Google usunie podglądy wiadomości z Francji, aby uniknąć konieczności płacenia wydawcom

Kategorie: 

Źródło: kadr z YouTube

Google ogłosiło, że nie będzie płacić wydawcom we Francji za podglądy wiadomości z ich portali w swojej wyszukiwarce. Zamiast tego firma pokaże okrojone wyniki wyszukiwania, pozbawione zdjęcia i fragmentu tekstu. Decyzja giganta technologicznego ma związek z nowymi kontrowersyjnymi przepisami, które wejdą w życie we Francji wraz z początkiem października. 

Google poinformowało na swoim blogu, że wyszukiwarka nie będzie już wyświetlać podglądu treści artykułów z francuskich stron, chyba że wydawca nie będzie miał nic przeciwko darmowemu udostępnianiu. Gigant technologiczny dodał, że francuscy wydawcy otrzymają nowe ustawienia, które pozwolą im określić, ile informacji chcą udostępnić w podglądzie Google News.

 

Nowa kontrowersyjna ustawa o prawie autorskim, która zacznie obowiązywać we Francji w październiku, nakłada na duże platformy, takie jak Google, Facebook i YouTube, odpowiedzialność za treści zamieszczane w ich serwisach. Giganci będą więc zobowiązani do sprawdzenia, czy nie doszło do naruszeń, a strony, takie jak Google News, będą musiały płacić wydawcom za umieszczanie fragmentów ich artykułów w wyszukiwarce.

 

Warto przypomnieć, że usługa Google News została już całkowicie wyłączona w Hiszpanii po tym, jak naród uchwalił podobną ustawę. Wyświetlanie okrojonych wyników wyszukiwania może zaszkodzić wydawcom, ponieważ czytelnicy często przy wyborze artykułu sugerują się fragmentami lub obrazami.

Francja znalazła się w gronie państw członkowskich UE, które mocno naciskały na wprowadzenie nowych przepisów. Wydawcy doszli do wniosku, że Google czerpie znaczne korzyści, pokazując fragmenty ich treści za darmo. Francuzi sądzą, że na tej praktyce mogli tracić nawet 320 milionów euro rocznie. Wiceprezes Google, Richard Gingras, ma jednak na ten temat inne zdanie i uważa, że podglądy wiadomości pomagają, a nie szkodzą wydawcom, ponieważ generują miliony dodatkowych odwiedzin stron WWW:

Technologie reklamowe Google są wykorzystywane przez wiele stron internetowych, w tym wydawców, którzy zatrzymują większość przychodów z reklam. Tylko w 2018 roku Google pozwolił wydawcom na całym świecie zarobić dodatkowe 14,5 miliarda dolarów.

Francuscy wydawcy potępili odpowiedź ze strony Google'a i określili działanie firmy jako "próbę szantażu i wymuszenia korzystnych dla niej decyzji". To z pewnością nie koniec cyfrowych przepychanek na linii Unia Europejska – Google i należy spodziewać się kolejnych rozdziałów tej potyczki.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (2 votes)
Opublikował: ZychMan
Portret użytkownika ZychMan

Redaktor współpracujący z portalem zmianynaziemi.pl od ponad 2 lat. Specjalista z zakresu Internetu i tematyki naukowej. Nie stroni również od bieżących tematów politycznych.



Komentarze

Portret użytkownika Odważniak

<p>Natura nie znosi próżni.

<p>Natura nie znosi próżni. Będzie google albo coś innego, raz uwolnionej rzeki informacji nie da się tamować, można próbować, ale niemożliwe jest zatrzymanie jej kropli. Cenzury nie pomogą w ukrywaniu prawdy, zawsze będziemy mieć przewagę nad sztuczną inteligencją, dopóty będzie w nas twórcza iskra miłości i wyobraźnia pozbawiona strachu, a nie odtwórcza, skopiowana z magazynu mód, podszyta strachem o brak akceptacji.&nbsp;Dziewczyny, wypierniczcie te trucizny z kosmetyczek, jesteście najpiękniejsze umyte, pozbawione chemicznego, lepkiego smrodu. Szczególnie młode. To podtruwa i poddaje łatwej manipulacji konsumpcyjnej kupowania jeszcze większej ilości śmieci, a później maści na wysypki i raki kosztują. Boże, co z tymi ludźmi, jak rybki się kłębią koło szaf z kolorowymi patyczkami unurzanymi w fabrycznym znoju jakichś na pewno odpadów poprodukcyjnych na skalę przemysłową, ładnie opakowanych, łapiąc się na przynęte z telewizji i presji grupy. Chłoną wargami niewolniczą energię w karmazynowym kolorze i zatykają pory zatrzymując ją w swojej niepewności. Poobserwujcie laski w rosmanue. Ciężko pracują, by wysmarować ryje jakimś syfem, by zasilić szeregi klientów służb zdrowia, dzieci oddają do obozów, by pracować, by kupić farbę na gębę. Szacun za niewyobrażalną głupotę, bo moja wyobraźnia nie sięga tak daleko w koła podbiegunowe absolutnej durnowatości. Kocham Was o czystych twarzach.</p>

Skoro ggl nie chce pokazywać to droga wolna, są inne wyszukiwarki. Woda sodowa od monopolu. A że płacić nie chcą, to nie dostaną treści i nie zarobią na reklamach. Ot kolejny raz chytrość sprawi, że nadejdzie nowe.

 

Portret użytkownika Odważniak

Narura nie znosi próżni.

Narura nie znosi próżni. Będzie google albo coś innego, raz uwolnionej rzeki informacji nie da się tamować, można próbować, ale niemożliwe jest zatrzymanie jej kropli. Żadne cenzury nie pomogą w ukrywaniu prawdy, zawsze będziemy mieć przewagę nad sztuczną inteligencją, dopóty będzie w nas twórcza iskra miłości i wyobraźnia pozbawiona strachu, a nie odtwórcza, skopiowana z magazynu mód, podszyta strachem o brak akceptacji. Dziewczyny, wypierniczcie te trucizny z kosmetyczek, jesteście najpiękniejsze umyte, pozbawione chemicznego, lepkiego smrodu. Szczególnie młode. To podtruwa i poddaje łatwej manipulacji konsumpcyjnej kupowania jeszcze większej ilości śmieci, a później maści na wysypki i raki kosztują. Boże, co z tymi ludźmi, jak rybki się kłębią koło szaf z kolorowymi patyczkami unurzanymi w fabrycznym znoju jakichś na pewno odpadów ładnie opakowanych, łapiąc się na przynęte z telewizji. Chłoną wargami niewolniczą energię w karmazynowym kolorze i zatykają pory zatrzymując ją w swojej niepewności. Poobserwujcie laski w rosmanue. Ciężko pracują, by wysmarować ryje jakimś syfem, by zasilić szeregi klientów służb zdrowia, dzieci oddają do obozów, by pracować, by kupić farbę na gębę. Szacun za niewyobrażalną głupotę, bo moja wyobraźnia nie sięga tak daleko w koła podbiegunowe absolutnej durnowatości. Kocham Was o czystych twarzach.

Portret użytkownika osa

Ta... Próba szantażu i

Ta... Próba szantażu i wyłudzenia raczej ze strony Francji i Hipszpanii. Dlaczego niby amerykańska prywatna firma miałaby zajmować się wspieraniem działalności, która nie służy jej interesom?

Jeśli ktoś zechce nagle w Irlandii dodatkowo podatkować ogórki, bo są zielone a dostawcy warzyw stwierdzą, że wycofają tam export ogórków to też szantaż? A co mają dopłacać??

Jakkolwiek to brzmi cynicznie i nieczule, to podstawą funkcjonowania każdej firmy jest  zysk. Ni po to się buduje fimrę, tworzy produkty i inwestuje, by potem okazywało się, że trzeba dopłącać do biznesu. Jeśli produkt zaczyna przynosić starty lub powoduje komplikacje, to się go wycofuje i stawia na inne. Proste. I uczciwe, wiadomo, że tak dla każdego działa.

To nie organizacja charytatywana, która będzie zasilać coraz większe rzesze chętnych by się podłączyć. Te pomysł by wypalił, płaciliby, to by zaraz ktoś wymyślił coś nowego.

Logiczna odpowiedź google. Nie obchodzi ich szczęście wydawców we Francji i Hiszpanii, bo niby dlaczego? Jak im się będzie to opłacać to będą to robić bez gróźb prawnych, a jak nie to zrezygnują...

Ale politycy udają kapitalizm, dopóki mogą podłączać się do cudzych zysków.

Każdy mógł wymyślić taki biznes.Ale albo nikt na to nie wpadał jakoś albo nie wierzył w sukces takich inwestycji lata temu. Przyznam się, że ja też. Ale jednak to działa i trzeba to uszanować i tyle.

Strony

Skomentuj