Herbata i marchew chronią przed chorobą Alzheimera

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Choroba Alzheimera jest spowodowana akumulacją wewnątrz neuronów substancji patogennej, białka beta-amyloidu. Powstaje z „skrawków” białka APP, które bierze udział w naprawie uszkodzonych neuronów i tworzeniu połączeń między nimi. Zaburzenia w przetwarzaniu cząsteczek tego białka prowadzą do pojawienia się blaszek beta-amyloidowych i zniszczenia komórek nerwowych.

 

Naukowcy z Uniwersytetu Saitama w Japonii próbowali dowiedzieć się, jak różne fitohormony, białka i substancje sygnałowe obecne w tkankach i owocach roślin wpływają na szybkość powstawania resztek APP i ich transformację w płytki amyloidowe. Przede wszystkim byli zainteresowani substancjami oddziałującymi z alfa-sekretazą - białkiem, które niszczy plątaninę gruzu białkowego, w tym pozostałości APP. Pozostałe dwa białka, przeciwnie, tworzą płytki.

 

W zdrowych neuronach dominuje sekretaza alfa, tak że blaszki amyloidowe nie gromadzą się w nich. Kierując się tym pomysłem, naukowcy próbują stworzyć lub otworzyć cząsteczki, które stymulują produkcję pierwszego enzymu i hamują aktywność pozostałych dwóch.

 

Ostatnio japońscy naukowcy odkryli podobne właściwości w dwóch cząsteczkach - substancji EGCG, jednym z głównych przeciwutleniaczy w zielonej herbacie i kwasie ferulowym, obecnym w pomarańczowej miazdze marchwi, pomarańczy i owocach wielu innych roślin. Pierwsza z substancji, jak pokazują eksperymenty na kulturach komórkowych, nie tylko chroni DNA przed uszkodzeniem, ale także zwiększa aktywność alfa-sekretazy, a druga hamuje beta-sekretazę, jedno z „konkurencyjnych” białek.

Po otrzymaniu dużych ilości tych substancji naukowcy sprawdzili, co by się stało, gdyby zostały wstrzyknięte do organizmu myszy predysponowanych do rozwoju choroby Alzheimera w wystarczająco dużych ilościach.

 

Jak pokazały te eksperymenty, kombinacja ekstraktów z marchwi i herbaty znacznie bardziej wpłynęła na mózgi myszy niż działanie tych substancji oddzielnie. Zaledwie trzy miesiące po przejściu na dietę z dużą ilością kwasu ferulowego i EGCG, stężenie „cegiełek” płytek amyloidowych w mózgu myszy gwałtownie spadło, a ich zdolności poznawcze znacznie się poprawiły.

 

W szczególności ich pamięć epizodyczna stała się tak dobra jak u zdrowych myszy w tym samym wieku, a ich zdolność do przywoływania zdarzeń z odległej przeszłości i rozpoznawania nowych obiektów dla siebie poprawiła się około 1,5 raza. W tym czasie liczba płytek beta-amyloidowych w ich mózgach zmniejszyła się o około 2-2,5 razy. Jak mówi jeden z autorów badania, dr Terrence Town, piękno tego odkrycia polega na tym, że ludzie nie muszą czekać na nowe postępy medyczne i wyniki swoich testów. Wystarczy jeść marchew i pić pyszną herbatę.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: tallinn
Portret użytkownika tallinn
Legendarny redaktor portali zmianynaziemi.pl oraz innemedium.pl znany ze swojego niekonwencjonalnego podejścia do poszukiwania tematów kontrowersyjnych i tajemniczych. Dodatkowo jest on wydawcą portali estonczycy.pl oraz tylkoprzyroda.pl gdzie realizuje swoje pasje związane z eksploracją wiadomości ze świata zwierząt


Komentarze

Portret użytkownika Robaczkowa

Wczoraj kupiłam w kiosku

Wczoraj kupiłam w kiosku aktualny numer Nexusa. Czytam go bo są tam bardzo interesujące artykuły na temat zdrowia i badań naukowych  prowadzonych na całym świecie. Jest w nim długi artykuł dotyczący choroby alzheimera. 

Według niego ,,alzheimer" jest chorobą zakaźną ale jeszcze nie wiadomo jaki drobnoustrój go wywołuje. Dowodem na zakaźność choroby jest to, że wśród niespokrewnionych z chorym opiekunów ludzi z tą chorobą zachorowalność jest o wiele wyższa niż wśród statystycznych ludzi. Mężowie żon chorych na tę chorobę i żony mężów chorych na tę chorobę chorują o wiele częściej niż inni ludzie. Najwyższy odsetek zachorowań na tę chorobę jest w grupie lekarzy neurochirurgów wykonujących operacje mózgu. Czyli chorobą można się zarazić wykonując zabiegi chirurgiczne lub pomagając przy toalecie, możliwe że też przy wspólnym spożywaniu pokarmów itd. Nie jest obecnie wiadomo jakie drobnoustroje wywołują chorobę ale coraz większa ilość osób wskazuje na wirusa, który wywołuje różyczkę u dzieci. Może być on przechowywany przez dziesięciolecia w komórkach mózgowych. (W Nexusie o tym nie piszą ale spotkałam się też z opiniami, że bardzo czesto pojawienie się tej choroby poprzedza zapalenie płuc lub zakażenie bakteriami gronkowca. Możliwe, że różne mikroorganizmy mogą wywołać podobne uszkodzenia w mózgu.)

Herbata i marchew (tak jak i wiele innych roślin) prawdopodobnie zawierają antyoksydanty zmniejszające stan zapalny w chorym mózgu i opóźniają pojawienie się pierwszych symptomów choroby lub spowalniają jej przebieg ale musi istnieć jakiś drobnoustrój, który tę chorobę wywoła.

Śledzę wszystkie nowinki dotyczące tej choroby ponieważ i w rodzinie i w pracy mam stały kontakt z osobami borykającymi się z tą chorobą. Zdaję sobie sprawę, że jestem w grupie podwyższonego ryzyka (i to wcale nie ze względu na czynniki genetyczne - tą ewentualność coraz częściej się wyklucza). W takiej sytuacji trzeba chyba bardzo poważnie myśleć o wszelkich  zabezpieczeniach higienicznych, dezynfekcji naczyń w których spożywa się pokarmy. Wstyd się przyznać ale ze strachu w pracy nie spożywam żadnych posiłków, a naczynia do napojów noszę ze sobą we własnej torebce.  Myślę, że lepiej nie wierzyć w stereotypowe zapewnienia o bezpieczeństwie w kontakcie z tego typu chorymi. Przezorny zawsze ubezpieczony.

Są potwierdzone fakty, że podanie chorym na chorobę alzcheimera antybiotyków lub substancji przeciwwirusowych polepszyło zdecydowanie ich stan. To dużo mówi o rzeczywistych przyczynach choroby.

Portret użytkownika Robaczkowa

Mnie zastanawia fakt, że na

Mnie zastanawia fakt, że na tę chorobę częściej chorują kobiety. Kiedyś choroba nie była tak powszechna jak teraz. Coraz młodsze osoby chorują, nawet jest dziecięca odmiana choroby. Zastanawiam się czy szczepienia nie są tutaj jedną z dróg przenoszenia choroby, która się ujawnia po wielu latach od szczepienia. Taki zastanawiający cytacik tu wkleję:

,,W Polsce obowiązkowe szczepienie przeciw różyczce wprowadzono w 1988 roku – szczepione były jedynie dziewczynki, podawano jedną dawkę szczepionki w 13 roku życia. W 2004 roku wprowadzono obowiązkowe szczepienie przeciw odrze, śwince i różyczce (szczepionką skojarzoną) dla dzieci obojga płci w 13 – 15 miesiącu życia, pozostawiając szczepienie szczepionką monowalentną przeciw różyczce dziewczynek w 13 roku życia." 

Jest coraz więcej zachorowań w grupie 40 -50ciolatków zwłaszcza wśród kobiet. Nie wyklucza to zachorowań wśród osób jeszcze starszych, bo mogli się oni przecież zakazić drogą naturalną. Wirusy różyczki nie są jedynymi podejrzanymi o wywoływanie tej choroby, możliwe że różne mikroby mogą wywoływać podobne efekty chorobowe.

Diabli wiedzą czy szczepienia się przyczyniły do tej epidemii ,,alzheimera" czy nie? Nie dojdziemy do tego. Potrzeba więcej rzetelnych badań których się nie przeprowadza. Ale jest chyba i taka ewentualność, którą możnaby - ,,tak na logikę" brać pod uwagę.

Skomentuj