GUS przewiduje, że Polska stanie się państwem imigranckim. Grozi nam multikulturalizm!

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Czy ktoś jeszcze pamięta, dlaczego PiS wygrał wybory? Obiecywano nam, że jeśli wygra PiS, to Polska nie przyjmie imigrantów, których próbowała nam narzucić Unia Europejska. Sam Jarosław Kaczyński mówił, że nie można działać wbrew woli Polaków. Rząd faktycznie nie sprowadził nielegalnych imigrantów, wyznaczonych przez Unię, ale za to masowo sprowadza legalnych imigrantów i robi to „w tajemnicy” przed społeczeństwem, choć o tej tajemnicy wiedzą już praktycznie wszyscy.

 

PiS nie tylko złamał obietnicę wyborczą, ale zaczął też traktować imigrantów jak przysłowiowe święte krowy, bowiem przysługują im liczne ulgi i pomoce finansowe, o których Polacy mogą tylko pomarzyć. Niektórzy „eksperci” mówią nawet, że imigranci ratują polską gospodarkę. To pokazuje dobitnie, w jakim kierunku zmierza rząd, który przecież zapierał się, że nie będzie sprowadzał obcokrajowców.

Niby takie jedno kłamstwo, ale jak wiele zmienia. Przyszłość Polski została dokładniej przedstawiona w najnowszym raporcie Głównego Urzędu Statystycznego. Dowiadujemy się, że Polsce jednak nie grozi katastrofa demograficzna, ponieważ z biegiem czasu spadnie emigracja, a wzrośnie imigracja. Autorki analizy, dr Marta Anacka i Anna Janicka wskazują, że już za około 10 lat, Polska stanie się państwem imigranckim, a w 2060 roku, obcokrajowcy będą stanowić 14% mieszkańców naszego kraju. Współczynnik dzietności powinien wtedy wzrosnąć do poziomu 1,75-2,1.

Kolejna kwestia, która została poruszona w raporcie GUS, to kwestia tożsamości kulturowej obcokrajowców. Choć aktualnie zjeżdżają się do nas imigranci głównie z Ukrainy, to na dłuższą metę przewiduje się „wyczerpanie potencjału migracyjnego” z tego państwa. To oznacza, że w przyszłości wyraźnie nasili się imigracja z krajów azjatyckich, takich jak Chiny, Indie i Wietnam. Zatem wszystko wskazuje na to, że Polska na dłuższą metę straci swoją jednolitość kulturową i, mówiąc wprost, stanie się państwem wielokulturowym.

 

Jakby tego było mało, rząd zamierza wprowadzić programy edukacyjne dla Polaków w ramach walki z dyskryminacją, uprzedzeniami i stereotypami oraz wspierać organizacje pozarządowe, działające na rzecz obcokrajowców. Można odnieść wrażenie, że nasza władza realizuje dokładnie te same plany co kraje Europy Zachodniej. Widać, że spory polityczne w Europie wcale nie dotyczą migracji, a w przyszłości, wszyscy Europejczycy przekonają się, że tak naprawdę jadą na jednym wózku.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)


Komentarze

Portret użytkownika Dr Piotr

Mamy co mamy, bo sami daliśmy

Mamy co mamy, bo sami daliśmy się wydymać i taka jest prawda. Ostatni sensowny zryw narodu był w 1980 roku podczas stanu wojennego, wtedy trzeba było żydokomunę wywieszać na drzewach bez wyjątku i patrzenia na rozlew ich krwi, ale agent Bolek skutecznie zgasił ten zryw i przekonał ciemny lud, że tak będzie lepiej...a potem co, potem to już komedia 100-lecia, czyli najważniejsze sprawy dla kraju dogadano za zamkniętymi drzwiami przy okrągłym stole w Magdalence, stare i znienawidzone żydokomuszki odeszły na ciepłe, ciche posadki państwowe zostawiając władzę nowej drużynie żydokomuchów i żydoekspertów, a dla zabezpieczenia tyłka wprowadzono idealną klauzulę bezpieczeństwa - Wy nie tykacie naszych, my nie tykamy Waszych. Żydokomuna rozegrała naród polski jak bandę naiwnych dzieciaków i mamy co mamy, a wszystko co dogadali się sprawdza, nikt nikogo nie kara, śmieci dożyły spokojnej starości bezkarnie, no po prostu super. Kraj, firmy i majątek państwowy został wyprzedany zachodowi za bezcen i staliśmy się rynkiem zbytu dla zachodu i dostawcą taniej siły roboczej. Pijak Oluś Kwaśniewski w 1995 roku zmienił nam konstytucję tak, że nie możemy drukować własnej waluty, tylko za kredyt na procent w innych bankach. Żydowscy supereksperci tak prowadzą system prawny, podatkowy, ZUS i służbę zdrowia, że robią z Polaków dziadów Europy, a Polacy śpią i mantrują "że Polska będzie wielka" ot tak sama z siebie, stanie się cud i się zrobi wielka, samo to się nic nie zrobi niestety.

Równie śmieszne są gadki o prawach rynkowych, cyklach koniunktury, okresach wzrostu i spadkach...ludzie obudźcie się, to nie są procesy ze świata przyrody, tym sterują ludzie na samej górze piramidy finansowej i mają w dupie ekonomię, oni ustalają, kiedy przychodzi dobry moment na to czy tamto i to realizują...najprostszy przykład to kryzysy finansowe, wszystkie były odpalane sztucznie w celu centralizacji kapitału i wycinania mniejszych i średnich graczy rynkowych...tym sposobem elity bogaciły się, ich banki puchły od pieniędzy, a korporacje stawały jeszcze większe i tak się robi co jakiś czas.

Bez naszej zdecydowanej reakcji (tak rozlew krwi w imię wyższych celów) nic już nie zmienimy...nawet w takim przypadku są dwa podstawowe problemy, po pierwsze, skąd niby nagle wyłonimy nowy skład rządzący i ludzi uczciwych i chcących rządzić Polską i wprowadzić zdecydowane zmiany, po drugie, jesteśmy małym pionkiem na arenie międzynarodowej i nikt nam na tą samowolkę nie pozwoli. "Na szczęście" nam to nie grozi, bo jesteśmy tak podzieleni jako naród, tak zepsuci pieniądzem i jego zarabianiem, tak zindoktrynowani nowymi wzorcami zachowań społecznych i nowych "pseudowartości", że nie stać nas już na najmniejszy zryw...conajwyżej pokrzyczymy sobie w necie, na bezwartościowych marszach i popiszemy trafiające do rządowego śmietnika petycje...i gówno z tego, że niby tylu jest już uświadomionych dookoła.

Dopóki nie uczynisz nieświadomego świadomym, będzie ono kierowało Twoim życiem, a Ty będziesz nazywał to przeznaczeniem.

Portret użytkownika Lommo

Takie prognozy co to będzię

Takie prognozy co to będzię za 40 lat są guzik warte. W latach 60 -tych w Polsce przewidywano na rok 2000 takie cuda że hej, np. że Polska będzie miała flotę statków handlowych z napędem atomowym , w moim mieście naprzykład były już na 2000 rok zaprojektowanop kolejne osiedla po 100.000 mieszkańców, z gigantycznymi zajezdniami tramwajowymi obok. I co , i to wszytko fantazje. A planowanie i przewidywanie co będzie z rynkiem pracy i zapotrzebowaniem na pracowników w warunkach gdzie kraj jest w sytatemie powiązań gospodarczych państw kapitalistycznych , który to system charakteryzuje się wielką koniunkturalnością aktywnośc gospodarczej, to jest planowanie też na zasadzie fantastyki nie naukowej. Na razie jedno jest pewne że zgodnie z ze zbadanym i potwierdzonym 25 - letnim cyklem koniunktury światowej gospodarki to najpóżniej na rok 2025 wypada początek mega recesji światowej. Tak już dawno odkryto że gospodarka na świecie "chodzi" w cyklach po 25 lat. Tak w XX wieku patrząc to do około 1925 roku ( no dokładnie 1929) to dość dobrze się na swiecie kręciło, potem przyszedł Wielki Kryzys z ogromną recesją na całym świecie , w niektórych krajach co prawda zarobiono na dostawach wojennych ale kosztem tych co się mordowali na froncie i im zburzono domy i miasta. Od około 1950 roku gospodarki również bloku wschodniego weszły w stan wysokiego rozwojui trwało do dokładnie do 1973 roku i kryzysu naftowego . Dalej był niemal na całym świecie okres stagflacji czyli i nfalci przy wysokim bezrobociu. Dopiero gospodarki zaczeły się ponownie rozkręcać po 2000 roku, gdzie po drodze pod wpływem nadmiernego opytmizmu co prawda zdarzył się poważny wypadek przy pracy z kryzysem 2008, ale po kilku latach sytuację gospodarczą ponownie udało się rozkręcic jak obecnie niemal do stanu przegrzania w wielu krajach i branżach. Ale tych długów i lewarowań nazbierało się tyle że na logikę musi w końcu klapnąc. Najbliższym terminem wg cyklu będzie początek 2-giego ćwiercwiecza. A tu jakieś nawiedzone gusy wymyslają historyjki z projekcją 40 letnią. Jest to bez sensu.

Portret użytkownika Mojeimię44

 Polsko- syjonistycznej

 Polsko- syjonistycznej oligarchi brakuje rąk do pracy? Nie chce się podnieść pensji to sprowadza się tanią siłę roboczą by zatkać luki w niedostatku pracowników. A my biedni Polacy zmuszeni na tułaczkę z Polski do Europy w poszukiwaniu szczęścia. Nie jeden biznesmen w Polsce ma taki utarg, że jakby podniósł pensje pracownikom o 100% to jeszcze i tak w h...j by mu zostało ale po co? To samo syjonistyczne korporacje też by mogły podnieść pensje jednak jaki w tym sens? Zwykła banda złodzieji (zreprywatyzowanych prostaków) na państwowym majątku i banda korporacyjna, której się oddawało za darmo ziemię pod inwestycje oraz przez lata dawało ulgi w podatkach. Pasożyty. Mam nadzieję, że ci emigranci im za to odpłacą. 

Portret użytkownika Adax

W Polsce NIE BRAKUJE rąk do

W Polsce NIE BRAKUJE rąk do pracy. To jest bezczelne KŁAMSTWO propagowane w imię interesów niewielkiej grupy ludzi zakumlpwanych z politykami tak PiS jak i PO. Podaję dane z rocznika statystycznego 2018 GUS. W Polsce jest 23,5 mln osób w wieku produkcyjnym z czego pracuje 14,6 mln w tym 10,3 mln w oparciu o umowę o pracę. Mamy DZIWIĘĆ MILIONÓW osób biernych zawodowo z różnych przyczyn z których najczęstsze to: 1.wyjeżdżający za granicę na pare miesięcy co roku. Zarobią tyle co w Polsce przez cały rok. 2.Matki nie mające z kim zostawić dzieci. Im się pracować nie opłaci bo opiekunka kosztuje tyle co proponowana pensja a godziny pracy w zakładach są niedostosowane do godzin otwarcia żłobków, przedszkoli. Lepiej już wziąć 500 3.Osoby 45-55 dla nich kompletnie nie ma propozycji pracy. RZĄD Morawieckiego planuje wydać kolejne 3mld złotych na sprowadzanie Ukrainców i ANI GROSZA NA AKTYWIZACJE ZAWODOWĄ Polaków. Tak samo pracodawcy na niby rynku pracownika, oni chcieli by mieć wszystko na gotowo, hydraulika ale najlepiej z umiejętnościami spawacza i elektryka za 2000zł. Pracownik ma się dostosować do wszystkiego, pracodawca do niczego tak wygląda temat. Jedni i drudzy na bez/czela udają, że nie widza potencjału, który mógłby wnieść do gospodarki 9 milionów osób tylko i wyłącznie z jednego powodu, chcą utrzymać płace na poziomie Bangladeszu w kraju położonym w środku Europy. A potem płaczą o rzekomym braku rąk do pracy. Za to traktowanie podziękujemy przy urnach.https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/roczniki-statystyczne/roczniki-statystyczne/maly-rocznik-statystyczny-polski-2018,1,19.html

Portret użytkownika Ractaros96

Rząd mógłby wspomóc

Rząd mógłby wspomóc przedsiębiorców w procesie robotyzacji przemysłu i usług, aby zmniejszyć skutki niedoboru pracowników i wynieść Polskę na wyższy poziom rozwoju technologicznego. Byłby to drogi i długotrwały proces, więc wynagrodzenia i tak zdążyłyby wzrosnąć. Moglibyśmy iść w takim samym kierunku co Japonia czy Korea Południowa i pozostać etnicznie jednorodnym krajem, ale bez ciężaru kulturowej skłonności do pracoholizmu oraz izolacji jednostki. Zamiast tego robią dokładnie to samo co Merkel tyle, że celują nie w imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu, a z Ukrainy i Azji.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Lommo

Żeby robić robotyzację to

Żeby robić robotyzację to trzeba produkować na ogromną skalę i to artykuły jakiejś lepszej kategori cenowej. W chinach nawet powstają już tzw. ciemne fabryki czyli bez okien bo po co jak ludzi tam nie ma , przynajmniej na hali produkcyjnej. Ale takie zakłady nie produkują byle czego tylko złożone stosunkowo drogie produkty. Czy w Polsce się produkuje smartfony, i i nną elektronikę, no chyba nie. Znaczy za poprzedniego rządu przepływ faktur wykazywał że Polska jest dużym producentem smartfonów. Ale chyba to był tylko przepływ faktur. A tak to wystarczy przeanalizować co się w Polsce wyrabia , to masa przykładów że jakieś ryby przywożą i w PL są przerabiane ręcznie, albo dość popularną branżą jest wyrób najtańszych mebli z płyt wiórowych. albo okien pcv (tu  akurat jest już pare zaawansowanych technicznie firm , ale większa część tych firm bez pracy ręcznej sobie nie jest w stanie funkcjonowac), albo to już kuriozum - sprowadzajne są z dalekiego wschodu zdefektowane układy elektroniczne produkowane maszynowo i w Polsce pod mikroskopami ludki to badają i starają się naprawić. Albo do Polski pcha się wyrób laminatów co jest nie tylko mało zdrowe to jeszcze o większej automatyzacji  przy wyrobie i wykanczaniu tego nie ma co marzyć. I tego typu przykładów taniochy produkcyjnej w PL jest od groma i kto by z tym wszedł w roboty to z miejsca by zbankrutował.

 

Strony

Skomentuj