Planetarny Umysł, Rząd Światowy… Co zastąpi demokrację?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Wielu ludzi wciąż uważa, że współczesna postać demokracji jest najlepszym z możliwych ustrojów. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że albo demokracja nie spełnia pokładanych w niej nadziei we właściwym sposób, albo to społeczeństwa demokratyczne nie potrafią mądrze i właściwie z niej korzystać. Przyszłość niesie wiele znaków zapytania.

Rozwój neurotechnologii sprawi, że konieczne stanie się np. stworzenie nowych praw, z których najważniejsze mogą okazać się: prawo do integralności umysłowej, prywatności mentalnej i wolności poznawczej.

Naukowcy są już w stanie zdalnie  sterować aktywnością  neuronów  dzięki nanocząsteczkom  magnetycznym. Stymulują  one neurony  wyposażone  we  wrażliwe  na zmiany  temperatury  kanały  jonowe.  Po  podgrzaniu  nanocząsteczek  przy pomocy zewnętrznego  pola magnetycznego  następuje  otwarcie  tych  kanałów. Powoduje ono w  konsekwencji wzbudzanie neuronów. Proces ten wymaga zastosowania specjalnie zbudowanych nici  DNA  i  nanocząsteczek wiążących  się  z  określonymi  neuronami. Procedura ta jest małoinwazyjna, a  po  jej zakończeniu mózg  może  być  zdalnie  sterowany  przez  zmienne  pole magnetyczne. Ktoś kiedyś może skonstruować optogenetyczny lub magneto-termiczny „sterownik człowieka”. Za jego pomocą będzie mógł w ludziach wzbudzać np. chęć do pracy, kupienia czegoś czy zagłosowania na konkretną partię. Czy wtedy nadal będziemy mogli mówić o demokracji w jakiejkolwiek postaci?

Trzeba zastanowić się więc nad innym formami ustrojów, które byłyby lepiej dostosowane do skali przemian i problemów cywilizacyjnych, z którymi w niedalekiej przyszłości będziemy musieli się mierzyć.

 

Pierwszą propozycją jest Planetarny Umysł.

Chodzi o połączenie wszystkich ludzkich umysłów i stworzenie jednolitego wspólnego światopoglądu i wspólnego zbioru celów ludzkości. Ten Planetarny Umysł,  korzystając jednocześnie ze wszystkich poszczególnych umysłów, miałby za zadanie zarządzanie światem. Potencjał intelektualny jednostki zostałby połączony z możliwościami wszystkich ludzi. Pojawiłaby się globalna zgodność działania. Ceną  za  to byłoby wyeliminowanie dotychczas rozumianej indywidualności. Jednak żaden umysł nie mógłby sterować innym umysłem, dlatego, że wszyscy byliby jedną Super-Świadomością. 

 

Drugą propozycją jest Rząd Światowy

Istnieją  dobra,  których zapewnienie leży poza możliwościami jednostek i rządów krajowych. Tylko Rząd Światowy mógłby być w stanie przeprowadzić takie projekty  jak np. kolonizacja nowych planet. Na czele takiego Rządu mogłaby stać sztuczna inteligencja albo  transhumanistyczna  elita  udoskonalonych  genetycznie (także moralnie!) ludzi. Jego zasięg mógłby obejmować także wszystkie skolonizowane planety. Dzięki takiemu Rządowi mogłoby udać się uniknąć wyścigu w rozwoju np. nanotechnologii. Żadne państwo nie mogłoby egoistycznie dokonywać nadmiernej eksploatacji zasobów na Ziemi i w Kosmosie. Udałoby się także uniknąć skrajnej nierówności, będącej wynikiem zdobycia przez jedno państwo zbyt dużej przewagi technologicznej.

Wadą takiego ustroju byłoby to, że szkody wyrządzone przez władze dotykałyby od razu całą cywilizację. Aby zapobiec ryzyku konfliktów destabilizujących państwa od wewnątrz, potrzebne byłoby wdrożenie nowoczesnych form nadzoru czy kontroli myśli. Taki Rząd doprowadziłby też prawdopodobnie do zniszczenia lokalnych kultur z powodu ich ujednolicenia. Wiązałoby się to z ustanowieniem nowej globalnej, synkretycznej religii i zanikiem tożsamości narodowych.

 

Trzecią propozycją jest lottokracja.

W ramach tej propozycji członkowie parlamentu byliby wybierani drogą losowania. Dzisiejsze wybory nie dają wszystkim równych szans na zwycięstwo. Konsekwencją jest betonowanie sceny politycznej przez ciągle te same partie. O wynikach wyborów decydują  w  znacznej mierze media, nie każdy ma też pieniądze na skuteczną kampanię. Do tego dochodzą różne manipulacje w systemach liczenia głosów i w granicach okręgów wyborczych. Wyborcy nie mają też czasu i odpowiednich kompetencji do  śledzenia  skomplikowanych  kwestii  politycznych, takich jak finanse publiczne, służba zdrowia, kwestie militarne itd. To z kolei powoduje, że ludzie nie mogą mieć pewności, że decyzje podejmowane przez polityków, leżą w najlepiej pojętym interesie społeczeństwa. Często zwycięzcami wyborów okazują się kandydaci, za którymi stoi jakieś wpływowe lobby.

W lottokracji byłoby inaczej. Przestałby istnieć problem  korupcji przy wyborze reprezentantów. Wybrani staliby się bardzo dokładnym odzwierciedleniem  społeczeństwa.  Mniej  więcej  taka  sama byłaby proporcja czarnych, białych, kobiet, mężczyzn, biednych i bogatych, zdobywających miejsce w parlamencie. Nie byłoby potrzeby obiecywać „gruszek na wierzbie”, aby przypodobać się wyborcom ani na siłę ubiegać się o reelekcję, gdyż o niej i tak decydowałoby losowanie na wzór Lotto. Dzięki temu wybrani w ten sposób politycy  mogliby  podejmować  decyzje niepopularne,  ale konieczne dla uzdrowienia systemu społeczno-ekonomicznego. 

 

Czwartą propozycją jest „głosowanie rankingowe”.

Zamiast  wybierać  jednego  (lub  kilku kandydatów) wyborca mógłby przydzielać każdemu z nich (lub niektórym) punkty – na przykład w skali od 1 do 10. Dzięki temu każdy mógłby pełniej wyrazić swoje poglądy na temat danego kandydata. W tradycyjnym głosowaniu mamy na karcie do głosowania różnych kandydatów, z których żaden nas do końca nie przekonuje. Jednak przy którymś z nich, niezależnie od stopnia naszych wątpliwości, stawiamy krzyżyk i dzięki naszym głosom ten, a nie inny człowiek staje się politykiem. „Głosowanie  rankingowe” mogłoby odzwierciedlać  preferencje wyborcze i zwiększać satysfakcję głosujących lepiej, niż jakikolwiek inny system, gdyż ocena kandydata byłaby pełniejsza. Wtedy wygrywałby ten, kto w takim głosowaniu zdobył nie najwięcej krzyżyków, ale najwięcej punktów. Można by też ustalić próg od którego otrzymywałoby się mandat posła czy samorządowca.

Nadchodzące czasy już teraz wymagają nowej podbudowy intelektualnej, duchowej, moralnej i etycznej. Trzymanie się rozwiązań, które zrodziły się tysiące lat temu, wcale nie musi być najlepszym pomysłem na dobrze funkcjonujące społeczeństwo przyszłości.

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika gg

Ssystem jaki jest

Ssystem jaki jest akceptowalny dla wszystkich jest oparty na Bogu czyli PRAWDZIE. Bez żadnych religii, kościołów i drewnianych czy glinianych bożków. Świątynią Boga ma być nasze serce a nie kaplica.

Portret użytkownika tubylec

Jedyny system w jaki miałbym

Jedyny system w jaki miałbym ochotę wejść to system oparty na prawdzie. Ale takiego przecież ludzie nie stworzą .. bo kto miałby go stworzyć, ogłupiała i zakłamana po uszy większość? Czy może elity, które nagle zechcą podzielić się tym, co same wiedzą? Tak więc jestem skazany na alienację.

A demokrację zastąpi rząd światowy z nową religią i armią której nikt nie podskoczy. Już niedługo .. wszystko jest właśnie starannie przygotowywane.

Portret użytkownika Maryjan_66

Nowy doskonały system

Nowy doskonały system zarządzania społeczeństwem będzie tak mądry jaka mądrość ludzka kwitnąca gdy stwarzają nowe życie (potocznie 'bzykają się')  i jaki mają plan na nie.

Nie ma nic w artykule o edukacji, czy uświadomianiu młodych ludzi po co na tym planie życia się pojawiają. A za to odpowiedzialni są rodzice i system edukacji jaki  kolejnemu pokoleniu fundują. Obecny w znakomitej  większości traktuje młodych jak bioroboty do przyuczenia w kierunku osiągnięcia zysku, samouwilebienia, przetrwania, lub zapewnienia emerytury.

Czy to będzie umysł planetarny, czy najdoskonalsza demokracja, czy Rząd Światowy - będzie ten twór zmierzał w tym kierunku, jaki wyznaczą kolejne pokolenia. Będziemy produkowac kretynów - stworzymy największego planetarnego kretyna w Galaktyce. Tylko nie wiem czy Ziemia na to pozwoli, a jesli nawet, to czy Galaktyka. Bezsprzecznie czarne dziury zaczną w końcu rywalizować o to, która ma ten twór pochłonąć

 

Portret użytkownika Czasy  ostateczne

  Amightywind Misja,która

  Amightywind Misja,która poucza o Świętości i czasach końca,nawróć sie juz dziś,bo jutro moze byc za późno. Czytaj Pismo Święte znajdziesz odpowiedzi w Proroctwach, BÓG przemawia przez Proroków.

katolicyzm Cię nie zbawi a pociągnie do piekła -szukaj prawdy! Znajdziesz ja w Amightywind 

Portret użytkownika wyzdro

Demokracja nie działa odkąd

Demokracja nie działa odkąd stała sie dziedziczna - popatrzcie na nazwiska rządzących - bardziej to monarchia .

Inne systemy tu wynienione także nie zdadzą egzamiun - jeśli ludzie będą mogli rządzić to szybko przeznaczą wszystkie państwowe dochody na zasiłki i pęsje gwarantowaną zlikwidują armię bo i po co jak nie ma wojny itp. złe decyzje na dłuższą metę.

Jedyny system to anonimowe wybieranie specjalistów z wielu dziedzin przez komputer na podstawie ich dorobku w danej dziedzinie.Ale nie ze względu na doświadczenie na stanowisku.

Dopóki taki system nie istnieje to zostają wybory ale wybierało by sie ministrów i tak np aby zagłosować na ministra sprawiedliwości należało by odpowiedzieć na 3 pytania z prawa ,a na ministra finansów na 3 pytania z ekonomii itd. zanim dostanie się kartę.

Czy to takie trudne ? Przecież partie przed wyborami i tak mają juz ułożone swoje listy minitsrów i jest ich mniej niż kandydatów na nic nie znaczące stołki posłów (przecież wiadomo że głosują jak partia każe )

Zresztą nie ma to znaczenia i tak kierunek jest stlko jeden - coraz wyższy social ,coraz wieksze zadłużenie - hiperinflacja , niepokoje społeczne/wojna domowa - reset i "nowy" rząd .

    

Portret użytkownika Nobodyx

Straszna wizja, rozwiązania

Straszna wizja, rozwiązania gorsze od obecnej chorej demokracji. Demokracja jest najlepszym rozwiązaniem o ile jest zdrowa. Obecnie jest obciążona rakiem jakim jest finansjera. To samo tyczy się UE. Cala jej idea jest wspaniała tylko ze dzisiaj UE jest własną karykaturą. 

Portret użytkownika Ractaros96

Koncepcja Planetarnego Umysłu

Koncepcja Planetarnego Umysłu mnie rozwaliła. Ktoś chciałby z ludzi zrobić rasę dronów Borg znaną ze Star Treka. Brakuje jeszcze tylko królowej tego całego ulu. Pomysłodawca (mam nadzieję, że to nie autor artykułu pierwszy wpadł na coś takiego, tylko skopiował) ma chyba jakieś problemy z własnym życiem chyba, może jakaś nieporadność w kwestii podejmowania decyzji albo coś? Dla ludzi, którzy pytają wróżki co mają sobie zrobić na śniadanie jest to święty Graal, a ja bym chyba wolał umrzeć niż stać się takim dronem. Poza tym widzę kompletną ignorancję dla historii w której mnóstwo ludzi straciło życie walcząc o wolność.

Demokracja jest okej, tylko jest to samoregulujący się twór, jeśli większość będzie propagować swoją głupotę, to cały system taki będzie. Potrzeba nam więcej wolnej i obiektywnej edukacji, bo inaczej będziemy zgubieni. W sferze politycznej dwie rzeczy muszą się zmienić - jawność działań i konsekwencja polityków.

Demokrację można spokojnie wyskalować do poziomu całej planety, jako tworu do którego państwa wstępują dobrowolnie, a ich przywódcy stają się posłami w ogólnoświatowym parlamencie.

...i pisze to ktoś kogo poglądy na temat "idealnego" ustroju ewoluowały na przestrzeni lat z autorytaryzmu absolutnego, przez autorytaryzm centralny i demokrację samorządową aż do pełnej demokracji.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika euklides

A gdzie anarchizm? To

A gdzie anarchizm? To najszybciej rozwijająca się obecnie ideologia z bogactwem nurtów i odłamów, a przy okazji najbardziej realna, bo naturalna. Do anarchizmu nikt nikogo nie zmusza, to najlepszy system dla ludzi, dlatego polega na dobrowolności. Głosowania, obojętnie w jakiej formie to terror większości nad mniejszością; terror który nie ma końca, bo po wyeliminowaniu jednej mniejszości, pojawia się nowy konflikt w środowisku dotychczasowej większości.

Przykłady terroru można mnożyć.

Hutu, którzy będąc większością wymordowali plemiona Tutsi w Rwandzie.

Bolszewicy, którzy fizycznie eksterminowali mienszewików, kiedy już socjalizm zwyciężył w Rosji. Kolejne konflikty zaczęły pojawiać się w obozie samych bolszewików, gdzie najpierw zaczęto wytracać starych działaczy, a potem zaczął się konflikt pomiędzy trockistami, a stalinistami.

Niemcy, którzy całkowicie demokratycznie zaatakowali Polskę w czasie II WŚ. Polacy (ok 30 milionów) wszak byli wobec Niemców (ok 100 milionowa Rzesza) mniejszością. Biorąc pod uwagę, że większość ma racje, to demokracja stała po stronie Niemców.

Demokracja to wyjątkowo okrutny ustrój, który jest całkowicie sprzeczny z naturą Słowian. Słowianie żyli bowiem w anarchizmie i najdłużej ze wszystkich ludów opierali się narzucanej przemocą i terrorem władzy centralnej.

Strony

Skomentuj