Łazik Perseverance szykuje się do ponaddźwiękowego lądowania na Marsie

Kategorie: 

Źródło: NASA / JPL-Caltech

Po prawie siedmiu miesiącach podróży, statek kosmiczny wysłany w ramach misji NASA o nazwie Mars 2020 znalazł się na orbicie wokół tej planety. Już jutro, czyli 18 lutego, znajdujący się na jego pokładzie łazik Perseverance wyląduje na powierzchni czerwonej planety. Będzie to najbardziej niebezpieczny moment, ponieważ pojazd, przeleci przez rzadką marsjańską atmosferę, wypuści spadochron, uruchomi napęd odrzutowy, a następnie delikatnie wyląduje na dnie starożytnego jeziora. 


Łazik nazwany Perseverance, czyli Wytrwałość, będzie poszukiwał śladów starożytnego życia mikrobiologicznego. Pojazd ma również służyć do przechowywania próbek marsjańskich skały i gleby. Dzięki temu, przyszła załogowa misja kosmiczna, będzie mogła przetransportować je z powrotem na Ziemię. Aby jednak zrealizować te plany, łazik musi pomyślnie wylądować. Jak twierdzi Allen Chen z Jet Propulsion Laboratory, deorbitacja i lądowanie to najbardziej krytyczna i najniebezpieczniejsza część misji. Jest to wielkie wyzwanie, bo NASA próbuje wylądować największym, najcięższym i najbardziej skomplikowanym łazikiem, jaki kiedykolwiek wysłano na Marsa. Na dodatek będzie on lądował w najbardziej niebezpiecznym miejscu, na jakim kiedykolwiek próbowano wylądować.

 

Seria precyzyjnych, zautomatyzowanych manewrów musi przebiegać wedle szczegółowo skonstruowanego brawurowego planu. Między innymi dlatego, inżynierowie lotnictwa kosmicznego mają specjalny przydomek dla tej fazy misji na Marsa: „siedem minut terroru”. Odsłonięte warstwy starożytnych skał, w których mogą znajdować się pozostałości dawnego życia mikrobiologicznego, są niestety otoczone przez strome klify i głazy.

Wszystko zacznie się z chwilą, gdy kapsuła wejściowa iulegne grawitacji Marsa. Na pierwszym etapie lotu, łazik będzie chroniony za pomocą osłony termicznej. Zewnętrzna część osłony nagrzeje się do 2370 stopni Fahrenheita. Spowoduje to, że będzie przesuwać się po marsjańskim niebie jak jasny meteor. Kapsuła, będzie używać silników odrzutowych, do skorygowania kursu. Po spowolnieniu do dwukrotnej prędkości dźwięku, Perseverance wypuści spadochron o szerokości 21 metrów. Gdy kapsuła zrzuci osłonę termiczną, uruchomi się radar łazika, który rozpocznie analizy terenu poniżej. Kontrolę nad lotem, powinien wtedy przejąć system nawigacji podobny do autopilota, który ponownie skonfiguruje trajektorię pojazdu w kierunku miejsca lądowania.

 

W okolicach 1,5 kilometra nad powierzchnią Marsa, uruchomi się napęd odrzutowy. Ostatecznie, pozostałe części kapsuły wejściowej oddzielą się od łazika, a dysze silników delikatnie skierują jego kurs w bezpieczne miejsce zidentyfikowane przez nawigację. W ostatnim etapie lotu, lądownik rozwinie 25-metrowe nylonowe linki, które obniżą Perseverance, dopóki jego koła nie dotkną ziemi. Kilka minut później kontrolerzy misji powinni otrzymać sygnał, że łazik wylądował. Zakładając, że wszystko pójdzie dobrze, łazik spędzi na Czerwonej Planecie kilka miesięcy sprawdzając i kalibrując swoje instrumenty naukowe. Jeśli jednak Perseverance dotrze bezpiecznie na powierzchnie Marsa. NASA planuje udostępnić nagranie z lądowania.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego oraz wielki fascynat nauki. Jego teksty dotyczą przełomowych ustaleń ze świata nauki oraz nowinek z otaczającej nas rzeczywistości. W przerwach pełni funkcję głównego edytora i lektora kanałów na serwisie Youtube: 

zmianynaziemi.pl/ innemedium.pl/ tylkomedycyna.pl/tylkonauka.pl oraz tylkogramy.pl.

Projekty spod ręki [email protected], możecie obserwować na jego mediach społecznościowych.

Facebook: https://www.facebook.com/M4tis

Twitter: https://twitter.com/matisalke


Komentarze

Portret użytkownika ZinaidaKołmogorowa

Ja niechcący trafiłam na tę

Ja niechcący trafiłam na tę stronę, potem się oczytałam....i ciekawa jestem czy będą fotki kolorowe i w wysokiej rozdziałce, ale chyba nie bo no bo ponoć to nie możliwe, a tak chciała bym zobaczyc mars.

Portret użytkownika Ted

Mogą już wysyłać, następną

Mogą już wysyłać, następną sondę na Marsa. Podobnie jak ten z małego kraiku, którym próbowali rozwalić Księżyc, ten spróbuje rozwalić dla odmiany Marsa. Ten z małego kraiku na orbitę został wyniesiony przez SpaceX, bo ten potężny kraik, nie umieścił sam na orbicie Ziemi ani jednego satelity. Choć zrobił to Iran i wiele innych " zacofanych " krajów.
A następna sonda, jak wyląduje w pobliżu, na Marsie, to bez użycia " polskiego Kreta " , będzie mogła zbadać całkiem spore wnętrze tej planety.

Zniszczę tą planetę.

 

Strony

Skomentuj