NASA przedstawiła niezwykle szczegółową wizualizację czarnej dziury

Kategorie: 

Źródło: NASA

Wykonanie pierwszego w historii zdjęcia horyzontu zdarzeń czarnej dziury było bardzo trudnym wyczynem, w który zaangażowani byli naukowcy z całego świata, choć uzyskany obraz był w stosunkowo niskiej rozdzielczości. Po udoskonaleniu naszej ziemskiej technologii będziemy mogli uzyskać jeszcze lepsze obrazy. Tymczasem agencja kosmiczna NASA stworzyła wizualizację, która pokazuje, czego możemy się spodziewać po zdjęciach aktywnie akreującej materię supermasywnej czarnej dziury w wysokiej rozdzielczości.

 

Warto na wstępie wyjaśnić, że nie jesteśmy w stanie bezpośrednio zobaczyć czarnej dziury. Dlatego cała nasza wiedza na temat tych kosmicznych obiektów pochodzi od zjawisk, które występują w jej najbliższym otoczeniu. Również wykonanie pierwszego w historii zdjęcia czarnej dziury było możliwe dzięki materii, która znajduje się blisko niej.

Pierwsze zdjęcie czarnej dziury M87 - źródło: EHT Collaboration

W rzeczywistości, pierwszy symulowany obraz czarnej dziury został obliczony z pomocą komputera IBM 7040 w latach 60. XX wieku, a następnie narysowany przez francuskiego astrofizyka Jeana-Pierre'a Lumineta w 1978 roku.

Źródło: Jean-Pierre Luminet

Co ciekawe, powyższy obraz oraz symulacja, którą właśnie opracowała amerykańska agencja kosmiczna NASA, są bardzo podobne do siebie. W obu przypadkach widzimy czarny okrąg, dysk akrecyjny oraz zmianę częstotliwości i długości fali światła.

Źródło: NASA Goddard Space Flight Center/Jeremy Schnittman

Jednak symulacja NASA jest o wiele bardziej szczegółowa i pokazuje nam, czego możemy spodziewać się w przyszłości. Wizualizacje tego typu pomagają naukowcom zrozumieć ekstremalną fizykę wokół supermasywnych czarnych dziur.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu



Komentarze

Skomentuj