Nowa metoda badawcza może na zawsze zakończyć testy na zwierzętach

Kategorie: 

Źródło: Pixabay.com

Postęp w medycynie to zasługa ciężkiej pracy i sprawnych umysłów naukowców, ale również dziesiątek milionów zwierząt, na których testuje się każdą nową koncepcję. Być może jednak ich liczba zacznie teraz gwałtownie spadać, ponieważ opracowano zupełnie nową metodę badawczą do pozyskiwania nowych leków. Nie tylko nie potrzeba do niej zwierząt, ale jest ona także znacznie tańsza i szybsza. W efekcie badacze mogą zostać wprost zalani danymi, które mogą przyczynić się do tworzenia ratujących życie lekarstw.

Wiele najważniejszych leków w medycynie bazuje na substancjach zaczerpniętych wprost z otaczającej nas przyrody. Przykładem może być kaptopryl – molekuła pochodząca z jadu żararaki pospolitej, czyli węża z rodziny żmijowatych, który żyje w Ameryce Południowej.

 

Lekarstwa powstałe na bazie kaptoprylu zapobiegają milionom zawałów serca na całym świecie. Substancje, na bazie których pająki tkają swe sieci, spowalniają uszkodzenia mózgu po przebytym udarze, a jad ryb żyjących wśród raf koralowych oferuje silne działanie przeciwbólowe, porównywalne do opioidów.

 

Substancje zawarte w jadach zwierzęcych są jednym z najbogatszych źródeł potencjalnych, nowych leków. Jednak z uwagi na to, że zwykle jad stanowi prawdziwy koktajl różnorodnych cząsteczek, wyodrębnienie tych o potencjalnych właściwościach leczniczych stanowi spore wyzwanie. Dotychczas do testów wykorzystywano po prostu inne zwierzęta, co stanowiło nie tylko powolny proces, ale również wiązało się z ich ciągłym uśmiercaniem.

Naukowcy z Uniwersytetu w Queensland opracowali jednak nową metodę badawczą, która wykorzystuje sondy optyczne zanurzone w roztworze zawierającym jad. Poprzez analizę zmian w odbijanym świetle badacze są w stanie wyodrębnić szkodliwe substancje. Oszczędność czasu oraz środków zwiększa ilość testów na jednej cząsteczce z 8 do 240. Naukowcy mają zatem w krótkim czasie znacznie więcej danych do analizy.

 

Jad trwożnicy Waglera, inaczej nazywanej żmiją świątynną, wykazuje spory potencjał w leczeniu stanów zapalnych jelita grubego oraz zmian wywołanych paleniem tytoniu. Konieczne jest jednak pozbawienie jadu tych cząsteczek, które są szkodliwe dla naszego zdrowia. Z tego powodu naukowcy chcą usuwać toksyny za pomocą sondy. Badacze liczą także na to, że ich nowa metoda badawcza znajdzie szersze zastosowanie – nie tylko wśród neurotoksyn, ale również innych cząsteczek o potencjalnym znaczeniu medycznym.

 

Oczywiście wprowadzenie sond optycznych nie wyeliminuje całkowicie testów na zwierzętach. Wciąż będą one potrzebne, na przykład do weryfikacji potencjalnych skutków ubocznych leków. Mimo wszystko liczba zwierząt w laboratoriach może zostać znacznie ograniczona, a to już jakiś początek.

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

------------------------

Wszystkie konwenanse, savoir-vivre i nonszalancki bon ton służą do sterowania społeczeństwem, by biło się o pozycje generowane przez najwyższe warstwy. To tylko potyczki o ładną obrożę i łańcuch.

Portret użytkownika euklides

A dlaczego nie przeprowadzać

A dlaczego nie przeprowadzać eksperymentów na pscyhopatach w kitlach, o którzy wiadomo, że przeprowadzali eksperymenty na ludziach? Było takich troch i nadal są tacy, i poczynają sobie najlepsze. To byłby sprawiedliwy system uderzający wreszcie w patologię. Przeprowadzał eksperymenty na ludziach, więc sam winien stać się obiektem badań, czym mógłby przynajmniej częściowo zadoścuczynić ludzkości.

Skomentuj