Globalne ocieplenie może doprowadzić do spadku liczebności motyli

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Europejscy ekolodzy odkryli, że dalszy wzrost jesiennych temperatur może potencjalnie doprowadzić do gwałtownego spadku liczebności motyli w wyniku przyspieszenia ich metabolizmu i zakłócenia cyklu życiowego owadów. Poinformowała o tym w piątek służba prasowa Brytyjskiego Towarzystwa Ekologicznego.

 

W ostatnich latach ekolodzy odnotowali gwałtowny spadek populacji wielu europejskich motyli. Według ich prognoz, do 2050 r. w Wielkiej Brytanii i niektórych innych regionach Europy można zredukować do zera liczbę niektóych gatunków. Przyczyną zanikania owadów jest zarówno działalność człowieka, jak i zmiany w funkcjonowaniu ekosystemów związane z globalnym ociepleniem.

 

Rosnące temperatury powodują, że poczwarki hibernujących motyli zużywają więcej energii niż w normalną pogodę. Ciepłe zimy mają bardzo negatywny wpływ na przeżycie tych owadów. Nasze obserwacje wykazały, że ciepła jesień jest jeszcze bardziej niebezpieczna dla motyli”. Szwedzcy entomolodzy odkryli, że zanikanie motyli w wielu regionach Europy może wynikać z faktu, że jesienne temperatury wyraźnie wzrosły w ostatnich dziesięcioleciach i nadal rosną. 

 

Ekolodzy szczegółowo zbadali, w jaki sposób podwyższona temperatura otoczenia wpływa na prawdopodobieństwo przeżycia hibernujących poczwarek tych motyli. W tym celu naukowcy umieścili owady w specjalnych pojemnikach, w których utrzymywano „jesienną” temperaturę: 15, 20 lub 25 stopni Celsjusza, po czym przeniesiono je do analogu zimowej gleby schłodzonej do 2 stopni Celsjusza. Kolejne obserwacje nieoczekiwanie wykazały, że ciepła jesień miała negatywny wpływ na przeżywalność poczwarek. 

 

Naukowcy odkryli, że ponad połowa poczwarek żyjących w komorach o temperaturze 25 stopni Celsjusza nie przetrwała zimy, a prawie wszystkie motyle, które przeżyły, nie były w stanie kontynuować swojego gatunku. Podobnie jesienna temperatura 20 stopni Celsjusza zmniejszyła liczbę zdrowych motyli, które opuściły poczwarki wiosną o 40%.

 

Powodem tego, jak wykazały późniejsze obserwacje, było przyspieszenie metabolizmu motyli w podwyższonej temperaturze otoczenia, w wyniku czego zapasy składników odżywczych u poczwarek zmniejszyły się o 10-20% w stosunku do normy. Wpłynęło to niezwykle negatywnie zarówno na przeżycie motyli, jak i na ich dalszy rozwój po wynurzeniu się z poczwarki.

 

W przyszłości, jak sugerują klimatolodzy, jesienne temperatury w Europie i innych rejonach strefy klimatu umiarkowanego Ziemi będą tylko rosły, co zagraża przetrwaniu większości gatunków motyli. Kolejne eksperymenty i obserwacje owadów w przyrodzie pokażą, jak wysokie jest to niebezpieczeństwo.

Ocena: 

2
Średnio: 2 (2 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika orka

W Czarnobylu przyroda

W Czarnobylu przyroda odbudowała się i nawet nałukofcy nie sądzili, że to możliwe. Wystarczyło wypędzić ludzi i przyrodzie dać odetchnąć z ludzkiego ucisku a przyroda wróciła i ma się dobrze. Tak będzie gdy ludzkość się wytrzebi a fauna i flora powróci do równowagi bo bez ludzi wszędzie jest raj.

Portret użytkownika Q

A mnie się wydaje , że

A mnie się wydaje , że liczebność motyli i innych owadów zapylających znacząco wzrośnie wraz ze zmniejszeniem zużycia substancji owadobujczych i wzrostem ilości łąk kwietnych , skwerów itp. nieużytków na których owe owady będą miały swoją przestrzeń życiową. Sądząc jednak po szybkości postępującej urbanizacji gdzie każdy kawałek wolnej dotąd ziemi przeznacza się pod zabudowę - bo przecież ludzie się mnożą a każdy mieszkać gdzieś musi .. na wielką poprawę w tej kwestii raczej nie ma co liczyć. Choć są takie gminy w Polsce , które rozumiejąc ten problem chronią miejskie "łąki" przed zniszczeniem . A i coraz więcej krajów zakazuje stosowania glifosatu i innych pestycydów firmy Monsanto. Podsumowując jedyne co należy zrobić to chronić dziką przyrodę z jednoczesnym radykalnym ograniczeniem wpływu człowieka na środowisko naturalne ale znów ograniczeniem jest tu świadomość ludzka .. zbyt niska by zrozumieć problem i skutecznie mu przeciwdziałać.

Zwiększanie "dzietności" i programy prospołeczne też w tym nie pomagają .

Portret użytkownika ​​euklides

W tym celu naukowcy umieścili

W tym celu naukowcy umieścili owady w specjalnych pojemnikach, w których utrzymywano „jesienną” temperaturę: 15, 20 lub 25 stopni Celsjusza, po czym przeniesiono je do analogu zimowej gleby schłodzonej do 2 stopni Celsjusza

Badanie godne eko-debila... Proponuję jeszcze część wsadzić do gotującej się wody i porównać przeżywalność z tymi umieszczonymi w zamrażarce. Może będzie wyciągnąc z tego jakże oczywisty wniosek, że temperatura nic nie zmienia w kwestii przeżywalności.

Skomentuj