Kontrowersyjne praktyki szefów portalu Facebook pod lupą amerykańskiej prasy

Kategorie: 

Źródło: Pixabay

Najnowszy raport New York Timesa obnaża Facebooka i uwypukla brak etyki firmy, która rzekomo dyskredytuje swoich przeciwników, zawstydza konkurencję oraz bagatelizuje wewnętrzne problemy.

New York Times w swoim raporcie wypunktował szereg metod, stosowanych przez Facebooka, w celu zdobycia przewagi nad konkurencją lub usprawiedliwienia własnych błędów i zrzucenia odpowiedzialności na inne podmioty. Do kontrowersyjnych praktyk firmy zaliczono m.in.:

  • wezwanie dziennikarzy do zbadania, czy miliarder George Soros był powiązany finansowo z ruchem anty-Facebookowym,
  • próby dyskredytowania przeciwników Facebooka, określając ich jako antysemitów,
  • zlecanie publikowania obraźliwych artykułów o konkurencji,
  • wyciszanie doniesień o rosyjskiej ingerencji w wyborach prezydenckich w USA,
  • wciąganie innych firm w swoje własne kontrowersje.

Dziennikarze amerykańskiej gazety twierdzą, że firma PR-owa, Definers, działająca na zlecenie Facebooka, rozpowszechniła dokument, sugerujący, że George Soros był ukrytym zwolennikiem ruchów anty-Facebookowych. Fundacja miliardera nie ukrywała zaskoczenia i zaprzeczyła, by Soros wspierał finansowo jakiekolwiek kampanie przeciw platformie społecznościowej.

 

New York Times ujawnia również, że Facebook kontaktował się z żydowską Ligą Przeciwko Zniesławieniu (ADL) i poprosił organizację o publiczne wstawienie się za platformą. Niedługo potem ADL opublikowało oświadczenie, w którym przeciwników Facebooka nazwano "antysemitami".

 

Dziennikarze poinformowali też o wściekłości zarządu Facebooka, gdy szef ds. bezpieczeństwa informacji platformy, Alex Stanos, zebrał grupę, mającą na celu zbadanie rosyjskiego wpływu na wybory w USA. Firma ostatecznie nakazała, by wszystkie posty dotyczące ingerencji wyborczych były "mało szczegółowe". Facebook później przyznał, że nie chciał wskazywać palcem na Rosję, ponieważ amerykańskie służby wywiadowcze są najlepiej poinformowane. 

 

New York Times zaznaczył, że Facebook zlecił napisanie dziesiątek artykułów, krytykujących praktyki biznesowe innych potentatów technologicznych, takich jak Apple i Google. W raporcie przytoczono sytuację, gdy Facebook zawarł umowy z producentami telefonów, którzy mieli udostępniać im dane na temat użytkowników. Firma broniła się później, próbując zrzucić odpowiedzialność na Google'a, który rzekomo jako pierwszy miał posiadać takie umowy z twórcami smartfonów.

Facebook został wezwany do złożenia wyjaśnień przed sądem, lecz firma złożyła wniosek, by w rozprawie wziął udział także przedstawiciel najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej. Sąd przychylił się do sugestii i poprosił Google'a o złożenie zeznań. Ostatecznie firma odmówiła, twierdząc, że nie mają związku z tą sprawą, a Facebook sprytnie zmanipulował nagłówki prasowe, które skupiły się na lekceważącej postawie Google'a.

 

Innym ważnym aspektem w raporcie jest osobista niechęć Marka Zuckerberga do Tima Cooka, dyrektora generalnego firmy Apple, który często krytykował Facebooka. Zuckerberg miał ponoć nawet nakazać swoim pracownikom korzystanie tylko z urządzeń wyposażonych w system Android.

 

Od dłuższego czasu powszechnie było wiadomo, że Facebook nieudolnie radzi sobie z kolejnymi aferami. Raport New York Timesa przedstawił jednak zaskakujący obraz liderów platformy społecznościowej, którzy nie mają skrupułów w stosowaniu brudnych taktyk, pomagających im w ochronie własnych interesów. Nowe dowody wskazujące na wątpliwą etykę firmy, z pewnością są dobrą nowiną dla wszystkich przeciwników Facebooka.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: ZychMan
Portret użytkownika ZychMan
Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl od ponad 2 lat. Specjalista z zakresu Internetu i tematyki naukowej. Nie stroni również od bieżących tematów politycznych.


Komentarze

Portret użytkownika kolo21

Na pejsie działają grupy,

Na pejsie działają grupy, nawołujące do nienawiści przeciwko ukrom, islamistom itp. Ale wystarczy coś napisać, jakiś popierający komentarz, że np ukrów jest już u nas za dużo. I z miejsca dostaję się bana na cały portal. A co ciekawe że banowane jest nie tylko konto, ale też IP.

kolo21

Portret użytkownika Wladimir

Ktoś normalny jeszcze

Ktoś normalny jeszcze korzysta z tego pejsiego e-ścierwa oprócz rodzimej hołoty - januszy internetów, którzy masowo wrzucają tam swoje rodzinne fotografie z domowych popijaw, wycieczek do częstochowy czy wyklepanego "bezkolizyjnego" beemwu za 3k zł ?

Skomentuj