Kapitał Natury a dochód gwarantowany

Kategorie: 

Źródło: Internet

Od dłuższego czasu wczytuję się w analizy dotyczące sposobów i sensu wprowadzenia dochodu podstawowego. Przyznam, że niektórych argumentów przeciw nie mogę zrozumieć bez traktowania ich jako dowodów ignorancji oraz zwyczajnie złej woli ludzi ewentualnie współodpowiedzialnych za projekt implementacji dochodu gwarantowanego.

Oczywiście zdajemy sobie wszyscy sprawę, że dwa nadrzędne „punkty oporu” to: koszt takiego programu oraz uboczne skutki odejścia od etosu pracy. Odniosę się najpierw do tego pierwszego. Zasadniczo ekonomiści oraz inni naukowcy zajmujący się tą kwestią piszą o konieczności podwyższenia obecnych podatków, wprowadzenia zupełnie nowych podatków, zwiększeniu deficytu budżetowego albo redystrybucji dochodów od najbogatszych w dół społecznej piramidy.

 

Często za przykład podaje się również fundusz z Alaski, który wypłaca obywatelom skromną roczną dywidendę od zysków ze sprzedaży ropy naftowej. Istnieje teoria kredytu społecznego Douglasa, która zakłada wypłatę każdemu obywatelowi dywidendy od zysków państwa. Zakładamy bowiem, że bogactwo naturalne, intelektualne oraz kulturowe jest wspólne i nikt nie może go sobie przywłaszczać w proporcjach, które potęgują poczucie nierówności i niesprawiedliwości.

 

Największe banki świata zobowiązały się do roku 2020 wyliczyć wartość tzw. „kapitału naturalnego”, czyli bogactwa jakie płynie z gleby, wody, powietrza, fauny i flory. „Elity” są świadome, że każdego roku stworzenia żyjące w obrębie ekosystemu wykonują prace, z których my ludzie korzystamy de facto za darmo. Wartość tych prac nie jest jednak dokładnie obliczona, a przecież powinna stanowić punkt wyjścia dla kwestii: „z czego finansować dochód gwarantowany”? Piszę o tym, gdyż ten argument prawie w ogóle w debacie nad UBI (Universal Basic Income) się nie przewija. Dotyczy on też przemodelowania systemu wartości, wokół których budujemy nasz stosunek do ludzi i świata. Przejdę teraz do konkretów. Postanowiłem idąc tropem wartości „kapitału naturalnego” przyjrzeć się kilku składowym, które dają poczucie z jak wielkim niewykorzystanym potencjałem monetyzacji dóbr od nas niezależnych, a przez nas konsumowanych, mamy do czynienia.

 

Popatrzmy na naszą cywilizację z perspektywy wszechświata. Ziemia nie istnieje niezależnie od sił tworzących przestrzeń kosmiczną. Jest od nich w 100% zależna. Zasada antropiczna mówi o tym, że gdyby stałe fizyczne wszechświata miały choć trochę inne wartości, nie byłoby możliwe życie w obecnej bądź jakiejkolwiek formie. Ile są więc warte te stałe fizyczne, jeśli ich obecna wartość umożliwia naszej cywilizacji istnienie teraz i w przyszłości? Jak oszacować tę wartość? Postanowiłem na miarę własnych możliwości obliczyć (wstępnie) ile jest warta energia, która dociera na Ziemię ze Słońca oraz jaka może być wartość tlenu wyprodukowanego przez drzewa.



Koszt wytworzenia tlenu dla całej ludzkości na rok to 76 bilionów dolarów. Człowiek rozumny pojawił się około 190 tysięcy lat temu. Zatem wartość wyprodukowanego od tego czasu przez drzewa tlenu, a więc to, co zaoszczędziliśmy dzięki temu, że to drzewa, (a nie my sami) wytwarzają tlen, wynosi 190 000 x 76 bilionów dolarów, czyli 14 440 000 000 000 000 000 dolarów (14,44 tryliona dolarów), przy założeniu, że uwzględniamy tylko okres istnienia Homo sapiens. Jeśli przyjmiemy założenie, że wynik ten należy liczyć od momentu pojawienia się Homo habilis, to musimy wykonać mnożenie 1 900 000 x 76 bilionów dolarów. Wychodzi 144,4 tryliona dolarów.

 

Według obliczeń WWF w skali światowej przyroda dostarcza ludziom usługi ekosystemowe warte około 125 bilionów dolarów rocznie. Wśród takich usług są m.in. dostarczanie świeżego powietrza, czystej wody, żywności, energii, leków oraz innych produktów i surowców.

 

I znów analogicznie, wartość tej pracy od czasu pojawienia się Homo sapiens to 190 000 x 125 000 000 000 000, czyli 23 750 000 000 000 000 000 - 23,75 tryliona dolarów. Jeśli przyjmiemy założenie, że wynik ten należy liczyć od momentu pojawienia się Homo habilis, to musimy wykonać mnożenie 1 900 000 x 125 000 000 000 000. Wychodzi 237 500 000 000 000 000 000 - 237,5 tryliona dolarów.

Całkowite rezerwy globalne paliw kopalnych według BP Statistical Review of World Energy, to:

Węgiel - 1 bilion 139 miliardów ton x (około) 65 dolarów za tonę, wychodzi w zaokrągleniu 75 bilionów dolarów

Gaz ziemny - 187 bilionów metrów sześciennych, wartość w zaokrągleniu 45 bilionów dolarów (licząc około 75 centów za 2.64 metra sześciennego gazu)

Ropa naftowa - 1 bilion 707 miliardów baryłek x 75 dolarów za baryłkę, wychodzi 128 bilionów dolarów

Suma rezerw = około 250 bilionów dolarów



Słońce dostarcza naszej planecie w ciągu 3 dni tyle energii, ile da się jej wytworzyć ze wszystkich paliw kopalnych na Ziemi. Przybliżona wartość tych paliw to około 250 bilionów dolarów przy obecnych cenach ropy, gazu i węgla. W ciągu roku Słońce dostarcza więc na Ziemię energię wartą w przybliżeniu 30,5 biliarda dolarów. (Skoro w 3 dni wytwarza sumę całej energii ze wszystkich paliw kopalnych to dzielimy 365 przez 3. Wychodzi w zaokrągleniu 122. I to 122 mnożymy przez szacunkową wartość ziemskich paliw kopalnych, czyli 250 bilionów dolarów). I znów powtarzamy schemat z wyliczeń wartości tlenu. Homo sapiens istnieje od około 190 000 lat, więc wartość energii, jaką Słońce dostarczyło w tym czasie na Ziemię wynosi w przybliżeniu 190 000 x 30,5 biliarda = 5,795 tryliarda dolarów. Od czasu Homo habilis, Słońce dostarczyło Ziemi energię o wartości 1 900 000 x 30,5 biliarda = 57,95 tryliarda dolarów (w przybliżeniu).



Nie płaciliśmy drzewom ani Słońcu za wytworzony tlen i energię. Mamy je za darmo. Przełóżmy to na budżet Pani/a X. Jeśli nagle okazałoby się, że nie musi spłacać długów, to kwotę, którą musiałaby/łby przeznaczyć na uregulowanie należności może przeznaczyć na cokolwiek innego. Tak samo jest z budżetem państwa. Jeśli dochody są większe niż wydatki, to mamy nadwyżkę, a ta z kolei może być przeznaczona na projekty socjalne, naukowe, itp.



Światowe PKB to około 80 bilionów dolarów, kapitalizacja wszystkich giełd to jakieś 95 bilionów, a światowe długi to ponad 240 bilionów. Ale są to tylko dane makroekonomiczne odnoszące się do bezpośredniej działalności ludzi i wartości ich pracy. Skoro banki chcą wyliczyć wartość kapitału naturalnego, a więc wszystkiego, co daje nam Natura, to powinny wyjść poza Ziemię i popatrzeć na to, co daje wszechświat.



Biorąc pod uwagę tylko dwa czynniki: wartość tlenu wytworzonego przez drzewa przez cały okres istnienia cywilizacji ludzkiej oraz wartość energii, która dotarła na Ziemię ze Słońca w tym samym okresie, mamy kolejno: 14,44 tryliona dolarów oszczędności z tytułu pracy drzew oraz 5,8 tryliarda dolarów oszczędności z tytuły pracy Słońca. Załóżmy więc, że dysponujemy planetarnym kontem - Funduszem Oszczędności i Dobrobytu. Musiałyby znaleźć się na nim pieniądze z kapitału naturalnego, czyli między innymi 14,44 tryliona i 5,8 tryliarda dolarów. Do tego trzeba by doliczyć trudną do oszacowania wartość czasu, jaki zaoszczędzamy na tym, że Natura w kilka sekund przywraca właściwy kształt łańcuchom aminokwasów. Nam, przy respektowaniu obecnie obowiązujących praw fizyki i przy potraktowaniu białka jako zwykłego mechanicznego układu, przywrócenie właściwego kształtu jednemu łańcuchowi aminokwasów zajęłoby od 10^50 do 10^77 lat! Musielibyśmy wybrać jedną z 10^100 kombinacji! Oficjalna nauka mówi, iż wszechświat ma zaledwie 14 x 10^9 lat. I znów bez przywrócenia kształtu aminokwasom nie mogłaby zaistnieć nasza cywilizacja. Zakładając, że postęp technologiczny będzie coraz większy, czym będziemy dysponowali za 1000 lat, czym za miliard? A czym za 10^77 lat, zakładając, że nie wydarzy się nic, co doprowadzi do całkowitej zagłady inteligentnego życia?! Pytanie jest jak najbardziej zasadne, bowiem jeśli nie musimy się męczyć z kwestią przywracania kształtu aminokwasom, bo robi to w szybkim  tempie Natura, to my możemy swój zaoszczędzony w ten sposób czas przeznaczyć na rozwój cywilizacji w skali bardzo długofalowej. Skoro „czas to pieniądz”, to ile jest warty ten czas w dolarach?



Gdyby ktoś w roku narodzenia Chrystusa zainwestował (ulokował w banku) tylko jednego feniga na 4%, to w roku 1750 mógłby zakupić kulę złota o wadze kuli ziemskiej. W 1990 roku uzyskałby za swoje pieniądze równowartość 980 takich kul. Przy odsetku wynoszącym 5% można by tę kulę kupić już w 1403 roku, zaś w roku 1990 siła nabywcza zainwestowanych tak pieniędzy odpowiadałaby 2200 miliardom złotych kul o wadze równej ciężarowi kuli ziemskiej.

 

Przyjmujemy, że wydobyto do tej pory 200 000 ton złota, którego wartość to w zaokrągleniu 10 bilionów dolarów. Masa Ziemi to w zaokrągleniu 6 tryliardów ton.
3 x 10^30 dolarów – 3 kwintyliony - wartość kuli złota o wadze kuli ziemskiej.
2940 kwintylionów – 2,94 kwintyliarda dolarów – wartość 980 kul złota, z których każda ma masę kuli ziemskiej.
2,2 biliona razy 3 kwintyliony – 2,2 x 10^12 x 3 x 10^30 = 6,6 x 10^42 = 6,6 septyliona dolarów – wartość 2,2 biliona kul złota, z których każda ma masę kuli ziemskiej.

 

Wartość pracy Natury i energia ze Słońca, to dobra na które ludzkość nie zapracowała i które otrzymała za darmo. Trochę tak, jakby ktoś miał genialnego pracownika, zapewniającego ogromne zyski, któremu nic za jego pracę się nie płaci. Skoro nie wydaliśmy na te dobra ani dolara i można w przybliżeniu obliczyć ich wartość pieniężną, to te pieniądze w formie cyfrowej, nie papierowej, powinny być wspólnym dobrem całej ludzkości, niezależnym od prostej ludzkiej ekonomii. Skoro oszczędności lokujemy na kontach oprocentowanych tak, by żyć z odsetek od kapitału, to z dobrami od Natury można zrobić to samo. Nie wliczaliśmy wartości tych dóbr do światowego PKB, więc one były poza systemem. Skoro ich nie wliczaliśmy, to można je potraktować jak środki na koncie, które odkładaliśmy od czasu zaistnienia cywilizacji.

Załóżmy, że lokujemy w banku na 5% od początku istnienia Homo habilis i Homo sapiens kwotę, jaką otrzymujemy od Natury za darmo. Poniżej sumy, jakie pojawiają się po przyjęciu takiego założenia:

 

76000000000000 * 1.05 190000 = 7,04* 104039

125000000000000* 1.05 190000 = 1,16*104040

30500000000000000* 1.05 190000 = 2,83* 104042

76000000000000* 1.05 1900000 = 3,54* 1040273

125000000000000* 1.05 1900000 = 5,82* 1040273

30500000000000000* 1.05 1900000 = 1,42* 1040276

 

Każdy mieszkaniec Ziemi, w myśl rozszerzonej teorii Douglasa jest jej akcjonariuszem. Każdy mieszkaniec Wszechświata też jest jego akcjonariuszem. Zatem każdy powinien otrzymywać dywidendę od dochodów Ziemi i Wszechświata. I powinna ona być wpłacana co miesiąc na indywidualne konto każdego obywatela. Wtedy niezależnie od tego, co wypracowujemy w ramach gospodarki i tak mamy permanentną nadwyżkę z tytułu kapitału naturalnego i to z niej należy finansować dochód gwarantowany.



Taki dochód byłby wypłacany do momentu, w którym pojawią się globalnie dostępne technologie radykalnie obniżające koszty życia. Jeśli np. zaistnieje technologia wolnej energii, lek na wszystkie choroby czy nanofabryki tworzące atom po atomie dowolne struktury bez angażowania w to jakiejkolwiek ludzkiej pracy, to pieniądz w ogóle przestanie istnieć, nie będzie już do niczego potrzebny. Więc im szybciej znajdziemy pomysł na rewolucyjne technologie, tym szybciej pozbędziemy się potrzeby dochodu gwarantowanego.



W ostatnich miesiącach wiele mówi się o interfejsach łączących bezprzewodowo mózg ludzki z komputerami oraz Internetem. Elon Musk czy Brian Johnson twierdzą, iż wprowadzenie takich rozwiązań to kwestia 10-15 lat. Ich upowszechnienie spowoduje zdecydowany wzrost intelektualnego potencjału ludzi. Problemem będzie to, czy bogaci nie będą chcieli sobie tych technologii przywłaszczyć, tak jak przywłaszczali inne rzeczy. Dane pokazują, że amerykański urząd patentowy w imię „narodowego interesu” utajnił blisko 6000 patentów wynalazków. Nie wiadomo co się wśród nich kryje, ale nie ulega wątpliwości, że gdyby zostały one odtajnione i wprowadzone do powszechnego użytku tak jak Internet i telefony komórkowe, mogłyby wyeliminować wiele kosztów codziennego życia i zdezaktualizować problem poradzenia sobie z biedą i nierównościami poprzez dochód gwarantowany.  Z czasem ów dochód z transferów gotówkowych i tak zmieni się w społeczny system powszechnego transferu technologii i umiejętności, na tych samych zasadach, na jakich oparte będzie wypłacanie „dywidendy od majątku Wszechświata”. W tym momencie tym dochodem gwarantowanym byłaby możliwość nieskrępowanego korzystania z dostępnych dla wszystkich technologii.

 


 

Ocena: 

5
Średnio: 4.5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Mariuszq

Film na kanale Planet na ten

Film na kanale Planet na ten temat był niezły. Jedno z bogatszych państw, gdzie parę dolarów zostaje po wytransferowaniu djamentów, zrobiło taki ekesperyment w jednej biednej wiosce. Już po paru miesiącach ludzie wstali z kolan. Uwierzyli w siebie i w to że mają coś do powiedzenia. Zaktywizowali się zawodowo np. babkę było stać na zakup maszyny do szycia i materiału a inne babki fiały kesz na zakup etc. Władza zawsze chce widzieć przed sobą negocjatora na jak na najniższej pozycji. I albo da zasiłek albo nie. W Chinach to właśnie wprowadzają..Ale do rzeczy. Nie porzebuję wyliczeń ile mi się należy od czasów jaskiniowych, ale moi praszczurowie przelewali krew, żebym tu mógł mieszkać, pracować, korzystać z dobrodziejstw tego terytorium. W związku z tym jestem akcjonariuszem tych zasobów i to jest basis! Nawet komuna wypracowała spory majątek, który w programie powszechnej prywatyzacji (patrz grabierzy) sprzedały rządy z Lewandowskim naczele, który chyba dożywotnią synekturę za to otrzymał w Brukseli. A jak wiadomo system finansowy jest tak zbudowany, że bogaci będą ultrabogaczami a bidoki megabiedni. To jest wpisane w system. W świecie gdzie pieniądz kreuje dług, chodzi o powolne odpompowanie z jakiegoś terytorium środków płatniczych, a następnie skupuje się majątek za 5zł. Czyli megalombard. Zaczęli od wielkich firm. Zostały chba jeszcze w Polsce lasy (które Komorowski wg Wikiligs obiecał schandlować, żeby zaspokoić żydowskie roszczenia). Z naszego kraju wypływa bezpowrotnie, co roku, okoł 100 mld zł prawdziwych pieniędzy z tytuło odsetek od wykreowanego długu. Czyli porzyczek, kredytów, obligacji itp. Prowadzi to do tego, że nie ma się czym wymieniać, bo prwdziwe pieniądze znikają z rynku i nikt ich niedodrukuje. Można jedynie znowu porzyczać i porzyczać. Nasze dzieci już nie będą w stanie tego spłacić. Reasumując, każdy pieniądz bezodsetkowy w tej chwili pomaga w obrocie gospodarczym i kropka. Temat drążyć na kanale Nawigatorzy Jutra. Mieszkam we Wrocławiu i widzę jak na Świdnikiej powstają lumpexy w miejscach dawniej zacnych sklepów czy SPA. Popytajcie ile osób we wioseczkach odzyzkało szacunek do siebie, spłacając długi zeszytowe w skepie tylko z 500+. Nie chcę tu agitować za władzą, która też jest umoczona, ale chodzi mi o pokazanie, że system chce ciebie konsumencie widzieć skulonego, żeby jeszcze bardziej mógł cię zmanipulować w każdej dzidzinie. Tak, że wszystkie działania mające na celu rozwój świadomości w temacie pieniądza, drodzy Państwo, rozpowszechniać. I nie dać się ogłupić, że wszystko zostanie przejedzone i przepite.. 

Portret użytkownika euklides

Poza tym żygać chce mi się

Poza tym żygać chce mi się już tą propagandą 500+. Wszyscy promotorzy socjalu nagle widzieli jakichś ludzi wspaniale wstających z kolan, a ja widzę, że ludzie dalej g... mają! Dodruk pieniądza nie powoduje bowiem wzrostu ilości towarów na rynku. Tylko idiota myśli, że w ten sposób pobudzi się rozwój gospodarczy. Ludzie, którzy tyrają od świtu do zmierzchu albo mają ciężką sytuację materialną i nie mają dziecka, mają dzięki temu programowi tylko wyższe ceny w sklepach.

Portret użytkownika euklides

Nie komuna wypracowała, tylko

Nie komuna wypracowała, tylko niewolnicy wypracowali. Wypracowali dla PAŃSTWA. Państwo ogłosili się właścicielami kapitału, a wy ludzie potem strasznie dziwicie się, że oni potem sprzedają majątek, który im służy i który uważają za swój. Ile Polak-niewolnik spoza układu "państwa" ma z Orlenu, KGHM czy NBP? Polak niewolnik płaci tylko haracz. Dopóki tego nie pojmiecie to zawsze będziecie dymani przez samozwańczą elitę.

Portret użytkownika tubylec

Ziemia daje nam wszystko za

Ziemia daje nam wszystko za darmo ale nie przyszło mi do głowy żeby to przeliczać na dolary. Nic tylko się cieszyć z faktu że tak jest i korzystać z natury. I wszystko byłoby fajnie gdyby nie pazerność kasty rządzącej i jej zasrane dolary. Autor chyba nie wziął tego pod uwagę że oni nie chcą się dzielić .. wystarczy popatrzeć jak się w Polsce traktuje dobra naturalne .. drzewa - wyciąć, zwierzęta - wymordować i wszystko sprzedać nie dzieląc tego oczywiście na wszystkich. Gdzie indziej na świecie jest podobnie, bo wszystkie elity są skażone pazernością.

Ja nie potrzebuję żadnego dochodu gwarantowanego, pieniądze dla mnie mogłyby nie istnieć .. potrzebuję tylko czystej natury i świętego spokoju od elit rządzących, bo one są tu niepotrzebne nikomu do szczęścia oprócz siebie samych.

Portret użytkownika euklides

Od dawna mówię - należy

Od dawna mówię - należy każdemu Polakowi przyznać kawałek ziemi. Pazerne państwowe, socjalistyczne kutwy mnie minusują, bo one takie naprawdę są pod płaszczykiem - zazdrosne i pazerne bardziej od kapitalistów. Nie mogą zaakceptować tego, że ktoś się wspaniale urządzi na swoim kawałku ziemi i nie będzie na nich robił. Fałsz, obłuda i gnój.

Strony

Skomentuj