Mieszkaniec Czarnobyla twierdzi, że od promieniowania wysychają tam grzyby

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Mieszkaniec Czarnobyla, który był świadkiem katastrofy nuklearnej ponad 30 lat temu, opowiedział o tym, jakie naprawdę są jego doświadczenia z promieniowaniem jądrowym. Wypowiedzi pochodzą z filmu dokumentalnego.

 

Wypadek w elektrowni jądrowej w Czarnobylu miał miejsce 26 kwietnia 1986 r. w pobliżu miasta Prypeć w północnej części Ukrainy. W czasie katastrofy 400 razy więcej materiałów radioaktywnych zostało uwolnionych niż po bombardowaniu Hiroszimy i Nagasaki. Lokalni mieszkańcy zostali ewakuowani i kazano im zbierać najpotrzebniejsze rzeczy przez trzy dni, a zaledwie tydzień później rząd wyznaczył trzydziestokilometrową strefę ograniczoną.

 

Od tego czasu obszar został zwiększony do 1 tys. mil kwadratowych - głównie na Ukrainie, ale także na Białorusi w celu ochrony ludzi przed opadami radioaktywnymi. Niektórzy, ryzykują życiem, wrócili do swoich domów, podczas gdy większa część miasta pozostaje miastem duchów.

 

„Samoseli”, co w lokalnym dialekcie oznacza „samowystarczalny”, są grupą około 200 mieszkańców, którzy mieszkają na zanieczyszczonym obszarze. Podczas kręcenia filmu „Cafe Czarnobyl” na Amazon Prime widzowie spotkali Iwana i jego żonę Marię, którzy wrócili do swojego  domu rok po katastrofie.

 

Iwan powiedział w 2016 r.: „Wyjechaliśmy w 1986 r. i wróciliśmy w 1987 r., czyli znacznie wcześniej niż reszta. Zostałem zatrudniony jako ochroniarz w Czarnobylu, aby monitorować ten obszar przez 15 lat. 140 rodzin wróciło do domu i wszystko było świetnie. Była nawet elektryczność, więc zainstalowaliśmy radio i mieszkało nam się dobrze, ale z tych 140 rodzin dziś pozostaje tylko pięć ”.

 

Następnie Iwan szczegółowo opowiedział o tym, jak otrzymał promieniowanie znacznie wyższe niż maksymalny zalecany poziom 400 mSv, zwiększając ryzyko raka w stosunku 250/1.

„Kiedyś po pracy, wracając z Czarnobyla, czułem się źle. Moje promieniowanie zostało zmierzone i miałem 500 mSv (dawka promieniowania). Byłem naprawdę mocno zaskoczony. Nie rozumiałem, gdzie zostałem zainfekowany. Potem przypomniałem sobie, że kiedy jechałem obok fabryki, mój samochód utknął w błocie ... ”

 

Iwan powiedział, że życie w Czarnobylu oznacza bycie inteligentnym poprzez unikanie skażonych obszarów. Nie da się jednak ukryć od promieniowania.

 

 „Czuję teraz promieniowanie, tak, czuję - pali mnie, kłuje moje usta i wdziera się pod moje ubranie. Kiedy to czuję, szybko wychodzę (ze strefy radioaktywnej)."

 

Ocena: 

4
Średnio: 3.5 (2 votes)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt



Komentarze

Portret użytkownika Robaczkowa

W tym roku kiedy miał miejsce

W tym roku kiedy miał miejsce wybuch w Czarnobylu studiowałam biologię w Łodzi. Obok instytutu biologii stał nowo-wybudowany na te czasy bardzo nowoczesny budynek (teraz już badziewny) instytutu fizyki. W tym instytucie fizyki mieli jeden z pierwszych komputerów służących do pomiaru promieniowania. To była ich wielka duma, ich najcenniejszy cukiereczek za miliony. My też mieliśmy tam zajęcia i każdy z nas studentów miał samodzielnie zmierzyć  na tym sprzęcie promieniowanie (takie zadanie). Żeby zbadać promieniowanie trzeba było do tej maszynki wrzucać za każdym razem takie ,,pigułki" z odczynnikami chemicznymi. Pamiętam, że coś spiepszyłam, wrzuciłam te odczynniki ,,nie do tej dziurki" i BYŁA STRASZNA STRASZNA AFERA, podobno prawie im nie skasowałam tego sprzętu za miliony. ,,Robaczkowa potrafi namieszać!" . Kurcze, co tam się tego dnia działo!

Tego dnia gdy był wybuch byłam w instytucie biologii w pracowni chemicznej. Robiliśmy jakieś doświadczenia i każdy z nas był obstawiony dookoła odczynnikami chemicznymi w dużych butlach. Tam był spory skład tego wszystkiego. Tego dnia wpadli do pracowni ludzie. Powiedzieli że ten komputer w instytucie fizyki wskazał duże promieniowanie. Powiedzieli, że podjęli decyzję żeby wszystkim studentom biologii i fizyki natychmiast podać dużą dawkę jodu. To władze uczelni same ustaliły. W telewizji nikt o tym jeszcze wiele dni nie mówił. Kazali nam od razu samemu naciągnąć odpowiednią ilość płynu lugola (jodu w jodku potasu)  pipetą do probówki i wypić. Każdy to zrobił. Potem kazali nam popakować takie duże butelki z zapasami tego płynu do kartonów (dużo tego było) i zabrali aby podać natychmiast innym studentom. Władze uczelni podjęły natychmiastową dobrą decyzję. Bravo! Wszyscy studenci byli chronieni natychmiast i wiedzieli natychmiast o podwyższonym promieniowaniu. Nie wiedzieliśmy tylko co jest źródłem tego skażenia.

A inni Polacy jeszcze długo żyli w nieświadomości. Był sezon rzodkiewkowo- szczypiorkowy. Wszyscy jedli na potęgę nowalijki które w tym okresie były ,,prawie zabójcze" i powinny być zakazane. Słońce świeciło, była piękna pogoda. Wszyscy zamiast siedzieć w domach spacerowali i się opalali. Nikt nic nie wiedział, zakaz udzielania informacji. Takie były czasy. A dzieciom w szkołach w całej Polsce podali jod dopiero po dwóch trzech tygodniach kiedy było już za późno bo ich organizmy wchłonęły już dużo radioaktywnego jodu i wtedy to już nie miało żadnego ochronnego znaczenia.

Portret użytkownika drtmk

Profesor Zbigniew Jaworowski

Profesor Zbigniew Jaworowski inaczej to ocenił.

gdybym miał wówczas obecną wiedzę na temat skali skażeń i tego, co dokładnie wydarzyło się w czarnobylskiej elektrowni, nie rekomendowałbym nawet podawania ludności płynu Lugola.

Naprawdę nic nam nie groziło?
Zupełnie nic. Dawka promieniowania, którą otrzymaliśmy, była minimalna. Bez znaczenia dla zdrowia.

Portret użytkownika Robaczkowa

Na różne miasta różne ilości

Na różne miasta różne ilości pyłu opadły. Najbardziej zagrożone były miejsca wyżej położone - na wzniesieniach i te gdzie akurat spadł deszcz. Wszystko też zależało w dużym stopniu od kierunków wiatru. Na Łódź sporo opadło (jest wprawdzie na nizinie ale już częściowo na wzniesieniu). Tu jest nawet takie coś jak Park Krajobrazowy WZNIESIEŃ ŁÓDZKICH gdzie Łodzianie odpoczywają i zbierają grzyby. Na mapce widać na wschód od Łodzi żółty obszar. Tam też sporo więcej pyłu opadło.  Dlatego nic dziwnego, że ten komputerowy miernik promieniowania ,,oszalał". Takie mapy nie są zbyt dokładne ale widać wyraźnie, że ten opad skażonych pyłów był bardzo nierównomierny. Na Warszawę też sporo poleciało.

A w jednym rejonie na południu Polski skażenie było bardzo duże. Kilkunastokrotnie większe niż w innych rejonach. Tam mieszkańcy nie mieli szczęścia i tak się ,,pogoda ułożyła" że stale tam padało. Do tej pory gleba tam jest silnie skażona i nie powinno się tam jeść większej ilości grzybów. Mówię o małym obszarze na południowyzachód od Opola - czerwony kolor na mapie.

Ogólnie zagrożenie w całej Europie było bo wskazują na to wieloletnie statystyki zachorowań na różne schorzenia tarczycy. Nagły wzrost chorób tarczycy (po awarii w Czarnobylu) nie wziął się sam z siebie.

Na wykresie widać ogromny wzrost ilości zachorowań na choroby tarczycy w Polsce po awarii w Czarnobylu. Renifery w Skandynawii do tej pory odczuwają skutki napromieniowania i są wychudzone. Z tymi dzikami biegającymi na terenie Niemiec też dziwna sprawa. Połowa jest silnie napromieniowana. Nie wolno ich jeść. Skupują i utylizują zastrzelone sztuki. O tym się nie mówi bo jak nic nie można zrobić to się przyjmuje taktykę uspokajania ludzi. Ja więc nie ufam profesorom tylko dlatego, że są profesorami ale sama staram się analizować fakty i zdrowy rozsądek podpowiada mi zupełnie coś innego. A tym ludziom którzy kiedyś mnie i innym studentom zadecydowali natychmiast podać jod jestem wdzięczna. Oni najprawdopodobniej zaryzykowali własne stołki, nie trzeba być jasnowidzem by mieć świadomość, że po takiej decyzji mogli ich powywalać z uczelni.

Portret użytkownika drtmk

Wszelkie publikacje naukowe

Wszelkie publikacje naukowe mówią to samo.

Nie ma żadnych wiarygodnych doniesień o zauważalnych zdrowotnych następstwach awarii czarnobylskiej. Dotyczy to zarówno skutków wczesnych i bezpośrednich, jak też odległych, takich jak wady wrodzone lub nowotwory. Średnia dawka na całe ciało jaką w ciągu 70 lat otrzymamy w Polsce w wyniku awarii czarnobylskiej wynosi 0,9 mSv, czyli jest mniejsza od 70-letniej dawki promieniowania naturalnego sięgającej około 170 mSv.

Nie ma dotąd żadnych pewnych doniesień o zauważalnych zdrowotnych następstwach awarii czarnobylskiej w Polsce. Dawki, jakie otrzymali Polacy były tak małe, że nie mogą prowadzić do żadnych uchwytnych klinicznie skutków. Dotyczy to również możliwości zachorowań na raka tarczycy u dzieci polskich.

Portret użytkownika Zenek ;)

Epidemia RAKÓW KRTANI

Epidemia RAKÓW KRTANI zwłaszcza na ścianie wschodniej jest takim DOWODEM

podobnie zamiatanym po dywan jak POSZCZEPIENNE NOP'y 

 

jakich sanepizd NIE CHCE RAPORTOWAĆ bo by się WYDAŁA "ZDROWOTNOŚĆ" SZCZEPIONEK...

 

i to że są tyllko PESONALNĄ BRONIĄ BIOLOGICZNĄ im żyda Mengele, OŚWIĘCIMSKIEGO ich twórcy, brylującego tam w "pasiaku SS" zresztą......

 

czyli zgodnie z treścią "FAŁSZYWYCH" (podobno) "Protokołów Nazistów Syjonu".... żydowskiego przepisu na zoologiczny, judaistyczny GENOCYT gojów... obserwowany w prasie w "klepsydrach"

Portret użytkownika еuklidеs

Aha, jak to tylko 0,9 mSv to

Aha, jak to tylko 0,9 mSv to po cholerę tyle zachodu z Fukushimą? Można zostawić każdy reaktor na pastwę losu, niech stopi rdzeń, bo przecież uwalnia śladowe ilości do środowiska. A odpady radioaktywne jak zużyte pręty paliwowe proponuję wywalać do śmietników, bo taki pręt to pewnie maks 0.0001 milisiwerta (obliczone metodą z dupy jak twoje 0.9mSv), czyli kompletnie bez wpływu na otoczenie.

Portret użytkownika еuklidеs

Radioaktywny cez kumuluje się

Radioaktywny cez kumuluje się w kościach i tego prostackie modele, takie jak ten na który się powołujesz, nie uwzględniają. Więcej szkoda pisać, kiedy siudrowie sami zrozumieją, że są baranią kastą, której dano 5 minut na wykazanie się głupotą, złodziejstwem i zbrodnią. Brak talentu do czegokolwiek nie mówiąc o rządzeniu.

Portret użytkownika Robaczkowa

Nie wiem kto dokładnie wydał

Sorry! Niefortunnie użyłam słowa jasnowidz. To sugeruje że coś im się stało. Powinnam to opisać innymi słowami. Nie wiem o niczym takim. Dzisiaj mam sporo pracy i tylko co jakiś czas ,,tak w biegu" tu zaglądam i piszę w pośpiechu bez dobierania odpowiednich słów.

Nie wiem nawet kto dokładnie wydał takie zalecenia. Ktoś mówił, że konsultowali się z pracownikami z Akademii Medycznej czy WAM (Wojskowej Akademii Medycznej) ale to były tylko takie NIEPOTWIERDZONE ploty wśród studentów. Tyle lat minęło, że już mało pamiętam. Zresztą zwykłych studentów nikt nie informował w jaki sposób zapadały decyzje.

Ale (tak na zdrowy rozum) jak później w całej Polsce podawano dzieciom w szkołach związki jodu to już byli kryci. Już nikt nie mógł by im zarzucić oszołomstwa, najwyżej pionierstwo. A że wtedy nie nagradzało się wychodzących przed szereg to też nikt o całej sprawie nie mówił. Też nikt nie mógł mówić bo by wyszło na jaw ukrywanie faktów przez media (ukrywanie tego, że rząd od samego początku wiedział o skażeniu i nic z tym nie zrobili  tylko milczeli).

Strony

Skomentuj