Mija 10 lat od czasu, gdy Polska została skolonizowana przez UE

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Dokładnie 1 maja 2004 roku Polska weszła do Wspólnot Europejskich. Zależność od Moskwy zastąpiono zależnością od Brukseli. W mediach głównego nurtu panuje festiwal hipokryzji i przekonuje się Polaków, że przynależność do powstałej 1 grudnia 2009r. Unii Europejskiej to coś bezdyskusyjnie cudownego. Jak jednak jest naprawdę?

 

Wstąpienie do Wspólnot Europejskich (w 2004 roku nie istniała jeszcze formalnie Unia Europejska, która została powołana przez Traktat Lizboński) było poprzedzone skandaliczną kampanią propagandową. Prawie nie dopuszczono w debacie przeciwników wstąpienia naszego kraju w struktury tego biurokratycznego molocha. Referendum odbywało się przez dwa dni, bo mimo wszystko obawiano się, że ciemny lud się pomyli.

 

Po 10 latach można już postarać się o pierwszy bilans naszego członkostwa w tej strukturze politycznej. Oczywiście wygląda on zupełnie inaczej niż jest to przedstawiane w mediach. Rzekomy strumień pieniędzy z UE jest tak naprawdę w większości finansowany z naszych podatków. W zależności od tego jak liczymy jesteśmy płatnikiem netto, lub tylko trochę więcej dostajemy niż wpłacamy.

 

Interesujące jest to, na co idą te pieniądze. Oczywiście nie ma mowy o racjonalnych inwestycjach. Ani jednej autostrady nie skończono, a budowa tych, które powstały była droższa niż autostrady budowane w Chorwacji. Tam jednak trzeba było przebijać się przez góry, a w Polsce mamy głównie równiny. Polskie autostrady są droższe w budowie nawet od niemieckich, a potem jeszcze pobiera się na nich jedne z najwyższych opłat w Europie. Ostatnio okazało się też, że budowane w Warszawie metro, będące jedną z największych w Polsce inwestycji współfinansowanych przez UE - kosztuje więcej za kilometr niż supernowoczesne metro w Dubaju.

 

Dzieje się tak dlatego, że aby zrealizować dowolną inwestycję trzeba obdzielić cały łańcuszek cwaniaków, którzy usiłują na danej inwestycji zarobić. Dotyczy to zarówno budowy dróg, niezbędnych przecież w każdym powiecie akwaparków, ale i słynnych propagandowych reklamówek za wiele milionów złotych. Gdy ktoś głośno mówi, że wydawanie dużych w taki sposób jest nieracjonalne w odpowiedzi słyszymy, że to przecież „unia dała” więc o co nam chodzi. Tak jakby mityczna unia dysponowała innymi pieniędzmi niż te, które wpłacane SA tam w formie składek członkowskich.

 

Po prostu strumień naszych pieniędzy jest przekierowywany do Brukseli, przetwarzany przez tamtejszą biurokrację i wraca do Polski, co jest przedstawiane jako „dar”, dzięki któremu każdemu z nas może się ocielić przysłowiowa krowa, nawet jak jej nie mamy. To jedno z największych oszustw unijnej propagandy, która wmówiła nam, że ktoś nam coś daje, a nie po prostu oddaje. Zresztą nawet jeśli aktualnie trochę więcej dostajemy to i tak po tych wszystkich zdradach jakich w stosunku do Polski dopuścił się tak zwany zachód wielkiej łaski nam nie robią, bo jest to forma kontrybucji wojennych, których przypomnijmy zdewastowana Polska nigdy nie otrzymała.

 

Przedstawiana jako zdobycz unijna tak zwana „Wspólna Polityka Rolna” to nic innego jak nowe kołchozy. Urzędnicy decydują ile produkować i czego, a potem płacą rolnikom za to, że pracują. Skutek jest taki, że ziemia rolna podrożała wielokrotnie, bo stała się gwarancją synekury, a nie narzędziem pracy. Rolnicy pokupowali sobie nowe samochody i w większości marnotrawią te środki w myśl zasady łatwo przyszło, łatwo poszło. Dawnie pieniędzy za nic powoduje też gigantyczną demotywację, bo po co się wysilać i starać się być innowacyjnym skoro i tak należą się dopłaty. Patologia jest tak wielka, ze prawie połowa budżetu UE idzie na przekupywanie rolników w taki właśnie sposób.

 

Jako wielką zdobycz „10 lat w UE” przedstawia się tez swobodę podróżowania. Tak się jednak składa, że jeszcze przed I wojną światową nie istniało coś takiego jak zamknięte granice. Po prostu jechało się gdzie się chciało, nawet do USA. I nawet w latach 20 tych ubiegłego wieku bez UE dochodziło do dużych migracji zarobkowych. Ludzie jeździli na przykład z Polski do Francji, czy do Belgii. To, że wróciliśmy do jako takiej normy to nie postęp, ale rezygnacja z pewnego regresu.

 

Zresztą można być w UE i nie być w układzie Schengen ( na przykład Wielka Brytania) oraz nie być w UE, a być w Schengen ( na przykład Norwegia). Gdzie zatem korelacja między członkowstwem w UE i swobodą poruszania się? Po prostu jej nie ma i twierdzić tak mogą osoby zupełnie niezorientowane.

 

Skutki członkowstwa Polski w tej podejrzanej organizacji zwanej Unią Europejską są opłakane, tylko zrozumienie tego faktu dopiero przyjdzie, gdy opadnie woal propagandy, a to nastąpi prędzej czy później. Zostaliśmy skolonizowani, nie mamy przemysłu, wszystko co się u nas robi to montuje produkty innych nacji, oraz sprzedaje się je między innymi na terenie naszego kraju. Staliśmy się rezerwuarem taniej siły roboczej, a prawie 3 miliony Polaków na emigracji to nieuchronne przyspieszenie bankructwa naszego systemu emerytalnego.

 

Unia Europejska to nieszczęście dla naszego narodu i to na wielu płaszczyznach. Nie zapewnia bezpieczeństwa pod żadnym pozorem, a liczne bzdurne regulacje, które musimy przyjmować bezrefleksyjnie okraszając je tylko beznamiętnym oświadczeniem, że „unia każe” mają wielki wpływ na pogłębienie problemów.

Wyrównanie cen towarów i usług zrobiło z nas biedaków i dopiero gdy ktoś pojedzie na tak zwany zachód widzi to, że zarobki są tam przynajmniej kilka razy większe niż w Polsce a ceny podobne lub niższe. Co zrobiłby Francuz, który zarabia 2000 euro i musiałby zapłacić za litr paliwa 5,5 euro a nie 1,5 euro? Zapewne mielibyśmy tam do czynienia z protestami na masową skalę, ale ogłupiony propagandą Polak myśli, że tak musi być, a to właśnie wejście do UE spowodowało taki horrendalny wzrost cen wszystkiego dookoła od paliw, mieszkań po żywność. Kilkuprocentowy zrost wynagrodzeń w Polsce, którym chlubią się rządzący, to efekt raczej inflacyjny, a nie skutek wejścia do UE.

 

Unia Europejska znajduje się na równi pochyłej i zapewne niedługo się rozpadnie. Gdy do tego dojdzie możemy się spodziewać nawet pożogi wojennej w Europie. Sytuacja naszego kraju jest nie do pozazdroszczenia, a młodzi ludzie uciekający z tego kraju mimo rzekomego cudu gospodarczego dzięki UE, są doskonałym probierzem tej cudowności. Prędzej czy później wszyscy to zobaczą, ale prawdopodobnie będzie już wtedy za późno, aby cokolwiek uratować.

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika kimbur

Nasz kraj ma olbrzymi dług,

Nasz kraj ma olbrzymi dług, zadłużone są miasta i gminy, zadłużonych mamy wiele milionów mieszkańców, coraz mniej jest naszej wspólnej własności, tracimy fabryki, lasy, ziemie uprawne, język polski jest coraz bardziej zachwaszczony zwrotami angielskimi, prasa w większości jest w obcych rękach, za autostrady musimy płacić a już płacimy za drogi podatkiem wliczonym w cenę paliwa, sieć linii kolejowych zubożała, młodzież jest oduczana patriotyzmu, działalność policji i straży miejskiej jest ograniczana aby stwarzać w kraju anarchie i obawę przed bandziorami, rodowitych Polaków ubywa,
ale są i dobre strony - ładne telewizory, internet, laptopy, smartfony i samochody, co powoduje że ludzie kochają unię.

Portret użytkownika Dobroj

Jak myślicie, gdzie byłaby

Jak myślicie, gdzie byłaby teraz Polska gdyby nie UE i NATO ?
Czy mielibyśmy dzisiaj drugą Ukrainę ?
Czy nasza sytuacja geopolityczna pozwala na zachowanie pełnej suwerenności ?
Czy myślicie że Niemcy i Rosja, główni gracze na naszym "podwórku" pozwoliliby nam na wolność ?
 
 
 
Nie jestem zwolennikiem UE, zadaje tylko pytania dla ludzi myślących, potrafiących wyobrazić sobie "co by było gdyby"
Zachęcam do dyskusji.

Jeszcze rosną drzewa, które to widziały,
Jeszcze ziemia pamięta kształt buta, smak krwi.
Niebo zna język, w którym komendy padały,
Nim padły wystrzały, którymi wciąż brzmi.

Jacek Kaczmarski, „Katyń”

Portret użytkownika Angelus Maximus Rex

Przepraszam jeśli uraziłem,

Przepraszam jeśli uraziłem, ale dla mnie tak inteligentny człowiek, władający kilkunastoma językami... nie do wiary by nie widział co się naprawde dzieje z Polską i co nam przygotował bratając się z" braćmi starszymi w wierze"... Bezdenna naiwność, albo cyniczne wyrachowanie... Wybacz ... Takie jest moje zdanie, że wariant II.
Nie był idiotą by nie widzieć kto tworzy KOR i kim jest to gówno wałęsa.
 Po publiczkę... papież Polak... pielgrzymki do Polski i przyjazne słowa podnoszące na duchu... Wybacz, ale mimo, że byłem zafascynowany tą osobą to słowa "niech powstanie duch... " nie miały żadnego odpowiednika w działaniach papiestwa..

Portret użytkownika Takitam

"Druga Ukraina" nam by akurat

"Druga Ukraina" nam by akurat nie groziła. Tam problem polega na tym, że po rozpadzie ZSRR kupę rosjan którzy mieszkali na terenie byłej ukraińskiej republiki zostało na miejscu i nawet pomimo tego że przyjęli obywatelstwo Ukrainy dalej czują się rosjanami. Dotyczy to w dużej mierze obwodów wschodnich i południowych bo tam ich jest najwięcej. A więc grozi to tylko tym krajom, które należały terytorialnie do byłego Związku Radzieckiego co umożliwiło dużą migrację rosjan na te tereny. Więc takie zagrożenie może być na Litwie  Łotwie i Estonii - przy czym tamtejsza mniejszość rosyjska jest bardziej cywilizowana i proeuropejska niż ich pobratymcy na Ukrainie - więc raczej nie będzie się pchała w łapy Putina. Największe niebezpieczeństwo rusyfikacji jest na Białorusi. W Ukraińskich wschodnich i południowowschodnich obwodach mniejszość rosyjska wynosi około 15% - ale skutecznie zastraszyła większość ukraińską. Ale to Rosjanie którzy nie znają normalnego życia i ten typ ludzi którzy muszą być trzymani "za mordę". A Putin sprytnie ich wykorzystał. 

Strony

Skomentuj