Naukowcy odkryli, że Wenus nie jest najbliższą planetą w okolicy Ziemi

Kategorie: 

Źródło: Pixabay

Do tej pory powszechnie uważano, że to Wenus jest planetą znajdującą się najbliżej Ziemi. Nowe ustalenia naukowców wskazują jednak, że rzeczywistość może wyglądać zupełnie inaczej. 


Zgodnie z artykułem zamieszczonym 12 marca w czasopiśmie Physics Today, Wenus jest planetą, która poruszając się po orbicie momentami zbliża się do Ziemi na najmniejszą odległość, lecz Merkury pozostaje najbliżej Ziemi przez dłuższy okres czasu. W związku z tym naukowcy sądzą, że to właśnie najmniejsza planeta Układu Słonecznego powinna zostać uznana za najbliższego sąsiada Ziemi. 

Autorzy nowej teorii: dr Tom Stockman z University of Alabama oraz dwóch inżynierów, Gabriel Monroe i Samuel Cordner, uważają, że populatorzy nauki wykazali się niedbalstwem, rozpowszechniając informacje oparte na błędnym założeniu, dotyczącym średniej odległości między planetami.

 

W komentarzu zwrócono uwagę, że badacze zazwyczaj obliczają dystans pomiędzy planetami, odejmując ich średnie odległości od Słońca. Takie działanie pozwala jedynie oszacować dystans między planetami, gdy są one najbliżej siebie. Czasami Wenus znajduje się przecież po drugiej stronie Słońca, ponieważ obie planety poruszają się z różnymi prędkościami.

Autorzy opracowali nową technikę pomiaru odległości między planetami, zwaną metodą okręgu punktowego. W komentarzu wyjaśniono, że ta metoda pozwala na uśrednienie odległości między wiązką punktów na orbicie każdej planety, jednocześnie biorąc pod uwagę czas. W ten sposób ustalono, że Merkury, a nie Wenus, przez większość czasu znajdował się najbliżej Ziemi.

 

Co ciekawe, Merkury okazał się również być najbliższym sąsiadem Saturna, Neptuna i wszystkich innych planet. Naukowcy twierdzą, że ich teorie zostały poparte dokładnym sprawdzeniem, gdzie planety znajdowały się na orbitach co 24 godziny przez ostatnich 10 tysięcy lat.

Wenus - źródło: NASA

Jak należało się spodziewać, nie wszyscy zgadzają się z nową tezą. Steven Beckwith, profesor astronomii na Uniwersytecie Berkeley obrazowo porównał sytuację do najbliższych sąsiadów, którzy przez pięć miesięcy w roku mieszkają w domu obok, a potem przez następnych siedem miesięcy przebywają za granicą. Nie zmienia to jednak faktu, że po powrocie nadal będą twoimi najbliższymi sąsiadami.

 

 

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (2 votes)
Opublikował: ZychMan
Portret użytkownika ZychMan
Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl od ponad 2 lat. Specjalista z zakresu Internetu i tematyki naukowej. Nie stroni również od bieżących tematów politycznych.


Komentarze

Portret użytkownika Mojeimię44

Ci naukowcy wiedzą tyle ile

Ci naukowcy wiedzą tyle ile im rada nadzorcza pozwala mówić. Teraz już planety zaczęły przecinać swoje trajektorie. Nic z tego co mówią nie jest logiczne. Wszechświat nie jest chaotyczny. Codziennie gdy patrzę w niebo widzę jego dostojność i spokój a oni zaczynają twierdzić, że wszystko to tylko złudzenie. Ehhh. Jeśli przestaniemy wierzyć własnym oczom to komu będziemy wierzyć? Moim zdaniem dużo prawd o wszechświecie jest ukrywanych bo prawda może zmienić rzeczywistość tak diametralnie, że ludzie zmienią swoje zachowania. Zmiana zachowań to zmiana systemu a zmiana systemu to upadek jednostek rządzących. Dlatego pieprzą te swoje naukowe mądrości by system mógł dalej toczyć swoje doktryny trzymając ludzi w ciemnocie. 

Portret użytkownika Popiół z feniksa

Rację ma ten na końcu

Rację ma ten na końcu artykułu , bo takie " sąsiedztwo "  oznacza położenie orbit  , a nie okresowe przybliżenia i oddalenia . Merkury to były księżyc Wenus i nosi on dotąd ślady operacji , która spowodowała wytrącenie go z orbity wokoło Wenus (dawniej Giloba , czyt : Dżilob). Wenus stała się po tym umarłym światem i  zwolniła obroty aż do zatrzymania. To co dzisiaj nbazywacie jej obrotami to grawitacdyjny dryf rotacyjny , czyli obrotowy znos z powodu ocierania się jej pola magnetycznego  o grawitację przestrzeni podczas wędrówki po orbicie dookoła Słońca.

Portret użytkownika rechotek

Od poczatku coś mi ten

Od poczatku coś mi ten Merkury nie pasował i teraz wiem dlaczego, tak załatwić dwie planety na raz to dopiero musiał być karambol, a jeszcze nie wiaomo czy Mars nie brał w tym udziału.

Portret użytkownika Popiół z feniksa

Oglądnij sobie Maerkurego , a

Oglądnij sobie Maerkurego , a znajdziesz tam skrzyżowany układ dołków niesłusznie nazywane kraterami . Był to punkt celowniczy toru naprowadzania planetoidy która wytrąci Merkurego z orbity Wenus .Po dłurgiej stronie jest krater wiekości Polski - to miejsce uderzenia . Planetoidę sprowadzono symując napęd grawitacyjny kilku statków ustawionych w " słupek" . Najpierw pilotowały jej lot a potem zajęły pozycję po przeciwnej stronie Merkurego w bezpiecznej odległości .

Strony

Skomentuj