Kapsztad wkrótce będzie bez wody. Rząd obawia się wybuchu anarchii!

Kategorie: 

Źródło: Dreamstime.com

Jedno z największych miast w Republice Południowej Afryki oczekuje na najgorsze. Kapsztad zmaga się z ciężką suszą, która już wkrótce może odebrać mieszkańcom dostęp do wody pitnej. Rząd najpierw zachęcał ludność, a teraz wręcz domaga się, aby oszczędzano wodę, tak jak to tylko jest możliwe.

 

We wrześniu 2017 roku władze miasta ogłosiły 5. poziom ograniczenia dostępu do wody. W przybliżeniu oznacza to tyle, że mieszkańcy musieli zacząć oszczędzać wodę i zużywać jej maksymalnie 87 litrów na dzień. Od 1 stycznia zaczął obowiązywać 6. poziom, który między innymi nakazał rolnikom zmniejszyć zużycie wody aż o 60%. Teraz Kapsztad ponownie ogranicza dostęp do wody i wprowadza poziom 6B.

 

Od 1 lutego, mieszkańcy miasta będą mogli zużywać już tylko 50 litrów wody na osobę na dzień. Kolejne ograniczenie ma nieco oddalić w czasie nadejście "Dnia Zero". Władze szacują, że wody dla ludności tego miasta może zabraknąć gdzieś w połowie kwietnia, a być może nawet wcześniej. Wiele teraz zależy od samych mieszkańców, czy dostosują się do trudnych warunków, w jakich przyszło im żyć. Rząd obawia się jednak najgorszego. Okazuje się bowiem, że w styczniu tylko 55% mieszkańców miasta faktycznie przestrzegało wyznaczonego limitu zużycia wody, zatem niemal połowa ludności Kapsztadu pobierała więcej niż 87 litrów na dzień. Co więcej, w zeszłym tygodniu policja wręczyła kary finansowe 37 myjniom samochodowym, które zużywały zbyt dużo wody.

Helen Zille, premier Prowincji Przylądkowej Zachodniej zaleca, aby ludzie nie myli się częściej niż dwa razy w tygodniu. Jednak jej zdaniem "Dzień Zero" prędzej czy później i tak nadejdzie, dlatego należy już teraz zastanowić się skąd wziąć wodę, aby uniknąć sytuacji kryzysowej i jak zapobiec ewentualnej anarchii. Początkowo władze zachęcały do oszczędzania, lecz teraz mówi się o stosowaniu pewnych form przymusu.

 

Rząd może mieć poważny problem z przekonaniem mieszkańców do oszczędzania wody. Kapsztad jest przykładem miasta, w którym panują wyraźne nierówności społeczne - podczas gdy ludzie żyjący w slumsach zmuszeni są korzystać ze wspólnego kranu miejskiego i nosić wodę w wiadrach, w innych częściach miasta żyją milionerzy z wielkimi posiadłościami i basenami. Oni nie muszą oszczędzać, gdyż mogą sobie kupić wielkie cysterny z wodą i postawić je w swoich podwórkach.

 

W Kapsztadzie przyspieszone zostały prace nad nowymi odsalarniami wody i studniami. To w połączeniu z oszczędzaniem może być jedynym ratunkiem. Poziom wody w zbiornikach zaopatrujących miasto wynosi obecnie około 26%, a jeśli spadnie do poziomu 13,5%, wtedy nastąpi tzw. "Dzień Zero", czyli woda będzie dostępna jedynie w szpitalach, szkołach i w innych ważnych instytucjach, zaś ludzie będą musieli się zgłaszać po racje wody. Policja w RPA już teraz jest przygotowywana na wypadek totalnego choasu i niewykluczone, że w Kapsztadzie pojawi się wojsko. Podsumowując - wielka katastrofa nadchodzi wielkimi krokami.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)

Komentarze

Portret użytkownika Jack40

To tak jak w Polsce

To tak jak w Polsce przeciętny Kowalski kupuje żarówki energoszczędne itd  i cieszy się ze w lato jest długi dzień przez to ma oszczędności za prąd np ja i moi znajomi płacimy mniej niż 100 zł miesięcznie  a tu trąbią w gazetach ze w lato ostatnio  gwałtownie  wzrasta zurzycie prądu .Mówie co do cholery  ja i moi znajomi  schodzimy z zurzyciem prądu jak możemy np 60 zł za miesiąc  to kto to zurzycie tak gwałtownie podnosi ?   Ano bogaci ludzie i ich klimatyzowane domy .Gdy jedni oszczędzają inni się rozpasają 

Portret użytkownika Arya

Prawda. Ja za prąd

Prawda. Ja za prąd miesięcznie też płacę około 60 złotych, ale mieszkam sam. Czteroosobowa rodzina nie powinna miesięcznie wydać więcej niż około 150 złotych (jesli nie uzywają elektrycznego bojlera, bo takowy faktycznie potrafi zużyć sporo prądu).

Wszyscy zmierzamy w tym samym kierunku-z powrotem do Źródła.

Portret użytkownika hyh

beda patrzec czy murzyni

beda patrzec czy murzyni rusza na bialych jesli rusza to w Europie tez , potem scenariusz znany zydzi poczuja zagrozeie ze strony "najezdzcow" i ich przetransportuja do Polski z Francji , Niemiec .. i w ten sposob Polacy przyjma 5 mln.

Portret użytkownika EkrudyDref

Wody jest od groma - na

Wody jest od groma - na Antarktydzie. Ale zamiast ją stamtąd brać (pływa darmo w postaci gór lodowych) możni tego świata wolą budować nowe rakiety i bomby.

Swoją drogą to obawiam się, że prasa światowa (a najpierw izraelska) oskarżą nas Polaków o ten brak wody.

--------
Howgh!

Portret użytkownika Golen

Przy obecnych technologiach

Przy obecnych technologiach swiat w ogole powinien inaczej wygladac.  Jestesmy tak prymitywni,  ze to jest niepojete.  Przy dzisiejszej wiedzy technicznej,  psychologii,  socjologii i innych naukach powinnismy byc chodzacymi wzorcami.  A tu co?  Bieda, cierpienie i wszystkiego rodzaju patologie,  ktore tylko podkreslaja jak bardzo gatunek ludzki jest zacofany. 

 

Portret użytkownika dziadek ze wsi

Mów za siebie. Moim zdaniem

Mów za siebie. Moim zdaniem to elity odpowiadają za to jaka jest ta cywilizacja. Biedak może najwyżej swoją kupe zrobić. Przecież cała reszta majątku łącznie z ''biedakiem i tym co posiada'' ma właściciela, który jest odpowiedzialny za swój cały inwentarz. Dlatego ta chora i gnijąca cywilizacja jest odbiciem jej ''właściciela.'' Proste?

Portret użytkownika werka3663

Nie tylko Kapsztad jest takim

Nie tylko Kapsztad jest takim miejscem na świecie.Niestety...Jeśli ludzie nie będą stosować się do ograniczenia wody może skończyć się to katastrofą.Niemamy za co winić przyrody,Boga i tp.Winni jesteśmy my.Szkoda mi tych ludzi.Skąd będą brali wodę jak nastąpi ,,Poziom Zero"?Może nawet będą musieli się ewakuować jeśli nic nic nie będzie dało się zrobić... Sad

Portret użytkownika euklides

Nie no jasne, z koryta

Nie no jasne, z koryta czerpać mogą tylko wybrani, ale kiedy wyschnie to nagle winni są wszyscy? Otóż nie, winni są ci co byli przy korycie, czyli socjaluchy wszelkiej maści. Ich choroba psychiczna polegają na manii regulacji wszystkiego, dotknęła nawet rzeki, więc wyregulowali je jak idioci, co doprowadziło do degradacji jakości wód, spadku poziomu wód gruntowych i tragicznych w skutkach powodzi. Do tego ciągłe nawoływanie żebyśmy mnożyli się jak króliki, bo brakuje pieniędzy na ZUS - no k..  jaki ma być finał tego wszystkiego? Staniemy sobie na głowach i będziemy łapać deszczówkę?

Portret użytkownika Krzysztof Wojciechowicz

Szanowny Panie John Moll,

Szanowny Panie John Moll,

      Czy Pan widział kiedy prawdziwego milionera, którego stać na 'kupno wielkiej cysterny i postawienie jej na swoim podwórku'? Największe cysterny, jakie można kupić (teraz coraz trudniej!), to 5,000 litrów. My z żoną używamy 10,000 litrów miesięcznie, czyli mniej niż przeciętna krajowa, i to bez podlewania ogrodu, czy napełniania basenu. Poza tym, jak ci milionerzy mają napełnić swoje cysterny, skoro już od miesięcy istnieje poważne ograniczenie wody w Cape Town?

  A jeśli chodzi o 'biedotę' mieszkającą w slumsach, właśnie oni nie będą poddani sankcjom i ich krany pozostaną otwarte.

 

Portret użytkownika John Moll

Ja nie widziałem, ale

Ja nie widziałem, ale widocznie ktoś był w Kapsztadzie i widział. Cytuję źródło:

Cutting back is a difficult message to convey in one of the world’s most unequal societies, where access to water reflects Cape Town’s deep divisions. In squatter camps, people share communal taps and carry water in buckets to their shacks. In other parts of the city, millionaires live in mansions with glistening pools. In vast townships like Mitchells Plain, residents without cars wondered how they could even carry water containers home from a collection point. Faried Cassiem, who works as a cleaner but does not have a car, said his wife would have to fetch water for his household of eight. “There are so many guys just standing around, with no jobs, so I’ll just give them two rands to carry the water,” he said, referring to the equivalent of about 17 cents. As Day Zero looms, some were stocking up on water at two natural springs in the city. Others were buying cases of water at Makro, a warehouse-style store. In Constantia, a suburb with large houses on gated properties with pools, some residents were installing water tanks in their yards. At one house, Leigh De Decker and Mark Bleloch said they had reduced their total water consumption from the city to 20 liters a day, down from 500 liters a day before the drought. Instead, they now draw from two 10,000-liter tanks of treated well water, and were waiting for two additional tanks to be delivered.

 

Portret użytkownika debaucher

Ja nie rozumiem,jak przy

Ja nie rozumiem,jak przy obecnej technologii ludzkość nie może stworzyć systemu do odsalania wody...Przecież to nie jest perpetuum mobile,teleportacja czy zimna fuzja...Naprawdę się nie da czy nie można?

Wtedy problem wody pitnej rozwiązano by raz na zawsze Scratch one-s head

Każdy ma z tego życia dokładnie tyle,ile SAM sobie weźmie.

Strony

Skomentuj