Filipińskie miasta są zasypywane popiołem wulkanicznym z wulkanu Mayon

Kategorie: 

Źródło: Twitter

Filipińskie miasta, Kamalig i Guinobatan. położone w pobliżu miejsca erupcji wulkanu Mayon, są od kilku dni pokrywane kolejnymi warstwami popiołu wulkanicznego. Niektóre miejsca doświadczają kilku opadów popiołu w ciągu ostatnich dni. Wszystko jest tam pokryte warstwą pyłu.

 

Wulkan Mayon, położony w północno-wschodniej prowincji Albano, wybucha już przez ponad dwa tygodnie. Z tego powodu około 84 tysięcy osób zostało już zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Przez liczne opady popiołu okazało się, że znaleźli się oni w potencjalnie niebezpiecznej okolicy i z tego powodu chwilowo wstrzymano rozbudowę ośrodków ewakuacji.

 

Według najnowszych danych filipińskiego Instytutu Wulkanologii i Sejsmologii, wulkan Mayon nadal pozostaje bardzo aktywny. Jednak najpoważniejsze erupcje w ostatnich dniach nie trwały dłużej niż półtora godziny. Pióropusz popiołu osiągnął mniej więcej półtora kilometra nad kraterem.

Zdaniem wulkanologów, Mayon pozostaje na czwartym poziomie w skali zagrożenia i  sytuacja w jego obrębie może się pogorszyć. Nie wykluczone są jeszcze gwałtowniejsze erupcje, które mogą się stać jeszcze groźniejsze. Naukowcy ostrzegają, że pomimo powtarzających się erupcji lawy, krater wulkanu jest wciąż pełen magmy, więc sytuacja pozostaje niestabilna.

 

Na szczęście udało się do tej pory uniknąć ofiar śmiertelnych. Władze lokalne szybko i sprawnie przynoszą ludzi poza strefę niebezpieczną, która obecnie jest wytyczona w promieniu 8 kilometrów od krateru. Eksperci obawiają się, że obecny okres aktywności wulkanu Mayon może potrwać nawet kilka miesięcy, a to oznacza pewne kłopoty zarówno dla mieszkańców okolicy jak i władz, które są zobowiązane do zapewnienia wszystkiego co niezbędne pozostających w ich pieczy ewakuowanym.

Już teraz urzędnicy ostrzegają, że terminowe dostarczanie żywności i podstawowych produktów, takich jak maski w celu ochrony przed pyłem wulkanicznym, może być zagrożone jeśli nie zostaną zabezpieczone odpowiednie fundusze. 

 

Rząd Filipin ma inną koncepcję i zamierza ustanowić stałą strefę bezpieczeństwa wokół wulkanu Mayon. Aby to osiągnąć będzie trzeba przesiedlić dziesiątki tysięcy ludzi żyjących obecnie dzięki żyznej ziemi uprawnej na zboczach wulkanu. Planuje się rozszerzenie parku narodowego wokół wulkanu, co może pozwolić na swobodny wzrost drzew, które z czasem będą w stanie pełnić funkcję czegoś w rodzaju naturalnego bufora. W przypadku kolejnej erupcji będą one naturalną przeszkodą dla przepływów wulkanicznych, którymi są obecnie zagrożone okoliczne wsie i miasteczka.

Wulkan Mayon, w ciągu ostatnich 500 lat, wybuchał około 50 razy. Często prowadziło to do wielu wypadków. Ostatnio, w 2013 roku, popiół wulkaniczny zabił pięciu wspinaczy, którzy odważyli się wejść na szczyt wulkanu, mimo wyraźnych ostrzeżeń.

 

 

Ocena: 

1
Średnio: 1 (1 vote)



Skomentuj