Mega trzęsienie ziemi w Ameryce Północnej to całkiem realny scenariusz

Kategorie: 

usgs.com

Tak jak Japonia tak i zachodnie wybrzeże Ameryki Północnej znajduje się w strefie subdukcji. Dwie nachodzące na siebie płyty tektoniczne oznaczają zawsze kłopoty.

 

Rezultatem działania subdukcji, czyli wpychaniu jednej płyty litosferycznej pod drugą, jest niestabilność obszaru jej podlegającego i pojawianie się tam zjawisk takich jak wybuchy wulkanów, silne trzęsienia ziemi i wypiętrzanie łańcuchów górskich co czasami na obszarze oceanu prowadzi do powstawania archipelagów. 

 

W okolicy obu Ameryk jest kilka stref niebezpiecznych pod względem tektonicznym. W okolicy Kaliforni mamy płytę litosferyczną Juan de Fuca wchodzącą pod płytę północnoamerykańską oraz troche bardziej w kierunku równika mamy tzw. płytę kokosową wchodząca w interakcje z płytą Nazca, północnoamerykańską , karaibską i pacyficzną. Najbardziej niebezpieczny w tej chwili wydaje się obszar na styku płyty Juan de Fuca i północnoamerykańskiej. Obszar ten nazywany jest Strefą Subdukcji Cascadia

 

Strefa ta znajduje się kilkaset kilometrów od wybrzeża Ameryki Północnej i rozciąga się od okolic Vancouver do Północnej Kalifornii. Ruchy płyt wyzwolone katastrofalnym trzęsieniem ziemi z Japonii z 11 marca mogą wkrótce doprowadzić tam do silnego trzęsienia ziemi o magnitudzie nawet 9.0 lub większej.

 

W przeszłości doszło tam do takiego wydarzenia a skala zjawiska była tak duża, że podania o nim przetrwały w przekazach ustnych Indian. Wiemy dokładnie, że doszło do tego 26 stycznia 1700 r. gdyż pęknięie przybrzeżnej strefy subdukcji Cascadia z wyspy Vancouver do północnej Kalifornii spowodowało potężne tsunami, które rzez Północno-zachodni Pacyfik dotarło do w Japonii, gdzie zostało to odnotowane w kronikach.

 

Ze względu na geograficzne podobieństwa między obszarem w okolicy Japonii a zachodnim wybrzeżem Ameryki Północnej może dojść do powtórzenia scenariusza japońskiego. Wyspa Vancouver powinna zminimalizować ewentualne zagrożenie dla miasta Vancouver ale straty i tak byłyby katastrofalne. Tsunami rozchodzące się z prędkością 700 km/h zrónałoby z ziemią wybrzeża w basenie Pacyfiku.

 

Podstawowe pytanie to kiedy do tego dojdzie. Jak podaje Montreal Gazette, John Clague, ekspert z Uniwersytetu Simon Fraser  twierdzi:

 

Nie możemy przewidzieć kiedy do tego dojdzie ale muszę powiedzieć, że jest to nieuniknione. Doświadczymy takiego zdarzenia a trzęsienie z Japonii jest doskonałą analogią do tego czego możemy oczekiwać na naszym wybrzeżu

Clague doał, że są dowody na to, że co 400 - 500 lat dochodzi do znacznych ruchów w obrębie strefy subdukcji Cascadia. Gdyby doszło do takiego trzęsienia ludzie mieszkający w okolicach wybrzeża mieliby nie więcej niż 15 do 20 minut na ewakuację zanim uderzyłoby dewastujące tsunami. Gdyby do wstrząsu doszło nocą, skuteczna ewakuacja byłaby po prostu niemożliwa. 

 

Wielkość energii wyzwolonej podczas piątkowej tragedii z Japoni porównywana jest do tej jaką wyzwoliła erupcja wulkanu St. Helens z 1980 i była tylko trochę mniejsza niż roczna konsumpcja energii w USA.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Skomentuj