NASA opracowała niebezpieczny plan ochłodzenia wulkanu Yellowstone

Kategorie: 

Źródło: Dreamstime.com

Każda aktywność sejsmiczna w obrębie kaldery Yellowstone jest ściśle monitorowana i zwykle kojarzy się z zagrożeniem wystąpienia erupcji, która byłaby niebezpieczna dla całej Ameryki Północnej, a także wielu państw na pozostałych kontynentach. W związku z tym zaczęto zastanawiać się nad potencjalnymi rozwiązaniami. Agencja NASA zaproponowała ochłodzenie superwulkanu, co pozostaje bardzo ryzykowne i mogłoby doprowadzić do erupcji, której chcemy przecież uniknąć.

 

Yellowstone pozostaje wielkim zagrożeniem dla całej ludzkości. Jak wynika z badań, odstęp czasowy między ostatnimi supererupcjami wynosił średnio 700 tysięcy lat. Tymczasem ostatni wybuch przytrafił się około 640 tysięcy lat temu. Gdyby doszło do niego dziś, do atmosfery dostałyby się znaczne ilości materiału piroklastycznego. Stany Zjednoczone zostałyby pokryte popiołem a Ziemia doświadczyłaby zimy nuklearnej.

 

Erupcja superwulkanu miałaby katastrofalny wpływ na mieszkańców wszystkich kontynentów. Zapobiegnięcie potencjalnej tragedii powinno być priorytetem, choć w 2015 roku szef rosyjskiej Akademii Problemów Geopolitycznych Konstantin Sivkow zaproponował uderzenie nuklearne na kalderę Yellowstone. Taki atak z całą pewnością zdegradowałby pozycję USA na świecie. Przyzwyczajona do silnych mrozów Rosja najwyraźniej nie obawia się ochłodzenia klimatu.

 

Jednak superwulkan może również obudzić się z zupełnie naturalnych powodów. Agencja NASA udostępniła raport, w którym przedstawiła w jaki sposób można pozbyć się tego zagrożenia. Według Briana Wilcoxa z Jet Propulsion Laboratory, kaldera Yellowstone jest znacznie większym zagrożeniem niż uderzenie asteroidy czy komety - chyba, że asteroida uderzyłaby prosto w wulkan...

Naukowcy z NASA doszli do wniosku, że ochłodzenie wulkanu jest najlepszym i najbardziej logicznym rozwiązaniem. Ich zdaniem gdyby zwiększyć emisję gorących gazów do atmosfery, Yellowstone przestałby nam zagrażać. Pytanie oczywiście brzmi jak należy tego dokonać. NASA proponuje, aby wykonać wywiert w superwulkanie o długości 10 kilometrów i wpomować w niego wodę z dużym ciśnieniem. Woda cyrkulowałaby w jego wnętrzu i wróciła z temperaturą około 350 stopni Celsjusza. Innymi słowy, agencja proponuje zbudowanie w Yellowstone elektrowni geotermalnej, pozwalającej ochłodzić wulkan oraz pozyskać energię geotermalną.

Rozwiązanie oczywiście jest bardzo ryzykowne. Koszta projektu oszacowano na ponad 3,4 miliarda dolarów, zaś efekty działań byłyby widoczne dopiero na dłuższą metę. Z biegiem lat zagrożenie erupcją byłoby coraz mniejsze, natomiast całkowite ochłodzenie Yellowstone nastąpiłoby za kilkadziesiąt tysięcy lat. Pomysł, choć kontrowersyjny i potencjalnie niebezpieczny, postrzegany jest jako skuteczne rozwiązanie nie tylko w kwestii wulkanu Yellowstone, ale także wielu innych superwulkanów na świecie, których erupcja może zagrozić ludzkości.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)
Opublikował: John Moll
Portret użytkownika John Moll

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl niemal od samego początku jego istnienia. Specjalizuje się w wiadomościach naukowych oraz w problematyce Bliskiego Wschodu


Komentarze

Portret użytkownika Jerry

Nie o radioaktywność tutaj

Nie o radioaktywność tutaj chodzi.
"Teoria zimy nuklearnej – hipoteza zmian klimatu wywołanych przez prowadzoną na dużym obszarze wojnę atomową.

Według tej teorii zjawisko może wystąpić przy jednoczesnym wybuchu wielu bomb atomowych. Uniesione przez wybuchy pyły (zwłaszcza sadze) przesłaniają Słońce. Obniżeniu ulega temperatura powierzchni Ziemi i atmosfery, ciemności uniemożliwiają fotosyntezę – giną rośliny, brakuje pożywienia, giną zwierzęta i ludzie. Skutkiem zimy nuklearnej może być zniszczenie życia na Ziemi. Arsenały państw dysponujących bronią atomową mają moc kilkadziesiąt razy większą od wymaganej do wywołania zimy nuklearnej.

Podobne efekty może wywołać uderzenie wielkiego meteorytu lub potężny wybuch wulkanu jako rok bez lata. To ostatnie zjawisko zaobserwowano, chociaż na mniejszą skalę, w 1816 roku[1]. Uważa się, że zmiany klimatyczne spowodowane uderzeniem meteorytu są odpowiedzialne za niektóre masowe wymierania, szczególnie za wymieranie kredowe.

Z komputerowej symulacji wykonanej w 2011 roku przez NASA wynika, że nawet lokalna wojna atomowa z użyciem 100 głowic atomowych (0,03% potencjału nuklearnego świata), obniżyłaby globalną temperaturę o 1,25 stopnia, a lokalnie w Europie, Azji i na Alasce nawet o 3-4 stopnie. Zmniejszyłyby się też o 10% opady deszczu i śniegu, co spowodowałoby ogólnoświatową klęskę głodu. Klimat wróciłby do stanu pierwotnego po 10 latach[2]."

"Tylko mniejsze tajemnice muszą być chronione. Te większe utrzymuje publiczna ignorancja" M. McLuhan
"Twierdzą nam będzie każdy próg" M. Konopnicka

Portret użytkownika CzarnyOlo

Po jakimś czasie zapewne

Po jakimś czasie zapewne mógłby być biorąc pod uwagę że takie zdarzenie mogło by wpłynąć na pracę elektrowni jądrowych gdyby wszystkie zbiorniki wodne i systemy wentylacyjne pokrył by pył wulkaniczny. 

 

Portret użytkownika Jan111

Elektrownie atomowe działają

Elektrownie atomowe działają w systemie podwójnej, a nawet potrójnej wymiany ciepła, woda chłodząca jest filtrowana. Często nie używa się wody, jako czynnika chłodzącego a roztopiony sód. Zanim pyły dolecą do elektrowni udałoby się je 'wygasić'.

Strony

Skomentuj