Pentagon chce przeprowadzić testy broni kosmicznej

Kategorie: 

Źródło: Pixabay

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych złożył wniosek o dofinansowanie w wysokości 304 milionów dolarów, co pozwoliłoby na prowadzenie dalszych badań nad kosmiczną bronią laserową, wiązkami cząstek i innymi nowymi formami obrony przeciwrakietowej.

Pracownicy Departamentu Obrony USA w 2023 roku chcą przetestować na orbicie działo laserowe w celu zbadania różnych rodzajów broni kosmicznego pochodzenia. Złożono już prośbę o dodatkowe 304 miliony dolarów w budżecie na rok 2020, co pozwoli na opracowanie mocniejszych laserów i innych narzędzi obrony przeciwrakietowej nowej generacji.

Urzędnicy twierdzą, że rozwijanie nowych rodzajów broni jest konieczne, aby zwalczać potencjalne zagrożenia ze strony obcych mocarstw, takich jak Chiny, Rosja, Korea Północna czy Iran. Pentagon zaplanował przeprowadzenie dwóch oddzielnych badań. Pierwsze ma polegać na sprawdzeniu, czy satelity wyposażone w lasery mogą być zdolne do unieszkodliwienia wrogich pocisków wystrzeliwanych z platformy startowej.

 

Oczekuje się zakończenia testów w ciągu sześciu miesięcy. Drugi eksperyment będzie polegał na badaniu kosmicznych wiązek cząstek, czyli innej formy ukierunkowanej energii, która potencjalnie może być w stanie zwalczać pociski za pomocą strumieni subatomowych cząstek, przemieszczających się niemal z prędkością światła.

Warto zaznaczyć, że to nie pierwszy raz, gdy Departament Obrony USA przygląda się takiej broni. Już w 1989 r. Stany Zjednoczone wystrzeliły w kosmos neutralną wiązkę cząstek w ramach eksperymentu o kryptonimie BEAR (ang. Beam Accelerator Aboard a Rocket). W raporcie z badań napisano wówczas, że testy zakończyły się skromnym sukcesem:

Program BEAR udowodnił, że technologia akceleratora może być dostosowana do środowiska kosmicznego. Eksperyment nie ujawnił żadnej niespodziewanej fizyki w przestrzeni kosmicznej.

Należy pamiętać, że istnieje jednak duża różnica pomiędzy pomyślnym eksperymentem, a gotową do działania, w pełni operacyjną bronią, która nie stanowi zbyt dużego obciążenia dla budżetu. W ramach wcześniejszych wysiłków, kilka firm przedstawiło swoje prototypowe projekty. Jedna z naszkicowanych broni była ogromna i liczyła sobie około 21 metrów długości. Od tego czasu wiele się jednak zmieniło, a postęp technologiczny sprawił, że możliwe jest zmniejszenie potencjalnych rozmiarów broni i obniżenie kosztów jej eksploatacji.

 

Urzędnicy na każdym kroku zaznaczają, że prowadzenie badań nie musi oznaczać, że Departament Obrony faktycznie kiedykolwiek zdecyduje się na wykorzystanie takiego arsenału w praktyce. Nacisk na rozwój kosmicznych broni odzwierciedla przede wszystkim rosnące zaniepokojenie postępami w technologiach rakietowych wśród wrogich i konkurencyjnych państw. Według jednego z oficjeli, kosmiczne działa laserowe i wiązki cząstek miałyby się stać "kolejną warstwą obrony dla mieszkańców Stanów Zjednoczonych".

Inicjatywa budzi oczywiście również spore kontrowersje i niepokoje. Kingston Reif, który kieruje polityką rozbrojenia i redukcji zagrożeń w Arms Control Association, uważa, że rozmieszczenie nowych rodzajów broni w przestrzeni kosmicznej byłoby katastrofą dla światowej stabilności strategicznej:

Aby zapewnić wiarygodność swoich środków nuklearnych, Rosja i Chiny prawdopodobnie zareagują na działania USA, budując nowe typy pocisków balistycznych dalekiego zasięgu. Te dwa mocarstwa mogłyby również podjąć kroki w celu zwiększenia ich zdolności do niszczenia amerykańskich laserów, co znacznie zwiększyłoby zagrożenie dla całego kosmosu.

W 1967 r. Stany Zjednoczone podpisały Traktat o przestrzeni kosmicznej, który zakazuje umieszczania broni jądrowej w kosmosie. Jeden z pracowników Departamentu Obrony wyjaśnił jednak, że traktat nie stanowi żadnej przeszkody w rozmieszczeniu laserów bądź wiązek cząstek na orbicie, ponieważ dokument wspomina tylko o "broni masowego rażenia".

 

Gdyby USA faktycznie rozmieściło swój arsenał w przestrzeni kosmicznej, to Stany byłyby pierwszym krajem, który oficjalnie zdecydował się na taki ruch. Słowo "oficjalnie" ma tu jednak kluczowe znaczenie, ponieważ z amerykańskich danych wywiadowczych wynika, że Chiny i Rosja również opracowują kosmiczną broń, która może pojawić się na orbicie nawet w przyszłym roku.

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: ZychMan
Portret użytkownika ZychMan

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl od ponad 2 lat. Specjalista z zakresu Internetu i tematyki naukowej. Nie stroni również od bieżących tematów politycznych.



Komentarze

Portret użytkownika 3plabc

Przeczuwam iż USA pod

Przeczuwam iż USA pod przywództwem Trumpa na poważnie przygotowują się do wskrzeszenia "Gwiezdnych wojen" i nawet pełnoskalowe wojny jądrowej. Co gorsza jesteśmy na styku Rosja NATO i konfrontacja nuklearna również miała by u nas miejsce (czytać zwłaszcza u nas). Co może świadczyć o poważnych zapatrywaniach USA w tej materii to wyjście z INF, wprowadzanie taktycznych głowic nuklearnych o mocy około 5-10 kt, które można zasadniczo używać do niszczenia zgrupowań przeciwnika w przypadku braków w siłach konwencjonalnych, oraz takie pomysły jak ten opisany w cytowanym artykule:

Radosław Korzycki, Dziennik Gazeta Prawna, „Wojna o pieniądze dla Pentagonu”: Donald Trump chce zabezpieczyć prawie 13 mld dol. w budżecie USA. Prezydent chce ograniczyć wydatki na obronność, również kosztem Polski. „W przypadku Polski chodzi o pięć inwestycji w ramach Europejskiej Inicjatywy Odstraszania (EDI): przedłużenie linii kolejowej i budowę kolejowego składu przeładunkowego oraz budowę magazynu paliwa w bazie lotniczej w Powidzu, a także niesprecyzowane, jeśli chodzi o lokalizację, przedłużenie linii kolejowej i budowę kolejowego składu przeładunkowego, magazynu amunicji oraz punktów zbornych. Łączna wartość tych inwestycji to 144,4 mln dol.”

No właśnie, po co strategicznie ważne zdolności logistyczne do przerzutu wojska i sprzętu jeśli w planach i tak mają między Odrą a Bugiem "rów atomowy" w celu powstrzymania ewentualnego rosyjskiego natarcia. Połączone w jeden obraz fakty malują zaiste apokaliptyczną panoramę.

 

Portret użytkownika U_P_Adlina

Bandycki uSSman ma krótką

Bandycki uSSman ma krótką historię. To po pierwsze. Po drugie, dziś nie trzeba stawiać buta na czyjejś ziemi, żeby zniszczyć jakiś kraj. Po trzecie wypadki w Syrii jasno pokazują, kto pada na ryj, a kto rządzi. Bandycki uSSman pada na ryj, a sojusz Chiny-Rosja rządzi. Poniał?

"Przeciwstawiać się zbliżeniu Polaków i Rosjan, podsycać ich wrogość do siebie, pamiętając, że sojusz rosyjsko-polski jest zagrożeniem dla Ukrainy" Fragm.uchwały OUN z 22.VI.1990

Portret użytkownika U_P_Adlina

200 lat, hehehehe! Ale cyfra,

200 lat, hehehehe! Ale cyfra, hehehehe! Co to jest w porównaniu do prawdziwych narodów, a nie jakiejś skundlonej mieszanki uSSmańskiej? 
Rządzą? Buhahahahaha! Kim? Nawet talibowie dali im łupnia w Afganistanie trollino, nie mówiąc o Rosjanach w Syrii. A i turcja olała padającego uSSmana rozpoczynając współpracę z Rosją. Świat śmieje się z padającego uSSmana i jego kwików, hehehehe! Sobie, a muzom więc pokwikuj bander-trollino.

"Przeciwstawiać się zbliżeniu Polaków i Rosjan, podsycać ich wrogość do siebie, pamiętając, że sojusz rosyjsko-polski jest zagrożeniem dla Ukrainy" Fragm.uchwały OUN z 22.VI.1990

Strony

Skomentuj