Ktoś kupił za 15 tysięcy euro rzeźbę, która nie istnieje. Czy sztuka dotarła do granicy absurdu?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Artyści wpadli już na wiele niedorzecznych pomysłów, które miały w założeniu być gwarantem rozgłosu i fortuny. Niektóre z koncepcji trudno w ogóle porównywać z artyzmem dawnych mistrzów, ale performance jest ostatnio ważniejszy niż samo dzieło. Z takiego właśnie założenia wyszedł pewien włoski „geniusz”.

Salvatore Garau, chcąc stać się pierwszoplanową postacią awangardy XXI-wiecznej sztuki bez sztuki, postanowił zrobić rzeźbę, której… postanowił nie robić.

Sztuka w tym wypadku miała polegać na… zaniechaniu jakiejkolwiek sztuki.

Rzeźba, która istnieje, choć nie istnieje, została nazwana „Ja jestem”.

Jeszcze bardziej kuriozalne jest to, że „dzieło” to, zostało kupione za 15 tysięcy euro. Tak, tyle kosztuje „nic”. Garau wręczył nabywcy jedynie certyfikat poświadczający, że nabył rzeźbę jego autorstwa, której fizycznie nie ma.

Włoski artysta zasugerował jednak, że miejsce dla „rzeźby” powinno być dobrze wyeksponowane.

Zdaniem Garau, w pustce jest jednak  jakaś tam „energia”. Nie zmienia to jednak faktu, że wzbił no nowy poziom powiedzenie: „jak zarobić, ale się nie narobić”.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Tańczący z WILKAMI

Jak żeś za dużo wody lał, to

Jak żeś za dużo wody lał, to teraz nie mniej pretensji do innych że masz problemy z poziomem szamba! Zadzwoń do Pana SZAMBElana /taki duży beczkowóz/… on ci pomoże rozwiązać problem twego poziomu… szamba !!! Albooo… spróbuj najpierw udrożnić odpływ za pomocą granatu… co niektórym to pomaga… - tu masz namiar na przepychaczy kosżernych odyPŁYWÓFF…!!  Kaczyński żołnierz przeklęty

Strony

Skomentuj