Minął rok od upadku asteroidy na Rosję, czy jesteśmy bezpieczniejsi?

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Dzisiaj minął rok od wydarzeń, które poruszyły ludzi na całym świecie. Na Rosję spadła wtedy asteroida, która omal nie doprowadziła do tragedii. Obiekt eksplodował w stratosferze z siłą dużej bomby atomowej, a fala uderzeniowa spowodowała wybicie szyb w obrębie kilkudziesięciu kilometrów. Wiele tysięcy osób zostało pocięty przez roztrzaskujące się szkło. Hipotetyczna zagrożenie z kosmosu stało się nagle realne.

 

W rocznicę upadku na Uralu asteroidy, rosyjskie władze zapowiedziały wprowadzenie nowego poziomu sytuacji nadzwyczajnej jakim od dzisiaj jest zderzenie z Ziemią ciała kosmicznego pochodzenia naturalnego. Nowy rodzaj zagrożenia to udoskonalenie poprzedniego, który opisywał zdarzenia w postaci upadku satelity lub członów rakiety. Według nowej definicji o sytuacji alarmowej pochodzenia kosmicznego można mówić wtedy, gdy w wyniku takiego zdarzenia zginęło więcej niż 5 osób lub wypadły szyby w przynajmniej dziesięciu domostwach.

 

Jeśli prześlizgnie się kilkukilometrowa asteroida to bez względu na to gdzie uderzy czeka nas upadek naszej cywilizacji. To, co zdarzyło się przed rokiem, kiedy czołówki wszystkich stacji telewizyjnych świata zaczęły opowiadać o deszczu meteorów nad Czelabińskiem, mogło się skończyć lokalnym kataklizmem, ale na szczęście skutki były stosunkowo łągodne dla mieszkańców tej okolicy.

Od tego czasu troche więcej uwagi poświęcamy wypatrywaniu niebezpiecznych obiektów na kursie kolizyjnym z Ziemią, ale nadal jesteśmy raczej ślepi, jeśli chodzi o zdolność skatalogowania nawet najbliższych nam obiektów. Praktycznie co kilka dni odkrywana jest następna asteroida. Piętnastego lutego zeszłego roku, świat dowiedział się też, że Rosjanie masowo używają tak zwanych rejestratorów jazdy i dzięki temu Internet zasiliły setki filmików dokumentujących to niezwykłe wydarzenie z różnych perspektyw. Mimo to o meteorze czelabińskim nadal nie wiemy zbyt wiele.

 

Największe odnalezione fragmenty tego obiektu ważyły po kilkaset kilogramów i wydobyto je z dna pobliskiego jeziora Czebarkul. Udało się je pozyskać dopiero w sierpniu zeszłego roku. Nie ma pewnych informacji co do prędkości wejścia w atmosferę, masy i średnicy obiektu. Opinie na ten temat są różne w przypadku NASA i jej rosyjskiego odpowiednika Roscosmoc. Obie agencje przyznają w ten sposób, że nie wiedzą za wiele, o czym świadczy to, że naukowcy do końca nie mieli pojęcia, że dojdzie do takiego zderzenia.

Ostatecznie Rosjanie przyjmują, że spadł obiekt, będący chondrytem o średnicy do 17 metrów i masie do 10 tysięcy ton. Uznaje się, że to ciało niebieskie należało do grupy obiektów Apollo. Po meteorze tunguskim w 1908 roku było to kolejne duże ciało niebieskie, które spadło na Rosję. Na szczęście jego większość spłonęła w atmosferze, a mniej więcej na 40 kilometrach doszło do eksplozji, która uchroniła okolicę Czelabińska od uderzenia sporej asteroidy, co mogłoby się skończyć znacznie gorzej niż było rok temu.

 

Co ciekawe rok temu, kiedy spadła meteor czelabiński oczy całego astronomicznego świata były skierowane w stronę 50 metrowej asteroidy 2012 DA14. Według astronomów oba obiekty nie mają ze sobą związku. Jednak ten dzień, 15 lutego 2013 roku, pokazał dobitnie, że Ziemia nie jest bezpieczna, w naszej okolicy jest całkiem tłoczno, a nasza nauka jest niezdolna do wykrywania takich zagrożeń kosmicznych i niebezpieczny kilkudziesięciometrowy obiekt może spaść praktycznie każdego dnia.

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika YZN

ANTYEGO, a skąd wiesz, że to

ANTYEGO, a skąd wiesz, że to nie kolejna warstwa nieśwadomości, skąd ta pewność o racji - nie mogę się nadziwić , jak wielu z nas ludzi - twierdzi, że tylko ich poglądy to racja, prawda, mądrość etc....
Więcej pokory - to wciąż tylko max. 5% mózgu.

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Dotą jesteśmy w

Dotą jesteśmy w niebezpieczeństwie, dokąd ludzie nie zrozumieją faktów otac\zajacych nas co dnia i nie zrozumieją przerażającego faktu, że elity tego świata nie potrzebują przy obecnym rozwoju cywilizacyjnym parobków, lecz tylko wyselekcjonowanych niewolników. A tych potrzebują zaledwie 500 milionów. Więc cóż z tego wynika?, Że na pewno nie będą mieć wyrzutów sumienia zabijając 6,5 miliarda ludzkiej rasy...
 Dla nich to zwierzęta, co wyraźnie podkreśla ich rabinistyczna księga ideologiczna - TALMUD
 A więc dotąd, dokąd w naszym i innych zglobalizowanych państwach rządzą syjoniści - skundlone kreatury na usługach NWO
 Dotąd nie będziemy bezpieczni...
 Róbmy porządek... każdy we własnym domu...(państwie)
 I Z CAŁA PEWNOŚCIĄ NIE ASTEROIDY, WYBUCHY NA SŁOŃCU ORAZ "OBCY" tego  nie dokonają...

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika Młody

  ...czy jesteśmy

 
...czy jesteśmy bezpieczniejsi? nie, nie jesteśmy i nigdy nie byliśmy. Planeta Ziemia ma zniszczoną naturalną ochronę przez obcych z kosmosu.
 
Dopóki „oni” tutaj są, żywią się różnymi energiami od życia na Ziemi, tworzą nam prawa którym sami zaprzeczają i łamią, uważają się za bogów nam i urabiają silniejsze jednostki na swoje modły, dopóki są martwe i obumarłe światy, gęstości, wymiary, poziomy, rzeczywistości, dopóty „oni” istnieją.

Strony

Skomentuj