Komety jako zwiastuny nieszczęść, śmierci i zmian na Ziemi

Kategorie: 

FotoL wikipedia.org

W kulturze masowej na przestrzeni wieku pojawiło się silne przeświadczenie, że pojawianie się na niebie komety jest zwiastunem jakiegoś nieszczęścia. Astronomowie nie potwierdzają, ale też nie zaprzeczają czy te ciała niebieskie mogą mieć jakiś wpływ na życie na Ziemi.

 

Nadal wiemy bardzo mało na temat pochodzenia komet, ich roli w przenoszeniu części budulcowych potrzebnych do powstania życia, a być może nawet jego rozprzestrzeniania we Wszechświecie. Skoro jednak brana jest pod uwagę możliwość pełnienia takiej funkcji w sensie pozytywnym, to być może komety mogą też sprowadzić na Ziemię niebezpieczne drobnoustroje.

To, co wydarzyło się w lutym 2013 roku nad Czelabińskiem daje do zrozumienia, że możliwe jest dostarczenie na Ziemię czegoś z przestrzeni kosmicznej. Bardzo możliwe, że fragment komety spadł na naszą planetę i to całkiem niedawno, bo w 536 roku naszej ery. To właśnie wtedy doszło do słynnej ogólnoświatowej anomalii cieplnej.

 

W krótkim okresie czasu doszło do dramatycznej zmiany klimatu skutkującej czymś, co dzisiaj nazwalibyśmy nuklearną zimą. Wszystko to rozgrywało się w czasach, gdy ludzkość nie miała jeszcze pełnej wiedzy na temat tego, co dzieje się w każdym zakątku Ziemi. Głównie dlatego wiemy tylko, że coś się stało, ale nie wiemy czy była to nagła i ogromna erupcja wulkaniczna czy też jak chcą inni, że doszło do zderzenia z fragmentem komety, który wchodził w skład ciała niebieskiego zwanego kometą Halleya.

Kometa Halleya w 1986 roku - foto: NASA

Liczne doniesienia kronikarskie wskazują na to, że coś wyrzuciło do atmosfery bardzo dużo pyłu, który powoli pokrył całą półkulę północną. Trudno się dziwić, że skutkiem tej anomalii był okresowy upadek rolnictwa i klęska głodu. Planeta znacznie ostygła, a w chińskich kronikach zapisano, że w tym okresie śnieg padał nawet w sierpniu. Analizy rdzeni lodowych z Grenlandii potwierdzają, że między 533 a 540 rokiem naszej ery w atmosferze znajdowała się duża ilość pyłu. Badacze twierdzą, że nie cały miał ziemskie pochodzenie, co zdaje się przechylać szalę na rzecz komety, jako przyczyny tego zamieszania.

To bardzo ciekawe, że bezpośrednio kilka lat po tym zjawisku, w latach 541 -542 naszej ery, zanotowano pierwsze przypadki śmierci w wyniku dżumy. Zwano ją wtedy jeszcze "plagą Justyniana", ale na następne stulecia "czarna śmierć" stałą się plagą od Europy po Bliski Wschód. Niektórzy astrobiolodzy zwracają uwagę na to, że komety mogą przywlekać na naszą planetę niebezpieczne wirusy i właśnie z czymś takim mieliśmy do czynienia, jeśli chodzi o genezę pojawienia się bakterii powodujących tę śmiertelnie niebezpieczną chorobę.

 

Gdy na zabobon związany z oskarżaniem komet o wywoływanie nieszczęść patrzy się z tej perspektywy nie brzmi to już niedorzecznie i warte jest przynajmniej zastanowienia. Wkrótce dojdzie do perygeum komety ISON, która rozpadła się pod wpływem potężnej temperatury w okolicy Słońca. W najbliższym czasie Ziemia będzie przelatywałą przez pas pyłu i gruzu pozostawionego przez ten obiekt. Miejmy nadzieję, że tym razem nie wyniknie z tego nic nieprzewidzianego.

 

 

 

 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika Mech

lancet napisał: 5. "Wkrótce

lancet wrote:

5. "Wkrótce dojdzie do perygeum komety ISON, która rozpadła się pod wpływem potężnej temperatury w okolicy Słońca. W najbliższym czasie Ziemia będzie przelatywałą przez pas pyłu i gruzu pozostawionego przez ten obiekt." - a to już nie gimbaza, tylko analfabetyzm... czym ta kometa zakotwiczyła ten "pozostawiony pył i gruz"??? Na sznureczkach czy na klipsikach??

Jak chodziłem do szkoły zwanej wtedy powszechną, to belfer linijką (obecnie zakazaną) wymuszał na mnie opanowanie podstaw fizyki. Do dziś zapamiętałem II Zasadę Dynamiki Newtona dla środa masy z takim ładny przykładem dla  wybuchającego granatu i toru lotu odłamków. Sugeruję zaznajomić się przed kolejną wypowiedzią.
I więcej pokory kolego "lancet", a już na pewno więcej szacunku dla innych.
 

Portret użytkownika Mech

lancet napisał: Coś za słabo

lancet wrote:

Coś za słabo ten belfer się staral. Tor lotu odłamków granatu nie ma nic wspólnego z torem lotu resztek komety. Tor lotu odłamków granatu jest spowodowany... ziemską grawitacją . pzdr.

Wypadkowy "środek masy" (albo ciężkości jak mówią inni) odłamków przemieszcza się po tym samym torze co leciałby granat gdyby nie wybuchł...
Komety nie ma, ale gruz leci niezmienioną trajektorią oryginalnego toru. Tylko zasięg jego "rażenia" znacznie wzrósł po rozpadzie. Nie spodziewam się końca Świata, ale pewnie trochę ciekawych nocy nas czeka za kilka dni.
 
pozdrawaim
M.

Portret użytkownika b@ron

lancet..."czym ta kometa

lancet..."czym ta kometa zakotwiczyła ten "pozostawiony pył i gruz"??? Na sznureczkach czy na klipsikach?? Dogi gimbusie, autorze tych "sensacji" materiał pozostawiony przez kometę odlatuje równo z nią, a właściwie za nią ze zbliżoną do niej prędkością i będzie już wiele milionów kilometrów poza miejscem przecięcia się z torem orbity Ziemi, gdy Ziemia do tego miejsca dotrze (pomijając drobiazg, że przecięcie toru orbity nie nastąpiło w płaszczyźnie ekliptyki tylko wiele milionów km od niego)
...a to nie tak że skoro kometa rozpadła się na pył i gruz to ów obłok pyłowo gruzowy zdecydowanie zwiększył "zasięg rażenia" i może musnąć ziemię ? 

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika Nabuchodonozor

Nie,nic nie trafi w Ziemię,

Nie,nic nie trafi w Ziemię, bajki odłóż na półkę.
Po drugie kometa nie rozpadła się na pył i gruz tylko na obłok gazowo-pyłowy który pod wpływem oddziaływań w kosmosie traci w każdej chwili swoją masę aż do całkowitej destrukcji.

Portret użytkownika sceptyyk

Kolego pamięć Cie zawodzi...

Kolego pamięć Cie zawodzi... Zależy do jakiego stopnia natąpiła defragmentacja ISON - a nastąpiła- po peryhelium.                                                   Dla Przypomnienia, na focie jest zdefragmentowana  Shoemaker-Levy 9 na skutek grawitacji Jowisza,przed impact-em z tą planetą...                                                                                                                                                                  

Portret użytkownika b@ron

Shoemaker-Levy 9 była większa

Shoemaker-Levy 9 była większa od ISON (prawdopodobnie) i nie była narażona na takie bliskie przejście koło słońca ,rozleciała się na skutek grawitacji jowisza a nie ekstremalnie dużej temperatury ISON miała podobno około 2km średnicy ,rozpadając się przy słońcu zapewne większa część wyparowała ,nie sądzę by tam przetrwał kamyk który oprze się jeszcze ziemskiej atmosferze...no chyba że się mylę Wink

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Portret użytkownika b@ron

w tej kwesti, kłócił się nie

w tej kwesti, kłócił się nie będe z tobą , jako że mam podobne zdanie , oczywiście zakładając że wielkość komety była podana prawidłowo , po rozpadzie nawet jeśli zostały jakieś kawałki to spalą się w atmosferze ,chociaż nie sądzę by cokolwiek sięgło atmosfery...pytanie we wcześniejszym poście zadałem po to by wiedzieć co inni myślą na ten temat ...jak to w dyskusji

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Strony

Skomentuj