Papież Bergoglio błaga w "imię Boże" o wprowadzenie globalnej cenzury !

Kategorie: 

Źródło: internet

Jak państwo już wiedzą, bo pisze się od lat o dziwnych wypowiedziach papieża Frńciszka, jest on wielkim fanem "postępu i nowoczesności", a ostatnio, jak pisaliśmy na ZmianyNaZiemi, wzywał wszystkich do zaszczepienia się w imię "miłości i braterstwa". Z każdą jego wypowiedzią obecny papież schizmatyk kompromituje się coraz bardziej. 21 października 2021 roku Papież Franciszek zaapelował, a właściwie to "błagał w imię Boże" o zapewnienie wszystkim krajom i osobom dostępu do groźnych i nieprzebadanych preparatów przeciwko COVID-19. „Proszę o to w imię Boże” – mówił w przesłaniu wideo do spotkania światowych ruchów komunistycznych, nazywanych "ludowymi".

Podkreślił również, zgodnie z doktryną jego wiary w "globalny postęp i nowoczesność oraz zjednoczenie się ekumeniczne w jednej grupie wyznaniowej", że w trakcie protestów Black Lives Matter w Stanach Zjednoczonych uwidocznił się duch „zbiorowego Dobrego Samarytanina”. Natomiast przedstawicieli wielkich korporacji globalistów od technologii genetycznej usilnie namawiał o zwalczanie tzw. „dezinformacji”, „fake newsów” i manipulacji politycznej. Zapewne miał na myśli przeciwników szybkiego globalizowania całej ludzkości, bo chce jeszcze za swojego życia zobaczyć jak powstaje mityczny "Wielki Babilon", czyli jedna ogólnoświatowa religia.

Dodatkowo, w ramach religii "klimatyzmu" Franciszek „w imię Boga” zaapelował do firm wydobywczych, górniczych, paliwowych, leśnych, deweloperskich i rolno-spożywczych, by zakończyły destrukcję środowiska naturalnego. Co będzie wiązało się ze zniszczeniem przemysłu i wzrostem ilości ludzi biednych, którzy nie będą mogli sobie pozwolić na ogrzewanie swoich domów, przemieszczanie się do pracy i wielu innych rzeczy normalnych i potrzebnych do życia, a to się nazywa wprowadzeniem cywilizacji śmierci. Ostatni pojawiają się częste głosy, że obecny papież to w rzeczywistości "antypapież". Niektórzy wskazują, że trzy litery w jego nazwisku mają związek z duchową istotą "Gog'a". Sam papież nazywa się Jorge Mario Bergoglio, i jak widzimy jest tam trzyliterowe znamie "GOG" ! Krytycy jego pontifikatu mogą mieć rację, cośjest na rzeczy, przecież jego poczynania niszczą struktury Kościoła, którym rządzi: "Antypapież GOG, oziębiający cały Kościół Chrystusa, już wiele lat przywołuje „Goga”,  robi to bardzo zdecydowanie od czasów zakazu świętej Mszy Trydenckiej".

Tym razem antypapież, jak go nazywa spora liczba katolików, chce by światowe organizacje globalistów wprowadziły cenzurę i zakazały informowania o pacyfikacji społeczeństwa, przy okazji zaprowadzania globalnej religii klimatyzmu razem z medycznym przymusem wstrzykiwania wszystkim nieznanych preparatów GMO ! Pan BerGOGlio, mający w swoim nazwisku trzy okultystyczne litery "GOG", to rzeczywiście postać kontrowersyjna ! Nie ma w tej sprawie wątpliwości prześladowany arcybiskub Vigano, który napisał niedawno artykuł pt.: „Pandemiczny Sanhedryn” buduje „labirynt” kłamstw w sprawie COVID"  Warto zacytować kilka zdań z tego tekstu:

"Zapominają, ci nieszczęśni słudzy Nowego Porządku, że ich utopia, w istocie piekielna dystopia, jest odrażająca dla nas wszystkich właśnie dlatego, że nie bierze pod uwagę, że nie jesteśmy stworzeni z obwodów elektromagnetycznych, ale z ciała i krwi, z namiętności, uczuć, aktów bohaterstwa i hojności. Ponieważ jesteśmy ludźmi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boga, obdarzonymi inteligencją i wolną wolą. Ale tego demony nie mogą zrozumieć, i z tego powodu poniosą sromotną klęskę.

Aby ten dzień, w którym publicznie i odważnie manifestujecie swój sprzeciw wobec nadciągającej tyranii, nie pozostał jałowy i pozbawiony nadprzyrodzonego światła, zapraszam was wszystkich do odmówienia ze mną słów, których nauczył nas Pan. Uczyńmy to z zapałem, z impulsem miłości, wzywając opieki naszego Pana i Jego Najświętszej Matki nad nami wszystkimi, nad naszymi rodzinami, nad naszą ojczyzną i nad całym światem: Ojcze nasz, któryś jest w Niebie… +Carlo Maria Viganò, Arcybiskup" W tym temacie polecamy ten sensacyjny film !

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (2 votes)
Opublikował: inzynier magister
Portret użytkownika inzynier magister

Komentarze

Portret użytkownika tyutu

Kolejna obsesja Wielkiego

Kolejna obsesja Wielkiego Resetu, o której teoretyzował Klaus Schwab Rothschild. W jakim stopniu Jorge jest z nimi spokrewniony? Wystarczy pomyśleć tylko o tym, w jaki sposób biskupi upadli na twarz przed narracją COVID, jak szybko zamknęli kościoły i jak zalecili wiernym zaszczepienie się za pomocą autorytetu i prestiżu papiestwa, by sponsorować najpierw surowicę genową, a teraz transformację ekologiczną

Portret użytkownika inzynier magister

„Być może Franciszek trzyma

„Być może Franciszek trzyma się agendy liberalnej polityki, ale jest ona także dziwaczna i niespójna. Być może jest to celowe. Jest on jezuicki w pejoratywnym rozumieniu tego słowa, nieustannie zmieniając swoje stanowisko po to, by zarówno swoich przeciwników, jak i zwolenników trzymać w ryzach. Jednak jego przywództwo nie posiada żadnych pozytywnych atrybutów jego zakonu: doprowadziło do intelektualnego bałaganu, który przeraża skrupulatnych jezuitów, w tym tych liberalnych” – pisze na łamach „The Spectator” Damian Thompson w tekście pod tytułem „Czy papież jest protestantem?” W swej ostrej krytyce obecnego papieża brytyjski publicysta sugeruje, że ojciec święty prowadzi Kościół ku przepaści.

Wprawdzie, jak pisze dalej, „Kościół katolicki jest zbyt duży, by wpaść w przepaść, ale na Zachodzie kurczy się bardzo szybko. Jednymi centrami wzrostu i odnowy są pozbawione żargonu oazy tradycyjnego kultu”. Przypominając porównanie Kościoła do okrętu, do łodzi św. Piotra, Thompson stwierdza, że oprócz krytycznie nastawionego do obecnego papieża duchowieństwa, „dziesiątki tysięcy konserwatywnych katolików, w tym niektórzy kardynałowie, sądzą, że Franciszek kieruje ten okręt ku tym samym skałom, które doprowadziły do rozbicia liberalnego protestantyzmu – i to nie poprzez niewinną naiwność, ale z szalonym, autodestrukcyjnym błyskiem w oku”.

Publicysta uważa, że takie teorie na temat papieża Franciszka są uwiarygodnione jego „nieobliczalnym, a czasami mściwym zachowaniem”, wbrew „odgrywanej” przez niego „roli skromnego reformatora, pokornego, a jednak zdecydowanego”. Thompson podkreśla, że po wyborze kardynała Bergoglio na papieża dziennikarze nie zwracali uwagi na „zmieszaną reakcję argentyńskich katolików, którzy znali dziwny styl przywództwa nowego papieża”, sprzeczny z „wyrozumiałym czarem”, jaki papież rzekomo posiada. Przypomina też, że od chwili wyboru Franciszek nie postawił stopy w swoim kraju, choć odwiedził inne kraje Ameryki Łacińskiej. 

Thompson kontrastuje reakcję duchowieństwa na obecnego papieża z tą wobec „niezdecydowanego Pawła VI” i który był „niewątpliwie pogardzany przez tradycjonalistów” z powodu zakazu Mszy łacińskiej, ale „szacunek do urzędu papieża powstrzymywał większość z nich przed obsmarowywaniem go, jakby był jeszcze jednym terroryzującym biskupem”. Autor podaje przykłady zdecydowanie negatywnych i pogardliwych reakcji na Franciszka wśród kapłanów.

Krytykując liberalną agendę papieża, zwracając uwagę na negatywne cechy jego osobowości, a także problemy, z jakimi musi się on borykać, takimi jak kwestia skandalu molestowania seksualnego w Kościele, Thompson przytacza przykłady wspomnianego już „intelektualnego bałaganu”: „Czy jego rozwlekła adhortacja apostolska Amoris laetitia z roku 2016 pozwala rozwiedzionym i będącym w ponownych związkach małżeńskich katolikom na przyjmowanie Komunii? Nikt nie wie, Franciszek tego nie wyjaśni i tak oto stosowanie nauki Kościoła różni się mocno od diecezji do diecezji. Czy uznał on ukradkiem ważność anglikańskich i luterańskich święceń? Być może, gdyż przy kilku okazjach powiedział protestanckiemu duchowieństwu, by nie zawracało sobie głowy nawróceniem”.

Publicysta widzi jednak jedną sprawę, w której papież Franciszek jest „konsekwentny” w przyjmowaniu „liberalnych idei protestanckich”, a mianowicie: „Uwielbia swoje bezcelowe synody”. Jako przykład podaje „pierwszą fazę absurdalnie nazwanego synodu o synodalności”, który został zainicjowany w tym miesiącu. Thompson przytacza opinię ks. Raymonda de Souzy, który stwierdził, że te konsultacje w skali światowej skończą się nie jako konsultacje ze „świętym ludem Bożym”, ale jako „konsultacje ze świeckimi biurokratami kościelnymi w zamożnych krajach, powiększonymi przez różne oficjalne rady na poziomie parafialnym i diecezjalnym”.

Zdaniem Thompsona jest to „dokładny opis trasy obranej przez główne denominacje protestanckie” – trasy, która zakończyła się katastrofą. „Papież Franciszek przewodniczy anglikanizacji Kościoła katolickiego: coraz większej koncentracji władzy w rękach biurokratów, która wysysa życie z doświadczających już trudności parafii – kontynuuje swe rozważania. – Czy Watykan ma wystarczająco dużo pieniędzy, by zapłacić za tę folgującą sobie kampanię, to się okaże. (…) Dlaczego papież popycha Kościół tą drogą synodalną z takim entuzjazmem? Tak naprawdę nie wiemy. Moje przypuszczenia są takie, że z przyjemnością wzmacnia kościelnych biurokratów, których poglądy polityczne w przybliżeniu pasują do jego własnych”.

Thompson zwraca uwagę na „spektakularne uprzedzenia” papieża wobec konserwatystów, które wiążą się z jego „długoletnią pogardą wobec Stanów Zjednoczonych”. Według publicysty papież zdaje się kierować maksymą „Wróg mego wroga jest moim przyjacielem”, co prowadzi do „coraz większego paranoidalnego postrzegania konserwatystów, tradycjonalistów i wolnego rynku”. A to z kolei do „dwóch najbardziej kontrowersyjnych – by nie powiedzieć haniebnych – decyzji, jakie podjął papież”.

Te dwie decyzje to: porozumienie z Pekinem z roku 2018, które okazało się „jednoznaczną zdradą” Kościoła podziemnego w Chinach, oraz „nowe stłumienie tradycyjnej Mszy łacińskiej w Traditionis custodes”. Thompson uznał ten dokument za „wyjątkowy z powodu jego okrucieństwa i pochopnych stwierdzeń”. I wspomina o „pięknych nabożeństwach, które przyciągały niewspółmierne liczby młodych ludzi”, a które zostały już zniesione przez niektórych biskupów. Franciszek według niego „stosuje autorytarne środki, by prześladować katolików wystarczająco młodych, by byli jego wnukami”.

Źródło: spectator.co.uk

 

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Strony

Skomentuj