnego teleskopu, który będzie użyty w celu wybrania obiektu, który zostanie pochwycony. Myliłby się jednak ten, kto uważałby, że tylko jedna firma zainteresowała się kosmicznymi kopalniami, w kolejce czeka już firma Moon Express z Las Vegas. Oni jednak za cel wybierają Księżyc.

 

Gdy te przedsięwzięcia nabrały realności pojawiły się od razu wątpliwości natury prawnej. Na jakiej podstawie będą to robić? Komu będą płacone podatki? Pytania te dosłownie zawisły w próżni.

 

Obowiązujące traktaty międzynarodowe normujące działalność w zakresie badań i pokojowego wykorzystania przestrzeni kosmicznej, jako podmiotów dotyczą raczej państw niż firm prywatnych. Jakkolwiek traktat z 1967 roku ustala, że państwo nie może być właścicielem innego ciała niebieskiego, na przykład Księżyca to już na pytanie, kto jest właścicielem asteroidy trzeba będzie odpowiedzieć.

 

Wygląda na to, że w sprawie musi się wypowiedzieć ONZ a unormowania prawne precyzujące wątpliwości własnościowe są koniecznością. Weźmy sprawę podatków. Zwykle płacone są na terytorium kraju, w którym prowadzona jest działalność gospodarcza. W przypadku asteroidy nie sposób tego określić.

 

Przedstawiciele firmy Planetary Resources poproszeni o ich punkt widzenia stwierdzili, że według ich analiz prawnych mają prawo do rozpoczęcia kopalni w kosmosie. Twierdzą, ze traktat z 1967 roku nie zabrania takich praktyk, czyli a contrario są one dozwolone. Oznacza to tylko, że sytuacja prawna jest niejasna i może się okazać, ze komuś szybko zacznie zależeć na storpedowaniu planów amerykańskiej spółki.

Powyższy wykres pokazuje, o co tak naprawdę toczy się gra. Naukowcy z Planetary Science Institute wyliczyli wartość rud metali na dwukilometrowej asteroidzie. Przy cenach z 1994 roku wartość znajdującej się tam rudy żelaza, kobaltu, niklu i platyny sięgała 25 bilionów dolarów (25 tysięcy miliardów dolarów). W 2012 wartość takich samych rud żelaza to już 87 bilionów dolarów. Cały dług USA to 15,5 biliona dolarów. Gra jest, zatem prowadzona o wysoką stawkę.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Sowa

Jest jeszcze prawo rynku -

Jest jeszcze prawo rynku - jak sprowadzą milion ton platyny i nagle zrobi się jej 100 razy więcej to ceny od razu się załamią... jakby platyny było tyle co żelaza, to mielibyśmy widelce z tego metalu... poza tym co się stanie jak masa ziemi wzrośnie? będziemy mieli dłuższy rok czy dłuższą dobę?

Portret użytkownika zbig

od dziś ustanawiam takie

od dziś ustanawiam takie prawo: wszystkie asteroidy są moje! i mnie należy płacić za korzystanie z nich. debilne? owszem ale taka jest właśnie ludzkość. chcieli by podatki od czegoś co nie należy do nich! powinno być : kto pierwszy ten lepszy.

Portret użytkownika Venture

Podatki, jeszcze tego

Podatki, jeszcze tego brakowało. W kosmosie na szczęście nie ma poborców podatkowych - nie ma podatków. Niech spróbują wysłać astronautę-urzędnika i armię policji by doglądała przestrzegania prawa. Ciekawe kto miałby ich tam umieścić gdy NASA ostatnio cienko przędzie. Co prawda mają bardzo dużo osiągnięć, lecz ostatnie działania stawiają ich działalność pod znakiem zapytania. Np nowy program wynoszenia ciężkich ładunków na niską orbitę (Space Launch System) przy użyciu silników, dodatkowych rakiet i zbiorników zewnętrznych wycofanych wahadłowców. Gdzie prawie wszystkie komponenty są już na miejscu a oni wystrzelą pierwszą rakietę dopiero w 2017 i to za kwotę 17 mln USD za tonę, gdzie taka korporacja jak Space X osiąga dzisiaj koszt 4 mln USD/tonę i planując w przyszłości osiągnąć 2,5 mln za tonę. Tani nie są to trzeba przyznać i nie spieszy im się zbytnio, ale skoro zatrudnieni są w NASA fachowcy na etacie to lepiej przeciągać, by pracowali jak najdłużej.Przyszłość astronautyki należy do firm prywatnych takich jak SpaceX, Bigelow Airspace, Virgin Galactic czy innych i dużo wskazuje na to, że pierwsza wyprawa załogowa na Marsa również może odbyć się z udziałem prywatnych środków. Popyt na turystykę kosmiczną jest ogromny i zamiast zabierać pieniądze podatników loty poza planetarne finansowane będą z zysków turystyki, którą zainteresowani są bogacze. Przynajmniej ich pieniądze będą dobrze zagospodarowane. Eksploatowanie ciał niebieskich z użyciem obecnych rakiet chemicznych startujących z powierzchni Ziemi jest bardzo nieekonomiczne. Np, by dolecieć na powierzchnię Księżyca stosunek mas mieszanki napędowej do ładunku wynosi 58 do 1 (start z Ziemi), a 12 do 1 (start z Marsa) i to mimo, że Mars jest znacznie dalej od satelity Ziemi. By dolecieć do pasa planetoid między orbitami Marsa i Jowisza trzeba by zużyć aż 15 razy więcej paliwa w przypadku startu z Ziemi.Dlatego ważne jest ustanowienie autonomicznej bazy Marsjańskiej, ewentualnie na Księżycu jeśli poważnie myśli się o eksploatacji przestrzeni pozaziemskiej. No i ciekawe jakich odkryć dokonają na Czerwonej Planecie, nie od dzisiaj wiadomo, że NASA nie mówi ludziom wszystkiego, a spekulacje i teorie spiskowe narosłe wobec kilku obiektów są bardzo ciekawe. Jak to będzie wyglądało z prywatnymi przedsięwzięciami, czy też wprowadzą cenzurę niektórych odkryć dla siebie?Miliony kilometrów od Ziemi nikt nie będzie zawracał sobie gitary podatkami. Inne planety, inne prawa. No chyba, że USA zamierza założyć Imperium kosmiczne a na straży postawić kogoś a'la Lorda Vadera pilnującego by rebelia się nie rozprzestrzeniła po kosmosie, no i oczywiście by wszędzie zapanowała demokracja.Tylko, żeby Ksieżyc nie wyglądał po tych całych eksploatacjach w ten sposób: http://www.youtube.com/watch?v=4AmVocfKvPw

Portret użytkownika nizinny108

Jak na Dzikim Zachodzie :)

Jak na Dzikim Zachodzie Smile Kto pierwszy dobiegnie do działki ten będzie właścicielem. Chyba , że sąsiad uzna, że był wcześniej... Oczywiście sądzę, że te kwestie zostaną niebawem uregulowane. Jak wszystko.

Portret użytkownika flightradar

Raczej nie dojdzie do tego w

Raczej nie dojdzie do tego w najbliższym czasie.System finansowy, gospodarczy jest nie przygotowany na to-asteroidy nie są ludzką  własnością,ale oczywiście korporacje ostrzą zęby i będą myślec jaki tu przewrót zrobić aby zarobić za wszelką cenę.To naprawdę bezczelne myślenie. Nie biorą pod uwagę tak wielu spraw,choćby tej,że ktoś patrzy na nich z góry i nie wydaje mi się,żeby wyrażono zgodę na "rozwalanie" skał w kosmosie, podobnie jak udaremniono plan destrukcji Księżyca...oh gdzie te czasy,gdzie te zmiany na lepsze, kiedy ludzie sie ockną?Oczywiście to tylko moje zdanie.

Portret użytkownika Prc

Zwyczajnie. Uznać każdą

Zwyczajnie. Uznać każdą przechwyconą asteroidę, jako spadłą na terytorium armatora urządzeń przechwytujących. Wtedy na mocy prawa o rzeczach spadłych na jakiekolwiek terytorium, właściciel owego,  w ustalonej proporcji dzieli się wartoscią tej rzeczy, z skarbem państwa które sprawuje jurydystrykcję nad rzeczonym terytorium. ATa wątpliwosć czy przypadkiem nie należałoby się jeszcze podzielić z państwem nad którym asteroidę przechwyconą, na mocy podanego faktu, tąże łatwo zreszto można rostrzygnąć. Mianowicie: asteroida zanim spadnie, parę razy jeszcze okrąży pas wokoło Ziemi, obejmujący zwykle wiele różnych państw. Skoro jednak meteoryt wzglednie asteroida bezwzglednie należy do terytorium na które spadła a nie do terytoriów nad którymi tylko przeleciała, to trrzeba chyuba zastosować tą zasadę o rzeczach znalezionych na ziemi, jako na niią spadłych Smile

Strony

Skomentuj