Japończycy wynaleźli wóz strażacki, który gasi ogień bez użycia wody

Kategorie: 

Źródło: youtube.com

Japońska firma Morita Holdings Corporation opracowała prototyp wozu strażackiego, który nie przewozi wody i nie zawiera środków gaśniczych. Ogień zwalcza azotem. Maszyna, zwana Habot-mini, ma wymiary 850 x 590 x 450 mm i waży 50 kg.

 

Pojazd gasi ogień za pomocą strumienia azotu, który sam wydobywa się z powietrza. Maszyna posiada kompresor pompujący powietrze, a także instalację oddzielającą od niego tlen. Po przejściu przez aparaturę odpowiedniej ilość tlenu w strumieniu powietrza zmniejsza się z 21% do 12,5%, a udział azotu wzrasta z 78% do 86,5%.

 

Powietrze wzbogacone azotem jest przesyłane silnym strumieniem do źródła ognia. Spalanie w atmosferze o tak niskiej zawartości tlenu jest bardzo trudne, dlatego płomień musi zgasnąć. Dla człowieka krótkotrwałe narażenie na atmosferę o tak niskiej zawartości tlenu nie stanowi dużego zagrożenia.

 

Podobną ilość tlenu człowiek otrzymałby podczas oddychania na wysokości około 5 km. Instalacja gaśnicza wspomagana azotem nie wymaga od wozów strażackich dostępu do wody ani zapasu środków gaśniczych, co znacznie ułatwia pracę w trudnych warunkach. Wszystko, czego potrzeba Habot-mini do ognia, to stałe źródło energii.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn

Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika axell69

sTallinn Grad FM nie pisz 

sTallinn Grad FM nie pisz  głupot  że  japońce coś wymyślili 

To nie jest żadna  nowość  , osobiście  brałem udział w takim Polskim projekcie jakieś 15 lat  temu we  współpracy z  pewną firmą z Wrocławia , ja dostarczałem  obudowę   na bazie  kontenera  oceanicznego 20' HQ wraz   z koniecznymi  przeróbkami do  zamontowania urządzenia "produkującego"  azot .Azot  jest dość   ciekawym gazem , bo nie przenika jak inne gazy  przez  powłoki gumowe (np. opona i był  stosowany jakiś czas jako luksus z  zielonym kapturkiem na wentylu felgi ). Takie urządzenia  miały  służyć  jako mobilne jednostki gaśnicze  w kopalniach węgla  kamiennego w Polsce Ukrainie  i Rosji ..... jak to się skończyło  z tym prototypem , nie wiem  gdyż  Prezesa tej  firmy oddalono  od  projektu  a ja  zmieniłem pracodawcę. 

Robilismy   też   prototypy   jako jednostki  gaśnicze  przy stacjach  tankowania barek rzecznych  w  Holandii  (z pewną firmą z  okolic Leszna) również   zajmowałem się dostarczenia  obudowy  na bazie kontenera oceanicznego 40' HQ   - co  w pełni zakończyło się  sukcesem . Mamy  jeszcze kilka  innych  konstrukcji   , naszego Polskiego  wykonania  dla  znanych  odbiorców   na świecie  i jeden unika  w  formie prototypu  na skalę światową - ale o tym nikt  nie pisze  i nie napisze bo później  wszystko  przejeła  firma   niemiecka    i  musiałem  podpisać klauzulę milczenia , dlatego tak ogólnikowo opisałęm to . 

Więc   sTallinn Grad FM nie pisz  głupot  że  japońce coś wymyślili  - gdy to u nas  znane (w kazdym razie mi znane)  już dawno temu  było i  budowane. zajmi sie lepiej  twoim ukochanym tematem   covidowym 

 

Portret użytkownika Quark

Bzdurny pomysł . Po pierwsze

Bzdurny pomysł . Po pierwsze nie da się odizolować skutecznie płonącego obiektu od atmosfery , żeby móc wyprzeć z niego powietrze zastępując je zubożonym . Po drugie mowa tu o setkach m3 na sekundę , po trzecie spalanie w małej zawartości tlenu wciąż zachodzi tyle , że nie całkowicie - zamiast CO2 powstaje CO , podobnie jest z innymi związkami , które zamiast się spalić tylko się "nadpalają" - jest to spalanie mieszanki ubogiej - przez co powstają toksyny ! . Po czwarte woda podczas gaszenia służy PRZEDE wszystkim do obniżenia temperatury aby po zduszeniu ognia znów nie doszło do zapłonu rozgrzanego "paliwa" . 

A znacznie lepszym pomysłem (idąc ich tropem myślenia) byłoby wrzucenie w środek pożaru butli z zestalonym CO2 (czyli z suchym lodem) , która eksplodując wyparła by powietrze wypełniając całą przestrzeń dwutlenkiem węgla - jednocześnie ochładzając się znacznie . Można np. użyć do tego jakiegoś "działa" (moździeża) strzelającego do pożaru pociskiem wypełnionym suchym lodem. Niby myślą te japończyki ale za bardzo przekombinowali .

Portret użytkownika gnago

bzdury piszesz ogień z swej

bzdury piszesz ogień z swej natury ciągnie powietrze od dołu jak tam dostarczysz ten azot to ogień zgaśnie . Co prawda póki nie obniży się temperatura palonego materiału poniżej zapłonu dostarczenie tlenu wznowi pożar. A na rysunku ,skupcie się mamy zamknięta kubaturę budynku objętego pożarem

Portret użytkownika Quark

Bzdury powiadasz .. ? No a co

Bzdury powiadasz .. ? No a co jest łatwiej zrobić , oddzielić tlen od powietrza i takim "zubożonym" (bo tam tlen wciąż jest tylko mniej) "gasić" czy wpuścić CO2 do wnętrza pożaru ? Dodatkowo dwutlenek węgla jest CIĘŻSZY od powietrza , więc gromadzi się na spodzie oddzielając ognisko pożaru od dopływu tlenu . A w moim pomyśle pochodziłby on z "suchego lodu" czyli byłby ZIMNY już na początku ! 

Portret użytkownika baca

japońce zacofani są bo

japońce zacofani są bo przecież kraje rozwinięte do wygaszania pożarów i innych klęsk już od dawna nie leją wody lecz stosują przyjazne dla środowiska rozporządzenia Morawieckiego...
nawet dla chorych na covid jednym trafnym rozporzadzeniem zapewnił całodobową opiekę ratowników z pogotowia gazowego...

 

Strony

Skomentuj