Nadciąga punkt zwrotny wojny na Ukrainie - następne 24 godziny mogą być kluczowe

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Wszystko wskazuje na to, że dochodzimy do punktu zwrotnego wojny rosyjsko-ukraińskiej. Następne dni pokażą czy rosjanie wreszcie osiągną jakieś swoje cele, bo nie zdobyli dotąd jeszcze żadnego ukraińskiego miasta. Jednak to może być cisza przed burzą, bo Rosja wprowadza teraz do walki doborowe jednostki a nie poborowych.

Gdyby wierzyć stronie ukraińskiej obecnie rosjanom idzie im bardzo średnio. W Afganistanie w niemal 10 lat zginęło 15 tys. rosjan a na Ukrainie w 5 dni poległo 5 tysięcy a trzeba jeszcze zacząć zdobywać ukraińskie miasta. Jeśli taka niemoc potrwa dłużej to zrobią się dziesiątki i setki tysięcy poległych. Trudno powiedzieć jak na to zareaguje rosyjskie społeczeństwo, bo to, że gotowi na to są Ukraińcy, to oczywistość, gdyż podejmując walkę po prostu nie mają wyboru. 

 

Wiele osób dziwiło się dlaczego Rosjanie robiąc inwazję z czterech kierunków, wysłali na pierwszy rzut poborowych żołnierzy i w większości stary sowiecki sprzęt. Może to być element strategii rosyjskiej, aby rozpoznać bojem zdolności obronne Ukraińców. Teraz rozpoczyna się druga faza operacji. Do walk ruszają żołnierze kontraktowi, zawodowcy, którzy na dodatek dysponują najnowocześniejszym sprzętem wojskowym. Może to zupełnie odmienić jakość walki rosjan stwarzając Ukraińcom wiele kłopotów.

 

Zamyka się pierścień okrążenia wokół największych ukraińskich miast. Charków i Kijów wciąż są ukraińskie, ale nadchodzące godziny mogą być trudne dla obrońców. Kijów został ostrzelany rakietami typu GRAD i rakietami balistycznymi typu Iskander. Z kolei centrum Charkowa doświadczyło ataku artyleryjskiego. Jest wiele osób zabitych i rannych (byc może nawet dziesiątki) w masowym ostrzale mieszkalnych dzielnic Charkowa przez rosyjską armię na filmach widać pozabijanych w tym ostrzale ludzi leżących na ulicach Charkowa

 

Poniżej znajduje się nagranie ataku z okolicy miasta Czerkasy znajdującego się na południowy wschód od Kijowa. Wybuch wyglądający jak atak nuklearny to prawdopodobnie wynik ostrzału za pomocą bomb termobarycznych, prawdopodobnie wystrzeliwanych przez rosyjskie zestawy rakietowe TOS-1.

Tutaj uchwycono walki na przedmieściach Kijowa.

A tu widać atak rosyjskiego samolotu Su-25 bombardującego cele w Chersoniu. Widać, że ukraińska obrona przeciwlotnicza istnieje i utrudnia operowanie wrogowi.

Okazuje się też, że Ukraińcy skutecznie wykorzystują zakupione od Turcji drony Bayrakar TM2. Poniżej atak na zestaw rakietowy BUK w okolicach Żytomierza.

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 2.7 (3 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika ronin

zginelo juz 5mld. rosyjskich

zginelo juz 5mld. rosyjskich zolnierzy i stracili 100mln.samolotow a ukraincy juz podobno stoja u bram moskwy i pukaja to drzwi. za jakis czas tak beda wygladac informacje jak dalej beda szly z takim rozmachem polskie media mainstremowe . a to ze rosjanie otoczyli kijow , charkow i inne miasta to iluzja. tego nie ma bo rosja juz przegrala ja nie wiem dlaczego widdzimy te obrazki na ukrainie to musi byc jakas iluzja no przeciez media meainstremowe polskie nie klamia.

Portret użytkownika Medium

Już widziałam, co szykują w

Już widziałam, co szykują w Niemczech: równo poukładane ciała w całości przykryte jakimiś plandekami. Najśmieszniejsze, że jeden z "trupów" poruszył się, a potem sam próbował sią przykryć. Podbiegła dziewczyna z boku i mu pomogła. A "reporter" niemiecki na pierwszym planie zawzięcie komentował sytuację.

Czyli szykuje się jedynie nasilenie wojny informacyjnej.

BTW: Wszystkie wideo dołączone do artykułu wygladają na fejki.

Portret użytkownika Medium

Ja widzisz po przechorowaniu,

Ja widzisz po przechorowaniu, a bez szczepienia długo miałam bóle stawów, ale prosiłam też poza typowymi badania anlitycznym zrobić profil wątroby. I przeraziłam się! Aż lekarz reumatolog, który kierował, zadzwonił bym niezwłocznie zjawiła się u lekarza rodzinnego.

Transaminazy co prawda nie sięgają wyników jak przy ostrym wzw, ale to już drugi atak bojowymi wirusami na moją wątrobę...

Zgłaszam się na ochotnika do plutonu egzekucyjnego winnych.

Strony

Skomentuj