Jakie kryteria zdrowotne łączą osoby, które zmarły na COVID-19?

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Naukowcy przeanalizowali dokumentację medyczną 85 osób, które zmarły na COVID-19 we wczesnym stadium epidemii koronawirusa w Wuhan. Analiza badawcza wykazała, że zdrowie zdecydowanej większości tych pacjentów charakteryzowało się kilkoma wspólnymi cechami.

 

Zespół naukowców pochodzących z ośmiu instytucji w Chinach i Stanach Zjednoczonych, w tym Szpital Generalny Chińskiej Ludowej Armii Wyzwolenia w Pekinie oraz Uniwersytet Kalifornijski, sprawdził dane medyczne na temat 85 pacjentów, którzy zmarli na COVID-19. Każdy z pacjentów doznał ostrej niewydolności wielu narządów, trafiając do szpitala w stanie ciężkim.

 

Wszystkie osoby, których dokumentację medyczną wykorzystano w badaniu, trafiły w okresie od 9 stycznia do 15 lutego do szpitali w miejscowości Hanan oraz Wuhan. Większość z nich stanowili mężczyźni. Naukowcy postanowili sprawdzić, czy i jakie choroby przewlekłe równolegle posiadali pacjenci. Postanowiono także dowiedzieć się, jakie objawy wykazywali zaraz po zarażeniu koronawirusem. Sprawdzano również informacje z badań laboratoryjnych oraz tomografii komputerowej.

 

Okazało się, że z wybranej próby badawczej, 72,9% osób zmarłych na COVID-19 to mężczyźni z medianą wieku wynoszącą 65,8 lat i chorobami przewlekłymi, takimi jak nadciśnienie, choroba wieńcowa serca oraz cukrzyca. Największa liczba zgonów dotyczyła mężczyzn powyżej 50. roku życia, którzy cierpieli na choroby przewlekłe. Najczęściej zgłaszane przez pacjentów objawy chorobowe to z kolei gorączka, duszności oraz zmęczenie.

Jeśli chodzi o inne, potencjalnie istotne informacje, naukowcy zauważyli, że 81,2% zmarłych pacjentów posiadało bardzo niski poziom białych krwinek we krwi. Odpowiadają one za zwalczanie infekcji. Spośród powikłań, których doświadczyli pacjenci podczas hospitalizacji, odnotowywano przede wszystkim niewydolność oddechową, wstrząs oraz arytmię serca.

 

W ramach leczenia większość pacjentów otrzymywała antybiotyki, leki przeciwwirusowe i glukokortykoidy. Niektórzy otrzymywali także dożylnie immunoglobuliny lub interferon alfa-2b – oba leki stymulujące do pracy układ odpornościowy i wzmacniające reakcję immunologiczną organizmu. Na podstawie obserwacji autorzy badania informują, że w dalszym ciągu trudno stwierdzić skuteczność leków przeciwwirusowych i immunosupresyjnych w stosunku do COVID-19. Wcale nie działają natomiast kombinacje leków przeciwdrobnoustrojowych.

 

Czas pomiędzy przyjęciem do szpitala a śmiercią pacjentów wynosił średnio 6,35 dnia, co badacze oceniają jako bardzo krótko. Dodatkowo wnioskują, że posiadanie obniżonego poziomu białych krwinek istotnie koreluje z wyższym ryzykiem śmierci na COVID-19. Badacze zachęcają także globalną społeczność naukową do rejestrowania i analizowania wszelkich dodatkowych informacji na temat przebiegu choroby spowodowanej przez koronawirusa w innych częściach świata.

 

Ocena: 

2
Średnio: 2 (1 vote)
Opublikował: [email protected]
Portret użytkownika M@tis

Komentarze

Portret użytkownika fido

Zamiatam w dużym korpo jak

Zamiatam w dużym korpo jak chodzi o ścisłość a decyzję o wyborze miotły podejmuje za mnie odpowiedni dział korporacji. Podpisuję przyjęcie do wiadomosci. Poducz się trochę realiów bo siedząć w domu  i przez neta bardzo odstajesz.

Portret użytkownika Kwazar

Zastanawia mnie sytuacja

Zastanawia mnie sytuacja epidemiologiczna w USA Pomijając już wszystkie niedomagania systemu lecznictwa,ubezpieczeniowego,brak sprzętu medycznego i etc. To w USA wygląda to tak jakby ktoś z workiem epidemii chodził i ją celowo rozsiewał.Oczywiście że mogę gadać bzdury ale szybkość z jaka rozprzestrzenia sie koronawirus i ilość zarażonych jest tam doprawdy zatrważajaca. A może właśnie w ten sposób w celu zdyskredytowania a potem otwartego ataku, ci "ONI"  np. Clinton prowadzą wojnę z Trumpem ? Im więcej zakażonych i ofiar tym lepiej ? 

Portret użytkownika Fido

Tymczasem nasz rząd przegrał

Tymczasem nasz rząd przegrał walkę z koronawirusem mimo tak drastycznych obostrzeń. Nawet już nie publikują statystyk od kiedy liczba zarażonych przekroczyła 10 tys, teraz kolejne zarażenia do kilkunastu, 2o tys, może 5o tys będą już normą. Było wiadomo że takimi metodami zwalczyć epidemii się nie da, a czego brakowało: rozsądku i środków medycznych, dezynfekcji i sprawnej służby zdrowia. Zamiast tego mieliśmy pokaz urzędniczych rozporządzeń które niestety  na wirusa nie działają.

Liczba zarażonych będzie stale rosła przy czym punkt krytyczny jest dalej nieznany, epidemia w takiej fazie jak jest teraz może potrwac do jesieni albo dłużej. Trudno wyobrazić sobie paraliż państwa przez ten czas więc władza musi odpuścić i przyzwolić na normalność w stanie epidemii. Statystyka pokazuje że dzienny przyrost zarażonych jest większy niz liczba przypadków wyjaśnionych więc bilans jest w dalszym ciągu na korzyść wirusa. Sprzed paru dni: liczba zarażonych 10 tys 300, liczba przypadków wyjaśnionych 1100, dzienny przyrost chorych jest większy niż liczba wyjaśnień. Przez wyjaśnienie rozumiem: wyzdrowienie (bez gwarancji powrotu choroby) lub zgon w wyniku zarażenia. Odpowiednie liczby to: 700 osób wyzdrowiało a 350 zmarło. Pozostałe10 tys oczekuje na werdykt.

Czytałem opinie ekspertów że aby uzyskać odporność społeczną prze chorobę musi przejść ponad połowa populacji, przy czym znaczna część może przechodzić zakażenie bezobjawowo ale za to są nosicielami. Wolałbym nie sprawdzać statystyki kiedy 50  proc społeczństwa musi przejść przez zakażenie natomiast śmiertelnośc koronawirusa wynosi na dzisiaj ok 35 procent.

 

 

Skomentuj