Moduł chińskiej rakiety pędzi z ogromną prędkością ku Ziemi i wkrótce jakieś miejsce na świecie będzie w tarapatach

Kategorie: 

Źródło: Internet

W przestrzeni kosmicznej jest pełno zagrożeń. Nie wszystkie to asteroidy i komety. Część z nich jest dziełem naszej cywilizacji. Jeden z takich „cudów inżynierii”, wkrótce uderzy w Ziemię. Jeśli nie spadnie do oceanu, może spowodować lokalną katastrofę.

Mowa o module chińskiej rakiety Długi Marsz, który zmierza w kierunku naszej planety z prędkością 28 tysięcy kilometrów na godzinę, po coraz niższej orbicie i w końcu spadnie na Ziemię.

Ma on 30 metrów długości i wagę kilku ton. Chiny nie są w stanie kontrolować jego lotu, Amerykanie zaś, nie chcą go zestrzelić.

Zdaniem uczonych moduł uderzy między 41 stopniem szerokości północnej, a 41 stopniem szerokości południowej. Gdyby sugerować się ich wyliczeniami, Polska byłaby bezpieczna

Długi Marsz prawdopodobnie spadnie w niedzielę nad ranem czasu polskiego w Sudanie.

Jednak wszyscy zaznaczają, że te przybliżone dane nikogo tak naprawdę nie powinny uspokajać.

Sekretarz obrony USA - Lloyd Austin - twierdzi co prawda, że rakieta „wyląduje w miejscu, w którym nikogo nie skrzywdzi”, czyli albo w oceanie, albo na jakiejś pustyni. Jednak dopóki się to nie stanie, nie będzie wiadomo, kto miał rację. Stany Zjednoczone nie planują jednak na ten moment zestrzelenia tegoż modułu.

Jeśli jednak nie spłonie on w całości w atmosferze i uderzy w teren zamieszkany, a może nawet gęsto zaludniony, to może spowodować bardzo poważne szkody.

Oby więc szef Pentagonu miał w tej kwestii rację.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Odwazniak

Jakiemuś egregorowi zależy na

Jakiemuś egregorowi zależy na tym, by ludkowie produkowali strach, bo żywi się strachem i nadyma jak balon, stąd te nieustanne informacje, manewry, srakiety, wirusy...
Większość się na to łapie i drży, z czego łowcy energii się bardzo cieszą, jednocześnie obawiając się tych, co emanują spokojem i uśmiechając się pielęgnują swoje dobre myśli.
Tylko spokój i miłość nas uratuje w tym momencie, co nie oznacza, że gdyby była potrzeba, to w pierwszym szeregu stoję, by niszczyć zło (to, które zaatakowałoby moj dom) fizycznie. Jeszcze na to nie czas i mam nadzieję, że nigdy nie będzie takiej potrzeby.
Teraz wojna toczy się w naszych umysłach o to, czy ulegniemy strachowi jak kiedyś, co pozwoliło zniszczyć świat, czy wzniesiemy się ponad te niskie uczucia w kierunku szczytów miłości i tym razem uratujemy się i królestwo fauny i flory, bo ustalmy to raz na zawsze: ostatnia wojna pochłonęła nie tylko 50 milionów ludzi, ale także koszmarne ilości drzew, ptaszysk, robali i krajobrazu i jakoś nikt nie pamięta o tym.

Musimy zrobić wszystko, co w mocy każdego człowieka, by wizualizować sobie niebo bez opryskow, uśmiech najukochańszej osoby, krajobraz bez kosiarek i ciszę szczęśliwą, zamiast tego, co propagandziści usiłują wsadzić nam w głowę „wiadomościami” (zarazki, manewry i inne strachy na lachy).

Jest to walka ostateczna o umysły i każdy, bez wyjątku, będzie musiał stoczyć wojnę ze sobą, w swojej głowie i zdecydować, czy poddaje się strachowi i zasila tą energią złego, czy tworzy dobro i zbiera śmieci w lesie, i naucza swoich bliskich, żeby emanowali dobre fale energetyczne myśli, zamiast replikować strachy od szczekaczek.

Portret użytkownika Quark

Gdyby tylko o uderzenie w coś

Gdyby tylko o uderzenie w coś chodziło to pół biedy ale przecież ten wrak jest z metali i nie tylko , więc zanim cokolwiek z niego doleci do ziemi to spali się w atmosferze "ubogacając" ją wszelkiego rodzaju tlenkami .. i komuś spadnie na głowę "brudny" deszcz. A 30 ton to nie mało zwarzywszy , że z każdego kg powstanie klikanascie m3 "metalowych" spalin. Ktoś powinien "beknąć" za takie zanieczyszczenie. 

Portret użytkownika RafiPLL

Pewnie maja racje, ze w

Pewnie maja racje, ze w większości spłonie w atmosferze i zapewnię nikomu nic się nie stanie. Porównujące te pare ton złomu i około 10 000 ton meteorytu Czelabińskiego, to nawet nie można nazwać tego paprochem. W sumie z tego tekstu można by pomyśleć ze Pan Kozera nie przyjmuje nic do wiadomości i trzęsie się ze uderzy w Polskę, celując dokładnie w jego jaskinie. Serio lubię ten portal, ale Tallinn przy M. Kozerze staje się fachowym newsmanem. Pan Kozera staje się naczelnym siewca paniki z byle bzdetu. Serio aż się źle to czyta.
Jeśli piszesz "wszyscy" to znaczy kto? "uczeni" tez kto? Nazwiska etc. Tekst wyzionął z wielkiego tylnego otworu. Nie ma w nim ni krzty rzetelnej informacji, a jedynie domniemania by przestraszyć mniej ogarnięte towarzystwo. ZnZ ogarnij się. Konkurencja " ziemi" zaczyna was odstawiać. ( ilość reklam tez poraża, szczególnie gdy wyskoczy błąd dodania komentarza)

Strony

Skomentuj