Naukowcy odkryli przyczynę, dla której COVID-19 przebiega inaczej u niektórych pacjentów

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Podczas gdy firmy farmaceutyczne na świecie spieszą się z wypuszczeniem szczepionki przeciwko COVID-19, niektórzy naukowcy zastanawiają się, dlaczego ta choroba u niektórych przebiega bezobjawowo, podczas gdy w innych prowadzi do poważnych konsekwencji? Międzynarodowy zespół ekspertów przeprowadził dogłębne badanie odpowiedzi różnych typów komórek odpornościowych organizmu na SARS-CoV-2, aby odpowiedzieć na to pytanie.

 

Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii po raz pierwszy szczegółowo opisali reakcję limfocytów T CD4 + organizmu na wirusa SARS-CoV-2.

 

Eksperci odkryli między innymi, że na początku choroby pacjenci hospitalizowani z poważnymi przypadkami COVID-19 wytworzyli nowy podtyp limfocytów T, który może potencjalnie zniszczyć komórki B i zmniejszyć produkcję przeciwciał. Najprawdopodobniej jest to przyczyna wszystkich ciężkich przypadków COVID-19.

 

W swoich badaniach naukowcy skupili się na komórkach CD4 + T, które odgrywają ważną rolę w zwalczaniu infekcji. Badali próbki od czterdziestu pacjentów z COVID-19. Połowa z nich miała łagodne objawy, druga grupa składała się z pacjentów hospitalizowanych, z których dziewięciu przebywało na oddziale intensywnej terapii.

 

Przeanalizowano typy limfocytów T, które pełnią różne funkcje w walce z wirusem. Jedne ostrzegają organizm przed infekcją, inne wzywają komórki odpornościowe do pomocy, jeszcze inne sygnalizują limfocytom B produkcję przeciwciał, a jeszcze inne tłumią działanie innych limfocytów T, aby układ odpornościowy nie zaszkodził ciału.

 

U pacjentów hospitalizowanych poziom cytotoksycznych komórek TFH był wyższy, co potencjalnie potęguje efekt zakażenia. Zamiast pomagać komórkom B w wytwarzaniu przeciwciał, źle się zachowują i sieją destrukcję.

 

Badanie stanowi punkt wyjścia dla społeczności naukowej do zbadania interakcji komórek T na SARS-CoV-2 i porównania odpowiedzi immunologicznej u różnych grup pacjentów.

 

 

Ocena: 

2
Średnio: 1.5 (2 votes)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika W.H.O

Z forum H.K:

Z forum H.K:

"„Ponowne wdychanie wydychanego powietrza bez wątpienia spowoduje niedobór tlenu i zalanie dwutlenkiem węgla. Wiemy, że ludzki mózg jest bardzo wrażliwy na niedobór tlenu. (widać to u polityków, którzy najwyraźniej są niedotlenieni) Na przykład w hipokampie znajdują się komórki nerwowe, których długość nie może przekraczać 3 minuty bez tlenu - nie mogą przeżyć.

Ostre objawy ostrzegawcze to bóle głowy, senność, zawroty głowy, problemy z koncentracją, spowolnienie czasu reakcji - reakcje układu poznawczego.

Jednak gdy masz chroniczny niedobór tlenu, wszystkie te objawy znikają, ponieważ przyzwyczaisz się do tego. Ale twoja wydajność pozostanie ograniczona, a niedostateczna podaż tlenu w twoim mózgu nadal postępuje.

Wiemy, że rozwój chorób neurodegeneracyjnych trwa od lat do dziesięcioleci. Jeśli dzisiaj zapomnisz swojego numeru telefonu, załamanie mózgu zaczęłoby się już 20 lub 30 lat temu.

Podczas gdy myślisz, że przyzwyczaiłeś się do noszenia maski i ponownego wdychania wydychanego powietrza, procesy zwyrodnieniowe w mózgu nasilają się, gdy trwa niedobór tlenu.

Drugi problem polega na tym, że komórki nerwowe w twoim mózgu nie są w stanie normalnie się dzielić. Tak więc w przypadku, gdy nasze rządy hojnie pozwolą na pozbycie się masek i powrót do swobodnego oddychania tlenem za kilka miesięcy, utracone komórki nerwowe nie będą już regenerowane. To, co odeszło, odeszło.

Nie noszę maski, potrzebuję mózgu do myślenia. Chcę mieć trzeźwą głowę, kiedy mam do czynienia z moimi pacjentami, a nie znieczulenie wywołane dwutlenkiem węgla.
"

Portret użytkownika S

Dodajmy do tego jeszcze jedną

Dodajmy do tego jeszcze jedną sprawę, która przemyka sobie niepostrzeżenie: wegetarianizm. Już tłumaczę: mózg ludzki potrzebuje bardzo dużo energii do normalnego rozwoju. Tak dużą ilość energii jesteśmy w stanie pozyskać głównie tylko z mięsa. Owszem, krowa je tylko trawę i żyje, ale trzeba patrzeć na to z innej strony: inteligencja krowy i psa chociażby. To zwierzęta mięsożerne są najbardziej inteligentne, ale do tego potrzebują właśnie ogromnych ilości energii dla pracy mózgu. Gdzies czytałem, że musielibyśmy jeść kilkadziesiąt kilo samych warzyw dziennie dla tej samej energii. Wegetarianizm zaczął się jako moda, potem zaczęli nas napominać (czy nawet pogardzać mięsożercami). Ale to nie problem, większość z nas ma w d... zdanie traworzerców. Ale potem było sporo manewrów prawnych, których nikt nie zauważa. Mięso bardzo podrożało, biedniejsi muszą kupować jakieś półprodukty nafaszerowane chemią. Pojawili się EKO-terroryści przekonujący, że krówki pierdzą i niszczą planetę i MUSIMY przestać jeść mięso. Potem przyszli Animalsi i znowu żądali, żeby mięsa nie jeść, bo krówki cierpią. W Brukseli był nawet projekt ustawy, żeby mięso obłożyć jakimiś chorymi podatkami i zwiększyć jego cenę nawet o kilkaset procent. Teraz coraz bardziej świat popychany jest do jedzenia sztucznego mięsa (bo krówki, wiadomo). Porównajcie sobie zwykłą zupę i "zupkę chińską" z torebki. Te mięsa różnią się od siebie na tej samej zasadzie, tak myślę. I na koniec wydarzenia w Polandzie. GRYPA-19 spowoduje ogromny kryzys gospodarczy, to pewne, bo takie są prawa ekonomii. Nie da się pożyczać albo drukować pieniędzy bez końca. Wreszcie jebnie i ludzie zaczną tracić pracę, a na zasiłki nie będzie kasy. I w takim momencie rząd wprowadził "Futerka Plus". Nikt się nie przejął, no bo przecież czym, to dobrze, że norki nie będą cierpieć (w Polsce oczywiście). Tylko, że ustawa jest tak zapisana, że można ją spokojnie podciągnąć pod ubój każdych zwierząt (myślicie, że czemu rolnicy protestują? co, wszyscy hodują norki?). W Danii cieszą się na potęgę, bo będą głównym dostawcą mięsa do Polski (nawet artykuły w gazetach o tym mają). Jak przyjdzie wam zapłacić za dobre mięso 80-90 złotych za kilo (takie są normalne ceny teraz w Szwecji), to kto bez pracy sobie na to pozwoli? Więc ludzie przestaną jeść mięso (oprócz elit i bogaczy). I proszę, mamy kolejnego puzzla do układanki: zagłodzony i głupi plebs, kontra dobrze odżywione elity, chronione przez wierne psy w mundurach, którym będą dawać ochłapy ze swojego stołu.

Dyskusja to wymiana argumentów i własnych poglądów. Możesz się z nimi zgadzać lub nie. Ale jeżeli potrafisz tylko bluzgać, wyzywać i siać zamęt, rozważ karierę w Antifie. Bo tu jej nie zrobisz Wink

Portret użytkownika euklides

Ja widzę inny problem.

Ja widzę inny problem. Oszołomy sądzą, że można ot tak przestawić cały świat na produkcję roślinną. Zamiast pastwisk posieje się soję albo pszenicę i będzie się wyrabiać przepyszne wegetariańskie kotleciki.... Otóż:

1) Połowa ziemi nie nadaje się pod uprawę. Porasta ją jakaś stepowa roślinność. Krowa, koza czy owca taką roślinnością się pożywi, strawi i przerobi na białko. Nie trzeba od razu bydła zabijać. Masło, mleko czy sery to żywność wprost znakomita, bogata prawie we wszystko co nam potrzebne. Człowiek natomiast suchą trawą sobie nie poje.

2) Już w średniowieczu wynaleziono trójpolówkę i płodozmian. Ziemi trzeba pozwolić "wypocząć" aby rodziła obfite plony. Jedną z sensowniejszych strategii jest sadzenie w niektórych latach roślin pastewnych jak np. kończyna. Człowiek z kończyny nie zrobi nawet bezwartościowej sałatki, ale dla krowy kończyna jest ekstremalnie smaczna. W tym czasie na tych polach można zatem wypasać bydło, co dodatkowo sprzyja regeneracji, bo jak wiadomo bydło produkuje znakomity naturalny nawóz. W ten sposób z kończyny można uzyskać masło, mleko, śmietanę, sery i inne mleczne cuda. W momencie gdy nie będzie wypasu bydła to nie będzie też żywności z tych wyłączonych z upraw obszarów. Z kolei intensywna uprawa doprowadziłaby do wyjałowienia gleby.

W rezultacie polityka ta spowoduje głód. Zwyczajnie zabraknie żywności. Ci którzy wprowadzają tą politykę to albo zbrodniarze albo totalni idioci.

Dodatkowo plony zmniejszą się na skutek redukcji emisji CO2.

O ile rozumiem argument wegetarian, że zwierzęta rzeźne cierpią to nie zgodzę się, że zwierzęta hodowane dla mleka cierpią. To rodzaj symbiozy między gatunkami. Zwierzę daje mleko, a człowiek daje schronienie, chroni od drapieżników, zapewnia opiekę. Dojenie jest bezbolesne, wydaje się, że krowy nawet to lubią bo nigdy nie protestują.

Portret użytkownika Arya

 To zwierzęta mięsożerne są

 To zwierzęta mięsożerne są najbardziej inteligentne, ale do tego potrzebują właśnie ogromnych ilości energii dla pracy mózgu.

A to ciekawe, bo na przykład szympansy jedzą mięso, ale stanowi ono mniej niż 2 % ich pożywienia. Oczywiście mam na myśli szympansy żyjące na wolności. Natomiast goryle mięsa nie jedzą w ogóle. Orangutany również nie jedzą mięsa, choć zjadają owady i jaja ptaków. Więc argument, że zwierzęta mięsożerne są najbardziej inteligentne, bierze w łeb. Natomiast ciężko zaprzeczyć temu, że zwierzęta roślinożerne żyją zdecydowanie dłużej od drapieżników. Dla przykładu tygrysy żyją około 20 lat (i to w niewoli, na wolności nie więcej niż 15) a słonie do 70 lat. Jakby więc nie patrzeć, to zwierzęta roślinożerne dominują inteligencją i długością życia nad drapieżnikami. 

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika S

No ale ja o tym napisałem: da

ARYA, No ale ja o tym napisałem: da się dostarczyć mózgowi potrzebnej energii TYLKO z roślin, ale musisz zjeść ich kilkadziesiąt kilo dziennie. Goryle jedzą np. 20-30 kilo dziennie, orangutany białka dostarczają sobie dodatkowo robakami itd. Człowiek ma nieco większy mózg (proporcjonalnie do ciała) i jest nieco mądrzejszy od małp (przynajmniej niektórzy ludzie ;)). Aby odpowiednio odżywić organizm i mózg, człowiek musiałby zjadać minimum 50-60 kilo warzyw dziennie. Zjedz 60 kilo ziemniaków to pogadamy Wink Drapieżniki zjadają TYLKO do paru kilo mięsa dziennie (zależnie od wielkości zwierzęcia) i to zaspokaja potrzeby.

Dyskusja to wymiana argumentów i własnych poglądów. Możesz się z nimi zgadzać lub nie. Ale jeżeli potrafisz tylko bluzgać, wyzywać i siać zamęt, rozważ karierę w Antifie. Bo tu jej nie zrobisz Wink

Portret użytkownika RobertDVGSED

 Powiedz to Rekinowi I

 Powiedz to Rekinowi I Krokodylowi - zyją wyjatkowo długo . Długość życia zwierząt nie zależy od diety ale od DNA GATUNKU . cO DO iNTELIGENCJI KONKLUZJA JEST PROSTA  gŁUPI TEN  KTO ZJADŁ CZY DAŁ SIĘ ZJEŚĆ ????

Strony

Skomentuj