Ludzie zabijają rocznie 70 miliardów zwierząt i marnują żywność wartą 750 miliardów dolarów

Kategorie: 

Źródło: Internet

Jednym z najistotniejszych powodów absurdalności świata, w którym obecnie żyjemy jest to, że czerpiemy z zasobów, których nie dyskontujemy w zgodzie z ich pełnym przeznaczeniem, obwarowani arbitralnymi przekonaniami, które godzą w istotę zrównoważonego rozwoju. Rozwiązanie tej kwestii leży w naszej chęci do redukcji potrzeb, których de facto nie potrzebujemy.

Rocznie zabijamy około 70 miliardów zwierząt. Całkowita ilość pokarmu roślinnego (w 90% zjadanego przez zwierzęta) wystarczyłaby na wyżywienie od 17 do 27 miliardów ludzi.

Dane Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) wykazują, że w skali świata marnuje się rocznie ok. 1,6 miliarda ton żywności wartej ok. 750 miliardów dolarów (na Unię Europejską przypada ponad 140 miliardów euro strat). Codziennie marnotrawione jest 35-40 proc. wytwarzanego pożywienia, a jednocześnie na uprawy rolne wykorzystywanych jest 71 proc. całkowitego zużycia wody.

Grozę tej nonszalancji potęguję to, że wciąż ponad 2 miliardy ludzi cierpi z powodu niedożywienia, a prawie 800 milionów z powodu głodu.

W Polsce żyje ok. 2,5 miliona osób o dochodach poniżej minimum egzystencji. Jednocześnie Polacy wyrzucają na śmietnik ok. 30 proc. zakupów żywnościowych. Co najwyżej 0,5 proc. niewykorzystanego pokarmu jest dystrybuowane przez wspomagające ubogich banki żywności. Prawda jest taka, że im więcej jedzenia wytwarzamy, tym większe powodujemy straty.

Żywność marnowana jest na każdym etapie łańcucha dostaw – od produkcji i przetwórstwa, przez dystrybucję, po konsumpcję w  domach. Wielkie ilości produktów spożywczych marnuje się także podczas transportu i przechowywania, choć ten aspekt dotyczy raczej krajów słabiej rozwiniętych, gdzie zanim produkty dotrą od rolnika do konsumenta, zepsuciu ulega nawet 50-70 proc. jedzenia. Wynika to z braku przechowalni i chłodni; w takich krajach przetwórstwo istnieje w szczątkowej formie.

Marnowanie żywności przynosi straty nie tylko producentom i dystrybutorom, ale implikuje również bardzo negatywne skutki dla środowiska. Należy zwrócić przede wszystkim uwagę na straty energii zużytej w  procesie produkcji żywności i emisję gazów w trakcie jej utylizacji.

Każdego roku hodowanych jest na potrzeby żywnościowe około 70 miliardów zwierząt (wyliczenia nie uwzględniają ryb). Zintensyfikowana hodowla jest jednym z z decydujących czynników powodujących obecnie najpoważniejsze problemy środowiskowe. Odpowiada ona za 37% światowej produkcji metanu i 65% produkcji podtlenku azotu. Gazy te powstają z  procesu trawienia zwierząt, z odchodów i pestycydów, jak również z powodu wycinania lasów pod uprawę roślin przeznaczonych na pasze. Gazy zmagazynowane wcześniej w glebie i roślinności są uwalniane, a to przyczynia się do erozji. W tradycyjnym chowie olbrzymie ilości odchodów, mogłyby zostać wykorzystane jako naturalny nawóz, jednak na fermach przemysłowych takich odchodów jest po prostu za dużo. Stwarza to zagrożenie dla środowiska i  wód gruntowych. Zwierzęta niegdyś żywiące się tym, co dla człowieka niejadalne, a więc np. trawą czy odpadkami kuchennymi oraz przetwarzające to, co zjedzą na żywność: mleko, jajka czy mięso, dziś stają się dla człowieka „konkurencją”. Konsumują one np. wysokobiałkową soję czy ryby, z których wytwarzana jest dodawana do pasz mączka. Faszerowanie zwierząt antybiotykami sprawia, że dostają się one wraz z mięsem do organizmu człowieka, tylko po to, by dać produkt spożywczy o większej objętości, ale kilka razy niższej wartości odżywczej niż w wypadku zwierząt z hodowli tradycyjnej.

Rozwiązaniem tej sytuacji może być syntetyczna produkcja żywności. Wtedy po pierwsze nie zabijalibyśmy aż tylu zwierząt, a po drugie bardzo redukowalibyśmy cywilizacyjne problemy związane z marnotrawstwem.

Polska w 2013 r. wprowadziła zwolnienie z VAT darowizn żywności dokonywanych przez jej dystrybutorów i producentów oraz możliwość wliczenia jej wartości w koszty. Jednak takie same możliwości daje utylizacja żywności, łatwiejsza niż przekazywanie jej potrzebującym.

Polski parlament przegłosował ustawę, głoszącą, że sprzedawcy żywności w placówkach o powierzchni sprzedaży powyżej 250 metrów kwadratowych, będą musieli zawierać z organizacjami pozarządowymi umowy o nieodpłatnym przekazywaniu pokarmów na cele społeczne. Gdyby taka umowa nie została zawarta, sprzedawca mógłby zostać ukarany.  Problem w tym, iż duże sklepy i  hurtownie odpowiadają jedynie za 5 proc. marnowanej żywności. Prawo ma także kłopot z regulacją sposobów wykorzystania produktów, dla których minęła już data minimalnej trwałości.

Od przepisów oraz innowacji technologicznych ważniejsze są jednak umiar i  zdrowy rozsądek konsumentów. Przestańmy więc kupować dla zasady i wyrzucać wciąż zdatną do spożycia żywność.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika Hej

A jak na moje drzewa,

A jak na moje drzewa, jabłonie przylecą kosy, szpaki i jeszcze inne, to troche podziobią i zostawiają. jabłka wtedy spadają i gniją. A wydziobia tylko kilka procent. To jest dopiero marnotrawstwo. Ponad 95%! A ja zjadam zawsze 100%, a nawet trochę więcej jak trafi się robaczek. I co zieloni, czy czerwoni? 

Portret użytkownika JWK_2012

Aha, i móc to chcieć! Temu

Aha, i móc to chcieć! Temu choremu systemowi zależy jedynie na niszczeniu, zabijaniu, marnotrawieniu i gnębieniu. Gdyby ci wielcy, możni tego świata tylko zechcieli, to już dzisiaj mogliby skończyć z głodem na Ziemi. Sam Watykan ma takie bogactwa, że z łatwością poradziłby sobie z biedą na tej Planecie. Ale jak przyjdzie co do czego, to dostaną za swoje. Wtedy gorzko tego pożałują, lecz będzie już za późno - dla nich, a my zaczniemy nowe życie i właściwy porządek rzeczy wreszcie tutaj zapanuje. Mocno w to wierzę i mam niezachwianą nadzieję, że ten świat będzie wkrótce zmieniać się na lepsze, o niebo lepsze miejsce do życia dla nas wszystkich! I zwierząt i ludzi, a tkaże dla świata roślinnego. (Jutro idę znowu zbierać śmiecie i wezmę też moich synów do pomocy.)

Portret użytkownika Felipesku

Ale co z teho ze o tym

Ale co z teho ze o tym piszesz skoro wszem  wobec jest to wiadomw a i tak swiatem rzadza inne prawa.... dopoki zwykla jednostka nie bedzie traktowana na rowni z krolem doputy bedzie syf na swiecie... wymyalilem takie powiedzenie: "Spoleczenstwo jest warte tyle ile jego najslabsza jednostka" czyli na ta chwile majac bezdomnych i glodujacych jestesmy warci niewiele... i to widac bo jak niewolnicy pracujemy za to zeby zyc. Mam wrazenie ze sie nic nie zmieni... bo i po co? Po co byc wolnym...

Portret użytkownika MiamiVibe

Nażreć się, obłowić, nabrać

Nażreć się, obłowić, nabrać kredytów i kupować by inni zazdrościli, ruchać ile wlezie, nie zadawać pytań, dać się ubezwłasnowolnić państwu oraz jak najwięcej prymitywnej rozrywki itd. ... to obraz dzisiejszej ,,nowoczesnej" ludzkości oraz cżłowieka ,,cywilizowanego"... szarańcza, która wyżre wszystko dookoła, potem zeżre siebie samych, na końcu zdechnie wśród niczego.

------------------------

Wszystkie konwenanse, savoir-vivre i nonszalancki bon ton służą do sterowania społeczeństwem, by biło się o pozycje generowane przez najwyższe warstwy. To tylko potyczki o ładną obrożę i łańcuch.

Portret użytkownika JWK_2012

No jasne, po co przeceniać

No jasne, po co przeceniać żywność (obniżać ceny)... Łatwiej wyrzucać, a tylu ludzi głoduje. Już nawet nie pamiętam, kiedy z moją małżonką wyrzuciliśmy jakieś jedzenie. A tak w ogóle, to mamy kompostownik i tam trafiają wszystkie odpadki organiczne. 

Strony

Skomentuj