Media przekonują, że Polacy chcą elektrowni atomowej

Kategorie: 

źródło: dreamstime.com

Świat po Fukushimie zmienił się na tyle, że większość krajów rozważa raczej możliwość likwidacji swoich elektrowni atomowych. Polska planuje za to budowę swojej pierwszej elektrowni jądrowej. Jak można wyczytać między wierszami w polskich mediach decyzja o budowie elektrowni zapadła, teraz tylko trzeba popracować nad opinią publiczną.

 

Z jednej strony pozostawanie jedynym krajem w okolicy bez elektrowni jądrowej jest głupotą. Posiadanie takiej siłowni zawsze dobrze wpływa na ceny prądu i na przykład w bogatej Francji rachunki za elektryczność są znacznie niższe niż w Polsce. U nas budowy elektrowni atomowej długo nie chciało potężne lobby związane z przemysłem węglowym. Teraz wydaje się, że nic już tego nie odwlecze i pierwsza polska elektrownia atomowa w końcu powstanie.

 

Bardzo prawdopodobne wydaje się być, że naszą siłownię zbudują wspomniani powyżej Francuzi. Posiadanie elektrowni atomowej może być też pomocne przy założeniu, że trzymamy się głupoty związanej z ograniczeniami emisji dwutlenku węgla. To grozi wielkimi podwyżkami cen energii i tak przecież drogiej.

 

Polska ma duże potrzeby w zakresie energetycznym i zwłaszcza północ kraju ma infrastrukturę najbardziej narażoną na przerwy w dostawach elektryczności. Budowa elektrowni atomowej gdzieś w okolicy Koszalina wydaje się być najlepszym pomysłem. Słyszymy często o takich lokalizacjach jak Gąski. Jako argument za budową elektrowni podaje się niską sejsmiczność Polski. To prawda, że obecnie nie grozi nam większe trzęsienie ziemi, ale jeśli w pobliżu umiejscowienia elektrowni pojawią się szyby wydobywające gaz łupkowy to pojęcie takie jak niska sejsmiczność odejdzie w zapomnienie.

 

Na pewno elektrownia powstanie w pobliżu Morza Bałtyckiego albo w okolicy rzeki. Elektrownia potrzebuje ciągłego chłodzenia a problemy w Czarnobylu i w Fukushimie były właśnie z powodu braku chłodzenia. Jakkolwiek na Bałtyku tsunami zdarzają się raczej rzadko to już powodzie powodujące zalanie dużych obszarów występują okresowo zarówno w dorzeczu Odry jak i Wisły. Jest to całkiem realne ryzyko, że elektrownia usytuowana gdzieś na Wiśle nagle doświadczy rozlewiska na kilkadziesiąt kilometrów, o rozmiarach wręcz amazońskich.

 

Gdyby nas było stać na inwestycje w energię pozyskiwaną ze źródeł takich jak geotermalne, czy wiatr. Fotowoltalika nadal nie jest wystarczająco wydajna i tania, ale zapewne prędzej czy później dachy domów jednorodzinnych będą produkowały elektryczność do oświetlenia. Na razie zapotrzebowanie na energię elektryczną rośnie, a w Polsce nie ma go już jak zaspokajać. Albo będziemy mieli niedobory i zaczniemy sprowadzać elektryczność z zagranicy, oczywiście z innych elektrowni atomowych, na przykład z Kaliningradu, albo obierzemy drogę własnej energetyki atomowej.

 

Jest też trzecia droga, musimy przeorganizować sposób dystrybucji i produkcji prądu elektrycznego na taki, w którym większość konsumentów będzie też producentami prądu. Aby się to jednak udało obecne oligopole energetyczne e Polsce musiałyby upaść a na to się nie zanosi.

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika lemur

wystarczyłoby zmienić

wystarczyłoby zmienić idiotyczne przepisy o ochronie środowiska i stalibysmy się samowystarczalni energetycznie. mamy mnóstwo rzek, na których można pobudować elektrownie. ale nie, bo kajakarze, bo ryby, ktore zabiły wirniki pierwszej elektrowni, która stoi na samej górze, bo "zanieczyszczenie"...

Portret użytkownika stereo

trzeba inwestować w energię

trzeba inwestować w energię słoneczną bo to najpowszechniejszy i najbardziej dostępny rodzaj energii. problem tkwi tylko w małej wydajności i sprawności fotoogniw i wciąż stosunkowo wysoka cena. gdy tylko uda sie przezwycięzyc te trudności mozna pokryć panelami słonecznymi olbrzymie obszary pustyń afryki północnej i mamy pokażne żródło czystej energii

Portret użytkownika $green$

Zastanawiałeś się

Zastanawiałeś się kiedykolwiek nad stratami energii podczas przesyłu energii z Afryki do Polski. Czy zdajesz sobie sprawę z tego jaki byłby dla nas koszt tak pozyskanej energii? Człowieku PUKNIJ SIĘ W GŁOWĘ! To co piszesz to mżonki a Polsce relanie grozi deficyt energii w najbliższych latach. Skutek dla nas będzie tylko jeden - DRASTYCZNY WZROST CEN! Mam nadzieję, że będzie cię stać na prąd w najbiższych latach Sad Podpowiem jeszcze, że wzrost kosztów jednego nośnika energii ciągnie za sobą wzrost innych, więc ciepłych zim w najbliższych latach życzę.

Portret użytkownika stereo

to nie żadne mżonki tylko

to nie żadne mżonki tylko rzeczywistość. już trwają prace nad projektem DESERTEC mającym na celu budowe kompleksu elektrownii słonecznych o mocy kilkudziesięciu gigawatów. więc może zamiast badolić że grozi nam deficyt energii i pchać miliardy złotych w budowe elektrownii jądrowej a następie kolejne miliony w zakup paliwa i odbiór odpadów, a także opłacać idiotyczne limity dwutlenku węgla dla już istniejących elektrownii węglowych wartobyłoby przeznaczyć te pieniądze na inwestycje właśnie w takie projekty energii odnawialnej. poza tym czy w obecnych czasach jedno państwo może samodzielne dywersyfikować źródła energii? może warto więc wesprzeć takie międzynarodowe inicjatywy bo jak sami się za coś weżmiemy to sprawa stanie w takiej samej sytuacji co wydobycie gazu łupkowego. a co do linii przesyłowych przy dzisiejzych technolgiach przesyłu za pomocą linii prądu stałego można z nieweilkimi stratami przesyłać prąd na wielkie odległości. przykladem jest choćby linia energetyczna łącząca szwecje z polską przez bałtyk. a mżonką jest to że będziemy mieli tańszą energię z atomu lub z węgla

Portret użytkownika Andree

Niepodważalne fakty na temat

Niepodważalne fakty na temat cen energii i tego że zachodnie koncerny chcą budować elektrownie na węgiel. Budują, ale w krajach które mają gdzieś pakiet klimatyczny. Bo tam się im to opłaca, mają udziały. Nie muszą płacić wyimaginowanych kar w postaci pakietu klimatycznego:
Wersja dla leniwych:
"Już dziś odczuwamy konsekwencje pakietu klimatycznego. RWE i Vattenfall wycofały się z planów budowy swoich elektrowni w Polsce i szukają teraz lokalizacji na Białorusi i Ukrainie. Jedna elektrownia miała wytwarzać z węgla kamiennego, a druga – z brunatnego. Podatki nałożone na energię, pochodzącą z węgla, odstraszyły tych inwestorów. Przez to nie powstało 7-12 tys. miejsc pracy – wyjaśnia Kazimierz Grajcarek, członek KK NSZZ „Solidarność”.

Przedstawiciel władz NSZZ "Solidarność" zwraca uwagę, że czarna energia, pochodząca z węgla, dopłaca do zielonej, wytwarzanej ze źródeł odnawialnych. – Koszt wytworzenia 1 MWh z energii zielonej w 2010 roku wynosił 600 zł, a z węgla – 200 zł. To już jest znacznie mniej, a gdyby odliczyć od kosztów produkcji energii z węgla wszystkie fiskalne obciążenia – pozostaje 80 zł – wylicza Grajcarek. – Aż 120 zł to różnego rodzaju podatki, także podatki, które mają finansować energię z odnawialnych źródeł. Cena energii z węgla to cena polityczna i nie ma ona związku z rzeczywistymi kosztami, jakie ponosi producent – podkreśla."
 
Firma doradcza Ernst&Young sporządziła raport na teamt energetyki wiatrowej w Polsce, w którym zawarła zestawienie kosztów produkcji energii konwencjonalnej i z Odnawialnych Zrodeł Energii. Wynika z niego, że w zestawieniu z energetyką konwencjonalną OZE wypada gorzej pod względem kosztów wyprodukowania 1 MWh. Zarówno energia z elektrowni węglowej, gazowej czy atomowej jest znacznie tańsza od energii odnawialnej i wynosi odpowiednio 282, 314 i 313 zł/MWh.

Z analizy wynika, że najtańsza z ekonomicznego punktu widzenia metodą produkcji energii elektrycznej pozostaje konwencjonalna energetyka węglowa i gazowa, a także - rozważana teoretycznie – atomowa.

Kluczowymi parametrami w kalkulacji jednostkowego kosztu energii elektrycznej (JKEE) dla danego typu technologii są koszty operacyjne i nakłady inwestycyjne, jakie byłyby poniesione w przypadku budowy takiego źródła w 2011 roku. Kalkulacja odzwierciedla również inne warunki rynkowe panujące w 2011 roku takie, jak ceny świadectw pochodzenia lub wysokość opłat zastępczych, kursy walut, ceny ciepła i paliw oraz uwarunkowania prawne." koniec cytatu, niżej dla niewiernych linki.
 
Z powyższego tekstu powinniście zrozumieć że energia z węgla w 2010r powinna kosztować 80zł za 1MWh. Ale ponieważ nakładają na nią różne podatki, akcyzy i unijny przymus kupna energii zielonej w cenie 600zł za MWh (na szczęście tylko kilkunastu procent tej mega drogiej energii zielonej po 600zł) Wynik ostatecznie daje nam 200zł za 1MWH w 2010, gdzie w 2011 za "węgiel po akcyzach i innych"  wychodzi już o zgrozo 282zł !!! Widzicie już jak szybko zaciera się różnica węgla do gazu 314zł i 313zł do atomu. Powinniśmy realnie płacić około 4 razy mniej za "prąd!" . Wykopanie węgla w kopalni i pozyskanie z niego energii w elektrowni razem z płacą dla górnika i energetyka powinno nas kosztować 80zł, Ale my płacimy już ze 320! Ktoś specjalnie chce udowodnić że atom jest tańszy, zawyżajac cene energii z węgla. Nie czujecie się oszukani?
http://www.rynekinfrastruktury.pl/artykul/35/1/grajcarek-cena-za-energie-z-wegla-to-cena-polityczna-a-nie-ekonomiczna.html
a ten link przedstawia jak USA jedzie na węglu i o jakiejś bredni w postaci kary jako dopłaty klimatycznej nie chce słyszeć. Około 13 kopalń produkuje 400mln ton węgla!
http://www.youtube.com/watch?v=NrwjY4_Fe0g&feature=endscreen&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=2xyIsimIspI
 
PS Nie cieszmy się z waiatraków, tam prąd jest po 600zł. Nikt postawionych wiatraków już nie zetnie! A zakład energetyczny ma przymus kupna energii od każdego producenta. Kto nieogarnia to do linków, albo od początku jeszcze raz.

Strony

Skomentuj