O krok od tragedii! Mistrz świata Formuły 1 - Lewis Hamilton - mógł zginąć w czasie wyścigu

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Formuła 1, to sport ultranowoczesny, drogi, chwilami emocjonujący i ciągle bardzo niebezpieczny. O mały włos, a przekonałby się o tym, najbardziej utytułowany zawodnik w historii tej dyscypliny - Lewis Hamilton.

Historia F1 pełna jest tragicznych wypadków, w których śmierć ponosili wielcy kierowcy. Najsłynniejszym był bez wątpienia Ayrton Senna, ale zarówno Niki Lauda, jak i Robert Kubica, byli o krok od wstrząsającego zakończenia.

Ostatnim śmiertelnym w skutkach wypadkiem na torze, był ten z udziałem Julesa Bianchiego w 2014 roku. Francuski kierowca wypadł z zakrętu i z przeciążeniem na poziomie 254G, uderzył w ustawiony przy torze dźwig. Bianchi zapadł w śpiączkę, by po dziewięciu miesiącach umrzeć.

Inny kierowca - Romain Grosjean - w ostatniej chwili wyszedł z płonącego bolidu.

O gigantycznym szczęściu może też mówić siedmiokrotny mistrz świata - Lewis Hamilton.

W czasie GP Włoch na torze Monza, bolid walczącego z Hamiltonem o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Maxa Verstappena, przez moment przejechał dokładnie po miejscu, w którym znajdowała się głowa Brytyjczyka.

Co uchroniło głowę Lewisa Hamiltona od zmiażdżenia przez oponę pojazdu Red Bulla?

Tym czymś jest system Halo. To specjalny zakrzywiony, zrobiony z tytanu pałąk, który jest umieszczony nad głową kierowcy po to, aby go ochronić przed tego typu wypadkami. Waży on około 7 kilogramów i jest w stanie wytrzymać nacisk sięgający nawet 12 ton!

Jak pokazały powtórki bolid Maxa Verstappena, przejechał właśnie po tym pałąku. Bez niego, Lewis Hamilton zginąłby na torze.

System ten uratował już życie wspomnianemu Grosjeanowi. Prace nad nim wymusiła śmierć Bianchiego, który niestety, podobnie jak wielu kierowców przed nim, nie miał możliwości ścigać się w bolidzie z takimi zabezpieczeniami.

Formuła 1 w ostatnich latach była sportem bardzo nudnym, gdyż przewaga Hamiltona i Mercedesa nad resztą stawki była tak duża, że inni walczyli w zasadzie tylko o 2 miejsce. Były szef tej organizacji Bernie Ecclestone, uznał nawet, że powinno się pozwalać na śmierć kierowców na torze, żeby ten sport „ożywić”.

Oczywiście ta skandaliczna wypowiedź spotkała się z olbrzymią falą krytyki. Jeśli już cokolwiek ma budzić emocje, to zdrowa, uczciwa realizacja, w której nikomu nie dzieje się fizyczna krzywda.

https://www.youtube.com/watch?v=_VSwwZYDW94

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Twój Wirus

Panie Marcinie a polacy to

Panie Marcinie a polacy to kole dupy mają jakiegoś zarobaska co to szybko pędzi i rywalizuje kto szybciej dojedzie na metę albo dalej skoczy.. itp. Ten mądry naród już dawno olewa sportowców i celebrytów nie wspominając o politykach. Żaden wylansowany pajac choćby niewiadomo jak był szybki lub skoczny, nie będzie gwiazdorzył i trendował dumnym polakom co mają do cholery ze swoim życiem robić. Kibice istnieją w ościennych krajach głęboko zacofanych gdzie ludzie wciąż dają się nabrać na ten sportowy cyrk, bowiem to co dla nas jest głupotą dla prymitywnych ludów jest czymś ważnym.

Portret użytkownika Quark

Pięknie by było gdyby tak jak

Pięknie by było gdyby tak jak piszesz było ale nie jest - ktoś tu przecież ogląda te wszystkie popisy na scenie , arenie , ringu i torze wyścigowym . Gdyby ten nasz naród był "mądry" to by nie trąbił i nie darł ryja na każdej skoczni narciarskiej , meczu piłkarskim i innym wyścigu .. a póki co wuwuzele sprzedają się wyśmienicie ! 

Gdzie jest ten niby mądry naród ?? Zdradzę Ci pewien "sekret" , otóż inni ludzie wcale nie są tacy jak sądzisz na podstawie tego kim sam jesteś ... niestety ale to ta nie działa .

Portret użytkownika Maryjan_66

Bardzo dużo. Ukazuje jak

Bardzo dużo. Ukazuje jak bardzo important w obecnych czasach jest ochrona najistotniejszej częsci ciała kierowcy formuły - jego czaszki. To skarb, jej zawartość jest więcej warta od masy najczystszego, oszlifowanego diamentu o tej samej objętosci. On musi sterować bolidem jeżdżąc 200-300 kółek jak pies za własnym ogonem, do tego używać oczu, rąk i nóg, baczyć na przeciążenia i innych uczestników ruchu. Na te przedostatnie jego mózg jet narażony jak u zawodowego boksera, więc jak dożyje 50-tki alzheimer w pakiecie. Miliony kibiców podekscytowanych każdym okrężeniem, gdy kolejna setna sekundy urwaną, emocje sięgają zenitu po minięciu mety, a potem nagle wszystko opada jak po stosunku i w zasadzie nikt nie wie po o co to wszystko było. Jeszcze symbolicznie strzela się szmpanem i na innych rozbryzguje by ten osiagnięty wcześniej orgazm unaocznić. Jakby ci inni zrozumieli tego symbolike, chyba tak skoro oblewać by się nie dawali.
Kibice zapłacili tym co wcześniej w fabryce zarobili, powydziereali się, technicy i zespół orgazmu przy monitorach też dostali, lub zpaści, sponsorzy reklamy opłacili, marki udowodniły że sa najszybsze, szczególnie gdy jeździ sie w kółko. Tzw ślad węglowy odszedł w zapomnienie.
Tu przynajmniej kółka są jakieś urozmaicone, w ameryce to i najprostsze jaja niezłych emocji dostarczają. Durne zwierzeta jeszcze nie wpadły na to ze ganiając w kółko można mieć tyle frajdy - małe jeszcze za młodu próbuja ale cos szybko się tą zabawą nudzą.
Współczesna myśl technologiczna jest jak te wyścigi - kręci się w kółko, niby zapiernicza coraz szybciej, ale to tylko skutkuje tym, że potrzebuje kolejnych zabezpieczeń by nie rozbić się o mur w tym wariactwie. A tłum krzyczy: szybciej szybciej!

Portret użytkownika Quark

 Nie oto w tym chodzi , bo

 Nie oto w tym chodzi , bo wszystkie te pojazdy muszą być jednakowe - czyli spełniać te same rygorystyczne normy - a rywalizacja i wyniki zależą tam od umiejętności kierowcy i odrobiny fartu . Wszystkie parametry techniczne muszą być takie same (!) , masa , moc , wymiary , siła docisku spojlerów , pojemność silnika a nawet liczba cylindrów , paliwo i jego ilość . Liczba dozwolonych postojów technicznych z wymianą opon też jest określona . Dlatego nazywa się to sportem . Gdyby jeden zawodnik miał lepszy sprzęt od drugiego to o rywalizacji mowy by nie było a tu chodzi o wyłonienie takiego kierowcy , który dysponując podobnym sprzętem osiąga lepszy wynik ! 

Strony

Skomentuj