Nie widać końca chińskiej ekspansji na świecie

Kategorie: 

Depositphotos

Chiny od kilku lat coraz dosadniej domagają się roli na globalnej scenie dostosowanej do wielkości gospodarki. Mimo iż obecnie gospodarka Chin jest druga, zaraz po USA oraz pierwsza pod względem siły nabywczej, to kraj ten jest w dużym stopniu marginalizowany jeżeli chodzi o jego udział w kształtowaniu globalnej polityki.

 

Przykładowo, Chiny w MFW posiadają 3,81% głosów plasując się pomiędzy Wielką Brytanią oraz Włochami, mimo, iż kraje te mają ponad 4-krotnie mniejszą gospodarkę. W czasie, gdy międzynarodowe instytucje zdominowane przez zachód nie specjalnie spieszyły się z reformami, Chińczycy utworzyli kilka instytucji, które mają stworzyć alternatywę dla MFW czy Banku Światowego.

 

W ciągu zaledwie 2 lat udało im się rzucić potężne wyzwanie zachodowi poważnie ograniczając znaczenie instytucji, które od czasów porozumienia z Bretton Woods (1944) dominowały w globalnym handlu oraz w polityce. Kolejnym krokiem wzmacniającym rolę Chin a jednocześnie neutralizującym potajemnie forsowany przez Amerykanów TTIP jest powołanie AIIB (Azjatycki Bank Infrastrukturalno – Inwestycyjny).

 

Celem Banku, w którym dominującą rolę mają Chińczycy jest budowanie infrastruktury w Euroazji, dzięki której zostanie wzmocniony handel na kontynencie. Dla Chin jest to projekt o tyle ważny, że za międzynarodowy kapitał tworzą sieć handlową uniezależniając się od handlu szlakami morskimi zdominowanymi całkowicie przez USA (największego konkurenta).

 

Z drugiej strony, Chińczycy w pokojowy sposób zwiększają wpływy w Europie. Co zaskakujące, mimo prób zastopowania AIIB do projektu przyłączyły się już Wielka Brytania i Australia, czyli dwóch najważniejszych sojuszników USA oraz Niemcy. Z krajów o kluczowym znaczeniu tylko Japonia na razie się waha. Coś, co jeszcze dwa czy trzy lata temu było absolutnie nie do pomyślenia dziś staje się faktem. Najwyraźniej dawni sprzymierzeńcy Stanów Zjednoczonych powoli zdają sobie sprawę, kto będzie dominował w XXI wieku i zamierzają zawczasu przyłączyć się do zwycięskiego obozu.

 

Utworzenie AIIB oraz włączenie w jego skład praktycznie całej Azji, a także wielu krajów europejskich niewątpliwie pomoże Chińczykom w internacjonalizacji juana, dzięki czemu stopniowo wchodzi on do grona walut uznawanych za rezerwowe (nie mylić z rozliczeniowymi, w których jest już na drugim miejscu). To, co robią władze Chin wydaje się być realizacją większego planu umożliwiającego stopniowe przejęcie pałeczki pierwszeństwa po zbankrutowanym zachodzie.

 

W świecie zachodnim poziom zadłużenia rósł w szybkim tempie od 2001 roku. Po 2008 roku przyrost długu wzrósł do takich poziomów, że nie ma już szans na uczciwą spłatę. Banki centralne robią co mogą aby problem długu rozmontować przy jednoczesnym zachowaniu kontroli nad systemem. Mimo zerowych stóp procentowych oraz licznych interwencji banki centralne nie zmniejszyły skali problemu. Wręcz przeciwnie.

 

Chiny doskonale zdają sobie sprawę, że prędzej czy później przyjdzie im zmierzyć się ze skutkami pęknięcia bańki na rynku długu oraz konsekwencjami niszczenia walut. Problem zachodu niewątpliwie dotknie także Chiny i to w poważnym stopniu. Pomimo, iż to zachód jest największym dłużnikiem, to jednak Chiny także mają problem z bańką na rynku nieruchomości oraz ogromnym, nigdzie nie sklasyfikowanym długiem (tzw. shadow banking).

 

Poza tym problemy finansowe zachodu bezpośrednio dotykają także Chińczyków. Drastyczne zubożenie społeczeństwa zachodniego oznacza mniej zamówień na towary wytwarzane w Państwie Środka. Przed konsekwencjami pęknięcia bańki na rynku długu Chiny zabezpieczają się na kilka sposobów:

  • Po pierwsze, przez lata zakumulowano ogromne rezerwy kapitałowe, dzięki którym kraj ten jest w stanie częściowo neutralizować problemy własnego sektora bankowego. Ostatecznie Chińczycy posiadają rezerwy odpowiadające około 3500 mld USD.
  • Po drugie, umiędzynarodawiając własną walutę Chińczycy kreują na nią popyt na całym świecie. Dzięki temu Ludowy Bank Chin może dosłownie drukować walutę z powietrza tylko po to by skupować za juany dobra materialne w różnych częściach globu. Wszystko to oczywiście bez wywoływania nadmiernej inflacji. Obecnie Chiny robią dokładnie to samo co USA przez ostatnie 50 lat. Takie są m.in korzyści z posiadanie waluty rezerwowej.

Najważniejsze w całym procesie przygotowania na reset są zakupy złota i stopniowe przejmowanie kontroli nad całym rynkiem metali szlachetnych. Chiny od lat są największym producentem oraz importerem złota. Rząd skupuje ogromne ilości metalu powiększając tym samym rezerwy oraz zachęca obywateli do inwestycji w kruszec. Na temat ilości złota w rękach Chin pojawiają się różne spekulacje. Rząd nie publikuje stanu rezerw od kilku lat. Złoto do Chin wjeżdża w ilości około 2 tys. ton rocznie i w kraju pozostaje.

 

Na podstawie różnych źródeł można założyć, iż Chińskie rezerwy rządowe wynoszą obecnie 6-7 tys. ton, podczas gdy w rękach obywateli (biżuteria oraz złoto inwestycyjne) pozostaje 8 -10 tys. ton. Jest to ilość o jakiej kraje zachodu mogą wyłącznie pomarzyć. Na razie Chiny jako jedyny kraj mogą importować złoto w takich ilościach. Inne kraje (Niemcy, Austria, Szwajcaria) muszą zadowolić się pustymi obietnicami zwrotu złota.

 

Władze wielu innych krajów po prostu zdają sobie sprawę, iż złota nie powinny kupować ani prosić o jego zwrot do kraju macierzystego. Co stoi za uprzywilejowaną pozycją Chin? Na ten temat możemy wyłącznie spekulować. Generalnie, ogromne ilości złota stanowić będą fantastyczną poduszkę bezpieczeństwa w sytuacji pęknięcia bańki na rynku długu. Waluty większości krajów na świecie nie mają oparcia w aktywach materialnych.

 

W momencie, gdy wiara w daną walutę zostaje zachwiana, jej kurs zachowuje się jak ukraińska hrywna. Gdy dochodzi do upadku waluty, rząd zazwyczaj zastępuje starą zdewaluowaną walutę nową, przy okazji wprowadzając drakońskie kontrole kapitału. Jeżeli nowa waluta różni się wyłącznie nazwą, to wprowadzenie jej zazwyczaj kończy się niepowodzeniem. Jeżeli jednak oparta jest na kruszcu, to szybko zyskuje uznanie. Chiny obecnie mają wystarczająco złota aby oprzeć walutę na kruszcu. Potrzebny jest im tylko jeden czynnik, wyższe ceny metalu.

Źródło: 123rf.com

Tak długo, jak kraj ten może importować ogromne ilości metalu korzystając z promocyjnej ceny, nikt nie ma interesu w uwalnianiu ceny. Metal na sprzedaż jednak kiedyś się skończy. Gdy tylko Chińczycy nie będą w stanie importować dostatecznie dużych ilości metalu lub gdy jedna z głównych światowych walut zacznie się rozpadać (np. jen), przyjdzie czas na związanie waluty ze złotem by zapewnić jest stabilizację. Wyższe ceny złota oznaczają także dla Chińczyków ogromny wzrost zamożności chińskiego społeczeństwa. Jednocześnie, jest to doskonały sposób na dokapitalizowanie sektora bankowego narażonego na straty w przypadku pęknięcia bańki na rynku długu.

 

Do tej pory Chińczycy przejęli sporą część rynku handlu fizycznym metalem. Kontrola nad ceną pozostała jednak w rękach zachodu, który ustala cenę bazując na kontraktach terminowych, opartych mniej niż w 1 % na fizycznym metalu. Można powiedzieć, że cena złota już w zasadzie spoczywa w rękach Pekinu. Wystarczyłoby nasilenie zakupów przez agencje rządowe, aby cena złota w Azji wzrosła znacznie w stosunku do ceny w Londynie. Arbitraż w ciągu kilku tygodni doprowadziłby do wydrenowania resztek zapasów w Wielkiej Brytanii czy USA,  po czym proces ustalania ceny bazując na papierowych kontraktach przeszedłby do historii.

 

Na razie Chińczycy czekają, spokojnie przejmując wpływy oraz władzę. Pytanie kiedy korzyści wynikające z wyższych cen złota przewyższą korzyści wynikające z drenażu zachodniego złota? Na koniec przypomnę ponadczasową zasadę, którą najwyraźniej doskonale znają Chińczycy „Kto posiada złoto ten ustala zasady.”

 

Trader21

Niezależny Portal Finansowy – Independent Trader

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: Independent Trader
Portret użytkownika Independent Trader
loading...


Komentarze

Portret użytkownika insider33

Złoto, reset..a tymczasem USA

Złoto, reset..a tymczasem USA odmówiły Chinom sprzedaży 30.000 procesorów intela i kilkuset tysięcy innych czipów. Kwestia bezpieczeństwa narodowego. Kto ma technologie ten ma władzę. Złoto to tylko towar który każdy może kupić, ale już procesory nie każdy potrafi wyprodukować. Co do upadku walut to nie będzie żadnego upadku tylko łagodne przejście na system bezgotówkowy. Obecnie zerowe oprocentowanie lokat w bankach (wymuszone tanim pieniądzem jaki banki centralne dają komercyjnym) ma sprawić że ciułacze zniecierpliwieni niskim oprocentowaniem ich lokat zaczną coś kupować. Domy, ziemię, akcje...I to się dzieje. W wielu krajach UE jest hossa w budowlance. W Polsce też wielu kupuje mieszkania "pod wynajem" bo "w banku nie opłaca się trzymać". Polska jak Polska ale w takich Włoszech to oszczędności na lokatach są naprawdę gigantyczne i właśnie sprytne rządy postanowiły się do tej kasy pośrednio dobrać (czytaj: wpompować ją w gospodarkę). A o ilu rzeczach nie wiemy? To są sprytni ludzie, ten system się nie załamie też z tego powodu że nie ma gotowej alternatywy. Chiny natomiast mają przed sobą długa drogę, a na tej drodze stoi wielki drapieżnik (USA)...z czasem rozwój technologii może sprawić że Chiny zostaną schrupane tak jak Libia, bez narażenia na szwank drapieżnika. I to idzie wyścig, postęp technologiczny wzrasta w tempie geometrycznym, kto pierwszy przekroczy rubikon ten będzie niezwyciężony.

Portret użytkownika Has$

A teprocesory w Stanach to

A teprocesory w Stanach to wymyślają ,,skosnookie,,. Więc jak władza ludowa karze wracać do ojczyzny, to usrahellczycy najwyżej mogą kolejny samilot straić, pełen inżynierów wracających do ojczyzny Wink

Portret użytkownika Prawda boli

Sytuacja w jakiej znalazły

Sytuacja w jakiej znalazły się Stany Zjednoczone zmusza je do podjęcia drastycznych kroków. Jeśli chcą przetrwać jako państwo (nie mówiąc nawet o mocarstwie) muszą już "dziś" doprowadzić do wojny światowej.
W tej chwili mają wciąż nieznaczną przewagę wojskową i szansę na zwycięstwo. Za rok czy dwa będzie za późno.

Portret użytkownika Kazek12

Sytuacja  w  Chinach  może

Sytuacja  w  Chinach  może  sie  w kazdej  chwili  załamac, bo doradcą  rządu  chinskiego  jest  Rothschild, a  to  niebezpieczna   mieszanka, ktora  może  przybrac  rozmiary  wielkiem  katastrofy  i  wiągnięcia  Chin do  globalnej  wojny ?

Portret użytkownika achiles

Członkowie Unii Gospodarczej

Członkowie Unii Gospodarczej i Walutowej potajemnie opracowują plan wykluczenia Grecji ze strefy euro – poinformowała brytyjska gazeta „The Times”, powołując się na dokument opracowany przez Ministerstwo Finansów Finlandii.Według The Times, w dokumencie mowa jest o „bardzo trudnych politycznych decyzjach”, których przyjęcie planowane jest na wiosnę tego roku. Zawiera on również prognozę bankructwa Grecji, jeśli Bruksela nie zgodzi się na kolejną transzę pomocy finansowej dla Aten w ciągu najbliższych trzech tygodni. „Przy milczącej zgodzie innych państw strefy euro uruchomiono proces, w wyniku którego Grecja może być wykluczona ze strefy euro”, — podano w dokumencie.  W dokumencie mowa jest również o tym, że Grecja już oddała Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu 450 mln euro długu, ale czeka ją jeszcze inna, dużo większa wypłata, a mianowicie 763 mln euro do 12 maja. Aby Ateny otrzymały nową pożyczkę ze strefy euro (7,2 mld euro), europejscy wierzyciele muszą zatwierdzić nowy pakiet reform. Inaczej Grecja nie będzie w stanie spłacić długów. 

Portret użytkownika achiles

 Rubel stał się obecnie

 Rubel stał się obecnie najbardziej atrakcyjną walutą na świecie demonstrując, że rosyjska gospodarka nie tylko nie ucierpiała z powodu sankcji, ale również nie jest tak uzależniona od eksportu ropy, jak sugeruje Zachód, pisze austriacka Die Presse.Tempo wzrostu kursu rosyjskiego rubla bije wszelkie rekordy, żadna waluta krajowa na świecie nie drożeje tak szybko, stwierdza Die Presse.  Jednak żadna inna waluta, z wyjątkiem ukraińskiej hrywny, w zeszłym roku nie runęła tak szybko, dlatego odbicie w górę było do pewnego stopnia przewidywalne. Ale szczególnie godne uwagi jest to, że rosyjska waluta krajowa umacnia się mimo negatywnej dynamiki cen ropy naftowej, zauważa gazeta. Rosjanie znów zaczęli aktywnie sprzedawać obcą walutę, a obcokrajowcy w coraz większym stopniu inwestują w rosyjskie papiery wartościowe, pisze gazeta. Die Presse zwraca uwagę, że konsekwencje sankcji gospodarczych dla Rosji nie były aż tak katastrofalne, jak wielu na Zachodzie przewidywało. Już w tym roku zachodni eksporterzy spodziewają się wzrostu rosyjskiego PKB i umocnienia rubla, więc w 2016 roku należy spodziewać się ożywienia handlu z Rosją i zwiększenie przypływu inwestycji do kraju, optymistycznie prognozuje austriacka gazeta. Wcześniej The Wall Street Journal napisał o procesie umacniania rubla i zauważył, że wiele drogich sklepów w Rosji zaczęło obniżać ceny towarów.

Portret użytkownika JanuszR

Admin, PKB Chin w 2014

Admin, PKB Chin w 2014 przeskoczyło USA o 200 mld $. USA ratują się tylko usługami i rynkami finansowymi. Przemysłowo Chiny to kolos, a USA - wydmuszka finansowa z wyeksportowanym do Azji przemysłem. Teraz Obama ogłasza rózne plany "reindustrializacji" - no, jestem ciekaw, jak odzyska przemysł z takich Chin. Już Japończycy zamykali jeden kompleks fabryk i chcieli do Japonii przetransportować, a Chińczycy na to nie pozwolili.

Portret użytkownika achiles

Marginalizacja w gospodarce

Marginalizacja w gospodarce światowej ku końcowi się zbliża, odkąd powołany został przez nich konkurencyjny BANK MOŻNA ŚMIAŁO UZNAĆ JAKO ŚWIATOWY, bo już nawet pół EUROPY się do niego z chęcią przyłączenia zgłosiło i który to jest swoistą przeciwwagą, dla dotychczasowych hegemonów czyli FEDU I BANKU ŚWIATOWEGO. Malutki można rzec kapitał założycielski ten BANK, bo raptem 100 MILIARDÓW $, ale jak się weźmie pod uwagę, że jest to pieniądz prawdziwy, a nie pusty i kreowany, jak w przypadku tych obecnych HEGEMONÓW, to się robi naprawdę ciekawie, o czym już nawet nasi PAJACE RZĄDZĄCY wiedzą, bo zgłosili chęć do tego projektu przystąpienia. Lecz to też jeszcze mało, bo jak się do tego też dorzuci wiodącą rolę w stowarzyszeniu BRIKS, przez CHINY wraz z ROSJANAMI, to się wyłania zupełnie inny obraz GOSPODARKI ŚWIATOWEJ, jakim MASY są regularnie karmione w ŚRODKACH MASOWEGO OGŁUPIANIA.  No ale jak się jeszcze do tego doda przymierze MILITARNE MIEDZY ROSJĄ, A CHINAMI, w celu tego wszystkiego bronienia w razie konieczności nawet wspólną militarną siłą, to już tylko kwestią KRÓTSZEGO, JAK DŁUŻSZEGO czasu jest zmiana obecnych sił w dziedzinie GOSPODARKI ŚWIATOWEJ. I dlatego dolar tak obecnie szaleje w swych ostatnich przed całkowitym upadkiem podrygach, w sposób sztuczny i sterowany w celu go obrony, ALE TO JUŻ DŁUGO, NIE POTRWA, O ILE WOJNY WYWOŁANIE IM SIĘ, NIE UDA, NA ŚWIATOWĄ SKALĘ. 

Portret użytkownika achiles

To z wczoraj:  Hiszpania,

To z wczoraj: 

Hiszpania, Austria i Korea Południowa dołączają do inicjatywy AIIB. Kraje-założyciele tworzonego przez Chiny Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (Asian Infrastructure Investment Bank, AIIB) zatwierdziły wnioski Hiszpanii, Korei Południowej i Austrii o przyłączeniu się do projektu na prawach krajów założycielskich – poinformowało Ministerstwo Finansów Chin.  „Za zgodą dotychczasowych krajów-założycieli 11 kwietnia Hiszpania, Korea Południowa i Austria oficjalnie zostały krajami-założycielskimi Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych”, — opublikowano na stronie chińskiego resortu finansowego. Azjatycki Bank Inwestycji Infrastrukturalnych powstał w 2014 roku z inicjatywy Chin. W październiku ubiegłego roku umowę podpisało 21 państw. Siedziba banku, którego celem jest finansowanie projektów infrastrukturalnych w regionie Azji i Pacyfiku znajduje się w Pekinie. Kapitał zakładowy ustalono na poziomie 100 miliardów dolarów.

 

Skomentuj