Irański tankowiec eksplodował u wybrzeży Chin. Ratownicy nie odnaleźli zaginionych marynarzy

Kategorie: 

Źródło: Twitter

Dochodzą do nas niepokojące wieści z Morza Wschodniochińskiego. Mimo intensywnych starań ekip ratowniczych z kilku państw nie udało się zapanować nad pożarem na irańskim tankowcu Sanchi. W środę w godzinach popołudniowych czasu lokalnego miał miejsce wybuch na pokładzie jednostki, który wymusił wstrzymanie operacji ratunkowo-poszukiwawczej. Los zaginionych marynarzy pozostaje nieznany.

 

W sobotę na Morzu Wschodniochińskim nastąpiła kolizja dwóch statków - irańskiego zbiornikowca Sanchi oraz hongkońskiego frachtowca CF Crystal. Sanchi przewoził z Iranu do Korei Południowej 136 tysięcy ton wysoce łatwopalnego kondensatu gazowego o szacowanej wartości 60 milionów dolarów. W wyniku kolizji nastąpił pożar. Ratownicy zdołali ewakuować 21 chińskich marynarzy i znaleźli jedno ciało martwego członka załogi.

Na przestrzeni ostatnich dni sytuacja nie uległa zmianie. Ekipy ratownicze z Chin, Korei Południowej i Stanów Zjednoczonych bezskutecznie próbowały ugasić ogień. W środę do akcji przyłączyła się również marynarka wojenna Iranu. Trudne warunki pogodowe na Morzu Wschodniochińskim znacznie utrudniły operację.

 

Gdy irański tankowiec płonął przez kolejne dni pojawiały się uzasadnione obawy, że na pokładzie tej jednostki może dojść do eksplozji. Tak też się stało - w środę nastąpił wybuch, który jeszcze bardziej przeszkodził w akcji ratunkowej i podjęto decyzję o jej zawieszeniu.

Ministerstwo ds. Oceanów i Rybołówstwa Korei Południowej szacuje, że irański zbiornikowiec może palić się nawet przez miesiąc. Wyciek kondensatu gazowego oraz paliwa do morza spowoduje poważną katastrofę ekologiczną i może zabić życie morskie na dość dużym obszarze. Tymczasem władze Iranu twierdzą, że 31 zaginionych marynarzy wciąż ma pewne szanse na przeżycie. Wszystko zależy od tego gdzie nastąpiła eksplozja i w jakim miejscu przebywają członkowie załogi. Jeśli zdołali schować się w maszynowni to ratownicy mogą odnaleźć ich żywych. Jednak akcja ratunkowa została wstrzymana i nie wiadomo kiedy zostanie wznowiona.

 

Ocena: 

5
Średnio: 4.5 (2 votes)



Komentarze

Portret użytkownika Historyk

W zderzenie Andrea Dorii i

W zderzenie Andrea Dorii i Sztokcholmu ,też wpłączecie ruskich i ich "technikę".Jakoś nie widzę Ład na naszych ulicach.To błąd ludzki jest najczęstszą przyczyną kolizji.Nie ,tylko na morzu,ale na ulicach też.

Portret użytkownika Kibic

Normalnie tak samo jak można

Normalnie tak samo jak można przejechać skrzyżowanie na czerwonym świetle. W tym rejonie jest bardzo duży ruch statków zwłaszcza statków rybackich. Wiele jednostek nie stosuje się do przepisów zwłaszcza Chińskie, Japońskie i Koreanskie. Wielu nawet doświadczonych nawigatorów nigdy w tym rejonie nie bylo. Wystarczy nawigator bez praktyki w tym obszarze i o wypadek nietrudno. To, że ktoś ma prawo jazdy i jeździ od wielu lat nie znaczy że sobie poradzi na ulicach na ulicach New Dehli, Kairu czy Palermo

W DYSKUSJI WYRAŻAM WŁASNE POGLĄDY KTÓRE NIE MAJĄ NA CELU NIKOGO OBRAZIĆ ,TYM NIEMNIEJ OBRAŻALSKIM WSTĘP DO DYSKUSJI SUROWO ZABRONIONY !!!

Skomentuj