Jeśli podziemny świat Agharty (Shamballi) istnieje naprawdę, dlaczego nie mamy do niego dostępu?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Artykuł ten jest uzupełnieniem tekstu dotyczącego teorii „pustej Ziemi”, który kilka dni temu pojawił się na portalu. O ile poprzedni tekst skupiał się na ogólnych zarysach samej koncepcji, zakładającej istnienie zaawansowanej cywilizacji głęboko pod powierzchnią naszej planety, o tyle w tym artykule przedstawię dające do myślenia wypowiedzi lamów, z którymi rozmawiali niezależnie od siebie Ferdynand Ossendowski i Nikołaj Roerich.

Jeden z rozdziałów książki Ferdynanda Ossendowskiego pt. Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów, dotyczy spotkań autora z ludźmi, którzy z całkowitą powagą odnosili się do istnienia tajemniczego, cudownego świata Agharty, do którego nie mają dostępu zwykli śmiertelnicy. Najbardziej godna uwagi jest rozmowa z lamą, który w taki oto sposób wypowiedział się
w tej sprawie:

Uważam, że buddyzm i lamaizm na próżno ukrywają przed ludzkością tę tajemnicę. Przecież wieść o istnieniu najświętszego i najpotężniejszego człowieka, o błogim państwie, o wielkiej świątyni najwyższej wiedzy – to taka pociecha w naszym ciężkim i smutnym życiu! Ukrywać tę pociechę przed ludźmi jest grzechem. Tron „Władcy Świata” otaczają miliony przeistoczonych duchów i bogów. Są to święci „pandita”. Pałac „Władcy” otaczają domy potężnych przez swoją moc magiczną „goro”, którzy władają siłami ziemi, nieba, piekła i wody. W ich ręku życie i śmierć ludów. Oni mogą wysadzić w powietrze połowę naszej ziemi, osuszyć morze, stepy zmienić w ocean, a góry rozsypać w piasek pustyni. Na ich rozkaz wyrastają drzewa  i kwiaty; starcy stają się młodzieńcami; umarli zmartwychwstają. Błogosławiony Sakkya Muni (Budda), znalazł na szczycie jednej góry tablicę kamienną z napisem, który potrafił odczytać dopiero w głębokiej starości, i potem dotarł do Agharty, skąd przyniósł ludziom okruszyny wiedzy wielkiej i tajemniczej.

Podobną rozmowę w zupełnej niezależności od tego co napisał Ossendowski, przeprowadził z jednym z lamów, rosyjski mistyk i artysta – Nikołaj Roerich. Oto, co usłyszał:

Nie wolno nam mówić o tej Tajemnicy! Istnieją sprawy, których nie wolno rozgłaszać. Dużo istnieje rzeczy, które nie powinny krystalizować się w dźwięku. W dźwięku objawiamy naszą myśl. W dźwięku rzucamy projekcję naszej myśli w przestrzeń i może się zdarzyć, że nieświadomie wyrządzimy tym olbrzymią szkodę. Dlatego wszystko, co zostanie odkryte przed zapowiedzianym Terminem, doprowadzi do niezliczonych nieszczęść. Nawet największe katastrofy mogą zdarzyć się z powodu takich lekkomyślnych działań. Jeżeli Rigden Jyepo i Błogosławiony Maitreja są dla Ciebie tą samą osobą – niech tak będzie. Ja tego nie powiedziałem! Niezliczona jest ilość mieszkańców Shamballi. Mnóstwo nowych wspaniałych sił i osiągnięć przygotowywanych tam jest dla ludzkości.

W tekstach ezoterycznych wymienia się kilka nazw tego miejsca. Agharta i Shamballa to zasadniczo ta sama cudowna kraina. Z kolei Rigden Jyepo jest władcą tej podziemnej utopii. Maitreja zaś jest kolejną ziemską inkarnacją Buddy. Zgodnie z tradycją ma on pojawić się za 5 670 000 lub 5 670 000 000 lat od momentu przejścia w tzw. „stan nirwany” Buddy Siakjamuniego.

Z tonu wypowiedzi lamy, z którym rozmawiał Ferdynand Ossendowski wynika jego rozgoryczenie faktem, iż taka wiedza jest przed ludzkością ukrywana. Z kolei rozmówca Nikołaja Roericha stara się wyjaśnić skąd wynika niemożność wyjawienia tego ludziom. Trzeba przyznać, że robi to dość sugestywnie. Któż bowiem zaryzykuje wyjawieniem tajemnic, które mogą kosztować życie całej cywilizacji? Najprawdopodobniej istnieje więc jakiś głębszy plan, koordynowany przez nieznane powszechnie siły, którego celem jest budowa lepszego świata, ale dopiero w ściśle zaplanowanym czasie.

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera


Komentarze

Portret użytkownika lommo

Znamy z życia takie przypadki

Znamy z życia takie przypadki jak rózne poziomy cywilizacyjno mentalne nie kontaktują się ze sobą a wręcz odgradzają. Np. osiedla "elity" odgrodzone od "patusów" wysokim ostrym stalowym ogrodzeniem . A czy nie da się całkiem skontaktować z Agarthanami to chyba za dużo powiedziane w świetle kontaktów nazistowskich Niemiec z Agarthą. Po wojnie znaleziono w Niemczech mapy Agarthy, nie można było się doliczyć Ubootów gdy porównało się spis zatopionych z poddanymi. Ale te kontakty miały prawdobodobnie cel uzyskania tak poszukiwanej przez Niemców przestrzeni życiowej , wiadomo że werbowano w Niemczech osadników do Agarthy i to wyłącznie wśród osób urodzonych w rdzennych terytoriach Rzeszy. Podobno naziści uzyskali też pomoc technologiczną w zakresie latających spodków. Wydaje się to jednak wątpliwe w świetle relacji amerykanskiego admirała Byrda kontaktującego się z Agarthanami i twierdzącego że brzydzili się oni wojny i przemocy. Nazistowskie latające spodki były zbudowane na podstawie wraku UFO który rozbił się w 1938 pod Zieloną Górą , będącą wówczas w granicach Rzeszy.

Portret użytkownika Lommo

No ale czemu pisać że nie ma

No ale czemu pisać że nie ma dostępu do Agarthy skoro są niemałe informacje iż jednak kontaktowały się z Agarthą nazistowskie Niemcy podczas II wojny. Jest znana mapa Agarthy znaleziona w Niemczech, był werbunek osiedleńców do Agarthy wyłącznie z osób urodzonych w Rzeszy , nie można się było doliczyć po wojnie dużej ilości Ubootów które nie były na liście zatopionych a zniknęły. A z USA to znów admiral Byrd kontaktował się z inną ziemską cywilizacją.

Portret użytkownika tomasz26

 co bura wycieczkowe nie

 co bura wycieczkowe nie oferują wycieczek alinklusiw do shambali .?..jestem więcej jak oburzony tym faktem ..może chociaż loty nad biegunem dla otarcia łez .. gdzie są wycieczki do podziemnych spichlerzy watykanu  to było by bardziej ludzkie nakarmić głodnych wiedzy

Portret użytkownika titi

Zajrzycie nie do środka

Zajrzycie nie do środka Ziemii, tylko do swojego wnętrza. Ale tez nie drugiej osoby, a swojej - wtedy zobaczycie owe Miasto Shamballi

Wnętrze Ziemii to tylko symbol dla niezrozumialców, co by nie zaczęli swoich wnętrzości wywlekać na zewnątrz w sensie fizycznym.....a dziwić się, że Dżizusa nikt nie zrozumiał...

Skomentuj