Nowy europejski regulamin zabrania stosowania angielskiego słowa „man” czyli "człowiek"

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

W języku angielskim występują słowa „man” (człowiek) i „mankind” (ludzkość). Na nieszczęście osób propagujących tzw. poprawność polityczną, słowo „man” oznacza także po prostu „mężczyzna”. Jak można się domyślić, przez niektóre kręgi społeczne takie konotacje językowe są uznawane za szowinistyczne. Dlatego Unia Europejska znalazła już własne remedium na ten problem, sugerując, aby ludzie po prostu zaczęli używać innych, bardziej równościowych słów.

Członkowie Parlamentu Europejskiego właśnie otrzymali nowy zbiór przepisów, które informują ich m.in. o tym, jakim słownictwem powinni się posługiwać. Przewodnik po języku angielskim: podręcznik dla autorów i tłumaczy Komisji Europejskiej skupia się np. na podkreślaniu neutralności płci. Innymi słowy, zostaje tam zasygnalizowane, jakie słowa można mówić, a jakich nie wypada.

 

W ten oto sposób być może żegnamy się ze słowami „man” i „mankind” – zastąpić je ma „human” oraz „humankind”. Różnica z pozoru niewielka, ale od razu nasuwa się pytanie – po co?

 

Zgodnie z wytycznymi język neutralny płciowo to coś więcej niż kwestia politycznej poprawności. Zdaniem twórców nowych wytycznych to właśnie język wpływa na naszą codzienną percepcję rzeczywistości i kształtuje ogólne zachowania społeczne. Można zatem przyjąć, że Unia Europejska upatruje nadzieje w tym, że zmiana dwóch słów w języku angielskim wprowadzi w Europie większą równość.

Słownictwo neutralne płciowo ma wykluczać wszystkie rzeczowniki, które wydają się sugerować, że to mężczyzna, a nie kobieta, pełni jakąś rolę (nawet jeśli słowo to było stosowane także wobec kobiet). Przykładem jest np. funkcja przewodniczącego. Oprócz tego unikać będzie się także zaimków płciowych. Nie będzie też businessmenów, tylko businesspersony.

 

Zbiór zasad opisany przez organy UE ma na celu unikanie przenoszenia uprzedzeń, dyskryminacji, poniżających uwag lub sugerowania, że określona płeć jest lepsza czy gorsza. Pozostaje nam jedynie przyglądanie się publicznym łamańcom językowym, w których każdy będzie starał się opanować swoje dotychczasowe przyzwyczajenia i nawyki, żeby nie wyjść na osobę dyskryminującą.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)


Komentarze

Portret użytkownika dziiadek ze wsi

Zakażą też amen? To by

Zakażą też amen? To by dopiero było! Może biurwy z UE przerobią modlitwy? ''Zdrowaś Mario łaski pełna, uchodźca jest z tobą to rzecz pewna.'' Papierz przecież mówił że wszyscy jesteśmy uchodźcami.

Portret użytkownika Djehuty

Był kiedyś bardzo surowy

Był kiedyś bardzo surowy klasztor. Po ślubie milczenia nikt nie mógł mówić. Ale był jeden wyjątek od tej zasady. Co dziesięć lat każdy mnich mógł powiedzieć tylko dwa słowa. Po spędzeniu pierwszych dziesięciu lat w klasztorze, jeden mnich udał się do głównego mnicha. "Minęło dziesięć lat", powiedział główny mnich. "Jakie są dwa słowa, które chciałbyś wypowiedzieć?"

"Łóżko ... twarde ..." powiedział mnich.

"Rozumiem," odpowiedział główny mnich.

Dziesięć lat później mnich powrócił do gabinetu mnicha. "Minęło dziesięć lat", powiedział główny mnich. "Jakie są dwa słowa, które chciałbyś wypowiedzieć?"

"Jedzenie ... okropne ..." powiedział mnich.

"Rozumiem," odpowiedział główny mnich.

Minęło kolejne dziesięć lat, a mnich ponownie spotkał się z głównym mnichem, który zapytał: "Jakie są twoje dwa słowa teraz, po tych dziesięciu latach?"

"Mam … dość …" powiedział mnich.

"Cóż, rozumiem dlaczego," odpowiedział mnich. "Wszystko, co robisz, to narzekasz."

 ----------------------------------------------------

Słowa (mowę) „wymyślono” tylko w jednym celu – manipulacji. Zmiana ("ewolucja") słów powodowana jest zmianą potrzeb w manipulacji.

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika EkrudyDref

W Polsce mamy trochę inaczej

W Polsce mamy trochę inaczej - zastępujemy słowa polskie i słowiańskie obcymi, zwłaszcza angielskimi. Dla mnie takim znakomitym przykładem jest słowo produkt, którym zastępuje się słowa surowiec, towar, wyrób, usługa.
Dochodzi do tego, że młodzież (a bywa, że i starsi) nie rozumie słów polskich lecz jedynie słowa obcojęzyczne. Język nasz został zaśmiecony bardzo słowem centrum, odsunęliśmy słowo ośrodek niemal w niebyt. Zamiast kształcenia mamy (zresztą od bardzo dawna) edukację. Poznikały nam prawie sklepy, za to pojawiły się liczne markety

Tymczasem wielu słowom, z gramatycznego punktu widzenia zaliczanym do żeńskich, nadaje się znaczenie męskie. Tu daję przykład słowa kierowca (można porównać ze słowem takim jak owca), które ma końcówkę żeńską, lecz mówiąc ten nadajemu mu znaczenie męskie; moglibyśmy śmiało powiedzieć - tak jak ta owca - ta kierowca, ale narazilibyśmy się na śmieszność w oczach rozmówcy.
Jednak określenie ta sędzia obok określenia ten sędzia (drzewiej mawiano ten sędzi) jak najbardziej pasuje nam jeśli nasze wykształcenie jest calkiem przyzwoite. Dla mniej dokształconych nadal poprawniejszą formą będzie ta sędzina, co oznacza w rzeczywistości - ni mniej, ni więcej - żonę sędziego. Kim jest zaś mąż tej sędzi? Hmm...

Ale, wracając do angielskiego, popadamy w przesadę. Holenderskie słowo woonerf - wprowadzone do mowy łódzkiej przez łódzkie media polskojęzyczne - czytane i mówione bywa przez łodzian, jakby było angielskim, jako łonerf albo łunerf, gdyż łodzianie nie wyobrażają sobie by coś, co wygląda obco, nie było angielskie. Z tego też powodu francuski carrefour wymawiany jest jako kerfur a nie poprawnie karfur

Ot, takie nasze polskie przypadłości, na które już i Rej, i Kochanowski narzekali.

--------
Howgh!

Portret użytkownika Arek

To jest niestety dramat jak

To jest niestety dramat jak się słucha dialogów gimbazy. Nie dość gały notorycznie wlepione w telefony, do komunikowania się używają często monosylab [ ej, ty, noo, weź, fak, itd] to jeszcze ich nowomowa składa się w 15-20 % z języka angielskiego. Ja rozumiem popisywać się znajomością języka jakieś 15 lat temu, ale dziś? Dziś to nawet bezrobotnych się przymusowo uczy angielskiego, dzieci w przedszkolach się uczą języków.  Powinien istnieć przepis skarbowy nakładający wyższy podatek na tych którzy wymyślili angielskojęzyczną nazwę swojej firmy. Szczególnie mówię tu o Januszach z alledrogo.   

Portret użytkownika Uther Lightbringer

Nie tylko język uczniów jest

Nie tylko język uczniów jest ubogi, bo niektórzy dorośli też nie posługują się za bardzo wyszukanym słownictwem zaśmieconym anglicyzmami, "eee" i "yyy". Na dodatek częściej używają slangu i utartych zwrotów typu super i ekstra. Kolejny problem jest taki, że niektórzy ludzie częściej uzywają wulgaryzmów zamiast wyrazić tkwiące w nich emocje.

 

Inna kwestia jest też taka, jakim zasobem leksykalnym posługują się obecnie politycy i dziennikarze. Nie dość, że nie jest on bogaty, to jeszcze jest nasycony chamstwem i przemocą, gdzie dochodzą jeszcze przekleństwa, błędy gramatyczne, niewłaściwe sformułowania i młodzieżowe zwroty. Kiedyś dużo się mówiło o kulturze żywego słowa. A dzisiaj o tym się zapomina.

Strony

Skomentuj