Naukowcy wypuszczą w Afryce zmodyfikowane genetycznie komary

Kategorie: 

Źródło: Pixabay.com

Rząd w Burkina Faso wydał zgodę na eksperyment ze zmodyfikowanymi genetycznie komarami. Naukowcy wypuszczą do środowiska naturalnego owady, które zostaną wykorzystane do ograniczenia populacji komarów, rozprzestrzeniających malarię.

 

Naukowcy biorący udział w tej akcji mogą jeszcze we wrześniu uwolnić pierwszą partię zmodyfikowanych genetycznie komarów. Będą to wysterylizowane samce. Jednak pierwszy zestaw owadów nie wpłynie znacząco na populację – etap ten ma przede wszystkim zwiększyć zaufanie dla tego typu zabiegów wśród ustawodawców i społeczeństwa.

 

Kolejne partie zmodyfikowanych genetycznie komarów z napędem genowym będą wypuszczane do środowiska naturalnego w kolejnych miesiącach w tym i w przyszłym roku, pod warunkiem, że naukowcy otrzymają zgody od władz. Zespoły już przygotowują się do eksperymentu, który odbędzie się w Burkina Faso, Mali i Ugandzie.

Wypuszczone owady z napędem genowym będą zawierały mutację, która w bardzo krótkim czasie trwale zredukuje populację komarów, roznoszących malarię. Genetycznie modyfikowane komary były już uwalniane w ramach podobnych eksperymentów np. w Brazylii i na Kajmanach, lecz teraz będzie to pierwszy przypadek uwolnienia do środowiska naturalnego komarów z napędem genowym, dzięki czemu przyszłe pokolenia owadów również będą posiadały zmodyfikowane geny.

 

Projekt naukowy jest finansowany między innymi przez Fundację Billa i Melindy Gates, która wyłożyła 70 milionów dolarów. Zabieg ten ma docelowo zmniejszyć rozprzestrzenianie się malarii przez komary, lecz wśród mieszkańców Burkina Faso pojawiają się obawy, że wysterylizowane komary mogą zarażać ludzi i prowadzić do ich sterylizacji.

 

Ocena: 

4
Średnio: 3.7 (3 votes)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Portret użytkownika Joker

Jakoś się to spotyka w czasie

Jakoś się to spotyka w czasie. Właśnie chyba w tamtym rejonie rdzenni mieszkańcy chcą wypędzić białych którzy zajmują im zemie. Są nawoływania do wręcz zabijania białych. Gdzieś to czytalem. Chyba też tu. Chwilę później zmodyfikowane komary Smile chociaż białych tez by chyba zabiło jeśli to broń heh. 

Portret użytkownika Maxxx

Jakoś nie rozumiem jak

Jakoś nie rozumiem jak wysterylizowane samce mają wpłynąć na zmniejszenie liczebności komarów. Co to ma pokazać? No tak, to ma pokazać że te komary są bezpieczne i uśpić czujność.

W kolejnym kroku wypuszczą te "właściwe" komary, a jeśli zaczną pojawiać się jakieś dziwne choroby, czy też zgony po kontakcie z takim komarem (np. w wyniku reakcji alergicznej) to ci naukowcy będą mogli powiedzieć że to nie ma związku bo przecież jak wypuścili te pierwsze komary to nic się nie działo więc to tylko przypadek.

Może te moje spekulacje są odrobinę paranoiczne Smile ale jak pod jakimś projektem podpisuje się Gates to wszystko jest możliwe.

Portret użytkownika inzynier magister

Często te zaawansowane

Często te zaawansowane projekty bioinżynierii są prowadzone pod przykrywką pomocy dla ludzkości ! Możliwe że za jakiś czas usłyszymy o jakiejś groznej chorobie która wytrzebi część Afryki ! Potem znajdą się koncerny które wykupią ziemię i surowce bo nie będzie murzynów ! "Inżynieria populacyjna albo hodowla ludzka – pod takimi terminami skrywają się różne „techniki” depopulacyjne propagowane przez wykładowców renomowanych uczelni na świecie, walczących ze „zmianami klimatycznymi” rzekomo powodowanymi przez ludzi. Znajdują oni uzasadnienie dla oenzetowskiego programu zrównoważonego rozwoju, czyli Agendy 2030.28 kwietnia 2015 roku – jeszcze przed podpisaniem Agendy 2030 i porozumienia klimatycznego – w Watykanie odbyło się ważne spotkanie współfinansowane przez oenzetowską grupę SDSN (Sieć Rozwiązań na rzecz Zrównoważonego Rozwoju), która wezwała watykańskich urzędników do prowadzenia propagandy na temat wpływu zmian klimatycznych i potrzeby zrównoważonego rozwoju. W konferencji wzięli udział między innymi ówczesny sekretarz generalny ONZ Ban Ki‑moon, dyrektor SDSN i IIASA (Międzynarodowy Instytut Stosowanej Analizy Systemów), profesor Jeffrey Sachs (ten od terapii szokowej dla Polski), watykański sekretarz stanu kardynał Pietro Parolin i dyrektor generalny IIASA profesor Pavel Kabat.Ban Ki‑moon pochwalił uczestników sympozjum za podnoszenie świadomości na temat pilnej potrzeby przeciwdziałania zmianom klimatycznym i promowanie zrównoważonego rozwoju. „Owocem” konferencji było oświadczenie, w którym stwierdzono, że zmiany klimatu wywołane działalnością człowieka są faktem naukowym i ich zdecydowane łagodzenie jest moralnym oraz religijnym obowiązkiem ludzkości.Sęk w tym, że nie istnieją badania, które potwierdzałyby, iż tak jest. Wręcz przeciwnie, w marcu ubiegłego roku ponad trzystu klimatologów zaapelowało do prezydenta USA Donalda Trumpa, by nie wprowadzał żadnych zmian, które miałyby ograniczyć zawartość dwutlenku węgla – gazu życia – w atmosferze (inicjatywa profesora Richarda Lindzena, fizyka atmosfery). Watykańska deklaracja przynaglała rządy światowe do zawarcia porozumienia klimatycznego w Paryżu pod koniec 2015 roku. Ogromne zaangażowanie Watykanu w propagowanie neomarksistowskiej koncepcji zrównoważonego rozwoju zadziwi niejednego katolika. W roku 1972 Klub Rzymski wydał opracowanie zatytułowane Granice wzrostu, w którym straszono przeludnieniem i domagano się natychmiastowego wdrożenia polityki ograniczającej przyrost naturalny. W latach osiemdziesiątych – jak zauważył nieżyjący już radiolog, profesor Zbigniew Jaworowski – stworzono fikcyjnego wroga globalnego: dwutlenek węgla – gaz życia, z którego zbudowane jest wszystko, co żyje na Ziemi – uznając go za najgorsze skażenie powodowane przez człowieka, rzekomo zagrażające planecie. Karta Ziemi to, zdaniem jej twórców, nowe Dziesięć Przykazań w celu zbudowania sprawiedliwego, trwałego i pokojowego społeczeństwa globalnego XXI wieku.Podstawową wartością owej nowej religii jest zabijanie dzieci nienarodzonych. W Karcie napisano wszak: Bezprecedensowy wzrost populacji ludzkiej przeciąża ekologiczne i społeczne systemy. Fundamenty globalnego bezpieczeństwa są zagrożone. To niebezpieczne tendencje, ale nie do uniknięcia. Agenda 2030 wprost domaga się ograniczenia liczby ludności na świecie, zniszczenia klasy średniej, własności prywatnej (ziemia nie może być traktowana jako zwykły aktyw, dopuszcza się jej zabieranie w celu tworzenia higienicznych warunków życia dla innych ludzi, w interesie całego społeczeństwa, i tym podobne), wprowadzenia pełnej kontroli nad obywatelami, ale w taki sposób, by oni sami to zaakceptowali. Dwa z siedemnastu celów Agendy 2030 zakładają zapewnienie szeroko pojętych praw reprodukcyjnych i seksualnych na świecie."

Ale najciekawsze jest to zdanie !!! "W ostatnim czasie bioetycy i filozofowie oferują „etyczne” rozwiązania depopulacji pod pretekstem konieczności ochrony Ziemi przed ociepleniem. Tak więc bioetyk S. Matthew Liao  profesor wykładający na nowojorskim uniwersytecie, absolwent Oksfordu i Princeton University pełniący eksponowane stanowiska w wyższych szkołach medycznych, redaktor czasopisma „Global Public Health” proponuje stosowanie przez rządy daleko idącej inżynierii populacyjnej. W opracowaniu zatytułowanym Engineer Humans To Stop Climate Change (Inżynieria ludzka, aby zatrzymać zmiany klimatu) mówi wprost o potrzebie hodowli rasy ludzkiej, która ma doprowadzić do rodzenia się dzieci niższych o 15 cm i lżejszych o co najmniej piętnaście kilogramów, aby zużywały one mniej energii i produkowały mniej dwutlenku węgla (sic!).

https://www.pch24.pl/agenda-2030--zrownowazony-rozwoj-depopulacji,62691,pch.html

będą robić ludzkie potwory genetyczne ! Módlmy się do Jezusa i Maryi by PiS nie wpościł do Polski GMO !

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Skomentuj