Kto rządzi w Stanach Zjednoczonych? David Horowitz, Izrael i Doktryna Brzezińskiego

Kategorie: 

Źródło: Kadr z Youtube

W 1905 roku do Stanów Zjednoczonych z Mozyrza (obecnie południowo-wschodnia Białoruś) przybył Morris Gurevitch. W trakcie kontroli na nowojorskiej wyspie Ellis Island, na której w latach 1892-1924 mieściło się główne centrum przyjmowania imigrantów w dokumentach imigracyjnych jego nazwisko przetłumaczono na Horowitz. Morris zaakceptował ową zmianę.

Kilka lat wcześniej, pod koniec XIX wieku do Ameryki przybyli z Rumunii inni Żydzi. Nazywali się Braunstein (w tym miejscu warto zauważyć, że Lew Trocki o którym jeszcze nie raz wspomnę nazywał się naprawdę Bronstein). W Ameryce rodzina ta, anglizując swoje nazwisko, zamieniła je na Brown i Stone. Miało to rzecz jasna spowodować wtopienie ich w społeczeństwo amerykańskie i zapewne ukrycie własnego pochodzenia.

Podróż Braunsteinów vel Stones i Browns do USA była możliwa dzięki funduszowi Barona De Hirscha. Fundusz Barona De Hirscha znany też jako Żydowskie Towarzystwo Rolnicze miał wspierać osadnictwo żydowskie w Stanach Zjednoczonych. Wiceprezesem owego fundusz był żydowski bankier Jacob Schiff.

Schiff był jednym z głównych architektów zwycięstwa Japonii nad Imperium Rosyjskim w 1905 roku.

Schiff zorganizował w 1904 roku pożyczki wojenne dla Japonii, które umożliwiły jej zwycięstwo nad carską Rosją. Wojna japońsko-rosyjska i niekorzystny dla Rosjan jej przebieg miały kluczowe znaczenie dla przeprowadzenia w Rosji przez siły międzynarodowego komunizmu pierwszej próby obalenia carskiej władzy i zamontowania w jej miejsce bolszewickiej satrapii.

W czasie trwania wojny japońsko-rosyjskiej żydowski finansista Schiff rozkazał wydrukować setki kilogramów marksistowskiej propagandy i rozdawać ją w japońskich obozach dla rosyjskich jeńców wojennych. Wysłał także do Rosji dziesiątki rosyjskojęzycznych komunistycznych rewolucjonistów, którzy przeprowadzali operację indoktrynacji rosyjskich więźniów, których przygotowywali do buntu przeciwko własnemu rządowi. Był to klasyczny przykład podburzania przeciwko władzy najgorszego elementu społecznego, który dzięki znajomości z rewolucyjnymi agitatorami mógł w nowym systemie władzy nie tylko liczyć na ułaskawienie ale również na udział we władzy. To właśnie z takich degeneratów żydowscy komuniści będą 12 lat później rekrutować nowych bezpieczniaków do Czerezwyczajki w Rosji oraz po 1944 roku do Urzędu Bezpieczeństwa w Polsce.

Po zakończeniu konfliktu japońsko-rosyjskiego 50 tys. rosyjskich żołnierzy, indoktrynowanych komunistyczną propagandą przez ulotki nadrukowane na polecenie Schiffa wróciło do domów i było wzorowym materiałem na rewolucjonistów. Wystarczyło tylko poczekać na odpowiedni moment. Moment ten miał nadejść kilkanaście lat później. Wtedy też Ci zbolszewizowani rosyjscy żołdacy stali się motorem napędowym komunistycznej rewolucji w armii Imperium Rosyjskiego.

Najbardziej znanym agentem Schiffa w partii bolszewickiej był Lejba Dawidowicz Bronsztajn, znany jak Lew Trocki. To właśnie na zaproszenie Schiffa Trocki w 1916 roku przybył do Nowego Jorku na pokładzie statku "Monsterrat". Koszt jego podróży z Europy do USA został pokryty właśnie przez Schiffa. Również koszta życia Trockiego w Nowym Jorku, łącznie z przemieszczaniem się limuzyną, wizytami w herbaciarniach i innymi tego typu kapitalistycznymi luksusami (jak na obrońcę klasy robotniczej przystało) były pokryte właśnie przez Schiffa.

23 marca 1917 r. w Carnegie Hall odbył się masowy wiec z okazji abdykacji Mikołaja II, która to oznaczała obalenie rządów carskich w Rosji. Tysiące socjalistów, marksistów i anarchistów przybyło, by kibicować temu wydarzeniu. Następnego dnia na drugiej stronie „New York Timesa” został opublikowany telegram Jacoba Schiffa, który został odczytany publiczności. Wyraził ubolewanie, że nie mógł uczestniczyć w spotkaniu, a następnie opisał udaną rewolucję rosyjską jako:

… to, na co mieliśmy nadzieję i do czego dążyliśmy przez te długie lata.

W gazecie New York Journal American z 3 lutego 1949 r. felietonista Cholly Knickerbocker zacytował wnuka Schiffa, Johna, który twierdził, że jego dziadek przekazał około 20 milionów dolarów na triumf bolszewików w Rosji. Oczywiście rewolucja nie doszłaby do skutku, gdyby nie fakt, iż Trocki w czasie powrotu był wyposażony zarówno w gotówkę w kwocie 10 000 $ od Kuhn, Loeb and Co. jak i w amerykański paszport, który osobiście załatwił mu prezydent Stanów Zjednoczonych Woodrow Wilson. Warto dodać, że dyrektorem Kuhn, Loeb and Co i zięciem jego założyciela Solomona Loeba był właśnie Schiff.

Krótko mówiąc Jacob Schiff wspierał rewolucję bolszewicką w Rosji, aby tamtejsi Żydzi mogli uzyskać w Rosji pełnię władzy poprzez ustrój totalitarny a jednocześnie wspierał imigrację Żydów do Stanów Zjednoczonych, aby Ci kolonizowali tamtejsze tereny rolnicze oraz aglomerację Nowego Jorku, budując w ten sposób sobie wpływy w rosnącym w siłę światowym imperium, które z roku na rok rozpościerało kontrolę nad kolejnymi terytoriami. To właśnie dzięki Schiffowi i funduszowi, którym zarządzał a więc Funduszowi Barona De Hirscha mógł w Ameryce osiedlić się Morris Gurevitch alias Morris Horowitz.

W 1907 roku jeden z imigrantów z żydowskiej rodziny Braunsteinów, którzy przybyli do USA z terytorium Rumunii, Sam Braunstein alias Sam Brown, poślubił Rosę Ambramowitz. Rok później, w 1908 roku urodziła im się córka Blanche.

Sam Brown alias Braunstein był zarówno komunistą jak i masonem. Jego córka Blanche wyszła za mąż za Phila Horowitza, syna Morrisa Gurevitcha, imigranta z carskiej Rosji. Phil, podobnie jak jego teść był komunistą. W latach 20-tych XX wieku wstąpił do partii komunistycznej. Był też studentem na City College of New York, a więc na swoistej wylęgarni czerwonej zarazy, który to przez całe lata był opanowany przez dwie frakcje polityczne: trockistów i stalinistów. Uczniowie CCNY, którzy uczęszczali do niego w połowie XX wieku twierdzili, że znany z lewackiego radykalizmu lat 60-tych Uniwersytet w Berkeley wyglądał przy CCNY z lat 30-tych i 40-tych jak "szkoła konformizmu".

Phil Horowitz odbył w 1932 roku "pielgrzymkę" do swojej "Ziemi Obiecanej" czyli do Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Podróż ta została zorganizowana przez Związek Nowojorskich Nauczycieli.

Żona Phila Horowitza, Blanche również była członkinią Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych, która podobnie jak on odbyła pielgrzymkę do Ziemi Obiecanej czyli do sowieckiego obozu koncentracyjnego, zarządzanego przez swoich rodaków, w czasie której to wzięła udział w wykładzie politycznym żydowskiego komunisty Gyorgy'ego Lukacsa.

Kiedy w 1941 roku nazistowskie Niemcy zaatakowały ZSRR linia partii komunistycznej, która wraz z paktem Ribbentrop-Mołotow odrzucała "antyfaszyzm" za rzecz "pokoju", przeciwko amerykańskiemu imperializmowi, nagle obróciła się o 180 stopni. KP USA udzieliła poparcia Rooseveltowi oraz jego polityce wspierania Sowietów. Krótko mówiąc amerykańscy bolszewicy przyjęli ten sam militaryzm, który do tej pory zaciekle zwalczali.

W czasie niemieckiej inwazji na ZSRR Phil oraz Blanche Horowitz spędzali czas na obozie partii bolszewickiej w Jewett w stanie Nowy Jork, gdzie zaadaptowano retorykę prorooseveltowską jako główną linię partii.

Udział Phila Horowitza oraz jego żony Blanche w komunistycznym rewolucjonizmie na terenie kapitalistycznych Stanów Zjednoczonych był ukryty pod fasada wzorowej rodziny należącej do amerykańskiej klasy średniej. Blanche kupiła nawet na Boże Narodzenie choinkę, aby przypodobać się swoim sąsiadom - gojom. Jednak taki przejaw znienawidzonego przez żydostwo chrześcijaństwa nie mógł ujść uwadze jej przyjacielowi Izajaszowi Hellerowi, który to stwierdził, że wystawianie choinki na Boże Narodzenie jest przejawem "braku szacunku dla ofiar Holokaustu".

No cóż, pewnie Izajaszowi jego bracia z przedsiębiorstwa Holokaust nie opowiedzieli ilu księży katolickich zostało wymordowanych w ramach Holokaustu Narodu Polskiego, dokonywanego przez niemieckich narodowych socjalistów, z którymi ruch bolszewicki, do którego należało małżeństwo Horowitzów, przez 2 lata, od września 1939 do czerwca 1941 i początku operacji Barbarossa, ściśle współpracował.

Zarówno Phil jak i jego żona Blanche, mimo członkostwa w partii komunistycznej przejawiali bardzo silną tożsamość żydowską, o czym informuje nas w swojej książce  pt . "Radical Son: A Generational Odyssey" ich syn David. Oto jej fragment:

To, co zrobili moi rodzice, wstąpiwszy do partii komunistycznej i przeprowadzając się do Sunnyside, to powrót do getta. Był ten sam wspólny język prywatny [jidysz], ten sam hermetycznie zamknięty wszechświat, ta sama podwójna postawa odsłaniająca jedną twarz przed światem zewnętrznym, a drugą przed plemieniem. Co ważniejsze, istniało to samo przekonanie o byciu skazanym na prześladowania i specjalnie wyświęconym, poczucie moralnej wyższości wobec silniejszych i liczniejszych gojów na zewnątrz.

Krótko mówiąc wstąpili do partii bolszewickiej, gdyż czuli się wyizolowani od "moralnie niższych" gojów i za sprawą konspiracji, przy jednoczesnym udawaniu wzorowej amerykańskiej rodziny, starali się przeprowadzić komunistyczną rewolucję.

Związek Radziecki był dla Horowitzów krainą ich marzeń a ich celem było zastąpienie demokratycznej Ameryki dyktaturą proletariatu, taką samą jaką wprowadzono w Związku Sowieckim. No cóż, pewnie państwo Horowitzowie jeszcze nie wiedzieli, że w ZSRR frakcja żydowska właśnie przegrywała walkę o władzę z frakcją narodowo-bolszewicką a Lew Trocki, na bazie ideologii którego ich syn będzie za kilkadziesiąt lat później przeprowadzał w USA lewacką rewolucję, siedział na wygnaniu poza Sowietami i pluł na Stalina.

Oczywiście porażka Trockiego w walce o władze nie oznaczała, że partia komunistyczna w Stanach Zjednoczonych miałaby zaprzestać swojej wywrotowej działalności. KP USA chciała hodować kolejne pokolenia komunistów w specjalnie do tego zorganizowanych szkołach. Właśnie do jednej z takich szkół uczęszczał od 9 do 17 roku życia syn Phila i Blanche, David Horowitz. Szkoła nazywała się Sunnyside Progressive School i została utworzona przez Komunistyczną Partię Stanów Zjednoczonych. "Wyrównywanie szans" było obecne nawet w domu Davida toteż Horowitz przyswoił idee marksistowskie już w wieku 11 lat.

Politycznymi idolami młodego Horowitza byli: lewicowy polityk Vito Marcantonio, członek Amerykańskiej Partii Pracy rozpracowywany przez amerykański kontrwywiad (FBI) za powiązania z komunistami, Elizabeth Gurley Flynn, członkini Komunistycznej Partii Stanów Zjednoczonych skazana na 2 lata więzienia za "działania na rzecz obalenia rządu Stanów Zjednoczonych przemocą i siłą" oraz Paul Robeson, sympatyzujący ze Związkiem Radzieckim oraz komunizmem amerykański aktor i śpiewak, który podobnie jak Marcantonio był powiązany z ruchem komunistycznym a także otrzymał od ZSRR Międzynarodową Stalinowską Nagrodę Pokoju.

Warto w tym miejscu dodać, że Paul Robeson był jednym z czołowych postaci ruchu na rzecz praw obywatelskich i zakomunikował on po powstaniu Sojuszu Północnoatlantyckiego, że "murzyni nie będą walczyć w ewentualnej wojnie ze Związkiem Sowieckim". Fakt, że Afroamerykanie mogliby sabotować działania wojenne USA według mnie mocno wpłynął na późniejszą działalność amerykańskiej lewicy (tej kontrolowanej przez tajne służby USA), która walcząc o równouprawnienie murzynów, realizowała imperialne cele USA, gdyż włączenie Afroamerykanów jako pełnowartościowych obywateli USA w struktury społeczne powodowało, że ich niechęć wobec polityki prowadzonej przez USA mogła zostać przekształcona w poparcie dla owej polityki albo co najmniej w obojętność wobec niej. Wracając jednak do Horowitzów.

Jednym z priorytetowych działań środowisk politycznych, z którymi związana była rodzina Horowitzów było "zwalczanie cierpienia murzynów". Phil oraz Blanche Horowitz prowadzili pozaszkolne kluby historii i kultury murzyńskiej. W ramach zapoznawania się z "uciskiem murzynów" syn Horowitzów miał przeczytać książki takie jak "Droga do wolności" Howarda Fasta (działacza Komunistycznej Partii USA oraz laureata Stalinowskiej Nagrody Pokoju) czy też "We Charge Genocide" Williama Pattersona, członka KP USA. W pokoleniu Horowitza Afroamerykanie mieli zastąpić proletariat na barkach którego jego rodzice chcieli się wspiąć do władzy nad Stanami Zjednoczonymi.

Horowitz twierdzi, że pierwszy raz zaczął się orientować w polityce w wieku 9 lat, kiedy Harry Truman przygotowywał się do wyborów prezydenckich w 1948 roku. Jego rodzice wówczas byli członkami Partii Demokratycznej a konkretnie jego lewicowego odłamu a więc Partii Postępowej, która była niczym innym jak gniazdem komunistycznej dywersji. To właśnie w 1948 roku Horowitz wziął po raz pierwszy udział w paradzie pierwszomajowej zorganizowanej przez Komunistyczną Partię USA. Horowitz jako dziecko regularnie uczęszczał z rodzicami do Teatru Stanleya na seanse radzieckich filmów. Twierdzi on, że jego rodzice byli tak bardzo związani ze Związkiem Sowieckim jak katolicy z Rzymem.

Regularnie brał on udział w letnich obozach organizowanych przez Partię Komunistyczną, na których to palono "antyimperialistyczne" i antykomunistyczne komiksy. Obozy te wobec wojny koreańskiej i antykomunistycznych nastrojów w amerykańskim społeczeństwie musiały być otoczone i ochraniane przez uzbrojonych strażników. Natomiast amerykański kontrwywiad regularnie przechwytywał przesyłki pocztowe, przesyłane pomiędzy uczestnikami takich obozów a ich rodzinami.

Wkrótce później ojciec Horowitza został zawieszony w pracy nauczyciela za bycie członkiem partii komunistycznej. Po zawieszeniu Phil Horowitz porównał Stany Zjednoczone do nazistowskich Niemiec. Jednak dzięki byciu członkiem Partii Komunistycznej bardzo szybko znalazł sobie nowe zatrudnienie. Podobnie z resztą jak jego żona a matka Davida, która również straciła pracę by następnie dzięki powiązaniom z bolszewikami znaleźć sobie nową - w organizacji Planned Parenthood, która zajmuje się działaniem na rzecz praw reprodukcyjnych. Krótko mówiąc: działalnością na rynku aborcyjnym.

W czasie kiedy ojciec Horowitza był "represjonowany" w USA,  w Związku Sowieckim idol Davida, Paul Robeson spotkał się z żydowskim poetą Itzhakiem Fefferem, który był członkiem Żydowskiego Połączonego Komitetu Antyfaszystowskiego, założonego przez Stalina, aby zyskiwać sobie poparcie na zachodzie. Po zakończonej wojnie i rozpoczęciu przez byłych sojuszników ZSRR antykomunistycznej krucjaty Stalin zaczął dobierać się do skóry tego typu bezużytecznym a nawet szkodliwym organizacjom. Toteż kiedy już Sowieci organizowali spotkanie Robesona ze swoim przyjacielem Fefferem, ten poinformował go że zamierzają ich wymordować i żeby nagłośnił to w Stanach Zjednoczonych. Robeson po powrocie nie miał zamiaru jednak nikogo informować o tym co działo się za żelazną kurtyną, gdyż jak zapewne można się domyśleć, lojalność wobec swoich murzyńskich współbraci była ważniejsza od narzekań jakiegoś pojedynczego Żyda, któremu Stalin zaczął dobierać się do skóry.

W 1952 roku Horowitz dołączył do klubu Harmony, który był niczym innym jak tylko częścią pajęczej sieci, tworzonej przez różnorakie odłamy Partii Komunistycznej. W tamtym okresie czasu główną "troską" amerykańskich (czyt. żydowskich) bolszewików była sprawa Rosenbergów, żydowskiego małżeństwa powiązanego z Komunistyczną Partią USA, oskarżonych o szpiegostwo na rzecz ZSRR oraz przekazywanie Sowietom tajemnic dotyczących amerykańskiego programu nuklearnego. W tym samym czasie, w którym amerykańskie żydostwo żyło sprawą Rosenbergów, Stalin zaczął pozbywać się żydowskich komunistów z władz państw satelickich wobec ZSRR.

Horowitz twierdził, że bardzo przejął się likwidacją tych sowieckich szpiegów. W dniu ich egzekucji udał się na wiec na Manhattanie, w czasie którego dorośli ludzie mieli płakać w niebogłosy z powodu mordowania jednych z naszych. Kiedy policja konna zaczęła rozpędzać tą manifestację, Horowitz, jak pisze w swojej książce, pomyślał sobie: to musi być faszyzm !

Mimo działań Stalina, który od połowy lat 30-tych skutecznie, małymi kroczkami usuwał Żydów z władz Związku Radzieckiego ojciec Horowitza nawet po jego śmierci wychwalał tego masowego ludobójcę. Phil Horowitz wspominając jak Stalin piastował na raz pięć kluczowych stanowisk we władzach ZSRR powiedział:

Widzisz jaki genialny był Stalin. Aby go zastąpić potrzeba by było pięciu ludzi.

Przez naiwność swojego ojca i jego bezmyślną wiarę w sowiecki komunizm, jego syn sądził, że Rosjanie takich "zwolenników pokoju" jak on oraz innych członków partii komunistycznej postrzegają jako swoich jeżeli nie przyjaciół to co najmniej sojuszników. Toteż mocno się zdziwił kiedy rodzice zabrali go do Carnegie Hall na występy radzieckich artystów na zakończenie których Horowitz wyszeptał do jednej z rosyjskich tancerek słowa w języku rosyjskim oznaczające pokój i przyjaźń a ta odpowiedziała mu, jak on to określił, "najbardziej lodowatym spojrzeniem, jakie kiedykolwiek widział." Tak właśnie wyglądała reakcja typowej Rosjanki, żyjącej pod bolszewickim zniewoleniem wobec żydowskiego komunisty, który opowiada brednie o jakimś pokoju czy innej przyjaźni.

Młody Horowitz nie poszedł drogą ojca i nie wstąpił do City College of New York lecz na Columbia University. Jednak dopiero na kalifornijskim Berkeley na poważnie zainteresował się polityką.

Przed przeprowadzką do Kalifornii Horowitz ożenił się z Elissą Krauthammer. Żydowska ceremonia ślubna Davida i Elissy odbyła się w Yonkers, w stanie Nowy Jork pod przewodnictwem rabina. Rodzina żony Horowitza nie była religijna ale podobnie jak on miała silną tożsamość żydowską. W trakcie ślubu Horowitz wypowiedział klasyczną hebrajską przysięgę sprzed 2 tys. lat: "W ten sposób poślubię ciebie według praw Mojżesza i Izraela".

Po przybyciu do Berkeley Horowitz stał się częścią grupy politycznej, która nazywała się "dziećmi w czerwonych pieluchach", co było alegorią do faktu, iż jej członkowie byli dziećmi działaczy komunistycznych. Spotkania grupy odbywały się regularnie a w ich trakcie omawiano idee socjalistyczne. Jednym z członków owej grupy został Robert Scheer, późniejszy redaktor naczelny czasopisma Ramparts. Ramparts było flagowym czasopismem Nowej Lewicy wydawanym pomiędzy 1962 a 1975 rokiem.

Redaktor naczelny Ramparts Scheer, podobnie jak ojciec Horowitza był absolwentem CCNY, zagłębia amerykańskiego ruchu komunistycznego.

Jednym z pierwszych tematów, które omawiała grupa polityczna Horowitza na Berkeley były wybory z 1960 roku. Podczas gdy Horowitz zaproponował głosowanie na Kennedy'ego, który to przedstawiał "program postępowy" a także z racji tego, że był członkiem Partii Demokratycznej, do której należeli też rodzice Horowitza, Scheer zaproponował bojkot wyborów i dążenie do "obalenia systemu" na ulicach amerykańskich miast.

Podczas gdy stara komunistyczna lewica gardziła amerykańskim materializmem i amerykańskim stylem życia i bycia, czym skazywała siebie na izolację społeczną, Nowa Lewica doszła do wniosku, że aby zyskać popularność i mieć wpływ na rewolucyjne kształtowanie mas, trzeba przyjąć pewne elementy amerykańskiego społeczeństwa. W ten o to sposób żydowscy nowolewicowcy mogli przenikać w struktury amerykańskich władz i amerykańskiej administracji i przejmować nad nią kontrolę, nie wyróżniając się niczym (oprócz swoich czysto bolszewickich poglądów przeniesionych na warunki wysoko rozwiniętego społeczeństwa kapitalistycznego) szczególnym od innych Amerykanów tamtego okresu.

W 1962 roku grupa polityczna Horowitza z Berkeley University zorganizowała pierwszą w historii demonstrację przeciwko wojnie w Wietnamie. Po tym jak Kennedy, którego lewacy z Berkeley uznali za odpowiedzialnego za wojnę w Wietnamie a także autora inwazji w Zatoce Świń, mającej na celu obalenie "postępowej" rewolucji kubańskiej został zaproszony do Berkeley, nowolewicowcy uznali go za "agenta imperialnej klasy panującej". a sam Horowitz stwierdził że jako marksistowski rewolucjonista gardzi każdym, kto popierał Kennedy'ego.

W tym samym roku Horowitz wyjechał do Wielkiej Brytanii, a stamtąd do Norwegii i Szwecji by w końcu wrócić do Wielkiej Brytanii i prowadzić tam wykłady w bazach amerykańskich sił powietrznych. Mogłoby to kogoś zdziwić - antywojenny, marksistowski rewolucjonista prowadzi wykłady dla amerykańskich żołnierzy, którzy mieli w ewentualnym konflikcie zbrojnym walczyć przeciwko siłom komunistycznym. Kiedy jednak wejdziemy w głąb powiązań Horowitza z amerykańskimi elitami wywiadowczymi, zrozumiemy, że nie było w tym nic nadzwyczajnego. Z resztą sam Horowitz już wtedy miał krytyczny stosunek wobec sowieckiej dominacji nad Europą Środkową.

Za najlepszy przykład tego iż nowolewicowiec Horowitz był w rzeczywistości lojalnym obywatelem Stanów Zjednoczonych, który chciał jedynie aby zmieniły one swoje oblicze, czego beneficjentami mieli być Żydzi, może posłużyć przykład kontaktu żydowskiego "rewolucjonisty" z oficerem KGB z sowieckiej ambasady w Londynie imieniem Lew.

Po tym jak Horowitz opublikował książkę pod tytułem "Kolos Wolnego Świata: Krytyka Amerykańskiej Polityki Zagranicznej" zadzwonił do niego pracownik ambasady ZSRR, wspomniany przeze mnie właśnie Lew (którego Horowitz od razu skojarzył z Trockim - zapewne swoim ideowym guru), który twierdził, że pracuje w radzieckiej agencji Novosti i chciałby się z nim spotkać.

Spotkania Horowitza z radzieckim szpiegiem, jak na dwóch bojowników o sprawiedliwość społeczną przystało, odbywały się w drogich, londyńskich restauracjach. W trakcie rozmów podawano drogie posiłki oraz polewano równie drogie alkohole. Horowitz twierdzi, że próbował "nawrócić" Rosjanina na ideologię Nowej Lewicy. Ten jednak zainteresowany był głównie słuchaniem tego co ma do powiedzenia młody żydowski rewolucjonista. Horowitz przekonywał KGB-istę ponadto, aby Rosjanie zezwolili na publikowanie pism Lwa Trockiego w swoim kraju. Uświadamiał także, że osadzanie przeciwników władzy radzieckiej (których lwią część stanowili Żydzi) w zakładach psychiatrycznych jest bezproduktywne.

Horowitz stwierdzał w rozmowie z oficerem KGB, że metody represji mogły być konieczne w czasie kiedy wykluwał się system komunistyczny (czym de facto usprawiedliwiał zbrodnie leninizmu i stalinizmu) natomiast w czasie kiedy ZSRR stało się uprzemysłowionym supermocarstwem represje nie mają większego sensu.

Radziecki bezpieczniak w trakcie spotkań z amerykańskim Żydem obdarowywał go różnymi prezentami. Po którymś spotkaniu wepchnął mu do kieszeni białą kopertę, w której znajdowało się 150 jednodolarowych banknotów. Horowitz oddał mu ją przy okazji kolejnego spotkania, co było jasną odmową pobierania pieniędzy od KGB w zamian za realizację dla KGB pewnych założeń. Krótko mówiąc: za pracę agenturalną. Kiedy więc za jakiś czas radziecki szpieg zaproponował Horowitzowi aby ten zdobywał dla Sowietów informacje o NATO ten kategorycznie odmówił i więcej się z Rosjaninem już nie spotkał.

W 1968 roku Horowitz wrócił do Stanów Zjednoczonych i osiadł w północnej Kalifornii, zostając jednocześnie redaktorem nowolewicowej gazety Ramparts, której redaktorem naczelnym jak już wcześniej wspomniałem był Robert Scheer. Ramparts było niczym innym jak miejscem styku pomiędzy koncesjonowaną przez tajne służby USA Nową Lewicą a właśnie amerykańską bezpieką, i to zarówno cywilną - CIA jak i wojskową - DIA.

Naczelny Ramparts był widywany podczas podróży do Wietnamu z oficerami CIA z ambasady w Phnom Penh w Kambodży, w tamtejszym Hotelu Intercontinental. Ponadto jeden z wykładowców ekonomii na Uniwersytecie Stanowym w Michigan, Stanley Sheinbaum, który brał udział w zorganizowanym przez CIA projekcie szkoleniowym dla południowowietnamskiego rządu współpracował z Ramparts w ujawnianiu (zapewne za zgodą CIA) mniej znaczących działań agencji takich jak finansowanie przez CIA Narodowego Stowarzyszenia Studentów.

Ramparts miało także bardzo ścisłe powiązania z wywiadem wojskowym Pentagonu - DIA. Robert Fitch, jeden z redaktorów Ramparts i współpracownik Horowitza był agentem DIA w 82 dywizji powietrznodesantowej podczas kubańskiego kryzysu rakietowego. Dzięki temu szkoleniu udało mu się nabyć umiejętności rozpoznawania tajnych kodów wojskowych. Toteż kiedy w 1972 roku do Horowitza zgłosił się osobnik posługujący się pseudonimem Winslow Peck i przekazał mu artykuł w sprawach bezpieczeństwa narodowego, były oficer DIA rozpoznał w nim tajne kody wojskowe po czym Horowitz umówił się na spotkanie z tajemniczym Peckiem. Okazało się że jest on agentem ściśle tajnej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), której działania obejmowały 80% wszystkich działań amerykańskiego wywiadu, jednak nie była ona szeroko znana opinii publicznej.

Ów agent, który tak naprawdę nazywał się Perry Fellwock przekazał nowolewicowym rewolucjonistom sensacyjną wiadomość, mianowicie taką iż amerykański wywiad elektroniczny czyli właśnie NSA miał złamać kod radzieckiego wywiadu, dzięki czemu Amerykanie mogli przechwytywać i czytać sowiecką komunikację elektroniczną.

Fellwock jest do dzisiaj znany jako człowiek, który ujawnił istnienie ściśle tajnej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego.

Oprócz kontaktów z oficerami KGB, DIA, NSA i ludźmi związanymi z CIA Horowitz powiązany był również z tajnymi służbami Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Mianowicie utrzymywał on kontakty z Wiesławem Górnicki, tajnym współpracownikiem Departamentu I MSW PRL o pseudonimie "Maj", który był szefem placówki Polskiej Agencji Prasowej przy Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. Górnicki utrzymywał kontakty z Horowitzem z racji jego zaangażowania w działania środowisk syjonistycznych.

W jaki sposób Horowitz wspierał środowiska syjonistyczne? Samo Ramparts było najzwyczajniej w świecie tubą propagandową Syjonizmu. Jednym z głównych fundatorów tej gazety był Martin Peretz, do 2010 roku redaktor naczelny proizraelskiego New Republic, którego oboje rodziców (podobnie z resztą jak i on sam) było zdeklarowanymi Syjonistami. Sam redaktor naczelny Ramparts Scheer oskarżył Horowitza, ze ten konspiruje z zarządem pisma, aby zamienić go w "traktat syjonistyczny" i w "trockistowską szmatę".

Sam Horowitz z resztą był raczej wątpliwym rewolucjonistą a jego działalność wydaje się że miała charakter czysto syjonistyczny. Jego koledzy z Nowej Lewicy zarzucali mu, że swoją żonę traktuje jako "gospodynię domową" co już samo w sobie było sprzeczne z marksistowską ortodoksją o wyzwoleniu kobiet. Kiedy zaś widział jak dzieci ich przyjaciół staczają się w narkotykową otchłań, zaczynając od marihuany a kończąc na twardych narkotykach jak pisze w swojej książce "Radical Son: A Generational Odyssey" zaczął on zwiększać kontrolę nad nimi.

Krótko mówiąc rewolucja rewolucją ale o rodzinę trzeba dbać a konserwatyzm wśród własnego plemienia musi być zachowany. Toteż kiedy żona Horowitza odmówiła stosowania antykoncepcji z przyczyn religijnych, on się z tą decyzją pogodził. Kiedy zaś miało mu się urodzić 3 dziecko i przekazał ojcu tę wiadomość, ten mu odpowiedział, że "złamał ten schemat".

Ojciec Horowitza miał na myśli fakt, iż lewicowi rewolucjoniści z ich pokolenia mieli co najwyżej 2 dzieci a w latach 20-tych za "reakcyjne" uznawano posiadanie chociażby jednego dziecka. Tak więc Horowitz, posiadając trójkę a w późniejszym okresie nawet czwórkę dzieci był już ultra reakcjonistą. Z resztą jego konserwatywne poglądy widać było na każdym kroku a swoją działalność rewolucyjną traktował zapewne jedynie jako realizację etnicznych interesów swojego narodu.

Kevin MacDonald, profesor psychologii ewolucyjnej na Uniwersytecie Kalifornijskim nazywa Horowitza członkiem armii zawodowych ekspertów, "którzy odruchowo i bez zastrzeżeń biorą zawsze stronę Izraela". A powróćmy do lat 70-tych.

Horowitz w pierwszej połowie lat 70-tych postanowił napisać książkę o rodzinie Rockefellerów. Dzięki tym planom poznał jedną z członkiń słynnego rodu nafciarzy - Abby Rockefeller, która wspólnie z Marion Rockefeller finansowała działalność Ramparts i która z czasem stała się kochanką Horowitza.

Krótko mówiąc: Ramparts, nowolewicowa gazeta, która "zwalczała amerykański imperializm" (a tak naprawdę najprawopodobniej była jedynie koncesjonowanym przez tajne służby wentylem bezpieczeństwa) była finansowana zarówno przez rodzinę najpotężniejszych amerykańskich nafciarzy, jak i przez środowiska Syjonistyczne. Nie powinno więc nikogo dziwić, że Horowitz, o czym wspomnę w dalszej części artykułu stał się "ukrytym przywódcą" administracji Trumpa (a więc potężnego sojuszu lobby zbrojeniowego, Syjonizmu, przemysłu naftowego oraz głębokiego państwa [deep state]) takim samym jakim w przypadku Partii Demokratycznej jest George Soros.

W czasie kiedy Horowitz zajmował się redagowaniem Ramparts i przygotowywaniem książki o sadze rodziny Rockefellerów, jego matka stworzyła unikalny system klasyfikacji przedmiotów związanych z planowaniem rodziny, który został przyjęty przez większość krajowych filii Planned Parenthood a także przez ośrodki planowania rodziny na całym świecie. Miało to miejsce w 1973 roku czyli dokładnie w tym roku, w którym na terenie Stanów Zjednoczonych zalegalizowano zbrodniczy proceder aborcyjny. Przypomnijmy, że żona Horowitza z przyczyn religijnych nie stosowała nawet antykoncepcji. Krótko mówiąc: dla gojów rewolucja kulturowa, narkotyki i aborcja, dla Żydów czworo, pięcioro albo sześcioro dzieci i zamykanie je pod kluczem, aby nie przejmowały "rewolucyjnych manier".

Dwa lata po przygotowaniu projektu dla Planned Parenthood matka Horowitza założyła a następnie została wybrana prezesem Międzynarodowego Stowarzyszenia Bibliotek i Centrów Informacyjnych Planowania Rodziny (APLIC International).

Również w pierwszej połowie lat 70-tych Horowitz zaangażował się w zbieranie pieniędzy dla biednych dzieci w Oakland oraz pomoc Czarnym Panterom, rasistowskiej murzyńskiej partii politycznej o programie maoistowskim. Czarne Pantery, podobnie z resztą jak i inne organizacje murzyńskie miały charakter antysyjonistyczny i w wojnie sześciodniowej poparły kraje arabskie przeciwko izraelskiemu agresorowi. Horowitz twierdzi, że antysyjonistyczny charakter Czarnych Panter mu nie przeszkadzał, gdyż Izrael był tak silny, że nikt ani nic nie było mu w stanie zagrozić.

Dopiero gdy w 1973 roku Arabowie w odwecie za 1967 zaatakowali Izrael i znalazł się on na skraju upadku, Horowitz dostrzegł, że życiu żydowskiemu zagraża niebezpieczeństwo i postanowił zainterweniować, kiedy jego koledzy z Czarnych Panter nazwali Izrael "syjonistycznym, rasistowskim państwem" co widocznie musiało Horowitza jako świadomego Żyda mocno zaboleć, tym bardziej że jego kraj o mały włos nie został rozdeptany przez arabskie armie.

W kwestiach Izraela Horowitz wyznawał idee Izaaka Deutschera, który głosił, że państwo syjonistyczne trzeba bronić do tego momentu aż "międzynarodowa rewolucja wyeliminuję potrzebę takiej protekcji".

Krótko mówiąc: Deutscher podobnie jak i jego fan Horowitz byli jednocześnie Syjonistami i rewolucjonistami gdyż wierzyli, że jedynie rewolucja czyli urabianie społeczeństw na kształt korzystny dla Żydostwa wyeliminuje "antysemityzm" i państwo Izrael nie będzie potrzebowało protektora. Dlatego też kiedy kraje arabskie o zabarwieniu czysto rewolucyjnym (panarabizm syryjski, egipski czy też iracki był mieszanką państwa świeckiego, socjalizmu i nacjonalizmu) o mało co nie zniszczyły "żydowskiego domu narodowego" żydowscy rewolucjoniści, tacy jak Horowitz zmienili swoją strategię obrony Izraela i do swojego rewolucyjnego programu dokooptowali prosyjonistyczny militaryzm, antykomunizm, antysowietyzm (gdyż ZSRR wspierał państwa arabskie) oraz powierzchowny konserwatyzm aby mobilizować amerykańskie społeczeństwo przeciwko wrogom Izraela, którymi były przede wszystkim świeckie reżimy autorytarne na Bliskim Wschodzie oraz ich socjalistyczni protektorzy w Europie Środkowej i Wschodniej.

W ten oto sposób powstał neokonserwatyzm - ideologia która dominuje w amerykańskiej Partii Republikańskiej od początku lat 80-tych aż po dzień dzisiejszy a także której przedstawiciele założyli swoje "gniazda dowódcze" w Departamencie Stanu oraz a może przede wszystkim w Departamencie Obrony i tak prowadzą politykę wojenną oraz zagraniczną USA, aby sprzyjała ona przede wszystkim Izraelowi. Horowitz jest jednym z twardogłowych neokonserwatystów, który co prawda nie wchodzi bezpośrednio do polityki ale wprowadza tam swoich ludzi oraz rozpowszechnia neokonserwatywną propagandę, za pomocą mediów które kontroluje, książek i artykułów które pisze oraz swoich wychowanków, których wprowadza wewnątrz kolejnych Republikańskich administracji.

Wracając jednak do lat 70-tych: Horowitz nie czerpał w kwestii rewolucjonizmu żydowskiego jedynie od Deutschera. Jak sam przyznaje w swojej książce "Radical Son: A Generational Odyssey":

Moje własne myślenie w tamtym czasie zostało ukształtowane przez książkę, którą czytałem, „Próba uprzejmości” Johna Murraya Cuddihy'ego, która zdobyła National Book Award.

Cuddihy w swojej książce twierdzi, że teorie Marksa i Freuda, dwóch żydowskich intelektualistów, którzy stworzyli dwa prądy umysłowe - psychoanalizę i marksizm w celu urabiania gojów i wykonywania w ten sposób "brudnej roboty" w interesie Żydów, były strategiami "radzenia sobie z ich kłopotliwą sytuacją jako członków pogardzanej grupy społecznej".

Krótko mówiąc: mimo iż Żydom nadano prawa obywatelskie po rewolucji francuskiej, wciąż mieli oni ograniczony dostęp do udziału we władzach europejskich krajów. Aby więc zatrzeć różnice na tle narodowościowym żydowscy intelektualiści tworzyli prądy umysłowe które miały służyć ich interesom etnicznym. Psychoanaliza Freuda, pseudonauka a de facto ideologia miała doprowadzić do demoralizacji europejskich społeczeństw (czyli wyzwolenia ich z "burżuazyjnych" manier) a marksizm miał zniszczyć wyzysk ekonomiczny i zastąpić tożsamość narodową, tożsamością klasową. Oby dwie ideologie więc w konsekwencji doprowadziły by do zatarcia tożsamości etnicznych, dzięki czemu Żydzi zyskali by możliwość udziału we władzach krajów europejskich, czego tak bardzo pragnęli.

Idealnym przykładem połączeniu marksizmu i psychoanalizy była sowiecka rewolucja seksualna, której autorem był Żyd Karol Radek. Ale zacznijmy od początku.

Kiedy władzę w Rosji przejęli bolszewicy, na czele z Włodzimierzem Leninem i Lwem Trockim, na mocy jednego z pierwszych dekretów uchwalonych przez nowy rewolucyjny rząd zlikwidowano instytucję małżeństwa kościelnego i zastąpiono ją małżeństwami cywilnymi. Uproszczono także do maksimum rozwody. Każdy ze współmałżonków mógł uzyskać unieważnienie związku zwykłym oświadczeniem woli, nawet bez powiadamiania drugiej strony. Również seks pozamałżeński przestał być karany i piętnowany obyczajowo, podobnie z resztą jak wszelkiej maści dewiacje oraz aborcja.

Celem tych zabiegów była rzecz jasna dekompozycja społeczeństwa stosowana z pomocą marksistowskiej inżynierii w celu wprowadzania i utrwalania komunistycznego porządku. Najważniejszą komórką społeczną, która miała zostać zlikwidowana była wielopokoleniowa oraz patriarchalna rodzina, kierująca się tradycyjnymi wartościami.

Aby wprowadzać w Sowietach elementy rewolucji obyczajowej, która do Europy i Stanów Zjednoczonych dotrze dopiero kilka dekad później Karol Radek, trockista, w latach 30-tych jedna z "ofiar" stalinowskiej czystki został "duchowym ojcem" stowarzyszenia Dałoj Styd!

Organizacja ta miała za zadanie propagowanie nudyzmu, poprzez organizację parad nagich ludzi na ulicach radzieckich miast (taki pierwowzór spędów LGBT). Inną formą działalności Dałoj Styd! było organizowanie przez bolszewików masowych, nudystycznych mityngów.

Największe tego typu spędy miały miejsce na moskiewskim placu czerwonym w latach 1924-1927. Radek jako opiekun tych spędów, mających na celu degenerację moralną rosyjskiego społeczeństwa świetnie się wpisywał w to zjawisko, gdyż sam miał zwyczaj chadzać bez ubrania po Kremlu. Z resztą ówcześnie rządzący Sowietami (tj. jeszcze przed objęciem pełni władzy przez Stalina) to w dużej części byli wszelkiej maści zboczeńcy i inni degeneraci.

Radek tłumaczył obywatelom ZSRR że odzież to wymysł burżuazyjny i aby dojść do pełni komunizmu (tj. do wspólnoty pierwotnej) trzeba się go pozbyć. Argumentował że tylko "tłuści kapitaliści" nie chodzą nago, gdyż wstydzą się swojej figury.

W sumie miał dużo racji - tylko sowieccy kapitaliści państwowi, którzy zarządzali tylko wielkim kołchozem tacy jak Radek mieli okazję być "tłuści". Cała reszta budową ciała przypominała późniejszych pensjonariuszy niemieckich obozów koncentracyjnych budowanych na wzór tych sowieckich.

Inną ciekawą argumentacją Radka było to że ludzie to zwierzęta a zwierzęta nie powinny funkcjonować w ubraniu.

Ciekawe czy tak samo jak zwierzęta według tego trockisty, ideowego współplemieńca Horowitza i innych nowolewicowców, ludzie powinni na siebie polować a następnie zjadać się nawzajem. Wszak droga do komunizmu tj. do wspólnoty pierwotnej wymaga pozbycia się wszelkich wynalazków cywilizacji.

Sowiecka rewolucja seksualna, podobnie jak ta amerykańska musiała prędzej czy później zakończyć sie katastrofą, zarówno ekonomiczną jak i sanitarną - plaga chorób wenerycznych, prostytucji, zbiorowych gwałtów połączonych z samobójstwami ofiar, wreszcie niechciane ciąże. Wszystko to doprowadziło do tego, że towarzysz Stalin po przejęciu władzy wprowadził kontrrewolucję w tej materii.

Sformułował on żelazne zasady nowej radzieckiej moralności. Od tej pory jednemu mężczyźnie przypadała tylko jedna kobieta - koniec ze zwierzęcymi orgiami. Wprowadzono zakaz aborcji. Rozwody zostały obłożone tak horrendalnymi kosztami, że wybiedzonym Rosjanom nie opłacało się nawet o nich myśleć. Potępiano związki pozamałżeńskie, natomiast członkowie partii którzy nie przestrzegali wierności swoim partnerom byli kierowani pod partyjny sąd. Represjom były poddawane prostytutki, seksualni zboczeńcy oraz kobiety poddające się aborcji. Jakby tego było mało zakazano wykorzystywania erotyki w sztuce a seksuologię jako dziedzinę nauki wyrzucano na śmietnik historii. Natomiast Ci którzy przeprowadzili rewolucję obyczajową za rządów Lenina i Trockiego, jak Radek, skończyli w Gułagu (w mniejszości) natomiast w większości kończyli swój żywot od siepaczy z NKWD (którzy w latach 30-tych czyścili struktury władzy z trockistów, leninistów i innych bolszewickich rewolucjonistów, którzy dokonali przewrotu komunistycznego w 1917 roku) za pomocą pojedynczej kuli w tył głowy.

Tak zakończył się żywot trockizmu (którego rewolucja seksualna była siłą napędową) w Związku Sowieckim. Jednak w latach 60-tych trockizm ukryty pod ckliwym hasłem "demokratycznego socjalizmu" tudzież "rewolucji kulturowej", których cele pozostały niezmienione a więc które dążyły do przekształcenia kultury gojów tak, aby Ci zaakceptowali żydowską dominację nad sobą, wciąż prowadził permanentną rewolucję. Jej realizatorami byli członkowie ruchów związanych z Nową Lewicą, która z czasem wyewoluowała w neokonserwatyzm i przyjmując pseudotradycjonalistyczną nadbudowę, stała się głównym nurtem amerykańskiej Partii Republikańskiej a David Horowitz stał się jego czołowym przedstawicielem. W swojej książce pt. "Radical Son: A Generational Odyssey" Horowitz pisze:

Zacząłem przeglądać wydarzenia z przeszłości, na które wcześniej nie zwracałem uwagi, jak na przykład wypędzenie Żydów z ruchu na rzecz praw obywatelskich w 1966 roku. Żydzi finansowali ruch, opracowali strategie prawne i wsparli jego wysiłki w mediach i na uniwersytetach - i wszędzie tam, gdzie mieli władzę. Ponad połowa jeźdźców wolności, którzy udali się do południowych stanów, była Żydami, chociaż Żydzi stanowili tylko 3% populacji. Był to bezprecedensowy pokaz solidarności między narodami. Żydzi wystawili na szali swoje zasoby i życie, aby wesprzeć walkę Czarnych o prawa obywatelskie, i faktycznie dwóch ich synów - Schwerner i Goodman - zostało zamordowanych za ich wysiłki. Ale nawet gdy te tragiczne wydarzenia były jeszcze świeże, czarni przywódcy ruchu bezceremonialnie wyrzucili Żydów ze swoich szeregów.

Cóż za poświęcenie - bezprecedensowy pokaz solidarności między narodami. Horowitz zapomniał dodać, że murzyni nie są żadnym narodem a rasą podobnie z resztą jak Żydzi, o czym najlepiej świadczy fakt, że Susan Sontag, żydowska pisarka, która publikowała artykuły na łamach nowolewicowego Ramparts, oprócz opowiadania bredni że komunizm (ten sowiecki rzecz jasna) to jest faszyzm XX wieku (gdyż ograniczał udział Żydów w kontrolowaniu i zarządzaniu krajami w których został wprowadzony a także zwalczał polityczny syjonizm) zasłynęła także ze stwierdzenia, że "biała rasa jest rakiem ludzkiej historii".

Biorąc pod uwagę, że pani Sontag było białego skóry a nie uznawała siebie za białą rasę (bo przecież nie odważyła by się siebie oraz swoich żydowskich współbraci nazwać "zakałą ludzkiej historii) to do jakiej ona tak naprawdę rasy należała? Odpowiedź na to jest prosta: do rasy żydowskiej.

Horowitz bredząc o solidarności między narodami miał na myśl rzecz jasna rasy a konkretniej solidarność między rasami - żydowską i murzyńską. Ta solidarność była jednak krucha, gdyż Izrael postanowił z przedstawicieli nie-białej rasy, z którymi identyfikowali się nowolewicowcy z organizacji takich jak chociażby Czarne Pantery, zrobić sobie tarcze strzelnicze. Toteż wojna sześciodniowa była już definitywnie końcem sojuszu murzyńsko-żydowskiego. Horowitz i jemu podobni (szpicle tajnych służb) zapewne z racji swoich zadań które realizowali wciąż obracali się w szeregach New Left, jednak rozłam między prawdziwą Nową Lewicą a jej sztuczną, żydowską frakcją musiał czym prędzej doprowadził do tarć i przeobrażenia się skrajnych lewaków w skrajnych prawicowców (przynajmniej w niektórych aspektach) gdyż tego wymagała walka o obronę państwa syjonistycznego.

Horowitz w swojej książce pisze ponadto:

Kiedy Izrael został zaatakowany w 1967 roku przez koalicję państw arabskich wzywających do jego unicestwienia, ci sami czarni przywódcy poparli arabskich agresorów, potępiając syjonizm (żydowski ruch wyzwolenia) jako rasizm. Rzadko zdarzało się, że zdrada jednej osoby przez drugą była tak całkowita lub tak szybka. Jednak radykalni Żydzi, tacy jak ja, kontynuowali nasze oddanie ruchowi Czarnych na rzecz praw obywatelskich - ich walce i ich sprawie.

Nawet średnio zorientowany w historii Bliskiego Wschodu wie, że w 1967 roku to syjonistyczny reżim napadł na swoich arabskich sąsiadów a nie na odwrót. Dlaczego więc Horowitz bezczelnie kłamie? Najwidoczniej sądzi, że Amerykanie, którzy i tak nie zagłębiają się w szczegóły, czytając jego książkę przyjmą wizję świata kreśloną przez żydostwo, mianowicie że to oni zawsze są uciskani i prześladowani a cała reszta to agresorzy, którym trzeba zaaplikować rewolucję seksualną, żeby zajęli się łajdaczeniem i odwalili się wreszcie od tych biednych, uciśnionych Żydów, aby Ci mogli spokojnie przejmować kontrolę nad kolejnymi krajami, realizując w ten sposób doktrynę rewolucji permanentnej swojego guru Lejby Dawidowicza Bronsztajna.

Oczywiście prześladowcami Żydów według neokonserwatysty Horowitza nie byli tylko Arabowie tudzież biali europejczycy oraz Amerykanie pochodzenia europejskiego, których dzieci trzeba było "wyzwalać z antysemityzmu", wysyłając je na zieloną trawkę, aby w ramach budowania upragnionego komunizmu, cofać je moralnie do wspólnoty pierwotnej. Do prześladowców Żydów Horowitz zalicza także ... Organizację Narodów Zjednoczonych. Jak pisze w swojej książce:

Jeśli chodzi o prawa człowieka, ONZ nie była przyjacielem Żydów. W konflikcie na Bliskim Wschodzie Zgromadzenie Ogólne wielokrotnie krytykowało Izrael, ale nie państwa arabskie, które wypowiedziały Izraelowi wojnę. Niedawno złożyło owację na stojąco afrykańskiemu dyktatorowi i kanibalowi Idi Aminowi, który zmasakrował dziesiątki tysięcy swoich rodaków i głosował za potępieniem syjonizmu jako „rasizmu”. Przymknęło to oko na rosyjskie państwo policyjne, gdzie reżim Breżniewa przyspieszył prześladowania żydowskich dysydentów, takich jak Andriej Sacharow i Natan Szaranski, w obliczu rosnącego strachu przed tym, dokąd doprowadzą ataki.

Nie skomentuję pierwszej części tego fragmentu, gdyż szkoda na to czasu. Skomentuje natomiast ubolewanie nad tym, że ONZ złożyło owację na stojąco ugandyjskiemu dyktatorowi Idi Aminowi. Otóż wedle dostępnych mi źródeł, pucz wojskowy, którego dokonał Amin w 1971 roku został przeprowadzony przy ścisłej współpracy z izraelskimi oraz brytyjskimi tajnymi służbami. Więc podobnie jak to było z Czarnymi Panterami - póki murzyni trzymają z nami Żydami wszystko jest ok. Kiedy jednak obracają się przeciwko nam to od razu stają się kanibalami, komunistami i w ogóle podludźmi.

Ukoronowaniem swoich idei była powieść Horowitza, którą napisał w czasie kiedy "w desperacji zaczął pisać powieść luźno opartą na swoim doświadczeniu". Głównego bohatera powieści nazwał Brownstein - na cześć bolszewickiego rewolucjonisty Lejby Dawidowicza Bronsztajna alias Lwa Trockiego.

Ale dzięki pracy Horowitza możemy dowiedzieć się przynajmniej wielu ciekawych rzeczy, np. takiej że Czarne Pantery oprócz datków od prywatnych darczyńców, żyły także finansowane z dotacji państwowych od różnego rodzaju agencji federalnych. Jest to o tyle ciekawe, jeśli spojrzymy na dzisiejsze rozruchy na ulicach amerykańskich miast. Jeżeli wtedy, 50 lat temu kiedy jeszcze amerykańska administracja była kontrolowana przez przedwojennych "rasistów" murzyńskie organizacje paraterrorystyczne były podłączone do państwowej kroplówki to czy dzisiaj ich ideowi spadkobiercy w postaci jakiegoś tam Black Lives Matter nie mogą czerpać profitów z państwowej kasy? Jeżeli tak jest to czyż nie mogą oni być w wykorzystywani przez Republikanów, mających prezydenta oraz większość w senacie do kompromitowania swoich demokratycznych adwersarzy, poprzez uliczne burdy, gdyż jak wiadomo niemal 90% Afroamerykanów głosowało ostatnio na Demokratów? To oczywiście tylko teoria ale kto tam wie...

Wracając jednak do głównego bohatera: w 1984 roku był on już twardym zwolennikiem Republikanów. W 1987 roku już nawet nie udając, że jest jakimś tam czerwonym rewolucjonistą, który dąży do obalenia ustroju amerykańskiego zostaje wysłany przez Departament Stanu do Nikaragui, aby skontaktować się z terrorystycznymi rzeźnikami znanymi jako Contras (którzy specjalizowali się w tym samym czym mniej więcej specjalizowały się bandy OUN-UPA w trakcie drugiej wojny światowej) którzy byli finansowani zarówno przez Stany Zjednoczone jak i reżim syjonistyczny oraz m.in. Arabię Saudyjską, Tajwan, Koree Południową czy też Brunei.

W "komunistycznej" Nikaragui Horowitz był tak bardzo prześladowany, że aż mógł swobodnie jeździć sobie po Managui limuzyną amerykańskiej ambasady z oficerami CIA w środku a także spotykać się z pracownikami opozycyjnych wobec "reżimu" Sandinistów mediów takich jak chociażby La Prensa. Mimo takich udogodnień wciąż bredził publicznie że w Nikaragui istnieją Gułagi i panuje głód. Z tym drugim miał zupełną rację - w Nikaragui panował głód, gdyż państwo to było niszczone gospodarczo przez całe dziesięciolecia panowania dynastii Somozów, pachołków CIA z której agentami Horowitz woził się właśnie po Managui a kiedy Nikaragua odzyskała niepodległość, została wciągnięta w wojnę domową pomiędzy rządem i wspierającym go narodem nikaraguańskim a paraterrorystycznymi bandami Contras.

Dwa lata po wakacjach w Nikaragui zafundowanych mu przez Departament  Stanu Horowitz przyjechał do Polski. Najważniejszym punktem wizyty był rzecz jasna niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz-Birkenau. Kiedy Horowitz do niego przybył odniósł wrażenie ... że nie zginął tam ani jeden Żyd.

Według Horowitza atmosfera, która panowała w recepcji obozu przypominała raczej "muzeum z kościami dinozaurów" niż obóz koncentracyjny. W dodatku z literatury dostępnej w sklepie oraz z wystaw w muzeum jak powiedział Horowitz można było wywnioskować, że nie zginął tam ani jeden Żyd.

Tak wyglądał Oświęcim w czasach "komunizmu". Jeszcze 31 lat temu pielęgnowano tam głównie pamięć o zamordowanych tam milionach Polaków. Jednak wraz z nadejściem rządów trockistów z Komitetu Obrony Robotników i tym podobnych organizacji dywersyjnych o profilu ideologicznym zbieżnym z ideologią wyznawaną przez amerykańskiego neokonserwatyste, Oświęcim nagle zapomniał o swoich polskich ofiarach i przyjął propagandowy punkt widzenia nowych władców polskiej kolonii.

Horowitz nie przyjechał do Polski rzecz jasna jedynie po to aby odwiedzić miejsce nowych pielgrzymek dla syjonistycznej młodzieży, wychowywanej na trupach swoich rodaków w nienawiści do całego świata. Przybył do Krakowa na spotkanie z "intelektualistami-dysydentami" z czasopisma Arka. Środowisko to tworzyły takie osoby jak: Ryszard Legutko, Andrzej Nowak, Jadwiga Staniszkis, Ryszard Terlecki, Jarosław Marek Rymkiewicz. Nie trudno więc domyśleć się z jaką opcją polityczną spotykał się amerykański neokonserwatysta.

Po wizycie w Polsce Horowitz już bez ogródek ogłosił kim są jego "nowi" sojusznicy:

W centrum naszej politycznej niechęci byli antykomunistyczni liberałowie, z których wielu ostatecznie zostało wypędzonych z Partii Demokratycznej pod presją naszych ataków. To właśnie ci liberałowie, jako „neokonserwatyści”, stali się teraz naszymi najwygodniejszymi sojusznikami. Wśród nich wybitnymi intelektualistami byli Irving Kristol i Norman Podhoretz. Razem z resztą lewicy niegdyś gardziliśmy nimi, nie wiedząc naprawdę, kim są i co mówią. Zapoznanie się z tym, co faktycznie napisali w ciągu ostatnich kilku lat, wystarczyło, aby ich odtruć i uczynić z nas spóźnionych wielbicieli ich wglądu.

Tak więc byli trockiści i tzw. zimnowojenni liberałowie (czyli zakamuflowani trockiści) Kristol i Podhoretz stali się inspiracją dla Horowitza, który podobnie jak oni z lewaka przeobraził się w pseudoprawicowca - neokonserwatyste po to aby bronić interesów swojego bliskowschodniego domu narodowego.

Oczywiście samo istnienie Izraela nie byłoby w stanie przekonać amerykańskiej opinii publicznej do kontynuowania trockistowskiej permanentnej rewolucji pod auspicjami Waszyngtonu. Jak stwierdził w 1996 roku Kristol:

Kiedy skończyła się zimna wojna, na gwałt potrzebowaliśmy jakiegoś ideologicznego, groźnego wroga, który wart byłby naszego wysiłku, i który zjednoczyłby nas przeciw sobie.

Aby więc zjednoczyć Izrael i Stany Zjednoczone przeciwko nowemu wrogowi, wymyślono terroryzm. Nie było to z resztą specjalnie trudne, gdyż armia islamskich fundamentalistów, szkolona, finansowana, uzbrajana i indoktrynowana przez Stany Zjednoczone w czasie zimnej wojny przeciwko Sowietom tylko czekała aż ktoś się nimi zaopiekuje i skieruje ich nienawiść w stronę innego bezbożnego systemu politycznego a wtedy neokonserwatyści czyli neotrockiści będą mieli upragnionego wroga przeciwko któremu będą mogli wysyłać zastępy amerykańskich żołdaków roznoszących permanentną rewolucję na resztę świata, tą resztę rzecz jasna, która jeszcze nie znajdowała się pod kontrolą amerykańskiego biznesu i amerykańskich tajnych służb. Aby jednak dobrze zrozumieć cele działania obecnej neokonserwatywnej administracji jeszcze raz przenieśmy się 100 lat wstecz.

Na początku XX wieku, w czasie gdy do Ameryki przybył Morris Gurevitch oraz rodzina Braunsteinów alias Brown i Stone, przybył tam również Wolf Glotzer oraz Max Miller. Oboje byli Żydami mieszkającymi na terenie Imperium Rosyjskiego.

Glotzer po przybyciu do USA w styczniu 1903 roku zmienił swoje imię na Louis i zaczął sprzedawać banany.  Maxwell Miller również był handlarzem.

Syn Millera Jacob "Jay" ożenił się z Freyą Fredą Baker, której rodzice również wywodzili się z carskiej Rosji. W 1950 roku urodził im się syn Michael Darrow Miller.

Żoną Wolfa Glotzera była Beesie Greenburg, która razem z nim przypłynęła do USA z carskiej Rosji. Wnukiem Wolfa Glotzera był Izydor Glotzer natomiast ojcem Izydora a synem Wolfa vel Louisa był Sam Glotzer.

Sam Glotzer próbował zaciągnąć się do US Army. Jednak nie został przyjęty z przyczyn zdrowotnych. Toteż poszukał szczęścia gdzie indziej.

Kiedy w lipcu 1917 roku Lord Edmond James de Rothschild przedstawił pierwszemu sekretarzowi brytyjskiego rządu Lordowi Arturowi Balfourowi propozycję utworzenia żydowskich oddziałów wojskowych do walki z Turkami w Palestynie a rząd brytyjski zgodził się na utworzenie pierwszych żydowskich batalionów, Sam Glotzer zaciągnął się do jednego z nich. To właśnie wtedy zaprzyjaźnił się z Davidem Ben Gurionem, przyszłym premiera Izraela i jednym z najważniejszych założycieli państwa żydowskiego.

Według Roberta Jeschonka, autora książki "Long Live Glosser's" Sam Glozter oraz David Ben Gurion spali w jednym namiocie i razem pełnili wartę. Ben Gurion był także obecny na ślubie Sama z Syjonistką o imieniu Pearl. Wkrótce po ślubie odpłynęli oni do Stanów Zjednoczonych. Ich syn Izydor urodził się 3 lata po ich ślubie, w 1922 roku.

Ojciec Sama Louis był zagorzałym Syjonistą i bardzo szczodrze obdarowywał pieniędzmi organizacje żydowskie w Palestynie. Jednym z celów Wolf Glotzera vel Louisa było założenie żydowskiej siedziby narodowej w byłej posiadłości Imperium Osmańskiego. Żona Izydora Ruth Taubman powiedziała, że chociaż dziadkowie jej męża zmarli na długo przed utworzeniem Izraela, "potrzeba żydowskiej ojczyzny była dla nich najważniejsza od czasu tragedii brutalnych pogromów".

Córką Ruth i Izydora Glosserów była Miriam Glosser. Wyszła ona za mąż za Michaela Darrow Millera, wnuka Maxwella Millera, który przybył do USA w tym samym czasie, kiedy do Ameryki przybył Wolf Glosser vel Louis Glosser.

Jay Miller w czasie II wojny światowej był chorążym US Navy. Później natomiast został prawnikiem i założył firmę zajmująca się nieruchomościami. Został także liderem społeczności żydowskiej w Los Angeles.

W testamencie z 2000 roku Jay oraz Freya Miller podzielili swój majątek pomiędzy trójkę swoich dzieci. Zobowiązali się także jego część przekazać Żydowskiej Służbie Rodzinie (Jewish Family Service), żydowskiej Lidze Przeciwko Zniesławieniu (Anti-Defamation League), Malibu Jewish Centre and Synagogue  oraz innym organizacjom żydowskim.

Syn Jaya i Frey, Michael Darrow Miller jest prawnikiem wykształconym na Uniwersytecie Stanforda. Jest on także przywódcą społeczności żydowskiej w Los Angeles (był przywódcą miejskiej Federacji Żydowskiej) a także pełni funkcje członka zarządu w różnorakich "organizacjach filantropijnych". Finansował on także kampanie wyborcze proizraelskich członków amerykańskiego Kongresu:  Howarda Bermana i Mela Levine'a.

Tom Hayden, nowolewicowy rewolucjonista oraz jeden ze współpracowników Davida Horowitza twierdzi, że spotkał się kiedyś z Michaelem Bermanem, bratem finansowanego przez Millera Howarda i ten powiedział mu prosto w oczy, że jest reprezentantem Izraelskich Sił Zbrojnych. Berman powiedział Haydenowi, że jeśli ten zostanie przyjacielem Izraela, to Federacje Żydowskie załatwią mu "ciepłą państwową posadę".

Michael Miller dołączył także do Hebrew Union College, głównego seminarium żydowskiego w Ameryce Północnej, które zajmowało się edukacją rabinów judaizmu reformowanego. Krótko mówiąc przyciągało raczej lewicowych Żydów. Miller miał dołączyć do HUC aby dopilnować, żeby seminarium to kształciło Żydów w sposób "bardziej zrównoważony" (zapewne chodziło oto, aby indoktrynować ich prosyjonistyczną propagandą). Miller był już wtedy zagorzałym Republikaninem i nie podobało mu się że amerykańskie uniwersytety są opanowane przez "lewicowych intelektualistów", którzy są nieprzychylnie nastawieni do Izraela i Syjonizmu i popierają sprawę palestyńską. Miller z początku był Demokratą jednak pod koniec lat 80-tych przeszedł do obozu Republikanów i stał się wzorowym przykładem neokonserwatysty, który porzucił Partię Demokratyczną dlatego, że ta przykładała zdecydowanie mniejszą wagę do wspierania Syjonizmu niż Republikanie. Jego żona Miriam również z początku podzielała bardziej "liberalne" poglądy jednak z czasem przyjęła zapatrywania swojego męża.

Synem Michaela oraz Miriam Millerów jest Stephen Miller.

Stephen już od czasów liceum trzymał się głównie z innymi Żydami i izolował się od reszty swoich kolegów. Miller już od czasów szkoły średniej czuł "wyższość" nad gojami i obrażał wielokrotnie katolickich imigrantów z Ameryki Łacińskiej oraz nauczycieli, którzy w czasie przerw w lekcjach rozmawiali w języku innym niż angielski. Pierwszym publicznym forum, na którym Miller wygłaszał swoje polityczne tyrady było Larry Elder Show, prowadzone przez amerykańskiego dziennikarza radiowego oraz komentatora politycznego Larry'ego Eldera. Media Eldera są zarządzane przez Żydowski Przegląd Światowy (Jewish World Review) oraz należący do neokonserwatysty Horowitza Front Page Magazine, proizraelską tubę propagandową zarządzaną przez David Horowitz Freedom Center.

16-letni Miller zaprosił Eldera do swojej szkoły. Elder zgodził się i wygłosił przemówienie przed tłumem uczniów Santa Monica High School.

Komentarzami politycznymi Millera w Larry Elder Show zainteresował się Żyd Alex Marlov, w przyszłości redaktor naczelny prosyjonistycznej strony internetowej Breitbart News.

Miller próbował także swoich sił jako autor artykułów. W jednym z nich, zatytułowanym "A time to kill" stwierdził, że kraje muzułmańskie nie są biedne i upadłe gdyż zostały zniszczone przez amerykańską armie lecz dlatego, że nie przyjęły "amerykańskich wartości", które to "czynią jego kraj wielkim".

Biedaczek zapomniał dodać, że jego kraj jest wielki bo eksploatuje ekonomicznie kilka miliardów ludzi a kraje islamskie zostały zbudowane na środku pustyni i są w stanie utrzymywać solidny poziom życia jedynie dzięki sprzedaży ropy naftowej lub też w przypadku braku wystarczających do przeżycia złóż surowców dzięki świeckiemu charakterowi ideologicznemu kraju. Zarówno świecki charakter arabskich reżimów jak i posiadanie przez nich złóż ropy są jednymi z głównych powodów, dla których neotrockistowskie Stany Zjednoczone "wyzwalają" tamtejsze narody z życia w dostatku w zamian oferując dostanie życie na socjalu w Europie, za co europejscy prawicowcy finansowani przez tajne służby USA oraz różnorakich Horowitzów i innych Syjonistów (David Horowitz finansował holenderską nacjonalistyczną Partię Wolności Geerta Wildersa) mogą podziękować wyłącznie swoim fundatorom oraz ich władcom marionetek znad Morza Martwego.

Wracając jednak do Larry Elder Show: to właśnie podczas przemówienia w tej audycji Millera usłyszał pierwszy raz Horowitz i postanowił on zrekrutować go do swojego Ośrodka Studiów nad Kulturą Popularną, znanego obecnie jak Centrum Wolności Davida Horowitza. Ów ośrodek jest niczym innym jak szkołą walki politycznej o "ocalenie Stanów Zjednoczonych" (zapewne miał na myśli ocalenie Izraela).

Horowitz twierdzi, że protestanckie doktryny są kluczowe dla obrony Ameryki przed atakującymi ją zewnętrznymi wrogami, którzy dążą do jej zniszczenia. Horowitz w ten sposób propaguje tzw. zderzenie cywilizacji, doktrynę neokonserwatysty Samuela Huntingtona, według którego XXI wieku będzie wiekiem konfrontacji pomiędzy cywilizacjami. Oczywiście ów tajny agent (lub też pożyteczny idiota) Izraela zapomniał dodać, że kraje muzułmańskie od dawien dawna nie zaatakowały kraju chrześcijańskiego a już tym bardziej Stanów Zjednoczonych, dysponujących najpotężniejszą na świecie armią i największym arsenałem jądrowym. O jakim więc zderzeniu cywilizacji bredził Huntington i jakie powtarza Horowitz?

Chodzi rzecz jasna o ewentualne zagrożenie dla Izraela ze strony muzułmanów. Owa doktryna została napisana na potrzeby Izraela i neokonserwatywnej doktryny Wolfowitza, według której Ameryka po zimnej wojnie może sobie napadać dowolny kraj na świecie w którym zagrożone są jej interesy. A jako że upadek Związku Radzieckiego pozbawił arabskie reżimy protektoratu "Wielkiego Brata", Amerykanie jak mawiał Wolfowitz, jeden z najpotężniejszych neokonów, mogą sobie czyścić resztki "poradzieckiej siły" na Bliskim Wschodzie i nikt nie może im w tym przeszkodzić. A na fakt, że reżimy te nie stanowią dla USA żadnego zagrożenia nikt nie będzie zwracał uwagi, zwłaszcza po 11 września, po którym to opinia publiczna na całym świecie przymyka oko na kolejne bandyckie napady USA na kolejne kraje Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu, które stanowią choćby minimalnie zagrożenie dla bezpiecznej egzystencji Izraela w tamtym rejonie.

Oczywiście Horowitz nie propaguje jedynie zderzenia cywilizacji zachodniej z cywilizacją islamu. Drugim zderzeniem jest według niego zderzenie cywilizacji amerykańskiej (zachodniej) z cywilizacją latynoamerykańską. Od początku lat 90-tych Horowitz współpracuje z prawicowymi prawnikami w bronieniu Amerykanów, którym sądy zarzuciły rasistowskie zachowania wobec imigrantów z Ameryki Łacińskiej.

Oczywiście Horowitz i jego kompani nie zastanawiają się skąd się biorą w Stanach Zjednoczonych imigranci z Ameryki Łacińskiej; że przyczyną tego jest eksploatacja krajów latynoamerykańskich przez amerykańskich kapitał a Ci imigranci są ściągani do USA dzięki lobbingowi amerykańskiego biznesu, który chce jak najbardziej maksymalizować swoje zyski. Jak że Horowitz jest jedynie syjonistycznym propagandzistą, interesuje go wyłącznie wychowywanie konkretnych działaczy politycznych, których będzie mógł w przyszłości wstawić do amerykańskiej administracji, aby realizowali interesy zgodne z amerykańską hegemonią na świecie oraz przetrwaniem państwowości Izraela. Jednym z takich będzie właśnie Stephen Miller. Ale o tym później. Powróćmy do początków znajomości Millera z Horowitzem.

Po tym jak Horowitz zainteresował się Millerem, został on zaproszony przez niego do Santa Monica High School, szkoły średniej, do której uczęszczał. 2 dni przed planowanym wystąpieniem podstarzałego Syjonisty, jego "występ" został odwołany przez władze szkoły. Miller otrzymał wtedy od swojego nowego "wychowawcy" 70-cio stronicowy instruktaż dotyczący promowania "wolności akademickiej".

Ów podręcznik zawierał wskazówki m.in. jak przyciągnąć uwagę mediów, jak dokumentować i protestować przeciwko indoktrynacji i nadużyciom w szkole, jak organizować "kontrowersyjne" wydarzenia, jak pozyskiwać fundusze, zawstydzać władze, które odmawiają "zwiększenia zakresu intelektualnej różnorodności" itp.

Miller następnie ponowił wniosek o zabranie głosu przez Horowitza. Miller z kolegą chodzili po miejscowych gazetach a także zgłosili się do Larry Elder Show, aby zawiadomić opinię publiczną o łamaniu wolności słowa przez władze jego szkoły. W końcu Horowitzowi zezwolono na występ. Miller następnie na antenie Larry Elder Show stwierdził, że jego przyjęcie było "mniej niż uprzejme". Następnie Horowitz zaprosił Millera do swojego domu. Był to początek sojuszu, który będzie trwał aż po dzień dzisiejszy i który stanie się kluczowy dla amerykańskiej polityki na najwyższym szczeblu.

Horowitz już jako konserwatysta przyjął strategię Nowej Lewicy. Jedynie wartości obrócił o 180 stopni. W latach 60-tych kiedy to biali byli siłą dominującą w amerykańskiej polityce i administracji, żydowska Nowa Lewica wysługiwała się czarnoskórymi w celu utworzenia sojuszu przeciwko białym i osłabiania ich dominacji w amerykańskiej polityce (gdyż zapewne uznali, że biali nie będą chcieli popierać Izraela a czarni ze względu na popieranie ich przez amerykańskich Żydów, będą odwdzięczać się poparciem dla Izraela).

Kiedy jednak Afroamerykanie zaczęli wspierać kraje arabskie, żydowscy nowolewicowcy zachowując wartości rewolucyjne, przyjęli powierzchowny konserwatyzm i antykomunizm, aby walczyć z ZSRR i jego sojusznikami wrogimi Izraelowi. Kiedy po zakończeniu zimnej wojny mniejszości wynoszone na piedestał społeczeństwa przez Nową Lewicę zaczęły dochodzić do władzy w USA ex-New Left przyjmując dokładnie tą samą strategię co w latach 60-tych zaczęli zwalczać lewicę i promować swoją własną, wykrzywioną na potrzeby żydowskiej dominacji wersję konserwatyzmu. Kiedy proporcja białej większości, która od zawsze dominowała w USA zaczęła się obracać na ich niekorzyść i nie-biała mniejszość staje się większością, do owej neokoserwatywnej ideologii dokooptowano także powierzchowny "rasizm", aby zwalczać wpływy nie-białych mniejszości, które są naturalnym elementem lewicowej rewolucji i nie mają żadnego interesu we wspieraniu prawicowego Izraela.

Tak oto Horowitz i jemu podobni zamienili lewacki "marsz przez instytucje" w "neokonserwatywny marsz przez instytucje" dzięki któremu Izrael może utrzymać swoje wpływy w amerykańskich władzach i zmarginalizować wpływy latynoamerykańskiej, katolickiej mniejszości, która w przeciwieństwie do protestantów nie będzie z przyczyn religijnych wspierać istnienia Izraela.

W maju 2003 roku 17-letni Miller dzięki koneksjom w środowiskach syjonistycznych i patronatowi Horowitza występuje w Los Angeles Times. W tym samym roku ukończył szkołę średnią, wstąpił na Duke University oraz napisał artykuł pt. "Jak udało mi się zmienić moją lewicową szkołę średnią", która według niego nie zajmowała się nauką a indoktrynacją (w czym Miller miał zapewne bardzo dużo racji).

Horowitz w 2003 roku założył organizację "Studenci na Rzecz Akademickiej Wolności", której celem jest mniej więcej to, aby amerykańskie uczelnie ponownie zajęły się szerzeniem rzetelnej wiedzy a nie indoktrynacją, co samo w sobie jest inicjatywą słuszną, jednak jej ukryte cele jakimi z całą pewnością kieruje się ten ex-lewak są już mniej szlachetne. Horowitz martwił się, że jego wychowanek nie dostanie się ze względu na swoje poglądy na żadną porządną uczelnię. Toteż odetchnął z ulgą, kiedy dowiedział się że Miller został przyjęty na prestiżowy Duke University, który według rankingu U.S. News & World Report z końca lat 90-tych został sklasyfikowany na 3 miejscu wśród amerykańskich uniwersytetów, tuż za Harvardem i Princeton.

Na Duke University, podobnie jak w liceum w Santa Monica Miller zachowywał się bezczelnie i arogancko wobec tamtejszych pracowników, demonstrując swoją wyższość wobec nich. Jego ulubionym zajęciem było robienie regularnego chlewu w pomieszczeniach uczelni oraz rozrzucanie resztek jedzenia po podłodze w uczelnianej stołówce. Jak na wrogiego imigrantom "białego suprematystę" przystało miał także odpowiednią dziewczynę - latynoskę pochodzącą z miasteczka przy amerykańsko-meksykańskiej granicy. Jak się jednak okaże była to jedynie tymczasowa znajomość.

W roku 2004, na drugim roku studiów Miller był oburzony, że jego uczelnia stworzyła platformę dla Ruchu Solidarności z Palestyną. Utworzył on na Duke uczelniany oddział organizacji Horowitza - Studenci na Rzecz Wolności Akademickiej i zmobilizował studentów do protestu przeciwko tej konferencji.  Rozdawał ulotki łączące palestyńską organizację z terrorystami z Hamasu oraz Islamskiego Dżihadu i przedstawiające Izrael jako ofiarę. Udzielał także wywiadów lokalnym stacjom telewizyjnym i gazetom, w trakcie których protestował przeciwko konferencji. Jego działania na nic się zdały - konferencja doszła do skutku.

Na kilka dni przed konferencją do tysięcy członków społeczności Duke wysłano email, którego organizatorzy podszywali się pod dwóch organizatorów konferencji PSM. Wiadomość ta zawierała przesłanie popierające terroryzm oraz slogan używany przez Hamas. Nigdy nie udało się ustalić nadawcy wiadomości.

Miller spotkał się następnie z członkiem zarządu Duke University Johnem Burnessem i poinformował go, że na konferencji PSM dochodzi do rekrutacji członków organizacji terrorystycznych. Miller chciał zniechęcać studentów do aplikowania na Uniwersytet Duke i także do przekazywania pieniędzy na rzecz uczelni. Burness wspominając tą rozmowę, twierdzi, że zrobiła na nim wrażenie pewność siebie oraz gwałtowność z jaką Miller przekazywał mu swoje racje. Przypomnijmy, że nie miał on wtedy jeszcze 20 lat a już chciał dyktować trzeciej z najlepszych amerykańskich uczelni jej politykę względem organizacji studenckich. Burness twierdzi, że arogancja, zarozumiałość a przede wszystkim język jakim posługiwał się Miller przypominał język stosowany przez Davida Horowitza.

Miller cały czas pozostawał w kontakcie z Horowitzem, odwiedzając go w jego posiadłości w Los Angeles oraz uczestnicząc w spotkaniach "konserwatystów" przez niego organizowanych. W jednym ze spotkań prócz Millera gośćmi Horowitza byli m.in. Wayne LaPierre, wiceprezes wykonawczy Narodowego Stowarzyszenia Strzeleckiego Ameryki (NRA), Andrew Breitbart, założyciel proizraelskiej i antymuzułmańskiej witryny internetowej Breitbart News oraz kongresmen Partii Republikańskiej Tom Tancredo, znany z tego że domagał się zwiększenia wsparcia dla Mudżahedinów Ludowych Iranu, organizacji uznawanej przez Departamentu Stanu za organizację terrorystyczną.

We wrześniu 2005 roku Miller zaczął publikować na Duke University swoje pierwsze artykuły. Po tym jak jeden z bliskich mu ideowo autorów opublikował swój komentarz na temat przestępczości który brzmiał: "Mógłbyś poddać aborcji każde czarne dziecko w tym kraju . . . Byłoby to niemożliwe, absurdalne i moralnie naganne, ale poziom przestępczości spadłby" Miller stwierdził, że krytyka tego typu argumentacji jest "błędnym i oszczerczym atakiem".

W marcu 2006 roku Miller po raz kolejny zaprosił Horowitza na swoją uczelnię. Jednak młodzież Duke University nie była specjalnie zainteresowana wystąpieniem podstarzałego rewolucjonisty a dziewczyny na widowni wydawały się zwyczajnie z niego sobie kpić.

Horowitz następnie zaangażował Millera do poważnego projektu propagandowego. Był to narodowy Projekt Świadomości Terroryzmu. Teoretycznie miał on na celu informowanie ludzi o zagrożeniu ze strony terroryzmu. W praktyce był on antyarabskim i antymuzułmańskim panelem, na którego stronie internetowej łączono Arabów i muzułmanów z terroryzmem a na filmie tam zamieszczonym w zdjęcia z ataków terrorystycznych wkomponowano zdjęcia martwych Żydów z niemieckich obozów koncentracyjnych. Zamieszczono również propagandowe treści w stylu: "Celem Arabów jest zniszczenie Żydów" albo "Nie było Arabów w Palestynie aż do najazdów muzułmańskich".

Miller rozprowadzał także broszury takie "Islamski Mein Kampf" publikowane przez organizacje Horowitza. Został on także w wieku 21 lat zaproszony do Fox News do programu Fox&Friends, gdzie omawiał swoje wysiłki na rzecz rozpowszechniania w kampusowych gazetach autorską interpretację dżihadu Davida Horowitza.

W marcu 2007 roku Miller zorganizował razem z Richardem Spencerem debatę o imigracji. Spencer jest jednym z autorów terminu alternatywna prawica, niejednorodnej ideologii politycznej, która odrzuca koncesjonowane przez amerykańskie elity ideologie prawicowe głównego nurtu. Spencer swego czasu wzywał do przekształcenia Unii Europejskiej w jednolite imperium białego człowieka, w którym to europejskie tożsamości etniczne zostaną zastąpione jedną, białą tożsamością rasową. Po zwycięstwie Donalda Trumpa Spencer wzywał swoich zwolenników, aby świętowali tak jak Niemcy w 1933 roku (rok dojścia do władzy Hitlera). Spencer wielokrotnie atakował na różne sposoby Żydów, co jak widać nie przeszkodziło mu we współpracy z Żydem Millerem, zausznikiem wielbionego przez niego jednego z najbardziej, jeżeli nie najbardziej prożydowskiego prezydenta w historii USA.

Po tym jak Trump zorganizował zamach terrorystyczny na irańskiego generała Qasema Soleimaniego Spencer nazwał go katastrofą i zaczął namawiać do głosowania na Joe Bidena.

Krótko mówiąc: biały nacjonalista, który kolaborował z żydowskimi neokonami i wspierał ich marionetkę po tym, gdy ten zorganizował akt terroru przeciwko wysokiemu urzędnikowi państwa irańskiego nagle zmienił front i zaczął popierać Demokratę, którego zapleczem politycznym jest skrajna lewica a kandydatką na wiceprezydenta jest Afroamerykanka. Takie rzeczy tylko w Ameryce...

Wracając do 2007 roku: Spencer twierdził, że był mentorem Millera i udostępniał mu artykuły. Tak Spencer miał ocenić swoją znajomość z Millerem:

Nie wydaje mi się, żebyśmy byli najlepszymi przyjaciółmi czy kimś w tym rodzaju, ale zdecydowanie byliśmy przyjaciółmi. Szanowałem go. Był bardzo mądry. Był zdecydowanie najmądrzejszym facetem w [Duke Conservative Union]. Więc od razu przyciągnął mnie do siebie w sensie do kogoś, z kim mógłbym porozmawiać.

Oczywiście Millera i Spencera łączyło głównie zapatrywanie na dominację białego człowieka, z tą różnicą, że Miller chciał aby to biali Żydzi dominowali w USA, natomiast Spencer, aby dominowali biali potomkowie europejskich imigrantów. Więc w kwestii np. wojny w Iraku zdecydowanie się nie zgadzali. Miller jako Syjonista popierał bandycki napad reżimu Busha na niepodległy Irak, natomiast Spencer był temu przeciwny.

Według zwolennika imigracji Petera Laufera przy okazji debaty o imigracji Miller i Spencer pracowali ręką w rękę. Przed debatą mieli zaprosić jego oraz białego nacjonalistę Petera Brimelowa wraz z ich małżonkami na kolację do francuskiej restauracji. Książką Brimelowa o szkodliwości imigracji stanie się w przyszłości inspiracją dla Millera w kwestii obrony tezy o konieczności ograniczenia legalnej imigracji. W 2016 roku Brimelow był głównym mówcą na konferencji którą zorganizował Spencer i na której wykrzyknął on Heil Trump a publiczność odpowiedziała Sieg Heil.

Miller następnie pobierał artykuły od Brimelowa i dzielił się nimi z redaktorami portalu Breitbart, prowadzonego przez syjonistycznych Żydów i powiązanego z Izraelem.

Jakiś czas później kiedy czarna kobieta oskarżyła zawodników lacrosse Uniwersytetu Duke o zgwałcenie jej przez białych (co ostatecznie okazało się kłamstwem) 22-letni Miller bronił ich na antenie powiązanego z Partią Republikańską Fox News.

Latem 2007 roku Miller udał się na 10-dniową wycieczkę do Izraela, na którą to są wysyłani amerykańscy Żydzi, aby wspierać ich żydowską tożsamość i indoktrynować syjonistyczną propagandą. Po wyjeździe ze swojej ojczyzny, nie mając pracy, zaczął podróżować po Europie. Jesienią tego samego roku Horowitz zaangażował go w koordynowanie tygodnia świadomości Islamo-faszyzmu, który miał się odbyć w dniach 22-28 października 2007 roku. W trakcie tego przedsięwzięcia na ponad 100 amerykańskich uczelniach wyższych miano organizować demonstracje, szkolenia i sesje związane z zapoznawaniem Amerykanów z zagrożeniem "islamofaszyzmu" (Horowitz mianem "islamofaszyzmu" określa zapewne sprzeciw muzułmanów wobec rzezi Palestyńczyków z rąk syjonistycznych siepaczy). Według Horowitza "islamofaszyzm" stanowi "największe niebezpieczeństwo, z jakim kiedykolwiek zetknęli się Amerykanie”.

Jak pisze amerykański dziennikarz Jim Lobe:

Horowitz, który wraz z Frankiem Gaffneyem, Jamesem Woolseyem i Rickiem Santorumem odegrał naprawdę awangardową rolę w ruchu „islamo-faszyzmu”, najwyraźniej nie ma wątpliwości co do jego wpływu. „W tygodniu 22-26 października 2007 r. krajem wstrząśnie największy w historii konserwatywny protest na kampusach - tydzień świadomości islamo-faszyzmu, pobudka dla Amerykanów na 200 kampusach uniwersyteckich”. Wydarzenie będzie konfrontacją z dwoma „wielkimi kłamstwami lewicy politycznej”: [pierwszym, że to] George Bush stworzył wojnę z terroryzmem i [drugim] że globalne ocieplenie jest większym zagrożeniem dla Amerykanów niż zagrożenie terrorystyczne”. W rzeczywistości, według Horowitza, islamofaszyzm stanowi „największe niebezpieczeństwo, z jakim kiedykolwiek zetknęli się Amerykanie”.

Dalej Lobe pisze:

Tydzień świadomości islamo-faszyzmu”, według Horowitza, będzie „narodowym wysiłkiem… w celu zmobilizowania amerykańskich studentów do obrony swojego kraju” i obejmie „nabożeństwa upamiętniające ofiary islamskiego terroru w Ameryce i na całym świecie” [...]; sit-in (Horowitz sugeruje, aby biuro Wydziału Studiów Kobiet lub Centra Kobiet na kampusie „zaprotestowało przeciwko ich milczeniu na temat ucisku kobiet w islamie”) naukę na temat „ucisku kobiet w islamie”; „petycję studencką potępiająca islamo-faszystowską przemoc wobec kobiet, gejów, chrześcijan, Żydów i osób niereligijnych. Ponadto uczestnicy będą dystrybuować broszury na temat islamofaszyzmu, w tym „The Islamic Mein Kampf”, „Dlaczego Izrael jest ofiarą”, „Wojna Jimmy'ego Cartera z Żydami”, „I co każdy Amerykanin musi wiedzieć o dżihadzie”. [...]Program wyraźnie wzoruje się na strategiach stosowanych przez lewicowych radykałów w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych.

Krótko mówiąc: neokonserwatywnej rewolucji ciąg dalszy...

Po tej "imprezie" Horowitz chciał znaleźć Millerowi stałe zajęcie. Zaniepokojony tym, że George W. Bush po oczyszczeniu swojej administracji z najgorszych neokonserwatywnych zbrodniarzy zaczął odrzucać fakt istnienia świętej wojny islamistów przeciwko zachodowi postanowił wówczas 22-letniego swojego wychowanka wprowadzić w świat wielkiej polityki.

Postanowił zapoznać Millera z Michele Bachmann, która z początku była Demokratką i wspierała Jimmy'ego Cartera, biorąc udział w jego kampanii wyborczej. Kilka lat wcześniej wyjechała do Izraela, który jak mówi, pokochała od pierwszego wylądowania tam. Następnie rozczarowana polityką Cartera przeszła do obozu Republikanów i poparła Ronalda Reagana. Krótko mówiąc: wzorowa neokonserwatystka.

Horowitz "wcisnął" Millera na stanowisko sekretarza prasowego Michele Bachmann. Po tym jak Olga Franco del Cid, imigrantka z Gwatemali spowodowała śmiertelny wypadek, w którym zginęły 4 osoby a 17 zostało rannych, Bachmann stosując retorykę Millera stwierdziła, że imigranci "przynoszą choroby, przynoszą narkotyki, wprowadzają przemoc". Wkrótce jednak praca u Bachmann Millerowi najzwyczajniej w świecie się znudziła, toteż poprosił swojego mentora Horowitza o nową "fuchę". Ten załatwił mu pracę u kongresmena z Arizony Johna Shadegga. Współpraca z Shadeggiem trwała bardzo krótko, gdyż "władca marionetek" z Ramparts wywęszył, że jego przyjaciel Jeff Sessions, senator ze stanu Alabama poszukuje sekretarza prasowego. Wiedząc, że Miller chciał zostać senatorem, polecił go Sessionsowi.

Sessions był jednym z tych polityków, których Horowitz zapraszał do swoich luksusowych posiadłości na zachodnim wybrzeżu, toteż wystarczyła jedna rekomendacja żeby Miller został przyjęty przez Sessionsa.

Krótko po dostaniu nowej fuchy Miller poznał Stevena Bannona, który pracował wtedy nad filmem dokumentalnym z udziałem byłej szefowej Millera, Bachmann. Bannon od razu poznał głos Millera, gdyż podobnie jak on, był fanem Larry Elder Show.

Bannon zapoznał Millera z ekipą portalu Breibart, pseudoprawicowego bloga założonego przez Żyda Andrew Breitbarta. Breitbart zanim założył swoją platformę medialną, pracował w Drudge Report i Huffington Post. Drudge Report to inne pseudoprawicowe medium, którego założycielami byli Matthew Drudge oraz Daniel Halper.

Halper wcześniej był redaktorem neokonserwatywnego The Weekly Standard, który w 2014 roku napisał nieprzychylną biografię rodziny Hillary Clinton.

Drudge z kolei to Żyd z Hollywood, który poznał Breitbarta w Los Angeles w latach 90-tych, po czym Breitbart pomógł mu przy uruchomieniu Drudge Report. W 2005 roku Breitbart ogłosił, że opuszcza Drudge'a ale popołudniami wciąż będzie mu pomagał w prowadzeniu witryny, jednocześnie prowadząc swoją własną - Breitbart.com.

Jednym z założycieli Breitbart oprócz Andrew Breitbarta był Żyd Larry Solov, którego dziadkowie byli imigrantami z carskiej Rosji. Solov w czasie pobytu w Izraelu w 2007 roku razem z Breitbartem stwierdził, że ich portal internetowy musi być proizraelski i "prowolnościowy" (cokolwiek to znaczyło). 3 lata później Breitbart zakomunikował agencji Associated Press, że jego celem jest zniszczenie "starej gwardii medialnej" (zapewne dlatego gdyż nie wspierała ona już zbyt mocno Izraela). Rok później amerykański miliarder Robert Mercer, którego córka Rebekah, żona bankiera inwestycyjnego ze stajni Morgana, współpracowała z Stevenem Bannonem przy produkcji filmu oczerniającego (a ściślej rzecz biorąc mówiącego prawdę o dotacjach finansowych na rzecz fundacji Clintonów) Hillary Clinton przekazał na rzecz Breitbart 11 milionów dolarów.

Rebekah Mercer była także jedną z głównych postaci, które finansowały działalność Bannona.

Larry Solov w 2017 roku stwierdził, że Robert i Rebekah Mercerowie są współwłaścicielami Breitbart. Mercer stwierdził, że sprzedał swoje udziały w Breitbart swoim córkom.

Robert i Rebekah Mercerowie byli także właścicielami firmy Cambridge Analytica, której wiceprezydentem był nie kto inny jak główny doradca Donalda Trumpa - Steven Bannon, a która odpowiadała za wykorzystywanie danych osobowych 50 milionów użytkowników Facebooka, danych gromadzonych przez prywatne brytyjskie oraz izraelskie firmy, które zostały wykorzystane przez CA to wpłynięcia na wybory w 2016 roku tak, aby zwyciężył w nich Donald Trump.

Jedną z tych izraelskich firm, używanych do zbierania informacji wywiadowczych przez należące do Mercera Cambridge Analytica była Psy-Group, prywatna izraelska firma wywiadowcza założona przez żydowsko-australijskiego biznesmena Joela Zamela.

Psy-Group powstała na bazie innej izraelskiej firmy szpiegowskiej - Terrogence - którą to założył Gadi Aviran, były dyrektor żydowskiego wywiadu wojskowego - Aman.

Terrogence powstała w 2004 roku, oficjalnie w celu "zwalczania zagrożenia terrorystycznego". W 2008 roku Aviran zatrudnił w swojej firmie Royia Bursteina, oficera wywiadu Izraelskich Sił Zbrojnych, który został wiceprezesem firmy ds. rozwoju biznesowego. Po roku pracy dla Terrogence Burstien wrócił do pracy dla tajnych służb Izraela, gdzie dołączył do elitarnej jednostki specjalizującej się w operacjach psychologicznych.

W 2014 roku Burstein razem z Joelem Zamelem założyli prywatną agencję wywiadu - Psy-Group, która stosując rosyjskie techniki w dziedzinie operacji psychologicznych, miała zająć się przeprowadzaniem "kampanii wpływu" na rzecz konkretnych kandydatów w konkretnych wyborach. Jedną z pierwszych kampanii wpływu przeprowadzonych przez Psy-Group była kampania prowadzona na rzecz Parmoda Kumara, członka zarządu szpitala w kalifornijskim mieście Tulare.

W 2016 roku Grupa Psy prowadziła kampanię na rzecz dyskredytacji ruchu "Boycott, Divestment and Sanctions", który działa na amerykańskich uczelniach wyższych i promuje bojkot, zakaz inwestycji oraz wprowadzenie sankcji dla Izraela. Jego celem jest wywieranie nacisku na władze Izraela, aby wywiązywały się z zobowiązań wynikających z prawa międzynarodowego, wycofały się z terytoriów okupowanych oraz wspierały powrót palestyńskich uchodźców do swoich domów.

Ponieważ Mossad ma teoretyczny zakaz prowadzenia operacji szpiegowskich wobec obywateli Stanów Zjednoczonych, Izraelczycy do tego typu zadań dywersyjnych wynajmują prywatne agencje takie jak Grupa Psy, która zatrudnia byłych oficerów żydowskiej bezpieki.

W operacji dyskredytowania ruchu B.D.S, zorganizowanej przez Psy-Group oprócz wysokiego rangą byłego oficera wojskowej bezpieki Izraela - Amanu, Jakowa Amidrora oraz Rama Ben-Baraka, zastępcy dyrektora Mossadu, udział wziął także sam premier Izraela Benjamin Netanjahu.

Jednak najważniejszą operacją przeprowadzoną przez Grupę Psy była operacja wpływu na rzecz prezydentury Donalda Trumpa.

Założyciel Psy-Group Joel Zamel urodził się w 1986 roku w Australii. Jego ojciec był potentatem w branży wydobywczej, związanym z eksploatacją australijskich złóż węgla, niklu i miedzi a także dyrektorem Australijsko-Izraelskiej Izby Handlowej.

Zamel studiował na Uniwersytecie Nowej Południowej Walii w Sydney, gdzie uzyskał licencjat z dziedziny inżynierii górniczej. Następnie przeniósł się do Izraela, gdzie uczył się w Interdyscyplinarnym Centrum w Herclijjii, gdzie uzyskał tytuł magistra w dziedzinie administracji, dyplomacji i strategii.

W 2010 roku Zamel wraz z Danielem Greenem założył w Izraelu firmę Wikistrat, zajmującą się analizami geostrategicznymi oraz doradztwem biznesowym. W Radzie Doradczej Wikistrat znalazły się takie osobistości jaki: David Shedd, były dyrektor amerykańskiego wywiadu wojskowego oraz agent CIA, generał Michael Hayden, były szef CIA oraz Dyrektor Wywiadu Narodowego (najwyższa funkcja w amerykańskich tajnych służbach), dyplomata Dennis Ross, jeden z czołowych przedstawicieli izraelskiego lobby politycznego w Stanach Zjednoczonych, neokonserwatysta Elliott Abrams, jedna z kluczowych postaci w administracjach Ronalda Reagana, George W. Busha oraz Donalda Trumpa oraz John Hannah, członek neokonserwatywnego, proizraelskiego Waszyngtońskiego Instytutu ds. polityki względem Bliskiego Wschodu, utworzonego przez Amerykańsko-Izraelski Komitet Spraw Publicznych (AIPAC).

Kilka lat później Zamel próbował zwerbować do pracy w swojej agencji Psy-Group Michaela Flynna, dyrektora wywiadu wojskowego USA w czasach prezydentury Obamy oraz przez pierwsze 3 tygodnie rządów Trumpa jego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego.

Flynn latem 2016 roku został członkiem Rady Doradczej izraelskiej firmy NSO Group, która opracowała oprogramowanie szpiegowskie Pegasus, które za 25 milionów zostało zakupione przez polskie Centralne Biuro Antykorupcyjne.

Firma NSO Group została założona przez oficerów Jednostki 8200, supertajnej cyberagencji izraelskiego wywiadu wojskowego odpowiedzialnej za zbieranie informacji wywiadowczych, rozpoznawanie łączności oraz łamanie szyfrów.

3 sierpnia 2016 roku Zamel brał udział w spotkaniu w Trump Tower z Donaldem Trumpem Jr., Erikiem Princem, założycielem słynnej korporacji wojskowej Blackwater, Stephenem Millerem, człowiekiem Horowitza oraz George'm Naderem, amerykańsko libańskim biznesmenem, lobbystą firmy Blackwater, oskarżanym o pedofilię oraz posiadanie pedofilskiej oraz zoofilskiej pornografii.

Zamel podczas tego spotkania złożył współpracownikom Trumpa propozycję przeprowadzenia kampanii wpływu na rzecz Trumpa w mediach społecznościowych. Spotkanie to odbyło się zaledwie kilka tygodni po to, jak kampania Trumpa zatrudniła firmę Cambridge Analytica Mercera, która to odegrała istotną rolę w manipulowaniu opinią publiczną na korzyść Trumpa. Biorąc pod uwagę, że Cambridge Analytica współpracowała z izraelskimi hakerami komputerowymi (zapewne agentami albo co najmniej współpracownikami izraelskiego wywiadu) oraz fakt, że CA i Grupa Psy w grudniu 2016 roku, już po wyborze Trumpa połączyły siły w celu świadczenia usług wywiadowczych oraz działań w mediach społecznościowych, a następnie w 2018 roku w odstępie zaledwie 72 godzin zostały zlikwidowane, może to świadczyć o tym, że obie te firmy istniały wyłącznie po to, aby pomóc Donaldowi Trumpowi zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych.

Podczas spotkania Zamela z Donaldem Trumpem Juniorem, ten drugi (według New York Timesa) przystał na warunki Izraelczyka i zgodził się na to, żeby izraelska agencja wywiadowcza pomogła jego ojcu zostać amerykańskim prezydentem.

Jedną z najpopularniejszych metod niszczenia konkretnych polityków przez Grupę Psy było stosowanie tzw. pułapek na miód czyli uwodzenie seksualne połączone z szantażem. Dyrektor generalny współpracującej z Psy-Group Cambridge Analytica powiedział reporterom Channel 4, badającym tajne powiązania kampanii Trumpa z Psy-Group, że CA korzystała z firm izraelskich, gdyż są one bardzo skuteczne w zbieraniu informacji wywiadowczych.

Tajny plan kampanii wpływu na rzecz Donalda Trumpa nosił kryptonim "Projekt Rzym" natomiast dwójkę kandydatów określono jako lew (Trump) oraz las (Clinton). Do udziału w operacji Grupa Psy zaangażowała także kancelarię prawniczą Covington & Burling. Po dokonaniu przeglądu prawnego projektu Grupy Psy prawnicy kancelarii dali Żydom zielone światło na działalność na terenie Stanów Zjednoczonych.

Do udziału w kampanii na rzecz Trumpa Zamel chciał zaangażować George'a Nadera.

Nader był znany z tego, że, jak twierdził Martin Indyk, działacz Amerykańsko-Izraelskiego Komitetu Spraw Publicznych oraz założyciel neokonserwatywnego, proizraelskiego Waszyngtońskiego Instytutu ds. polityki względem Bliskiego Wschodu, "siedział w kieszeni" co najmniej 3 agencji wywiadowczych - syryjskich, izraelskich oraz irańskich.

W czerwcu 2016 roku Nader uczestniczył w międzynarodowym forum gospodarczym w Sankt Petersburgu. W trakcie tej konferencji Zamel podszedł do Nadera i zaproponował mu spotkanie. Według jednego z przedstawicieli Nadera Zamel zbierał fundusze na rzecz kampanii Trumpa w mediach społecznościowych. Zamel uznał, że kontakty Nadera wśród przywódców politycznych krajów Zatoki Perskiej będą przydatne dla tego projektu, biorąc pod uwagę, że Trump obiecywał zaostrzyć politykę względem Iranu, który to bezpośrednio zagrażał proamerykańskim i proizraelskim reżimom arabskim (które rzecz jasna swoje prosyjonistyczne poglądy bardzo dobrze maskują).

Mimo iż przedstawiciel Zamela twierdził, że jego klient nie angażował się w żadną działalność związaną z wyborami prezydenckimi w USA w 2016 roku, Zamel (według przedstawiciela Nadera) wkrótce po wyborach chwalił się Naderowi, że przeprowadził tajną kampanię, która pomogła Trumpowi zostać prezydentem Stanów Zjednoczonych. Zamel zgodził się poinformować Nadera jak przebiegła owa operacja. Pokazał mu kilka raportów analitycznych, w tym jeden opisujący rolę awatarów, botów i fałszywych wiadomości, które wpłynęły na zwycięstwo Trumpa.

Zamel pokazując owe dokumenty Naderowi, powiedział:

Oto praca, którą wykonaliśmy, aby pomóc w wyborze Trumpa.

Nader za kopie owych raportów zapłacił Zamelowi ponad 2 miliony dolarów amerykańskich.

Po wyborach z 2016 roku Psy-Group weszła na rynek amerykański. 1 marca 2017 roku zorganizowała w okolicach Białego Domu przyjęcie koktajlowe z okazji otwarcia swojego waszyngtońskiego biura.

Kampania Grupy Psy w kalifornijskim Tulare okazała się kompletną klapą - Senovia Gutierrez, latynoska kontrkandydatka forsowanego przez izraelską agencją wywiadowcza Psy-Group Parmoda Kumara wygrała z poparciem sięgającym 75% - głosowało na nią ponad 1000 osób natomiast na jej kontrkandydata jedynie 195. Jak się jednak wydaje mniejsze kampanie wpływu realizowane przez Grupę Psy służyły jedynie uwiarygodnieniu jej działalności, natomiast jej kluczowym zadaniem było doprowadzenie do zwycięstwa Donalda Trumpa w amerykańskich wyborach prezydenckich  w 2016 roku.

Wracając jednak do Stephena Millera i platformy Breitbart.

Po śmierci Andrew Breitbarta władzę nad Breitbart przejął Steve Bannon. Miller natomiast został częścią zespołu Bannona. Miller wysyłał do redaktorów Breitbart linki ze stron prowadzonych przez Petera Brimelowa. Zachęcał także blogerów Breitbarta do cytowania artykułów z witryny internetowej American Renaissance, która to zajmuje się głównie opisywaniem przypadków zbrodni dokonywanych przez nie-białych obywateli USA, co samo w sobie jest bardzo słuszne, jednak fakt, iż rozpowszechnianiem tego typu treści zajmuje się syjonistyczny Żyd, powinno mocno dać do zastanowienia jaki jest tego ukryty cel.

Ową "rasistowską" witrynę internetową miał podrzucić Millerowi nie kto inny jak David Horowitz. Założyciela owej witryny Jareda Taylora Horowitz miał natomiast nazwać "bardzo mądrym człowiekiem".

Horowitz docenia pracę Taylora na rzecz informowania o zbrodniach dokonywanych przez czarnych na białych, jednak odrzuca tezy Taylora że biali powinni "organizować się pod białą tożsamością". Nic dziwnego, wszakże koleżanka Horowitza z Ramparts, Susan Sontag nazwała białą rasę "zakałą ludzkiej historii". A wykorzystywanie "białych suprematysów" przez syjonistycznych Żydów jest czysto instrumentalnym procederem obliczonym na zwycięstwo w wyborach promowanego przez nich prawicowego kandydata oraz realizowaniem interesów swojej grupy etnicznej i (prawdopodobnie) wstępem do realizacji doktryny pewnego amerykańskiego geostratega o czym w dalszej części artykułu.

Horowitz uważa że Miller podziela jego punkt widzenia w kwestii rasowej a treści dotyczące przestępstw dokonywanych przez czarnych na białych wyciąga na wierzch jedynie po to, aby podkreślić że różnice kulturowe są ważne a nielegalna imigracja stanowi problem.

Miller jako zwolennik określania Miltona Friedmana "bohaterem zasługującym na pochwałę" zwalczał werbalnie wszelakie programy socjalne, w tym bony żywnościowe dla najbiedniejszych. Jednak najważniejsza była dla niego kwestia migracji. Toteż kiedy Obama deportował z USA prawie 3 miliony ludzi, czyli więcej niż ludność niejednej amerykańskiej metropolii, Miller stwierdził, że ... deportował ich za mało.

Po porażce Mitta Romneya w wyborach prezydenckich z 2012 roku Republikanie doszli do wniosku, że owa porażka jest rezultatem tego, że nie udało im się uzyskać wystarczająco dużego poparcia wśród latynosów, afroamerykanów, amerykanów pochodzenia azjatyckiego oraz różnej maści seksualnych odszczepieńców.

Konkluzje Millera były zupełnie inne.

Bannon zaprosił Millera i jego pracodawcę Jeffa Sessionsa na kolację do "Ambasady Breitbart", waszyngtońskiej rezydencji, która jest własnością Moustafy El-Gindiego, byłego członka egipskiego parlamentu. Miller podczas owego spotkania przedstawił analizę Seana Trende'a, analityka pracującego dla serwisu politycznego RealClearPolitics. Konkluzje tego raportu było dokładnie odwrotne do tych przedstawionych przez Republikański Komitet Narodowy. Mianowicie Romney przegrał, gdyż nie udało mu się zyskać poparcia wystarczającej ilości białych Amerykanów a nie obywateli USA wywodzących się z mniejszości etnicznych czy też seksualnych. Miller oraz reszta "towarzystwa" zaproponowali więc że kolejna kampania wyborcza będzie miała podtekst nacjonalistyczny, gdyż w tym upatrywali oni swoich szans na zwycięstwo.

Następnie Miller skontaktował się z Horowitzem, aby zasięgnąć jego porady w kwestii kolejnych wyborów. Oto fragment książki pt. "Hatemonger" Jean Guerrero:

Miller i Horowitz pozostawali w kontakcie. Wymienili e-maile i spotkali się w Los Angeles. W grudniu 2012 r. Horowitz wysłał mu e-mailem dokument strategiczny dla Jeffa Sessionsa i zachęcił go do rozpowszechnienia go w Senacie. Miller wyraził chęć podzielenia się nim i poprosił o dokładne instrukcje. „Zostaw na nim poufną notatkę. Daje to aurę, która sprawi, że ludzie zwrócą na niego większą uwagę ”- napisał Horowitz. Artykuł „Zabawa w głowę zamiast serca: dlaczego republikanie przegrywają i jak mogą wygrać” nie obwiniał żadnej grupy demograficznej o porażkę Romneya. Horowitz powiedział, że problemem jest nie oczernianie lewicy.

„Za niepowodzeniami kampanii republikańskimi kryje się postawa raczej administracyjna niż bojowa. Koncentruje się na zasadach, a nie polityce. Jest wygodniej z budżetami i wykresami kołowymi niż z ofiarami z krwi i kości polityki ich przeciwników ”- napisał, dodając, że pod względem moralnym Demokraci mają przewagę.

„Są świeckimi misjonarzami, którzy chcą „zmienić społeczeństwo”. Ich celem jest nowy porządek społeczny - „sprawiedliwość społeczna”. Twierdził, że jedynym sposobem na pokonanie ich jest „równie emocjonalna kampania, która stawia agresorów w defensywie; który atakuje ich tym samym moralnym językiem, identyfikując ich jako złych. . . która odbiera im moralny wzniosły poziom, który teraz zajmują”. [...]Horowitz napisał, że nadzieja i strach to dwie najsilniejsze bronie w polityce. Obama wykorzystał nadzieję, że zostanie prezydentem. „Nadzieja działa, ale strach jest znacznie silniejszą i bardziej przekonującą emocją”. Twierdził, że Republikanie powinni odwoływać się do podstawowych instynktów Amerykanów. Zamiast mówić o sukcesie Republikanów w tworzeniu miejsc pracy, Republikanie powinni atakować Demokratów jako elitarnych „niszczycieli” miejsc pracy - napisał. Republikanie musieli grać nieczysto, argumentował, „przez wrabianie [Demokratów] jako wrogów pracujących Amerykanów”.

Horowitz odniósł się do politycznej użyteczności „nienawiści” i innych wrogich uczuć. Napisał, że Demokraci wiedzą, jak „nienawidzić swoich przeciwników”, jak „wzbudzać zazdrość i urazę, nieufność i strach oraz kierować tymi niestabilnymi emocjami”. Wezwał Republikanów do „oddania ognia”.

Krótko mówiąc Horowitz chciał pokonać Demokratów stosując ich metody, metody rewolucyjnej lewicy, która nie bawiła się w intelektualne oracje tylko "waliła prosto z mostu" i bezpardonowo przestawiała swoje racje.

Metoda ta była rzecz jasna jak najbardziej słuszna, gdyż w społeczeństwie tak bardzo zdemoralizowanym oraz zacofanym intelektualnie jakim niewątpliwie są Amerykanie (co stwierdzał i nad czym mocno ubolewał Zbigniew Brzeziński) "gadki szmatki" nie zrobią na przeciętnym amerykańskim wyborcy zbytniego wrażenia. Jako że ulubionymi rozrywkami Amerykanów są takie prymitywne dyscypliny sportowe jak wrestling, gdzie banda osiłków na pokaz bije się między sobą i bezmyślnie drze mordy, można dość łatwo dojść do wniosku, że polityk, który chce w tym kraju osiągnąć sukces musi przypominać właśnie takiego typowego, drącego mordę osiłka. Nie ubliżając przy tym rzecz jasna inteligentnym Amerykanom, którzy w wyborze swojego faworyta kierują się jego intelektualnymi walorami czy też konkretnym programem politycznym ani nie odbierając zalet Trumpowi, który bądź co bądź należy do amerykańskich elit biznesowych, wśród których nie znalazł się przypadkowo i nie utrzymuje się "na powierzchni" tylko dzięki swoim "celebryckim" walorom. Wracając do Millera.

Republikanie głównego nurtu nie mieli jednak zamiaru realizować wytycznych jakiegoś tam Horowitza. Usiedli więc oni do rozmów z Demokratami, aby wypracować "konsensus imigracyjny". Miller rzecz jasna od razu rozpoczął kampanię zwalczania owego projektu ustawy imigracyjnej. Współpracował przy tym rzecz jasna z witryną Breitbart. Owych ośmiu polityków (4 Republikanów i 4 Demokratów) przedstawiano jako korporacyjnych agentów poszukujących taniej siły roboczej.

Pracodawca Millera Jeff Sessions również skrytykował ustawę. Horowitz pochwalił "heroiczną" postawę swojego przyjaciela.

Ustawa mimo iż gładko przeszła w senacie, została "obalona" w Izbie Reprezentantów.

Kiedy po odrzuceniu ustawy przez niższą izbę amerykańskiego Kongresu Donald Trump zabrał głos w sprawie imigracji mówiąc, że "nasz kraj, cały nasz kraj gnije, jak kraj trzeciego świata", Miller napisał emaila do znajomych, że chciałby, aby Trump kandydował na urząd Prezydenta Stanów Zjednoczonych.

W 2015 roku Bannon zwrócił się do sztabu Trumpa i powiedział, że zna człowieka, który mógłby pełnić w nim podwójną rolę: autora przemówień dla Trumpa oraz autora jego polityki. W ten oto sposób zarekomendował on sztabowi przyszłego prezydenta Stephena Millera, który odegra jedną z kluczowych ról w zwycięstwie amerykańskiego miliardera.

Z początku Miller był nieformalnym doradcą sztabu Trumpa. Doradzał im, aby uderzali w Marco Rubio, potomka kubańskich imigrantów, który był zwolennikiem "konsensusu imigracyjnego" odrzuconego w izbie reprezentantów m.in. dzięki lobbingowi Millera i Horowitza.

Miller następnie przygotował plan imigracyjny dla Trumpa. Plan ten przewidywał działania takie jak: potrojenie funkcjonariuszy Urzędu Celno-Imigracyjnego, wdrożenie ogólnokrajowej weryfikacji elektronicznej, masowe deportacje, zakończenie „łapania i wypuszczania”, spłacanie „miast-sanktuariów” (tych, które ograniczają współpracę z federalnymi urzędnikami imigracyjnymi w celu zachęcania społeczności migrantów do zgłaszania przestępstw i współpracy z policją), zaostrzenie kar za przedłużenie wizy, zniesienie obywatelstwa z prawem przyrodzonym, wymóg zatrudniania amerykańskich pracowników i zakończenie „nadużyć socjalnych”.

W styczniu sztab Trumpa zatrudnił Millera jako starszego doradcę ds. polityki. Trump przedstawił swojego nowego doradcę córce Ivance oraz jej mężowi Jaredowi Kushnerowi.

W międzyczasie Breitbart zaostrzał swój kurs względem imigracji. Miller wydzwaniał do redaktorki owej witryny, Katie McHugh i przesyłał jej linki do stron na których przedstawiano zbrodnie dokonane przez imigrantów na białych. Miało to na nią tak duży wpływ, że zaczęła pisać ostre komentarze odnośnie imigracji na twitterze. Nie wszystkim w Breitbart się to spodobało. Jeden z dziennikarzy, który był informatorem FBI (jak wiadomo każda "radykalna" grupa polityczna musi być pod kontrolą bezpieki) zaczął uświadamiać swoją koleżankę, że na twitterze rozsyła wpisy, których autorem jest jeden z członków Amerykańskiej Partii Nazistowskiej. Nawet Bannon zauważył, że jego podopieczna zaczynała "fiksować" na punkcie imigracji.

Breitbart rzecz jasna nie wyciągnął wobec niej żadnych konsekwencji. Jako główne medium wspierające Trumpa oraz kwestię syjonistyczną, do realizacji której wygrana Trumpa była niezbędna, awansowało ono McHugh na stanowisko producenta programów radiowych.

Alex Marlov, redaktor naczelny owego medium po przeczytaniu owych wpisów uznał, iż dziennikarce należy się, aby miała możliwość pisania cotygodniowych artykułów.

Inną istotną dziennikarką Breitbart, która zwiąże się z administracją Trumpa była Julia Hahn. Hahn urodziła się w żydowskiej rodzinie i dorastała w Beverly Hills, w aglomeracji Los Angeles. W 2015 roku rozpoczęła pracę w Breitbart News. Kiedy Donald Trump został prezydentem a Bannon Głównym Strategiem Białego Domu oraz Starszym Doradcą Prezydenckim, Hahn została zastępcą stratega politycznego Bannona. Kiedy Bannon opuścił Biały Dom Hahn w wieku 25 lat została specjalnym asystentem prezydenta Donalda Trumpa.

Hahn jest właścicielką obligacji Państwa Izrael.

W lutym 2016 roku Miller pomógł przekonać swojego byłego szefa, Jeffa Sessionsa, by został pierwszym senatorem, który publicznie poparł Trumpa. 

Miller reklamował w mediach obiecany przez Trumpa mur na granicy z Meksykiem, który to według niego pomógłby „ograniczyć gwałty, handel ludźmi, handel narkotykami oraz śmierci na pustyni”. 

Ale Miller wiedział, że mur nie wystarczy, by przekonać wszystkich, że Trump poważnie podchodzi do kwestii bezpieczeństwa granic. Prezydent Meksyku oświadczył, że jego kraj nigdy za to nie zapłaci, a niektóre media obróciły pomysł muru w żart. Miller potrzebował dla Trumpa innego symbolu, czegoś, co przyciągnie uwagę ludzi, podobnie jak mur. Coś, co sprawiłoby, że ludzie uwierzyli by w szczere intencje Trumpa w kwestii zabezpieczenia południowej granicy.

Miller starał się więc poszukać poparcia dla Trumpa wśród przywódców związku zawodowego Straży Granicznej oraz Urzędu Celno-Imigracyjnego. Związek Zawodowy funkcjonariuszy Straży Granicznej do tamtej pory nigdy nie poparł żadnego prezydenta.

Tak więc kiedy Miller przekonał związek do swoich racji a Ci zgodzili się poprzeć Trumpa, media informowały o porozumieniu związku z wariatami. Miller następnie zwrócił się do związku, aby opublikował komunikat prasowy, że Hillary Clinton powinna zostać aresztowana a amerykańskie cmentarze pełne są Amerykanów zamordowanych przez imigrantów. Ci jednak się na to nie zgodzili i z komunikatu o polityce imigracyjnej kandydatki na prezydenta Hillary Clinton usunęli wzmianki o jej aresztowaniu i cmentarzach pełnych ofiar imigrantów.

Oczywiście Miller z Bannonem szukali również poparcia dla Trumpa wśród najważniejszej klasy społecznej mianowicie białej klasy robotniczej. Oboje kształtowali wizerunek Trumpa jako bojownika o interes robotników przeciwko chciwym globalistom. Oczywiście prawdy w tym było tyle co nic, gdyż kampanię Trumpa finansowali potężni kapitaliści i miliarderzy tacy jak wspomniany przeze mnie wcześniej Robert Mercer, Sheldon Adelson, Linda McMahon, Bernard Marcus, Geoffrey Palmer, Peter Thiel czy też Cherna Moskovitz. Żadna z tych postaci bynajmniej obrońcą klasy robotniczej nie była.

Miller zaczął się w końcu pojawiać na wiecach Donalda Trumpa, wykrzykując do rozentuzjazmowanego tłumu puste slogany i podburzając go do niechęci wobec konkretnych grup społecznych czy też polityków. Głównym celem ataków była rzecz jasna Hillary Clinton, która to według Millera miała "kochać otwarte granice i gotówkę z Wall Street".

Co bardziej rozgarnięty zwolennik Trumpa tudzież uczestnik wieców jego poparcia połapałby się że Miller był potomkiem jednych z tych imigrantów, którzy dzięki otwartym granicom mogli przypłynąć do Ameryki i zostać jej obywatelami. Natomiast jego najbliższy współpracownik Steve Bannon był w przeszłości ... bankierem inwestycyjnym pracującym dla Goldman Sachs. Krótko mówiąc: to ludzie ze sztabu Trumpa tak naprawdę kochali otwarte granice oraz pieniądze z Wall Street.

No cóż, takie są prawa kampanii wyborczych: najgłośniej "łapać złodzieja" krzyczy sam złodziej.

Zbigniew Brzeziński w rozmowie przeprowadzonej przez dziennikarkę TVP w programie "Kod Dostępu" stwierdził, że Ci którzy traktują poważnie słowa kandydatów na prezydenta USA w trakcie kampanii są ignorantami. Czyż nie miał racji?

Na kolejnym wiecu poparcia dla Trumpa Miller stwierdził:

Dzień elit się skończył, ich chwila na słońcu minęła i nadejdzie nowa era w historii Ameryki, w której ludzie znów będą władcami.

Oczywiście w trakcie kampanii zasięgał porad od swojego wielkiego mentora - Davida Horowitza. 9 maja 2016 roku wysłał do niego email z zapytaniem w jaki sposób elity polityczne oraz biznesowe niszczyły życie młodych Afroamerykanów i Latynosów. Horowitz odpisał mu żeby centra miast opisywać jako strefy wojenne a organizacje takie jak Black Lives Matter nazywać organizacjami "zamieniającymi przestępców w męczenników" (swoją drogą patrząc na Amerykę roku 2020 bardzo słuszna rada).

Trump podążał za wskazówkami Horowitza i wygłosił następujące przemówienie:

Ofiarami polityki [Hillary Clinton] będą biedni pracownicy - Afroamerykanie i Latynosi, którzy potrzebują pracy”, powiedział w Nowym Jorku. „To oni będą jej najbardziej skrzywdzeni. 

Później, w Akron w stanie Ohio, powiedział: „Możesz udać się do stref wojennych w krajach, z którymi walczymy, i jest to bezpieczniejsze niż mieszkanie w niektórych naszych wewnętrznych miastach zarządzanych przez Demokratów".

30 czerwca 2016 r. inny mentor Millera, Larry Elder, przesłał mu emailem tematy dotyczące polityki, którymi miał podzielić się z Trumpem.  Powiedział mu, aby podkreślił, że „nielegalna imigracja” jest szkodliwa dla „niewykwalifikowanych pracowników w śródmieściu, głównie czarnych i brązowych - i jest to kwestia bezpieczeństwa narodowego. Brakuje nam możliwości weryfikacji imigrantów muzułmańskich przybywających z [niektórych] krajów”.

Elder doradzał również Millerowi, aby kobiety, które oskarżały męża Hillary Clinton o przestępstwa seksualne trzymać w zanadrzu aż do czasu debaty. Miller dziękując Elderowi za rady, napisał mu:

twoje miłe słowa dodają otuchy ponad miarę. I nie zapominam że byłeś moim pierwszym mentorem, tym, który dał mi „wytchnienie” i jedynym prawdziwym przewodnikiem, jakiego zawsze miałem.

Kiedy 14 sierpnia Trump miał wygłosić przemówienie dotyczącego radykalnego islamu, Miller po raz kolejny zaciągnął porady od swojego guru - Horowitza. Spytał się go co Trump miał powiedzieć o prawie szariatu. Ten mu odpowiedział:

Prawo islamskie jest niezgodne z wolnością religijną i indywidualną gwarantowaną przez naszą Konstytucję.

Następnie poinstruował swojego wychowanka, aby ten posłużył się konkretnymi przykładami "szariackiej nietolerancji", np. wieszaniem dewiantów w Iranie na dźwigach, zamykaniem w więzieniu za trzymanie się za ręce na ulicach miasta czy też, w przypadku Arabii Saudyjskiej, zakazie posiadania chrześcijańskich czy też żydowskich ksiąg religijnych.

Horowitz skrytykował jednocześnie Trumpa za to, że nazwał Obamę "twórcą ISIS". Stwierdził, że należy uderzać wyłącznie w Hillary Clinton.

W trakcie kolejnego wiecu, tym razem w Fort Lauerdale na Florydzie Miller podążając za zaleceniami swojego szefa to Hillary Clinton oskarżył o utworzenie Państwa Islamskiego a także stwierdził, że "prawie spaliła cały Bliski Wschód".

Po tym tłum zaczął bezmyślnie skandować: Zamknij ją ! Zamknij ją !

4 lata minęły a Hillary wciąż na wolności ...

Po Millerze swoje przemówienie w Fort Lauerdale wygłosiła główna postać tamtego zgromadzenia - Donald Trump. W przeciwieństwie do Millera miliarder nie zastosował się do zaleceń "szefa wszystkich szefów" i ponownie oskarżył Obame o stworzenie Państwa Islamskiego a Hillary Clinton nazwał jego współzałożycielką. Następnie dodał, że media są tak oszukańcze jak oszukańcza jest Hillary Clinton. Skrytykował swoją kontrkandydatkę, że ta nie chciała użyć sformułowania "radykalny islamski terroryzm" a następnie dodał:

Mamy prawdziwy problem z radykalnym islamskim terrorem. To jest to. To terror

Horowitz wysłał emaila do Millera, w którym napisał: 

Świetna, cholernie przełomowa przemowa. [...] Czekałem na to ostatnie dwadzieścia lat. Dobra robota.

Miller odpisując podziękował Horowitzowi za pochwałę i prosił o przesyłanie kolejnych porad.

Miller pomógł następnie zorganizować telewizyjne debatę Trumpa z Krajową Radą Straży Granicznej w Trump Tower.  Przy okrągłym stole zasiedli: Trump, prezydent związku Brandon Judd oraz wiceprezydenci Art Del Cueto i Shawn Moran. Del Cueto powiedział widzom, że rząd szybko rozpatruje pozytywnie wnioski o obywatelstwo, aby imigranci mogli głosować przeciwko Trumpowi. Trump powiedział:

Dla mnie to niewyobrażalne. Pozwalają ludziom napływać do kraju, aby mogli iść i głosować.

W ciągu następnych kilku godzin media "wyciągnęły na wierzch" nagranie z 2005 roku, na którym Trump wypowiada słowa:

Kiedy jesteś gwiazdą, pozwalają ci to zrobić. Możesz wszystko. Chwycić je za cipkę.

Nagranie to dotyczyło rzekomego molestowania kobiet przez Trumpa. Kiedy ono wypłynęło na powierzchnię, Miller skorzystał ze swojej tajnej broni, którą doradzał zostawić mu na później jego "radiowy mentor" Larry Elder.

Trump zorganizował konferencję prasową w sali balowej swojego hotelu, w trakcie której zasiadł obok czterech kobiet, z których jedna miała być molestowana seksualnie przez Billa Clintona, druga została zgwałcona przez dwóch mężczyzn w stanie Arkansas. Obrońcą jednego z jej oprawców był ... Bill Clinton. Natomiast trzecia miała zostać zgwałcona przez Clintona, natomiast Hillary miała jej grozić.

Kolejnym istotnym przystankiem w kampanii Trumpa była Johnstown w stanie Pensylwania, w którym to mieszkała od początku XX wieku rodzina Glosserów, a więc rodzina matki Millera. W mieście tym podobno mocno uderzały w oczy reklamy klinik dla uzależnionych od opioidów. No cóż, takie uroki globalizacji, o którą w latach 80-tych tak mocno bili się neokonserwatyści tacy jak Horowitz, którzy z radością witali otwarcie się krajów socjalistycznych na globalną gospodarkę.

Kiedy już Trump wygrał wybory, Horowitz przemawiając w Los Angeles w sali sportowej do kibiców, wyjął kartkę z nazwiskami członków administracji Trumpa, którzy są "przyjaciółmi" jego "Centrum Wolności". Wymienił Sessionsa, Bannona, Pence'a, Kellyanne Conway i Stephen Millera.

Miller ponadto wstawił swoich ludzi do prezydenckiej Rady Polityki Wewnętrznej. Byli to John Zadrozny oraz Andrew Veprek.

Jakby tego było mało przyszła żona Millera, pochodząca z Fort Lauerdale żydówka Katie Waldman (rocznik 1992 - jeszcze młodsza niż Julia Hahn) została w 2019 roku sekretarzem prasowym wiceprezydenta Pence'a natomiast kuzynka Kellyanne Conway, Giovanna Coia została Asystentem Prasowym Białego Domu i wyszła za mąż za bratanka Mike'a Pence'a, Johna Pence'a, który jest członkiem sztabu kampanii prezydenckiej Donalda Trumpa 2020.

Tak oto David Horowitz został władcą marionetek Białego Domu i uzyskał ogromny wpływ na kształtowanie polityki najpotężniejszego obecnie światowego mocarstwa.

Po zwycięstwie Trumpa "przywódca marionetek" Białego Domu oświadczył:

Moim osobistym faworytem jest Steve Miller, ponieważ Steve, który został dziś mianowany starszym doradcą ds. polityki . . . jest swego rodzaju moim protegowanym [...] Centrum [David Horowitz Freedom Center] ma duży udział w tej administracji.

Dziennikarka śledcza Jean Guerrero, autorka książki "Hatemonger. Steven Miller, Donald Trump, and the White Nationalist Agenda" pisze:

Wpływ Horowitza pokazuje, w jakim stopniu niektóre organizacje non-profit mogą angażować się w politykę, wykorzystując miliony dolarów w postaci dotacji dla podatników, ponieważ federalne prawa zakazujące takiej działalności rzadko są egzekwowane. Zgodnie z Kodeksem Podatkowym: „Wszystkim organizacjom z sekcji 501 (c) (3) bezwzględnie zabrania się bezpośredniego lub pośredniego udziału lub interweniowania w jakiejkolwiek kampanii politycznej w imieniu (lub w opozycji) jakiegokolwiek kandydata na elekcyjny gabinet. Datki na fundusze na kampanie polityczne lub publiczne oświadczenia (ustne lub pisemne) składane w imieniu organizacji na korzyść lub przeciw jakimkolwiek kandydatom na urząd publiczny w oczywisty sposób naruszają zakaz prowadzenia kampanii politycznych. Naruszenie tego zakazu może skutkować odmową lub cofnięciem statusu zwolnienia z podatku oraz nałożeniem niektórych podatków akcyzowych”.

Takich jak Horowitz prawo jednak nie obowiązuje. Przez całe lata kontaktował się on z oficerami i tajnymi agentami wszelakich służb, budując w ten sposób swoją reputację w tajnych organach władzy a jego działalność była i jest dotowana przez najpotężniejszą na świecie grupę nacisku jaką jest Państwo Izrael i jego amerykańscy obrońcy w postaci organizacji pozarządowych, think tanków, fundacji, organów doradczych, prywatnych agencji wywiadu i innych tego typu odgałęzień potężnej syjonistycznej pajęczyny władzy, która doprowadziła do wyboru Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Powróćmy jednak do Millera, nowego "władcy" Ameryki, który będzie od stycznia 2017 roku ustalał politykę najpotężniejszego mocarstwa na ziemskim globie.

Pierwszą z ważnych decyzji podjętych przez Millera była prośba o cotygodniowe publikowanie „wyczerpującej listy” przestępstw migracyjnych za pośrednictwem VOICE (agencja rządowa utworzona przez administrację Trumpa w celu "zapewnienia aktywnej, terminowej, adekwatnej oraz profesjonalnej opieki nad ofiarami przestępstw popełnionych przez cudzoziemców) i biura prasowego Białego Domu.

Miller zlecił również zespołowi komunikacyjnemu zaprezentowanie zdjęć domniemanych przestępców. Był szczególnie zainteresowany zobaczeniem ich tatuaży, aby dowiedzieć się do jakiego należą gangu. „Chciał dosłownie codziennej demonizacji imigrantów” - wspomina jeden z byłych urzędników Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Według Davida Lapana, urzędnika DHS nie chodziło jedynie o urabianie opinii publicznej ale także o kształtowanie poglądów Trumpa:

Chciał móc przedstawiać prezydentowi więcej takich historii.

Kolejnym zarządzeniem Millera było wezwanie do wybudowania muru na granicy z Meksykiem. Inną jego decyzją było zablokowanie podróżowania do USA z krajów muzułmańskich, takich jak Iran, Irak, Somalia, Sudan, Jemen, Libia. Co ciekawe nie wprowadził zakazu dla Arabii Saudyjskiej czy innych sojuszniczych wobec USA i Izraela krajów muzułmańskich. Jak widać zakaz obejmował tylko te kraje, z którymi Ameryka była lub jest w stanie wojny, czy to bezpośredniej czy pośredniej, prowadzonej przez swoich islamskich sojuszników. Tak więc to rozporządzenie podyktowane przez Millera jest decyzją czysto polityczną, która ma uniemożliwić przenikanie na terytorium USA muzułmanów, którzy mogliby wziąć odwet na Ameryce za zniszczenie ich krajów przez US Army tudzież ich sunnickich sojuszników.

Miller w ABC News atakowany przez dziennikarzy, broniąc swoich decyzji krzyczał:

To jest fakt i nie zaprzeczysz, że mamy ogromną liczbę nie-obywateli zarejestrowanych do głosowania w tym kraju.

Tak więc obcokrajowcy w USA przeszkadzali Millerowi nie z powodu iż są imigrantami, obcymi, czarnoskórymi itp. lecz dlatego, że byli oni potencjalnymi wyborcami Demokratów. I dlatego też w porozumieniu z Horowitzem przyjęto strategię atakowania nie-białych Amerykanów i imigrantów - żeby marginalizować ich znaczenie dla systemu politycznego i zwalczać ich jako naturalnych sojuszników ich politycznych adwersarzy. A że synowa Horowitza oraz jego wnuki są Afroamerykanami to już nie miało żadnego znaczenia. Liczyło się jedynie to żeby Donald Trump wygrał, został prezydentem USA oraz realizował prosyjonistyczną i proimperialną agendę.

Po tym jak Bannon zaczął osłabiać pozycję Ivanki oraz Jareda Kushnera w administracji, chcąc zostać najważniejszym jego doradcą, media idąc w sukurs Millerowi, któremu nie podobały się działania swojego współpracownika, zaczęły określać Bannona "wielkim manipulatorem".

Miller w rozmowach z Trumpem oskarżał Bannona o przecieki do prasy oraz osłabianie pozycji Jareda Kushnera.

Jak mawiają: murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść. Bannon nie pasował do plemiennej struktury doradców Trumpa, takich jak Miller, Kushner czy też Hahn i wkrótce znalazł się poza administracją, gdyż jak wiadomo władza w Ameryce może spoczywać tylko w jedynie słusznych, żydowskich rękach.

Miller następnie zaczął zwiększać swoją kontrolę nad Departamentem Bezpieczeństwa Wewnętrznego (amerykańskim superministerstwem powstałym w następstwie ataków z 11 września). Miller najzwyczajniej w świecie starał się "ręcznie" sterować działaniami DHS, wydając polecenie nie tylko starszym biurokratom ale nawet samemu sekretarzowi.

James Nealon, wysoki urzędnik bezpieczeństwa wewnętrznego oraz ambasador USA w Hondurasie powiedział o Millerze:

Byłem urzędnikiem rządowym przez trzydzieści cztery lata [...]Jest zdecydowanie najbardziej skutecznym biurokratą, jakiego kiedykolwiek doświadczyłem. Oto trzydziestoczteroletni facet, który złapał politykę imigracyjną za gardło i samodzielnie ją zmienił.

Następnie dodał:

Mówił w zasadzie starszym biurokratom z wydziału, w tym sekretarzowi, "to właśnie zamierzamy zrobić", [...] Nigdy nie widziałem czegoś takiego.

Kolejną ważna kwestią o której decydował Miller był limit dla przyjmowania uchodźców. Gene Hamilton, urzędnik bezpieczeństwa krajowego przedstawił propozycję 26 tysięcy uchodźców na rok 2018. Department Stanu przedstawił swoją propozycję - 50 tysięcy.

W ramach kompromisu pomiędzy DHS a DS ustalono limit dla przyjmowania uchodźców na 45 tys. Na kolejny 2019 roku Millerowi udało się zbić tę liczbę do 30 tysięcy, natomiast na 2020 do 18 tysięcy. Ostateczny cel Millera był jednak taki, że limit ten ma wynosić 0.

Jeden z urzędników Departamentu Stanu wypowiadając się na temat uchodźców twierdził że nie rozumie dlaczego do limitów ich przyjmowania przykładano tak dużą wagę, gdyż byli oni najlepiej sprawdzanymi przybyszami do USA. Zanim otrzymali zgodę na pobyt byli miesiącami trzymani w obozach przesiedleńczych i sprawdzani przez skomplikowaną machinę biurokratyczną. W tym samym czasie do USA przybywali nielegalni imigranci w liczbie 100-krotnie większej.

Rozwiązanie tej zagadki wydaje się jednak banalnie proste: nielegalni imigranci pochodzą głównie z katolickich krajów Ameryki Łacińskiej, natomiast uchodźcy z krajów muzułmańskich, w których Stany Zjednoczone i ich sojusznicy (a tak naprawdę Izrael poprzez Stany Zjednoczone i ich sunnickich sojuszników) prowadzą wyniszczające cywilną ludność wojny. I Żydzi tacy jak Miller zwyczajnie nie chcą wpuszczać do Ameryki uchodźców z tych krajów, aby przypadkiem żaden z nich nie "odwdzięczył" się jego współplemieńcom za to co robią z ich krajami i jego mieszkańcami.

Miller kontynuował swoją "walkę z uchodźcami". Zwrócił on szczególną uwagę na porozumienie podpisane przez administrację Obamy - Global Compact for Migration.

Miało ono na celu zaradzenie globalnemu kryzysowi migracyjnemu poprzez ściślejszą współpracę. McMaster, doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Trumpa zorganizował spotkanie w pokoju dowodzenia Białego Domu, aby omówić tę kwestię. Na spotkaniu było obecnych kilku sekretarzy wraz ze swoimi zastępcami (w tym rzecz jasna Sekretarz Bezpieczeństwa Narodowego Duke, sojuszniczka Millera) oraz prokurator generalny Sessions. Na wideokonferencji spotkaniu przyglądała się ambasador Stanów Zjednoczonych przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Nikki Haley.

Zgromadzeni sugerowali, że Stany Zjednoczone powinny być "obecne przy stole" nawet jeżeli USA nie podpiszą porozumienia. W tym momencie przemówienie rozpoczął Miller, mówiąc, że "imigracja wymyka się spod kontroli" i Stany Zjednoczone nie mogą być stroną paktu. Następnie mówiąc, że porozumienie zostało zawarte przez ich politycznych adwersarzy, zasugerował, że gabinet Trumpa w takim przypadku nie powinien się pod tym podpisywać. Następnie obejmując wzrokiem wszystkich zgromadzonych, pewny siebie spytał:

Czy naprawdę jest ktoś siedzący przy tym stole, który uważa, że ​​Stany Zjednoczone powinny uczestniczyć w tym procesie?

Wszyscy siedzieli cicho, nie chcąc się narażać "prawdziwemu przywódcy Ameryki". Jedynie Nikki Haley zabrała głos i stwierdziła, że USA powinny uczestniczyć w tym porozumieniu. Widząc że jest osamotniona a raczej że nikt inny nie ma odwagi się przeciwstawić Millerowi wstała i opuściła pokój dowodzenia. Obecni w pomieszczeniu zagłosowali przeciwko.

W ten oto sposób Miller zwiększał swoją kontrolę nad Białym Domem a także całym Amerykańskim Imperium. Zaczął dokonywać roszad w administracji, wysyłając swoich ludzi na kluczowe dla kwestii związanych z imigracją stanowiska: Johna Zadroznego wysłał do Sztabu Planowania Polityki Departamentu Stanu natomiast Andrew Vepreka również do State Department, na stanowisko zastępcy asystenta sekretarza w Biurze ds. Ludności, Uchodźców i Migracji.

Po tym jak Stany Zjednoczone zostały skrytykowane przez Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka Organizacji Narodów Zjednoczonych, USA ogłosiły, że wycofują się z Rady Praw Człowieka ONZ.

Ambasador Haley nazwała ten organ ONZ "szambem politycznej stronniczości".

Po tym jak Federalne Biuro Śledcze zaczęło dobierać się do Trumpa w sprawie powiązań jego kampanii z Rosją, ten zwolnił jego dyrektora Jamesa Comeya. List pożegnalny do dyrektora FBI podyktował mu (na podstawie przemyśleń Trumpa rzecz jasna) nie kto inny jak Miller. Ów list nigdy nie trafił do Comeya ze względu na sprzeciw prawnika Białego Domu.

W czasie kiedy opinia publiczna skierowała wzrok na kwestie związane z powiązaniem Trumpa z Rosją, Miller mógł spokojnie forsować politykę imigracyjną zgodną ze swoimi zapatrywaniami (a raczej swoich mocodawców). Według autorki książki "Hatemonger" Miller przez telefon, z miejsc tak odległych od Waszyngtonu jak Paryż, ręcznie zarządzał deportacjami konkretnych osób.

2 sierpnia Trump zatwierdził ustawę, która zmniejszyłaby legalną imigrację o połowę w ciągu następnej dekady, z około miliona do około 500 000 zielonych kart rocznie. Ustawa, która ustalała ten limit, zwana jak RAISE Act (Reforming American Immigration for Strong Employment Act), promuje imigrację do USA pracowników wysoko wykwalifikowanych. W kwietniu 2017 roku grupa 1400 ekonomistów stwierdziła, że uchwała ta będzie miała negatywny wpływ na amerykańską gospodarkę.

Andrew Anglin, założyciel uznawanej za "neonazistowską" oraz "negującą Holokaust" witryny internetowej "Daily Stormer" tak ocenił Stephena Millera:

Wszystko co on robi ma na celu powstrzymanie brązowych ludzi przed przybyciem tutaj a jednocześnie wyrzuceniem stąd jak największej liczby takich osób... Nie ma takiej kwestii z którą bym się z tym Żydem nie zgadzał. Nie wiem co to oznacza.

Ciekawe... Czyż pan "neonazista" nie zauważył, że Trump zalegalizował legalną imigrację rok w rok 500 tys. ludzi do USA? Jeżeli dorzucimy do tego kilkaset tysięcy nielegalnych imigrantów to te kilkadziesiąt tysięcy muzułmanów, których przybycie do USA ze względów na dobro Żydów mieszkających na terenie USA zostało przez Millera zablokowane wygląda raczej marnie. No ale cóż, od kogoś kto jako "neonazista" zapewne znajduje się na liście tajnych współpracowników FBI i wszelkiej maści innych służb raczej nie należy wymagać niczego innego jak popierania linii politycznej głębokiego a może nawet "najgłębszego" państwa, którego interesy realizuje Miller.

W sierpniu 2017 roku kolega Millera z Duke University, Richard Spencer zorganizował w Charlottesville w stanie Wirginia wiec polityczny nazwany "Zjednoczyć Prawicę" (Unite the Right). W jego trakcie wykrzykiwano hasła takie jak "białe życie ma znaczenie" ("White Lives Matter") czy też "Żydzi nas nie zastąpią".

Dzień później zorganizowano tam kontrmanifestację, podczas której niesiono transparenty "Black Lives Matter" ("Czarne życie ma znaczenie").

W jej trakcie jeden z psychopatów, który zapewne mocno wbił sobie do głowy retorykę syjonisty Millera i jego sojuszników pokroju Spencera, którzy są tymczasowo wynoszeni na piedestał polityki w celu legitymizowania prosyjonistycznej i proimperialnej polityki Ameryki, wjechał  swoim Dodge Challengerem w lewicowy tłum, raniąc 28 osób oraz zabijając jedną. Jedyną ofiarą śmiertelną, jak przystało na walkę o "białą dominację" była ... biała Amerykanka, gdyż jak można było się przekonać na manifestacji Spencera - "White Lives Matter"...

Administracja Trumpa tak skomentowała ów zamach terrorystyczny:

Potępiamy w najostrzejszych słowach ten skandaliczny przejaw nienawiści, bigoterii i przemocy z wielu stron, z wielu stron.

Po tym jak Trump i jego ekipa została skrytykowana za ów oświadczenie, ze względu na brak krytyki przejawów "białej supremacji", które do niego doprowadziły, Biały Dom dodał:

Oczywiście obejmuje to białych suprematystów, KKK, neonazistów i wszystkie grupy ekstremistyczne.

Według amerykańskich ekspertów ds. bezpieczeństwa retoryka administracji Trumpa sprzyja takim aktom terroru. John Cohen, ekspert ds. Bezpieczeństwa wewnętrznego i przeciwdziałania terroryzmowi oceniając bezpośrednio inspiratora tego typu ideologii a więc Stephena Millera twierdzi że:

Stephen Miller poprzez swój język, politykę oraz programy do których wsparcia przekonuje prezydenta, promuje on antyimigracyjną agendę, która jest całkowicie zgodna z agendą ekstremistów, w szczególności ruchów dążących do białej supremacji oraz białych nacjonalistów.

Bardzo słuszna uwaga pana o słusznym nazwisku "Cohen". Różnica pomiędzy białymi nacjonalistami a syjonistami z administracji Trumpa jest jednak taka, że ci pierwsi chcą dominacji w USA rasy białej natomiast osobnicy typu Millera chcą, aby w USA dominowała rasa żydowska. Gdyż jak powiedziała Susan Sontag, współpracowniczka Davida Horowitza, mentora Stephena Millera "biała rasa jest zakałą ludzkiej historii".

Cohen następnie dodaje:

Słowa i tematy promowane przez administrację Trumpa, a konkretnie przez Stephena Millera, inspirują ludzi do przemocy w taki sam sposób, jak komunikaty grup takich jak Al-Kaida, ISIS czy nawet grupy neonazistowskie. [...]Nie mówię, że taki jest ich zamiar - ale jako ktoś, kto spędził trzydzieści cztery lata pracując w organach ścigania i bezpieczeństwie wewnętrznym zarówno dla Republikanów, jak i Demokratów, niepokoi mnie to, że chociaż inspirowanie aktów przemocy może nie być ich zamiarem, to taki jest tego rezultat.

Z pewnością Miller wygłaszając "rasistowskie" hasła nie ma zamiaru inspirować zamachów terrorystycznych dokonywanych na murzyńskich sojusznikach jego rodaka George'a Sorosa oraz ich białych, zindoktrynowanych kompanach. Jednak kiedy bój toczy się o przetrwanie Izraela oraz obronę interesów amerykańskich Żydów, cel uświęca środki.

Kolejnym krokiem w walce Millera z "imigrantami" było żądanie wygaśnięcia Tymczasowego Statusu Ochronnego dla imigrantów z kilku krajów. Tymczasowy Status Ochronny jest przeznaczony dla osób urodzonych za granicą, które nie mogą wrócić do domu z powodu występowania konfliktów lub katastrof w kraju, z którego pochodzą.

Administracja Trumpa anulowała TPS dla Salwadorczyków, Haitańczyków, Nikaraguańczyków oraz Sudańczyków. W każdym z tych krajów Stany Zjednoczone w ciągu ostatnich 30 lat były zaangażowane militarnie, destabilizując je, czego rezultatem była zapewne nienawiść ich obywateli do USA i amerykańskich elit. Więc Miller po raz kolejny chcąc uchronić "głębokie elity" przed potencjalnymi akcjami odwetowymi ze strony imigrantów z tychże krajów, domagał się zdelegalizowania ich pobytu na terenie Stanów Zjednoczonych.

Wysiłki Millera jednak często spalały na panewce. Jak zauważa Michael Anton, wysoki urzędnik ds. bezpieczeństwa wewnętrznego:

Gdyby Stephen miał więcej takich Stephenów, więcej ludzi, którzy wierzyli w to, w co on wierzył, którzy siedzieliby w całym rządzie i którzy posiadaliby umiejętności w biurokratycznym "przesuwaniu dźwigni", prezydent odniósłby do tej pory większe sukcesy we wdrażaniu swojego programu.

Krótko mówiąc: mimo tylu agentów Horowitza, aby w pełni realizować jego agendę, potrzeba było jeszcze więcej Millerów, którzy nie robiąc sobie nic z amerykańskiego oraz międzynarodowego systemu prawnego oraz międzynarodowych umów ratyfikowanych przez Stany Zjednoczone, mogliby wdrażać agendę ograniczania imigracji z państw, których niszczeniem zajmowały się Stany Zjednoczone, Izrael czy też ich islamscy sojusznicy (albo wszyscy razem) w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci.

Brak skuteczności działań Millera wynikał także ze zwyczajnej ignorancji i braku znajomości działań tego "systemu".

Urząd Celno-Administracyjny pod zarządem "proimigracyjnego lewicowca" i w ogóle "komucha" Baracka Obamy deportował rocznie średnio 385 tys. imigrantów przez pierwsze 4 lata jego rządów.

Natomiast w czasie rządów "prawicowej" i "rasistowskiej" administracji Trumpa liczba deportacji spadła do 225 tys. w roku 2017 oraz 250 tys. w roku 2018 co daje średnią o wiele niższą niż w czasach Obamy.

Czy jednak może kogoś to dziwić, biorąc pod uwagę, że najważniejszy doradca Trumpa i faktyczny przywódca USA Stephen Miller zamiast uszczelniać proces imigracyjny zajmuje się blokowaniem pobytu w USA uchodźców z krajów zniszczonych przez amerykańsko-syjonistyczno-saudyjską machinę wojenną?

Główny doradca prawny Urzędu Celno-Imigracyjnego Peter Vincent stwierdził, że ICE pod rządami Trumpa przestał skupiać się na najważniejszych zagrożeniach wynikających z imigracji a zajął się zwalczaniem matek z dziećmi oraz osobami, którym skończyła się ważność legalnego pobytu.

Jared oraz Ivanka Trump zaprosili Millera na obiad z dwoma senatorami: jednym z Partii Demokratycznej, jednym od Republikanów. Zajmowali się oni opracowywaniem konsensusu imigracyjnego i próbowali zaangażować w to Millera. Zaproponowali 25 miliardów dolarów na mur Trumpa w zamian za ochronę 1,8 mln nieletnich imigrantów przebywających na terenie USA. Trump wyrażał pozytywny stosunek do tej propozycji. Kiedy jednak senatorowie przybili do Białego Domu, aby omówić szczegóły z amerykańskim prezydentem, budynek był pełen antyimigracyjnych kongresmenów ściągniętych tam przez Millera.

Jeden z senatorów stwierdził, że dopóki Miller będzie zaangażowany w negocjacje nie dojdą oni do porozumienia.

W tym samym czasie zaplecze propagandowe administracji Trumpa a więc prowadzony przez trzech Żydów: Larry'ego Solova, Alexa Marlowa oraz Joela Pollaka (członka neokonserwatywnego Hudson Institute) proizraelski i antymuzułmański portal Breitbart rozpoczął atak na proponowaną ustawę w sprawie imigracji.

Wysiłki Millera o pozyskanie funduszy federalnych z powodu sabotowania przez niego i podporządkowany mu Departament Bezpieczeństwa Krajowego konsensusu imigracyjnego rozbijały się o mury Kongresu. Amerykański parlament odmawiał sfinansowania flagowego postulatu Trumpa ze względu na brak akceptacji dla ochrony 1,8 mln nieletnich imigrantów, którą to jak się wydaję Trump popierał, jednak sprzeciwiał jej Miller oraz jego "team".

Wobec braku funduszy na mur i kolejnych imigrantów wlewających się na terytorium USA Miller w końcu zaczął ustępować i zastanawiał się nad poparciem ustawy imigracyjnej, która chroniła by nieletnich imigrantów oraz dzięki której Trump otrzymałby 25 mld $ z budżetu federalnego na budowę muru na granicy z Meksykiem. Miller w tej kwestii konsultował się ze swoimi zausznikami z witryny Breitbart. Mieli one poważne wątpliwości co do tej uchwały, gdyż według nich ochrona prawna ponad miliona imigrantów była przesadą. Ustawa ostatecznie została odrzucona.

Wujek Millera Davis Glosser, brat jego matki w artykule dla portalu Politico opisał historię swojej rodziny, której udało się wyemigrować z carskiej Rosji do USA na 20 lat, zanim USA zalokowały możliwość masowej imigracji do USA Żydów. Oto fragment tego artykułu:

Zachęcałbym Stephena do zadania sobie pytania, czy skandujący, niosący pochodnie naziści z Charlottesville, o których poparcie jego szef zdaje się zabiegać tak beztrosko, nie przewidują dla niego podobnego losu.

Jak widać wuj Millera jest niezbyt rozgarnięty w kwestii amerykańskiej polityki i nie rozumie na czym polega sojusz Syjonistów z amerykańskimi "nazistami" a ściślej rzecz ujmując nie sojusz lecz tymczasowa koncesja na swobodną działalność dla white supremacist i innych fanów austriackiego malarza-akwarelisty.

Otóż Ci z Charlottesville będą mogli sobie swobodnie maszerować a fanatycy ich idei rozjeżdżać białych lewicowców muscle carami dopóki żydostwo będzie potrzebować poparcia opinii publicznej (w szczególności białych wyborców Partii Republikańskiej) dla prowadzenia agresywnej polityki wobec wrogich Izraelowi krajów muzułmańskich oraz dla zakazu wpuszczania na terytorium USA imigrantów lub uchodźców z krajów niszczonych przez USA oraz ich sojuszników w ramach walki o światową dominację z Chińską Republiką Ludową oraz walki o zabezpieczenie interesów Izraela na Bliskim Wschodzie.

Oczywiście istnieje też inna opcja w kwestii pana Glossera: mianowicie doskonale zdaje on sobie sprawę, że jego siostrzeniec realizuje żydowską agendę polityczną i stosuje inżynierię społeczną, udając skruszonego lewicowca, aby wina za politykę Trumpa i Millera nie spadała na Żydów tylko na ogolonych na łyso zwolenników unoszenia do góry wyprostowanej prawej ręki.

W październiku 2018 roku na granicy z Meksykiem wciąż nie było "flagowego postulatu Trumpa" toteż amerykański prezydent zagroził Meksykowi, że jeżeli ten nie powstrzyma fali imigracji to wyśle tam wojsko i karze zamknąć granicę. Jednak doradcy poinformowali go że byłoby to bardzo niekorzystne dla gospodarki we względu na łańcuchy dostaw. Obiecał wycofać się z pomocy dla Ameryki Środkowej i zerwać umowę NAFTA jeżeli władze Meksyku oraz państw Ameryki Środkowej nie powstrzymają imigracji. Stwierdził:

Atak na nasz kraj na naszej południowej granicy, w tym napływające elementy przestępcze i NARKOTYKI, jest dla mnie o wiele ważniejszy

1 stycznia 2019 roku grupa 150 imigrantów z Ameryki Środkowej wraz z pomagającymi im lewicowymi "aktywistami" chciała przekroczyć granicę amerykańsko-meksykańską. Kiedy dorośli próbowali "przerzucić" dzieci przez mur, agenci zabezpieczający granicę wystrzelili w ich kierunku gaz łzawiący, dym oraz gaz pieprzowy. Dziewczyna Millera, Katie Waldman nazwała ich "brutalnym tłumem".

Na początku 2019 roku Trump uruchomił plan zwany "Pozostań w Meksyku". Plan ten zakładał odsyłanie do Meksyku (w celu oczekiwania na przesłuchanie) imigrantów, którzy znajdowali się w USA i ubiegali się o azyl. Program ten zapoczątkował nie kto inny jak Miller w styczniu 2017 roku w jednym ze swoich pierwszych rozporządzeń wykonawczych dla prezydenta Trumpa. Na jego podstawie dziesiątki tysięcy imigrantów ubiegających się o azyl zostało odesłanych do Meksyku.

W kwietniu 2019 roku terrorysta dokonał kolejnego w ostatnim czasie zamachu terrorystycznego na synagogę, tym razem w Poway w Kalifornii. Zabił jedną osobę, zranił 3 kolejne. Ogłosił manifest, w którym pisał o potrzebie eksterminacji Żydów, zanim zdążą zgładzić białą rasę.

No cóż, jak widać ten był nieco inteligentniejszych od różnorakich white supremacists i nie wierzył w szczerość intencji Żydów pokroju Millera oraz jego współplemieńców z amerykańskiej administracji, którzy dzielnie "walczyli z nie-białą imigracją". Trump na ów zamach odpowiedział:

Zdecydowanie potępiamy zło antysemityzmu i nienawiści.

Latem 2019 roku Miller wpadł na pomysł, aby odmawiać azylu każdemu, kto w drodze do USA przejeżdża przez kraj trzeci czyli de facto przez Meksyk. Innymi słowy chciał zakazu udzielania azylu komukolwiek kto nie jest Meksykaninem czy też Kanadyjczykiem i chce otrzymać azyl w Stanach Zjednoczonych. W lipcu 2019 roku Departament Sprawiedliwości oraz Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego wydały takie rozporządzenie. W połączeniu z innymi umowami dotyczącymi azylu, w ten oto sposób Miller osiągnął jeden ze swoich celów i zablokował możliwość ubiegania się o azyl dla mieszkańców państw Ameryki Środkowej.

Jesienią 2019 roku Miller zaręczył się z Żydówką Katie Waldman. Podobnie jak on była antyimigracyjną fanatyczką. Zrezygnowała z pracy w Departamencie Bezpieczeństwa Wewnętrznego na rzecz pracy w sekretariacie prasowym Mike'a Pence'a.

Dziadek Millera Izydor Glosser, jak na rasowego Żyda przystało, kiedy jeszcze żył ostrzegał przed małżeństwami mieszanymi. Związki Żydów z nie-żydami porównał do pomagania Hitlerowi w ich eksterminacji. Jak widać jego wnuk od kiedy został kluczowym urzędnikiem amerykańskim najlepiej jak tylko potrafi reprezentuje interes narodu żydowskiego, broniąc interesów bogatych Żydów w Kalifornii przed ewentualnymi negatywnymi dla nich skutkami, jakie niesie ze sobą nielegalna imigracja ze zniszczonych przez NAFTĘ oraz amerykański kompleks wywiadowczo-wojskowy krajów Ameryki Łacińskiej, blokując imigrację do USA z krajów wrogich Izraelowi, USA oraz ich sojusznikom a także a może przede wszystkim podsycając w amerykańskim społeczeństwie antyimigranckie oraz prawicowe nastroje, aby Donald Trump pozostał prezydentem Stanów Zjednoczonych na druga kadencję i mógł realizować korzystną dla Żydów oraz Izraela agendę utrzymania amerykańskiej hegemonii na świecie oraz niszczenia wrogów Izraela, jeśli Ci zaczęliby nieco bardzie dobierać się do skóry Syjonistom.

Na początku 2017 roku były doradca Donald Trumpa tak powiedział o potędze Millera, zanim ten jeszcze nie zaczął się "rozkręcać" na stanowisku głównego doradcy amerykańskiej prezydenta ds. polityki:

Spróbuj zakwestionować jego decyzję. Po prostu spróbuj. W tym kraju przeżyjesz gwałtowany napad przemocy ze wszystkich stron - insurekcję jakiej jeszcze nigdy nie widziałeś.

Biorąc pod uwagę potęgę Millera w Stanach Zjednoczonych czy możliwe jest, że za jego agendą stoją jedynie Żydzi? Czy może jest jeszcze jej drugie, imperialne dno? Jak jednak powiązać zamykanie się Ameryki na imigrantów, dzięki którym gospodarka Stanów Zjednoczonych rośnie a oni sami napędzają tamtejszy konsumpcjonizm?

Ponieważ w Polsce niewiele mówi się o koncepcjach geopolitycznych (z wyjątkiem mitycznego Międzymorza, służącego amerykańskiej agenturze wpływu do legitymizowania swojego poddaństwa wobec USA) zajmę się więc jedną z najbardziej chyba interesujących koncepcji geopolitycznych. Mianowicie koncepcją "większego zachodu" autorstwa nieżyjącego już Zbigniewa Brzezińskiego.

Ów większy zachód miałby stanowić przeciwwagę dla zdominowanego przez Chiny nowego wschodu i obejmować Stany Zjednoczone oraz Kanadę, Europę z Turcją, Rosją oraz republikami postsowieckimi na Kaukazie plus Kazachstan. Krótko mówiąc byłby to mniej więcej sojusz białego człowieka przeciwko ludom nie-białym lub jak kto woli wysoko rozwiniętej globalnej północy przeciwko rozwijającemu się globalnemu południu. Owa koncepcja wygląda na tyle interesująco, iż Brzeziński uważa, że projekt europejski (czyli Unia Europejska) nie zostanie dokończony, dopóki nie dołączy do niego Rosja.

Amerykański geostrateg, znany ze strategii rozbijania Związku Sowieckiego oraz bloku komunistycznego na suwerenne kraje za pomocą nacjonalizmów i religii twierdzi, że Rosja musi także stać się członkiem NATO. Jednak aby to się stało, musi się ona "zmodernizować" na wzór zachodni.

Z tego co pisze Brzeziński wynika, że nie może to dojść do skutku dopóki Rosja będzie od Europy wyizolowana. Krótko mówiąc Rosja nie przyjdzie do Europy lecz Europa musi przyjść do Rosji.

Brzeziński twierdził (w 2012 roku) że próby wciągnięcia sąsiadów Rosji - Białorusi i Ukrainy do czegoś w rodzaju słowiańskiej Unii (czyli pogłębianie przez Rosję politycznej zależności tych krajów od siebie) miałoby dla niej negatywne skutki, gdyż wciągnęłoby ją w konflikty z nimi.

Jak wydaje sugeruje więc on, że głębsza integracja polityczna Ukrainy i Białorusi z Rosją spowodowałaby wrogość USA i wspieranie przez nich nacjonalistycznych tendencji w tych krajach, aby odseparować je od Rosji. Z tym, że owe odseparowanie nie miałoby być celem samym w sobie. Zamierzeniem tego miałoby być doprowadzenie do prozachodnich reform w tych krajach po to, aby "Europa przyszła do Rosji".

Krótko mówiąc Rosja według Brzezińskiego (tak ja to rozumiem) stanie się częścią większego zachodu tylko wtedy kiedy zostanie otoczona przez "zmodernizowane" na wzór zachodni postsowieckie republiki, które staną się sojusznikami zachodu. A Rosjanie (jako naród) zaczną się wzorować na "zmodernizowanych narodach" sąsiednich wywierając presję na władzę, doprowadzą do "prodemokratycznych" reform w Rosji i wciągnięcia jej w orbitę  wpływów zachodu.

Brzeziński w "Strategicznej Wizji" pisze:

Stworzenie systematycznie pielęgnowanego bliższego związku między Rosją a atlantyckim Zachodem (ekonomicznego z UE, w sferze bezpieczeństwa z NATO i bardziej ogólnie ze Stanami Zjednoczonymi) mogłoby zostać przyspieszone dzięki zaakceptowaniu przez Rosję pełnej niepodległości Ukrainy. [...] Ukraina, nie będąca wrogiem Rosji, ale w pewnym sensie wyprzedzająca ją w nawiązywaniu relacji z zachodem, w zasadzie pomaga zachęcać Rosję do ruchu ku Zachodowi.

Jest to zupełnie inna koncepcja od tej którą proponuje Putin a więc która jest odzwierciedleniem dążeń tamtejszych elit bezpieczniackich. Putin chciałby, aby Rosja zintegrowała się z zachodem bez udziału Stanów Zjednoczonych i bez przyjęcia zachodniej ideologii oraz systemu demokratycznego.

Inaczej kwestię tę widzi rosyjski biznes, który coraz mocniej naciska na rosyjskie elity polityczne, aby te zmierzały w kierunku zachodniego "modernizmu". Ponieważ elity biznesowe są drugą po siłowikach najbardziej wpływową grupą władzy w Rosji nie powinien nikogo dziwić fakt, iż sztab Trumpa kontaktował się z rosyjskimi oligarchami, aby poluzować nieco napiętą w czasach Obamy atmosferę. Poza tym rosyjscy oligarchowie to w większości Żydzi a to Izrael jest mocno zainteresowany tym, aby Rosja odgrywała większą rolę na Bliskim Wschodzie, gdyż Izraelczycy uważają, że Rosjanie mogliby skłonić Iran do wycofania jego sił z Syrii.

W tym też celu po wyborze Trumpa na prezydenta izraelski ambasador w Waszyngtonie lobbował na rzecz poprawienia stosunków pomiędzy Waszyngtonem a Moskwą, mając nadzieję że Putin przekona Irańczyków do opuszczenia Syrii.

Mniej więcej o to samo postuluje Brzeziński. W swojej książce "Strategiczna Wizja" pisze że "Rosja jest predysponowano do odegrania istotnej roli na arenie światowej".

Według Brzezińskiego rosyjskie elity władzy są bardzo zaniepokojone opóźnieniem gospodarczym ich kraju w stosunku do Chin. Krótko mówiąc: jeżeli Rosja nie połączy się z zachodem w jedną strukturę polityczną, militarną i gospodarczą, odizolowana od zachodu, z czasem zostanie wchłonięta przez Chiny.

Jak się wydaję temu ma służyć rewolucja na Białorusi. Oprócz przecięcia chińskiego Jedwabnego Szlaku, jego północnej nitki konkretnie, oderwanie Białorusi od Rosji ma spowodować jej całkowitą izolację (gdyż w poradzieckich republikach Azji Środkowej dominującą siłą już w tej chwili są Chiny) i pozostawienie siebie na łaskę silniejszego czyli ChRL.

To właśnie miałoby skłonić Rosjan do integracji z Zachodem. Według Brzezińskiego taka integracja przyniesie korzyści i Rosji i Zachodowi. Rosji pozwoli na dogonienie zachodu pod względem ekonomicznym natomiast zachodowi pozwoli na korzystanie z rosyjskich surowców oraz zintegrowanie potężnej rosyjskiej machiny wojennej z machiną wojenną zachodu.

Brzeziński w swojej pracy pisze:

Można sobie wyobrazić coraz szersze porozumienia dotyczące interakcji społecznych, postępujące upodabnianie rozwiązań prawnych i konstytucyjnych, wspólne manewry wojskowe NATO i wojsk rosyjskich oraz powołanie instytucji do spraw polityki koordynacyjnej w ramach tego rodzaju ewoluującego, większego zachodu [...] Ale nawet bez formalnego członkostwa Rosji w UE zawiązująca się geopolityczna wspólnota interesów pomiędzy USA, Europą a Rosją (od Vancouver do Władywostoku) mogłaby doprowadzić do powstania formalnych struktur służących konsultacjom w kwestiach wspólnej polityki. Ponieważ wszelkie ciążenie Rosji ku zachodowi najprawdopodobniej pociągałoby ze sobą [...] podobnego rodzaju współpracę w Ukrainą, instytucjonalna siedziba wspomnianego kolektywnego organu doradczego mogłaby znajdować się w Kijowie.

Krótko mówiąc Brzeziński proponuje nowy światowy ład, połączony ze sobą większy zachód czy też jak kto woli globalną północ przeciwko "chińskiemu wschodowi" czyli globalnemu południu, którego stolicą miałby zostać Kijów. Kiedy spojrzymy na to jak dużą przewagę na tym obszarze na ten moment ma biały człowiek (zakładając że administracja Trumpa realizuję "doktrynę Brzezińskiego") nie powinno nikogo dziwić, że imperialne elementy w Stanach Zjednoczonych posługują się ideologią białej supremacji. Mogą to być próby stworzenia podwalin ideologicznych pod połączenie całego tego obszaru w jedną strukturę polityczną, gospodarczą i militarną o co postuluje w swojej "Strategicznej Wizji" Brzeziński.

Do tego oczywiście daleka droga, gdyż dzisiaj elementy "większego zachodu" takie jak choćby Rosja i USA są do siebie wrogo nastawione a Rosja z innym kluczowym jego elementem a więc Ukrainą prowadzi nawet wojnę. Jednak kiedy zobaczymy w jak krótkim czasie Ronaldowi Reaganowi udało się wprzęgnąć cały zachód w antykomunistyczną krucjatę a następnie zniszczyć bariery ideologiczne i doprowadzić do upadku podziału świata na konkurujące ze sobą bloki polityczne, powiązanie Rosji i innych republik postsowieckich z zachodem wcale nie musi tak długo trwać. Tym bardziej, że koronawirus a raczej cała jego propagandowa nadbudowa może jeszcze doprowadzić do takiego spustoszenia gospodarczego, że wszystkie elementy większego zachodu zrozumieją, że w ich interesie jest zbudowanie jednej wielkiej struktury, która będzie przeciwwagą dla zmierzającej do hegemoni nad światem Chińskiej Republiki Ludowej.

Nie zapominajmy lecz że koncepcja Brzezińskiego to wciąż jedynie koncepcja, poza tym Brzeziński był całe życie Demokratą natomiast obecnie u sterów amerykańskiego imperium są Republikanie. O ile Reagan kontynuował dzieło niszczenia ZSRR zapoczątkowane przez Brzezińskiego, gdyż wtedy jeszcze partię Demokratyczną i Republikańską nie dzieliła taka przepaść ideologiczna o tyle dzisiaj opcja Republikańska a w szczególności jej radykalna frakcja, która przejęła stery nad Białym Domem wydaje się funkcjonować w całkowicie innej rzeczywistości i stosować całkowicie inne reguły gry niż ich demokratyczni adwersarze.

Tak więc o ile Reagan był zafascynowany koncepcjami Brzezińskiego (o czym wspomina Peter Schweizer, autor książki "Wojna Reagana", "Clinton Cash", kompromitującej Hillary Clinton a także jeden z czołowych redaktorów portalu Breitbart) o tyle Trump wydaje się realizować przede wszystkim koncepcję Davida Horowitza i innych Syjonistów dla których na pierwszym miejscu jest ich interes etniczny a dopiero na drugim imperialne cele Ameryki.

 

Bibliografia:

Abramson S., Proof of Conspiracy: How Trump's International Collusion is Threatening American Democracy, Londyn 2019

Brzeziński Z., Strategiczna Wizja, Kraków 2013

Buchanan P., Prawica na manowcach. Jak neokonserwatyści zniweczyli reaganowską rewolucję i zawłaszczyli prezydenturę Busha, Wrocław 2005

Cockburn L., Out of control: The story of the Reagan administration's secret war in Nicaragua, the illegal arms pipeline, and the Contra drug connection, Londyn 1988

Guerrero J., Hatemonger: Steven Miller, Donald Trump, and the White Nationalist Agenda, Nowy Jork 2020

Horowitz D., Radical Son: A Generational Odyssey, Nowy Jork 1997

Schweizer P., Wojna Reagana, Warszawa 2004

Zyzak P., Efekt Domina. Czy Ameryka obaliła komunizm w Polsce? Tom I, Warszawa 2016

"Uważam Rze Historia" nr 11/2014

https://en.wikipedia.org/wiki/Maurice_de_Hirsch

https://en.wikipedia.org/wiki/Jacob_Schiff

http://www.wildboar.net/multilingual/easterneuropean/russian/literature/articles/whofinanc...

https://en.wikipedia.org/wiki/City_College_of_New_York

https://en.wikipedia.org/wiki/Vito_Marcantonio

https://en.wikipedia.org/wiki/Elizabeth_Gurley_Flynn

https://en.wikipedia.org/wiki/Paul_Robeson

https://pl.wikipedia.org/wiki/Międzynarodowa_Leninowska_Nagroda_Pokoju

https://en.wikipedia.org/wiki/Itzik_Feffer

https://pl.wikipedia.org/wiki/Ellis_Island

https://en.wikipedia.org/wiki/Ramparts_(magazine)

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Scheer

https://en.wikipedia.org/wiki/Stanley_Sheinbaum

https://en.wikipedia.org/wiki/Perry_Fellwock

https://en.wikipedia.org/wiki/Marty_Peretz

https://pl.wikipedia.org/wiki/Wiesław_Górnicki

https://en.wikipedia.org/wiki/David_Horowitz

https://en.wikipedia.org/wiki/David_Horowitz_Freedom_Cente

https://en.wikipedia.org/wiki/FrontPage_Magazine

https://en.wikipedia.org/wiki/Black_Panther_Party

https://en.wikipedia.org/wiki/Susan_Sontag

https://en.wikipedia.org/wiki/Six-Day_War

https://en.wikipedia.org/wiki/Idi_Amin

https://en.wikipedia.org/wiki/Neoconservatism

https://en.wikipedia.org/wiki/Stephen_Miller_(political_advisor)

https://en.wikipedia.org/wiki/Breitbart_News

https://en.wikipedia.org/wiki/Larry_Elder

https://www.youtube.com/watch?v=KtXA4DAl2W4

https://en.wikipedia.org/wiki/Wayne_LaPierre

https://en.wikipedia.org/wiki/Tom_Tancredo

https://en.wikipedia.org/wiki/Andrew_Breitbart

https://en.wikipedia.org/wiki/Richard_B._Spencer

https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_Brimelow

https://lobelog.com/david-horowitz-“declares”-islamo-fascism-awareness-week-for-october-22-26/

https://en.wikipedia.org/wiki/Michele_Bachmann

https://tcjewfolk.com/michele-bachmann-israel/

https://en.wikipedia.org/wiki/Jeff_Sessions

https://en.wikipedia.org/wiki/Steve_Bannon

https://en.wikipedia.org/wiki/Drudge_Report

https://en.wikipedia.org/wiki/Matt_Drudge

https://en.wikipedia.org/wiki/Daniel_Halper

https://en.wikipedia.org/wiki/Larry_Solov

https://en.wikipedia.org/wiki/Rebekah_Mercer

https://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Mercer

https://en.wikipedia.org/wiki/Cambridge_Analytica

https://en.wikipedia.org/wiki/Psy-Group

https://en.wikipedia.org/wiki/Joel_Zamel

https://en.wikipedia.org/wiki/George_Nader_(businessman)

https://en.wikipedia.org/wiki/Wikistrat

https://en.wikipedia.org/wiki/John_P._Hannah

https://en.wikipedia.org/wiki/David_Shedd

https://en.wikipedia.org/wiki/Michael_Hayden_(general)

https://en.wikipedia.org/wiki/Dennis_Ross

https://en.wikipedia.org/wiki/Elliott_Abrams

https://www.newyorker.com/magazine/2019/02/18/private-mossad-for-hire

https://en.wikipedia.org/wiki/Boycott,_Divestment_and_Sanctions

https://en.wikipedia.org/wiki/NSO_Group

https://nymag.com/intelligencer/2017/11/inside-the-breitbart-embassy-where-bannon-parties-...

https://en.wikipedia.org/wiki/Alex_Marlow

https://en.wikipedia.org/wiki/Julia_Hahn

https://www.investopedia.com/articles/investing/033116/top-10-corporate-contributors-trump...

https://en.wikipedia.org/wiki/Katie_Miller

https://www.youtube.com/watch?v=s4MXTQ43Dys

https://en.wikipedia.org/wiki/Kellyanne_Conway

https://www.motherjones.com/politics/2020/08/stephen-miller-is-just-like-donald-trump-but-...

https://en.wikipedia.org/wiki/RAISE_Act

https://en.wikipedia.org/wiki/Unite_the_Right_rally

https://en.wikipedia.org/wiki/Charlottesville_car_attack

https://en.wikipedia.org/wiki/Temporary_protected_status

https://www.nytimes.com/2019/11/13/us/politics/stephen-miller-white-nationalism.html

https://en.wikipedia.org/wiki/Joel_Pollak

https://www.reuters.com/article/us-usa-immigration-whitehouse/trump-seeks-25-billion-for-b...

https://en.wikipedia.org/wiki/Poway_synagogue_shooting

https://youtu.be/JjYaoEmCHD4

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild

Komentarze

Portret użytkownika Mojeimię44

Nie w temacie ale ważne. 

Nie w temacie ale ważne. 

Emmanuel Macron znany mason zaczyna realizować plan ustanowiony przez innego masona Alberta Pike-a. Emmanuel wypowiada wojnę islamistom i chce relokować przymusowo uchodźców islamskich z gett z przedmieść Francuskich miast. Niby wątek mało istotny ale ten krok spowoduje wielkie napiecia między chrześcijanami, żydami a islamistami o których mówił Albert Pike. 

Emanuel Macron nie ukrywa swojej przynależności i nigdy nie ukrywał. Macron wszędzie pokazuje, że szatan jest jego bogiem i dąży do tego by lucyferianizm stał się jedyną religią w nowym świecie z nową normalnością. 

Tu widzimy 666 na motorówce

Tu widzimy na twitterze

tu widzimy 666 w procentach wyborczych

takich zdjęć mam dużo więcej ale nie chce mi się już ich wklejać. Tu macie o tym artykuł 

https://www.google.pl/amp/s/nczas.com/2020/09/04/macron-w-rocznice-upadku-cesarstwa-przemawia-w-panteonie-i-nasladuje-trumpa/%3famp

Chciałbym tylko dodać, ze nie tylko Macron publicznie lansuje swoją przynależność do szatana i robi to coraz więcej gwiazd. Tu na wczorajszym zdjeciu z twittera mamy znaną piosenkarkę Rita Ora, która na prawej ręce pokazuje symbol węża, żmiji Uraborosa a na lewej krzyż do gory nogami. 

Jeśli myślicie, że to wszystko przypadek a ja mam urojenia to ja wam napiszę tak: na świecie jest mnóstwo osób, ktore widzą to wszystko dokładnie tak jak ja. Czy zatem wszyscy mamy urojenia i widzimy spisek dążacy do zabrania nam wolnosci i elementarnych praw człowieka i to, że szatanizm staje się coraz bardziej promowaną religią?  Jezus drogą, Jezus prawdą, Jezus drzewem życia wiecznego. 

https://youtu.be/NdgiRff4FZM

 

PILNE! Linkuj ciekawe artykuły znz u siebie na koncie społecznościowym. Zwiększaj zasięg. 

Portret użytkownika baca

he he he macron to tylko

he he he macron to tylko molestowany od dziecka chłopczyk...

z jezusem żeś pojechał... on tak samo istnieje jak szatan - dwa wytwory kłamliwej wyobraźni wykreowane przez tych którzy nawet jak sie modlą to kłamią...

uwolnij umysł z religijnych bredni - tych jezusów, diabłów i zacznij wierzeyć w to co widza twoje oczy - to ujrzysz i dobro i zło a jedno i drugie ma imiona i nazwiska w przeciwieństwie do "jezusów" i "diabłów"

 

Portret użytkownika Kwazar

Temat jest zbyt rozległy i na

Temat jest zbyt rozległy i na doktoraty ze czy albo 4 go starczy.Tymczasem, idzie tylko zapytać o jedno.Wiecie już, skąd się bierze ta nienawiść do gżydbów ?! Ze świadomości niektórych tylko się bierze, Oni nieliczni, zdają sobie sprawę co się właściwie tak na prawdę dzieje ! :)) A tu Holofaust !

Skomentuj