Operacja Fałszywej Flagi na Ukrainie, czy tragiczna pomyłka separatystów?

Kategorie: 

Źródło: twitter

Kulisy zestrzelenia malezyjskiego Boeinga są wciąż nieznane. Światowe media zostały zalane informacje na temat okoliczności katastrofy malezyjskiego samolotu pasażerskiego nad terytorium Ukrainy. Nadal jednak nie wiadomo kto strzelał i czy było to intencjonalne zestrzelenie, czy też tragiczna pomyłka.

 

Oczywiście zachodnie media, w tym polskojęzyczne już wiedzą kto odpowiada za ten incydent. Wskazuje się przede wszystkim separatystów, a jako dowód przytacza się rzekomo przechwycone nagrania łączności żołnierzy walczących ze wspieranymi przez zachód neobanderowcami.

 

Kontekst tego zestrzelenia jest taki, że armia ukraińska prowadzi operację wojskową, która eufemistycznie nazywa "antyterrorystyczną". Po chwilowych sukcesach okazało się, że w obrębie Ługańska i Doniecka, pokonanie separatystów nie będzie takie proste. Doszło nawet do tego, że cześć wojsk wiernych Kijowowi dostała się w okrążenie. Aby zapewnić ciągłość dostaw zaopatrzenia Ukraińcy stosowali samoloty transportowe.

Źródło: twitter

To właśnie dlatego separatyści usiłowali nie pozwolić na loty w tej okolicy. To, że powstańcy mają sprzęt zdolny do zwalczania celów latających wiadomo już od dawna. W ostatnich dniach do skutecznych ataków doszło między innymi 24 czerwca, kiedy spadł śmigłowiec Mi-8 pod Słowiańskiem. Zginęło wtedy 9 osób. Poza tym 14 lipca spadł w okolicy Ługańska ukraiński wojskowy samolot transportowy AN-26. W tym ataku zginęło 8 osób. Dwa dni później 16 lipca zestrzelony został ukraiński myśliwiec Su-25. Pilot zdołał się katapultować. Dokładnie dzień później 17 lipca doszło do zestrzelenia malezyjskiego Boeinga 777 z 295 osobami na pokładzie, wszyscy zginęli.

Źródło: twitter

W tym wypadku za wersją wskazującą na pomyłkę separatystów przemawia fakt, że początkowo sami chwalili się na twitterze, że zestrzelili kolejnego transportowego An-26. Okazało się jednak, że doszło do tragicznej pomyłki. Nie wszystko jednak się tutaj zgadza, bo Antonow to samolot turbośmigłowy, a takie maszyny latają na wysokości od 5 km do 7 km. Czy zatem separatyści zdolni do obsługi skomplikowanego systemu rakietowego rzeczywiście mogli popełnić aż taki błąd?

Źródło: twitter

Takiego samolotu nie ściąga się za pomocą rakietnicy, którą da się położyć na ramieniu. Do tego, aby zniszczyć samolot na wysokości przelotowej potrzebny jest cały system rakietowy składający się z części radarowej i wyrzutni. Sama wyrzutnia nic tu nie da, bo rakieta nie będzie w stanie korygować swojego lotu, co jest konieczne, jeśli chce się trafić cel poruszający się z poddźwiękową prędkością.

 

Władimir Putin oświadczył, że tragedii winna jest Ukraina, bo to na jej terytorium doszło do katastrofy. Zdaniem rosyjskiego prezydenta, to państwo, na którego terytorium doszło do zestrzelenia odpowiada za taką tragedię.

Wizualizacja ruchu lotniczego nad Europą - źródło: flightradar24.com

Społeczność międzynarodowa jest oburzona i prawie wszystkie kraje, których obywatele byli na pokładzie domagają się międzynarodowego śledztwa. Wyraźnie zabrakło takiego nacisku, gdy w podejrzanych okolicznościach spadł polski samolot z Prezydentem i osobistościami. Wygląda na to, że holenderscy turyści są po prostu więcej warci niż polska elita. No cóż, to tylko kolejny dowód na to, że Polska jest krajem teoretycznym i niepoważnym.

 

Pojawiły się też rozmaite teorie spiskowe. Jedna z nich zakłada, że zestrzelenia dokonali Ukraińcy, którzy planowali ukartować zamach na Putina. Rzeczywiście samolot prezydenta Federacji Rosyjskiej przelatywał kilkanaście minut wcześniej równoległym korytarzem powietrznym. Putin wracał ze swojego objazdu Ameryki Południowej.

Źródło: twitter

Trzeba przyznać, że malowanie obu samolotów jest bardzo podobne, ale IŁ-96 to maszyna czterosilnikowa, a Boeing 777 posiada dwa silniki, więc tylko zupełny laik mógłby pomylić te dwa samoloty.

 

Poza tym media rosyjskie przedstawiają zupełnie na poważnie rozmaite teorie wskazujące na to, że ten samolot, który rozbił się na Ukrainie to jest ta sama maszyna, która zaginęła 8 marca. Zaskakujące jest to, że dywagacje na ten temat prowadzone są na łamach poważnych rosyjskich tytułów prasowych.

Źródło: twitter

Pojawia się też wątek tak zwanej fałszywej flagi, czyli celowego sprokurowania katastrofy tak, aby osiągnąć jakieś nadrzędne cele polityczne, na przykład wprowadzenie obcych wojsk w celu tak zwanej "stabilizacji". De facto może się to skończyć wybuchem III wojny światowej.

 

Teorię fałszywej flagi zdają się wspierać niepotwierdzone doniesienia, wedle których polscy i ukraińscy kontrolerzy lotu z Warszawy i Dniepropietrowska mogli nakazać zmianę trasy lotu maszyny. Zupełnie zdumiewające w tym wszystkim jest to, że ICAO, czyli instytucja odpowiedzialna za awiację cywilną, nie uważała korytarza powietrznego nad obszarem wschodniej Ukrainy jako niebezpiecznego!

Trasa przelotu z 15 lipca, 16 lipca i 17 lipca

Teraz ta tajemnicza katastrofa musi zostać jakoś wyjaśniona, ale jak tego dokonać, skoro Ukraina nie ma dostępu do wraku? Separatyści twierdzą, że posiadają już dwie czarne skrzynki i deklarują, że dopuszczą służby do miejsca katastrofy. Powstańcy planują przekazanie ich do Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego - MAK. Ale instytucja ta, która była tak skora do szybkiego "skręcenia" dochodzenia w sprawie incydentu smoleńskiego, prawdopodobnie odmówi wszczęcia śledztwa i wskazuje na ICAO jako odpowiedni podmiot do jego prowadzenia.

 

Z najnowszych informacji wynika, że na pokładzie Boeinga 777 znajdowało się co najmniej 189 Holendrów, 29 Australijczyków, 27 Malezyjczyków, 12 Indonezyjczyków, 9 Brytyjczyków, 4 Niemców, 4 Belgów, 3 Filipińczyków i Kanadyjczyk, 1 Nowozelandzczyk zaś narodowość pozostałych 4 pasażerów nie jest jeszcze znana. Wszystkich 15 członków załogi było Malezyjczykami.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika BFA

Jesli ktoś chce wierzyć

Jesli ktoś chce wierzyć ruskim obrazkom, niech wierzy. Ten samolot leciał TĄ SAMĄ trasą 15, 16 i 17 lipca. Do sprawdzenia na fightradar24.com. Dopiero 18-go poleciał inna. Kto tu daje sie manipulować?

Portret użytkownika koń który mówi

Coś w tym jest. Facet

Coś w tym jest. Facet tłumaczy bardzo rozsądnie, że ciała ludzkie z samolotu spadającego z 10km po trafieniu rakietą byłyby rozsiane i zmasakrowane na całym terenie, a nie spokojnie leżały na miejscu.
A najważniejsze: eksplozji naziemnej nie poprzedził żaden upadek z wysokosci, nie ma żadnej smugi dymu, w ogóle nic nie spada na ziemię, nie wspominając już nawet o eksplozji w powietrzu. Przecież taki samolot powinien już na wysokości zamienić się w kulę ognia po trafieniu.
Jest ktoś kto umie to podważyć i znaleźć słaby punkt w tym materiale? Czy to jest możliwe, że nikt na tym terenie nie widział i nie nagrał telefonem tak spektakularnego zestrzelenia?
Wszyscy gadają o trafieniu samolotu pociskiem. Gdzie dowody, że był jakiś pocisk w ogóle i trafienie? Rosjanie podają, że spadł kolejny antek i pewnie spadł tylko ukraińska strona manipuluje i wmawia ludziom, że zestrzelono samolot cywilny, który został zwyczajnie spuszczony z wysokości w odpowiednim momencie.

Strony

Skomentuj