Ocean w okolicy Australii zmienił kolor na czerwony

Kategorie: 

Źródło: The Daily Telegraph

Trudno wyobrazić sobie gorszy czas na pojawienie się krwawoczerwonej wody oceanu niż niecały miesiąc przed oczekiwanym rzekomym końcem świata. Zwolennicy apokaliptycznych teorii twierdzą, że to kolejny dowód, że zbliża się koniec. Biolodzy morscy uspokajają, że zjawisko ma całkowicie racjonalne wytłumaczenie.

 

Popularne plaże w okolicy Sydney ze słynna Bondi na czele, rzeczywiście przypominają scenerię z jakiegoś katastroficznego filmu. Według naukowców woda zmieniła kolor na krwawy w wyniku obecności dużej ilości kwitnących w ten sposób alg. Ze względu na realne ryzyko zatruć zamknięto plaże. Władze sugerują, aby unikać kontaktu z algami.

W ciągu ostatnich miesięcy doszło już do kilku przypadków zabarwienia wody na kolor przypominający krew. Oto zjawisko z Chin a konkretnie z rzeki Jangcy. Miało ono miejsce 7 września 2012.

Oprócz tego w lipcu tego roku podobne zjawisko miało miejsce w Rosji, na Morzu Azowskim.

 

 

 

Źródło: http://www.theaustralian.com.au/news/bondi-beach-closes-as-red-algae-moves-in/story-e6frg6n6-1226524729541

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika rank1

Oj dziecko dziecko. Nauczyłeś

Oj dziecko dziecko. Nauczyłeś się pewnych słów z którymi sobie jeszcze nie radzisz. A co do epoki kamiena to niezbyt umieli "tylko krytykować" - byli raczej prości tak jak w Biblii się preferuje i tylko tacy rzekomo dostąpić mogą Zbawienia (lol, co za niedorzeczność). A co do mnie...to krytykuję gdy jest co krytykować.

Portret użytkownika rank1

Ja nie wierzę w to, że

Ja nie wierzę w to, że wszystko powstało samo z niczego ani od kreatora - czyli gdzie mamy wyjście? Jestem poza tymi oboma skrajnościami. Rozróżnienia czyni umysł a reszta jest mało ważne. Pisałem TYLKO w określonym kontekście. Zamiast atakować weź użyj mózgu i zastanów się - dla własnego dobra, niepotrzebnie zatruwasz sobie umysł bzdetami.
 
Wiara to rzecz prosta, podany w pigułce lek na bóle egzystencjalne. Wszyscy tutaj boicie się śmierci i albo chowacie głowę w piasek metafizyki albo oczekujecie rychłego końca świata żeby uniknąć nieuniknionego - śmierci.
 
Co do SolaFide - zastanów się nad jedną rzeczą jeśli bozia dała rozum - mówię szczerze i spokojnie. Dostrzeż różnicę między wiarą a nauką. Wiara na wszystko ma odpowiedź i sprowadza się do wspólnego mianownika = BÓG. Nauka próbuje natomiast dowieść wszystkiego w sposób dokładny i poszukuje dowodów. Jeśli nie ma na coś AKTUALNIE dowodu nie znaczy to, że druga strona - religia ma dowód na swoje racje.
 
Wiesz jak się nazywa mechanizm który użyłeś?  Nazywa się: "God of the gaps" - wciskanie boga tam gdzie nauka jeszcze nie może się autorytatywnie wypowiadać. Przykro mi.
 
Niestety, nie wszystko jest takie proste za jakie uchodzi z punktu widzenia religii. Wy upraszczacie rzeczywistość w dodatku lękając się jednego: śmierci - jedynej równości między wszystkimi stworzeniami. To te lęki stworzyły bogów.

Portret użytkownika rank1

Mylisz się i kłamiesz z

Mylisz się i kłamiesz z resztą nie znasz mnie i mydlisz innym oczy pastorze.
 
Wiem, że umrę - tak - to pozwala cieszyć mi się życiem, doceniać je i szanować innych bo dzięki rozwiniętej percepcji śmierci ujrzałem prawdziwie, że wszyscy jedziemy na tym samym wozie w jednym kierunku.
 
Co do "nie wiesz co dalej" i lęków z tym związanych to mylisz się. Nie lękam się - jedynie czego się lękam to rozpaczy bliskich. Bałbym się dosłownie teraz odejść bo rozpacz byłaby a poza tym wiem, że nie danoby mi spokojnie odejść bo spinałbym się ich rozpaczą. To jedyny problem.
 
Strachu ja wam nie wmawiam...ja byłem jednym z was więc wiem jak ten mechanizm działa ale udało mi się wyzwolić. Mało tego...wiem, że większość z was w ogóle ma fakt śmierci wyparty ze świadomości - WIEM TO PO SOBIE. Liczyłem na bliżej nieokreślone zdarzenie które nadejdzie i uniknę dzięki niemu śmierci - i tak łudzi się większość wyznawców tego i owego.
 
Tak więc fakt, lękam się - ale przedwczesnego odejścia. Ze względu na innych tylko i wyłącznie.

Portret użytkownika JackaL

koniec swiat to sprawa

koniec swiat to sprawa indywidualna ludziska Smile
dla mnie to brak wolnosci
dla innego ludzi zakaz chodzenia na mecze
dla innego odstawienie wodki lub papierosow dla innego slodyczny
frustracja zrobi reszte i poprowadzi do skrajnych zachowan
czy ktos wierzy ze zmienimy wymiar ? w nibiru ?
fakty sa takie ze przebiegunowanie moze byc
krach na gieldzie i brak monet moze byc
wybuchy na sloncy pozbawia nas produ moze byc
 
ale warto sie zastanowic gdzie jestesmy...w ktorym miejscu
doslowie i w przenosni
 
mysle ze 22.12.2012 dalej przeczytamy na tej sdtronie jak coraz bardziej niszczymy srodowisko

Strony

Skomentuj