Naukowcy udokumentowali potężny wyciek metanu z dna morza Rossa

Kategorie: 

Źródło: Norman Kuring

Zespół badawczy z Uniwersytetu Stanowego w Stanie Oregon, potwierdził pierwszy wyciek metanu z dna morskiego w morzu Rossa na Antarktydzie. Co dziwne, metan nie wydziela się z części oceanu, w której rejestrowano podnoszenie się temperatury. Naukowcy nie mają pojęcia co mogło wywołać ten wyciek metanu.


Naukowcy spekulowali od dawna, że dno oceaniczne znajdujące się przy wybrzeżu Antarktydy skrywa olbrzymie pokłady metanu. Uważano iż jest tak z powodu rozkładających się na dnie alg. Jednak teraz, dzięki badaniom zespołu naukowego z Uniwersytetu Stanowego w Oregonie, natrafiono na potencjalny dowód, który może potwierdzić tą teorie.

Jak niemal każde nowe odkrycie, również i to przyniosło ze sobą nowe pytania. Badacze byli bowiem zaskoczeni reakcją tamtejszych drobnoustrojów. Większość emisji metanu z dna oceanicznego jest zjadana przez znajdujące się w wodzie mikroby. Jednak emisja z obszaru Cinder Cones w Morzu Rossa trwa już od blisko 5 lat i nie wygląda na to aby mikroby spożywające metan nie pojawiły się w tym obszarze.

 

Co za tym idzie, metan emitowany z Morza Rossa z całą pewnością dociera do atmosfery i przyczynia się do postępowania efektu cieplarnianego. Badacze planują kontynuację obserwacji na terenie Cinder Cones, jednak jak narazie ich plany zostały powstrzymane przez trwającą pandemię wirusa SARS-COV2. 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz wielki fascynat nauki. Jego teksty dotyczą przełomowych ustaleń ze świata nauki oraz nowinek z otaczającej nas rzeczywistości. W przerwach pełni funkcję głównego edytora i lektora kanałów na serwisie Youtube: 

zmianynaziemi.pl/ innemedium.pl/ tylkomedycyna.pl/tylkonauka.pl oraz tylkogramy.pl.

Projekty spod ręki [email protected], możecie obserwować na jego mediach społecznościowych.

Facebook: https://www.facebook.com/M4tis

Twitter: https://twitter.com/matisalke


Skomentuj