Nieprawdopodobna fala nowotworów w Polsce. Sytuacja jest krytyczna

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Od dawna mówi się o tym, że postawienie całej służby zdrowia na głowie z powodu COVID-19, odbije się w bardzo znaczącym stopniu na radykalnym zwiększeniu zachorowań na inne, jeszcze bardziej niebezpieczne choroby. Teraz mamy tego potwierdzenie.

Profesor Piotr Wysocki mówi bez ogródek:

Mamy ogromnie krytyczną sytuację. Jesteśmy w sytuacji, w której nigdy nie byliśmy i nie wydawało się nawet, że możemy się znaleźć. […] Teraz pojawia się nieprawdopodobnie duża fala nowych rozpoznań. […] Cały system przez lata był na granicy wydolności. Pandemia spowodowała, że to się w tej chwili poskłada jak domek z kart.

Według przekazanych prze niego informacji, w zeszłym roku rozpoznano 20 procent mniej nowotworów, ponieważ przez COVID-19, nie były w ogóle diagnozowane.

Specjaliści ze Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie szacują, że w 2021 roku, będzie o 40 procent więcej diagnoz nowotworów, niż w 2020. Wynika to z nałożenia się dwóch roczników pacjentów.

Pacjenci w tamtym roku niezdiagnozowani, w tym roku trafią do szpitali z „większym” nowotworem, wymagającym o wiele bardziej skomplikowanego, wieloetapowego leczenia.

W ostatnich tygodniach liczba nowych pacjentów, konsultowanych do natychmiastowego wdrożenia chemioterapii przed operacją, wynikającą z tego, że wielkość nowotworu  jest taka, iż operacja nie może być szybko przeprowadzona, wzrosła trzy-, czterokrotnie. Lekarze uważają, że do tej pory było to niewyobrażalne. To tak, jakby mogli co dwa, trzy tygodnie obłożyć odział tylko nowymi pacjentami. Zdaniem prof. Wysockiego, specjaliści nie są w stanie teraz tego opanować.

Problemem jest też fakt, że farmaceuci nie są w stanie przygotować większej ilości lekarstw, tak bardzo bowiem wzrosło zapotrzebowanie na onkologiczne medykamenty. Chodzi między innymi o leki do podania dożylnego.

Nie ma farmaceutów, nie ma też miejsca do przygotowania leków. Ponadto nie ma pielęgniarek, które podawałyby leki pacjentom.

Nowotwory są teraz bardziej zaawansowane niż przed pandemią COVID-19.  Oznacza to, że nawet jeśli rząd odtrąbi propagandowy sukces w postaci „zwycięstwa” nad koronawirusem, to ucieknie jedynie z deszczu pod rynnę.





 

Ocena: 

3
Średnio: 2.3 (3 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Quark

Jedna tylko rzecz obnaża

Jedna tylko rzecz obnaża głupotę całej plandemii . Noszenie masek - do tej pory na zewnątrz trzeba było je nosić (bo bezobjawowi zarażali) a teraz już nie trzeba , czyli ci "bezobjawowi" nagle przestali zarażać .. Ale lepsze cyrki były w niemczech , zdarzały się sytuacje że np. bar szybkiej obsługi leżał (działka na której stał) na granicy dwóch gmin . W jednej z nich trzeba było nosić maski a w drugiej już nie i teraz wystarczyło się przesiąść stolik dalej by nie musieć już nosić maski i ... wszystko było zgodne z prawem ! Za płotem zarazki były a po jego drugiej stronie nie było ... ot cud !

Z a p r a s z a m - www.NPTV.pl

 

Portret użytkownika Szkarłatny Leon

no kto by pomyślał - to My,

no kto by pomyślał - to My, SZURY znowu przewidzieliśmy przyszłość na początku tego plandemicznego szaleństwa, to My ostrzegaliśmy przed maseczkami i wdychaniem własnego gówna, przed zakwaszaniem organizmu, przed stresem, mówiliśmy że to dla wielu zakończy się nowotworami. Wysyp nowotworów to nie tylko efekt zaniedbań w służbie zdrowia. Sprawców tej hekatomby trzeba rozliczyć i dopilnować by ponieśli najwyższy wymiar kary

 

 

Portret użytkownika Robaczkowa

Picie sody to nie jest dobry

Rumcajsie! Ja nie piszę tego złośliwie tylko wprost przeciwnie. Pozdrawiam!

Picie sody to nie jest dobry pomysł. Soda ,,odkwasi" nie ciało a żołądek. Żołądek nie będzie mógł dobrze trawić białek. By to robił potrzebny jest kwas solny z soku żołądkowego. Soda go zneutralizuje. Żeby człowiek był zdrowszy to czasami żołądek trzeba nawet zakwaszać. Zwłaszcza przed jedzeniem produktów białkowych. Dlatego ludzie często przed jedzeniem popijają winko lub łyżeczkę octu jabłkowego.

Aby ,,odkwasić ciało" najlepiej pić wodę po gotowaniu ziemniaków. Najlepiej drugiego dnia po ugotowaniu. To reguluje pH organizmu. Nie szkodzi. Uzupełnia witaminę C i mikroelementy. Ja tak robię.

Wiem, że czasami wypicie sody przynosi ulgę ale na dłuższą metę to jest groźne. Jeszcze bardziej groźne jest branie różnych leków z apteki na zgagę. Zawierają Al - aluminium.  Alugastrin też - dlatego nazwa zaczyna się od Al. To grozi chorobą Alzheimera. Koncerny produkujące leki z Al mają dobrych prawników dlatego ten proceder jeszcze trwa.

Jest jeszcze inny problem związany z nadmiernym odkwaszaniem żołądka. U zdrowego człowieka kwas solny w żołądku ma za zadanie niszczyć bakterie, pasożyty które zjemy wraz z pokarmem. Jak odkwasimy żołądek to będziemy mieli stałe problemy trawienne zwiazane z zatruciami różnymi mikroorganizmami oraz nakładające się na to kłopoty wywoływane nietrawieniem białka.

Kiedyś miałam problemy z bielnikiem lśniącym czyli Candida albicans czyli z popularną ,,białą grzybicą". Różnych sposobów próbowałam. Jedna lekarka stwierdziła, że mój problem powstał bo mój żołądek produkuje zbyt mało kwasu solnego i ona radzi np. jedzenie ogórków konserwowych.

Jerzy Zięba kiedyś zrobił program na ten temat. Ostrzega przed stosowaniem sody zwłaszcza na długą metę. Tłumaczył, że wielu ludzi, którzy myślą, że mają nadkwasotę żołądka w rzeczywistości cierpi na jego niedokwasotę. Zalecał zmniejszenie ilości chleba lub jego całkowite wyeliminowanie bo to produkt zakwaszający organizm. On już jego nie je podobno z dobrym skutkiem.

Ja nadal jem chleb. Moje kłopoty skończyły się jak zaczęłam brać witaminę B3 (niacynę) - duże dawki. Grzybica, złe samopoczucie i problemy trawienne to już u mnie przeszłość.

Portret użytkownika Rumcajs

Ja doskonale Ciebie rozumiem

Ja doskonale Ciebie rozumiem pani Robaczkowa Smile

Czasami łyżeczkę octu jabłkowego mój organizm sam się domagał. (ale nie robię tego za często) - mój dziadek śp. jak sobie dobrze popił to dzień później pił sodę z łyżeczką octu - taki detoks po kacowy sobie robił. (ja nie piję i nie palę wcale - to nie dla mnie - ale jedzenie mamy dziś w miastach parszywe na maksa!). 

Co do sody ja mam do tego swoją teorię z własnych doświadczeń na sobie. Otóż jedzenie jest już tak szkodliwe np. bułki  chleb mąka (narandapowane), ziemniaki(GMO), kukurydza (GMO), mięso nachemizowane (+naszprycowane szczepionkami wszystko), cukier to jedna wielka trutka z której już całkowicie zrezygnowałem. Zauważyłem że jak coś jem i jest w tym czymś sporo skażenia (wliczam w to nawet toksyczne syfy po atomowe które znajdują się już we wszystkim jak woda mleko mięso owoce warzywa) i jest w tym też sporo szkodliwej chemii to mój organizm żeby to zneutralizować podwyższa kwasowość w żołądku i chcąc nie chcąc muszę to trochę zneutralizować bo nie da się podwyższać kwasowości z nieskończoność żeby zneutralizować te syfy. Ulga po takim łyku sody nie dużym łyku po jedzeniu bardzo mi pomaga. Nie robię tak jak pokazują i piszą ludzie żeby rano przed jedzeniem pić pełną szklankę (jak tak robiłem to zdążyło się to przetrawić i po jedzeniu żołądek zdążył sobie podwyższyć znów kwasowość.

Mam książkę jakiegoś Rosyjskiego pisarza Nieumywakina czy jakoś tak "uzdrawiająca moc sody" i tak jak ja robię to jeszcze jest mały Miki Smile

Skorzystam z twojej porady i też zacznę brać B3

PS. Chleb zacząłem robić swój własny według tego przepisu tylko ja to robię jeszcze szybciej niż ten pan - bo podgrzewam trochę przefiltrowaną wodę 4ma filtrami (możesz mi uwierzyć na słowo pisane że woda w kranie nawet jak wygląda na czystą to wcale taka nie jest - filtry zmieniam co 6 miesięcy i pierwszy mały filtr przed dużymi filtrami zmieniam co 5 dni) i taka letnia czysta woda najpierw rozpuszczam drożdże później wszystkie ziarenka jakie popadną lub jakie akurat mam - zawsze daje trochę lnu i chia słonecznika, pestek dyni, mąka najlepsza jaka jest babuni 1kg cały, CUKRU nie daję wcale, i jedną dużą nie kopiastą łyżkę soli kłodawskiej, szczyptę lub dwie sody i mieszam to wszystko mikserem w dużym garnku. 1 litr wody ogólnie na 1 kg mąki. A jeszcze bo ważne 3/4 kostki drożdży daje nie mniej nie więcej. Wymieszam to wszystko i wlewam od razu do 2 stalowych długich foremek wysmarowanych  masłem i płatkami owsianymi żeby nie trzeba było papieru stosować i żeby się nie przykleił. Takie zalane 2 formy wkładam do piecyka ale jeszcze go nie odpalam na fula tylko rozgrzewam w środku go na chwilkę żeby drożdże zadziałały by ciasto urosło. Po 15 minutach ładnie urośnie i wtedy odpalam piecyk na 180-200'C na 60 minut. Takie chleby o dziwo nie robią mi zgagi i nie zakwaszają żołądka. 

Przepis https://www.youtube.com/watch?v=Q7BNqq1yGqg

Ps2. czytałaś co napisałem Ci o tych implantach?

Z a p r a s z a m - www.NPTV.pl

 

Portret użytkownika Robaczkowa

No kurcze nie przeczytałam co

Może coś w tym jest. Pryskane owoce polecają trzymać pół godziny w wodzie właśnie z sodą oczyszczoną.

No kurcze nie wiem czy już przeczytałam co napisałeś o tych implantach, bo zapomniałam gdzie (pod jakim artem) był ten mój post o implantach. Szukałam i wcięło. Na poczcie (gdzie mi wysyłają odpowiedzi na posty) nie mogę odczytać bo adres jest już nieaktualny. Już tam nie mogę wejść. Korzystam z innego  adresu e-mail. Część postów pod moim postem już przeczytałam ale nie wiem czy wszystkie. Nie wiem czy coś jeszcze nie przybyło.

Jeszcze poszukam po słowach kluczowych, które rzadko się stosuje w wyszukiwarce. Może się uda?

- Nie dałam rady! Poddaję się! Już nie znajdę. W ostatnich dniach to byłam zakręcona bo się martwiłam (jak się okazało zupełnie niepotrzebnie) rozmową w sprawie szczepienia.

Jeżeli Cię to interesuje - implanty to już dla mnie stara sprawa. Ale jednocześnie to dowód dla mnie, że dzieje się znacznie więcej niż nam się mówi. Że ktoś na nas eksperymentuje mimo naszej woli, bez naszej zgody i wiedzy. Ja nie pamietam momentu wszczepienia tego czegoś.

Ale to musiało być ponad 30 lat temu, a to coś (choć było w innym miejscu) przypominało współczesne chipy RFID, które się wszczepia w rękę. Były jedynie minimalnie dłuższe. W innym kolorze bo nie ,,miedzianym" a jakby srebrne. I nie miały żadnej otoczki ochronnej. Zagięte. Były aż dwa (nie jeden). To mogły być nielegalne testy chipów RFID

Zastanawiałam się długo jak mi to wszczepiono. Prawdopodobnie to ma związek z tym  UFO (prawdziwym lub pozorowanym)? W końcu po wyjęciu tego pojawił się ten dziwny osobnik. Ale mogło się to też stać gdzie indziej.  Uczyłam się  angielskiego w hipnozie (raczej bardzo mało prawdopodobne).   Kilka dni leżałam nieprzytomna w dużym szpitalu uniwersyteckim. Nie wiem!

Teraz rzadko o tym myślę ale czasem gdy jestem sama w lesie, w ciemności pojawia się u mnie paniczny strach przed UFO. Przez te 30 lat przeczytałam prawie wszystkie dostępne książki o UFO.

Kiedyś dużo chodziłam po lesie. Mogłam przejść jednego dnia kilkadziesiąt kilometrów (bez mapy i bez kompasu) i nigdy się nie gubiłam. Miałam jakby GPSa w głowie. Jak mi to wyjęli to już nie mam takiej orientacji w terenie. Przynajmniej tak mi się wydaje. Teraz częściej się gubię.

Portret użytkownika Rumcajs

Z tą lokalizacją w terenie to

Z tą lokalizacją w terenie to też miałem i mam tak samo - potrafiłem nawet malować mapy wyobrażając sobie co jakie jest jak bym był wysoko i gdzie jakie drogi idą dokąd. Po tym jak zacząłem używać telefonów z mapami i a-gps gdzie pokazywało mi dokładnie w którym miejscu stoję to przestałem szkolić swój zmysł orientacji i już nie jest taki dobry. (ale nadal i tak jest dużo lepszy niż u 99% ludzi). Kiedyś jeździłem dużo rowerem po lasach łąkach i nawet po nieznajomych drogach dokładnie wiedziałem gdzie mniej więcej wyjadę i ile to km itd.

Tu odpisałem tobie kilka 

https://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/zaprezentowano-chipa-tak-malego-ze-moze-byc-wstrzykniety-ze-szczepionka

najpierw 4ta strona i pozniej 3cia.

To miłej lektóry - i nie bój się tego wszystkiego - nie mamy do czynienia z czymś złym tylko wręcz przeciwnie - ziarenka życia zbierają do odrodzenia tak w wielkim skrócie - to tyle co jestem super pewny z tego wszystkiego. 

Z a p r a s z a m - www.NPTV.pl

 

Portret użytkownika Quark

Soda może Ci co najwyżej

Soda może Ci co najwyżej "odkwasić" żołądek , w którym kwas solny jest niezbędny do prawidłowego trawienia a pijąc sodę neutralizujesz go , więc utrudniasz sobie trawienie a na dokładkę zmuszasz "bebechy" do nadprodukcji kwasu solnego - bo go wciąż neutralizujesz , zaburzając PH soków żołądkowych ! Czyli tylko pogarszasz swoją sytuację .

Ale to Twoje bebechy - rób z nimi co chcesz .. 

Portret użytkownika mateusz

Ten cały bałagan i nie

Ten cały bałagan i nie leczenie w służbie zdrowia to lenistwo lekarzy i pielęgniarek. Pompowanie pieniędzy w służbę zdrowia nic nie poprawi tu musi być szkolenie i reforma. W czasie pandemi pokazała cała służba zdrowia jaka jest nie udolna, ludzie zaczynają się bać chodzić do lekarzy. Lekarze nie odpowiadają za swoją nie udolną prace, brak wiedzy na każdym stanowisku a odsyłanie chorych od szpitala do szpitala to szczyt chamstwa i nie kompetencji na przykład po wypadku, nie ma Hipokratesa jest tylko mamuna.

Strony

Skomentuj