Facebook i Google będą podzielone na kilka firm? Czy monopoliści internetowi zagrażają demokracji i wolności słowa?

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że wielkie korporacje takie jak Facebook, Google czy Amazon, monopolizują Internet. Ostatnio próbują pełnić funkcję cenzorów, jawnie zwalczających konserwatywne poglądy i wspierających lewackie przeobrażenia świata. Ich potęga jest już tak duża, że realne wydaje się, że mogą zostać podzielone na mniejsze konkurujące firmy.

 

Precedens takiej operacji istnieje. W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku w taki sposób podzielono wielką firmę telekomunikacyjną AT&T. Stała się ona tak duża, że konieczne było przeciwdziałanie monopolowi poprzez wydzielenie z niej kilku firm, które mogły potem ze sobą konkurować. Ostatecznie jedna z tych firm odkupiła potem markę AT&T wchłaniając przedsiębiorstwo, które kiedyś zajmowało się tylko połączeniami międzymiastowymi. Rozwój internetu spowodował, że biznes ten spektakularnie podupadł.

 

Obecnie takie czarne chmury zbierają się nad internetowymi gigantami takimi jak największa sieć społecznościowa świata Facebook czy największa wyszukiwarka Google. Do tego dochodzi też największy sklep internetowy Amazon, któremu zarzuca się wyprowadzanie zysków i uszczuplanie stanowych podatków handlowych. Były doradca prezydenta Trumpa, Steve Bannon, stwierdził niedawno, że praktyki monopolistyczne tych firm powinny zainteresować amerykańskie władze, a jednym ze sposobów ich zakończenia, byłoby ich podzielenie. 

 

Szczególnie niepokojąca wydaje się zdolność wpływania na opinię publiczną poprzez rugowanie jednych poglądów i promowanie innych. Jeden z szefów Googla w mailach do Demokratów, które poznalismy podczas ostatniej kampanii prezydenckiej, stwierdzał, że każdy użytkownik Google jest zeskanowany i można prowadzić spersonalizowane kampanie pokazując każdemu treści skłaniające go do popierania określonych poglądów, w tym politycznych wyborów.

 

Jeśli ktoś nie wie o czym mowa niech wpisze sobie w przeglądarce obrazków Google następujące hasła : "American Inventors", „European history people”, „European history art”, „White woman with children”  albo „Happy white american man”. Rezultaty są zaskakujące. To tak właśnie wygląda inżynieria społeczna Google.

 

Do tego dochodzą wściekłe ataki na prawicowe fanpage na Facebooku. Są one usuwane właśnie ze względu na to, że nie promują lewicowych poglądów czy to w zakresie tak bardzo wspieranej przez lewicę islamizacji świata zachodniego czy też promocji rozmaitych marksistowskich idiotyzmów w stylu gender. 

Dzisiaj Facebook, Google i Youtube, zmonopolizowały przekaz trafiający do miliardów ludzi i kreują go stosując rozmaite środki nacisku. Można zniknąć z wyszukiwarki Google z dnia na dzień jak portal naturalnews.com lub zostać wyciętym na Facebook tak jak ostatnio spotkało to libertariański portal wolnosc24.pl ale najpopularniejszym sposobem nękania prawicowych treści jest ostatnio wyłączanie kolejnych kont z możliwości monetyzacji treści.

 

Innymi słowy możesz tworzyć treści, ale nie możesz na nich zarabiać w przeciwieństwie do na przykład promujących dziwactwa seksualne treści publikowanych przez współczesnych marksistów kulturowych pragnących wyzwolić ludzkość od pojęcia płci, aby każdy mógł sobie wybrać czy jest chłopcem, dziewczyną czy też jakąś formą pośrednią bez określonej płciowości.

 

Takie treści zdaniem Google są w porządku, ale gdy ktoś pisze o zagrożeniach płynących z islamizacji ma domyślnie bana i na Youtube nic nie zarobi. W ten sposób korporacja Google wpływa na dyskurs publiczny, co w oczywisty sposób powinno zainteresować rządy państw, które zezwalają na działanie platform takich jak Facebook, Google czy Youtube.


Podzielenie tych wspomnianych powyżej firm wydaje się być obecnie koniecznością, ponieważ to nie Rosja i jej hakerzy jest obecne największym zagrożeniem dla demokracji, ale amerykańskie lewicowe korporacje, których wpływy są tak wielkie, że decydują o kierunkach rozwoju społeczeństw.

 

Wygrana PiS w Polsce w 2015 roku też odbyła się dzięki internetowi i tym mediom, które zostały wykorzystane przez prawicę. Potem na jeszcze większą skalę przeprowadzono to w Stanach Zjednoczonych w trakcie wyborów prezydenckich, których wynik był szokiem dla wielu ludzi.

Po tych rozstrzygnięciach uznano, że wystarczy już wolności słowa w Internecie i rozpoczęto istne polowanie na czarownice, którego celem jest konsekwentne rugowanie treści uważanych za "niewłaściwe". Aby tego dokonać korporacje internetowe ukuły dziwaczne pojęcie "fake news", "fałszywych wiadomości" (czyli niekorzystnych dla lewicy) i obarczając ich istnienie w przestrzeni publicznej, winą za porażkę skompromitowanej wielokrotnie pani Clinton.

 

Przy czym należy zaznaczyć, że przeważnie to pracownicy tych firm sami decydują co jest wiadomością prawdziwą, a co fałszywą, ewentualnie stygmatyzując przekaz oznaczając dane treści jako niewiarygodne. Powszechnie mówi się też o celowym ograniczaniu zasięgu poprzez nie promowanie określonych treści, nawet bardzo popularnych, jeśli nie są zgodne z linią polityczną Facebooka.

 

Oczywiście można powiedzieć, że nikt nikogo nie zmusza do korzystania z Facebooka czy z wyszukiwarki Google i to prawda. Ale skoro lewackie kierownictwo tych firm włączyło się w politykę próbując cenzurować treści i prowadząc dziwaczną inżynierię społeczną, to nie jest już tylko kwestia uszanowania własności prywatnej i najwyższy czas na wkroczenie państwa, aby unormować jakoś działania internetowych monopolistów i zminimalizować ich wpływ na to co wbijają do głów ludziom, którzy ich czytają.

 

 

 

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (3 votes)



Komentarze

,,Najpierw cię ignorują. Po­tem śmieją się z ciebie. Później z tobą wal­czą. Później wyg­ry­wasz." (Mahatma Gandhi)

,,Si vis pacem, para bellum." („Jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny.”)

Portret użytkownika Wiara

Tyle się na prawicy mówi o

Tyle się na prawicy mówi o deregulacjach, wolnym rynku, a tu nagle czytam o chęci ingerowania w działalność firm taich jak facebook, albo youtube. Jak się nie podoba, to niech prawicowcy zgodnie z forsowanymi poglądami stworzą konkurencję dla intrnetowych gigantów. Chęć regulacji pod przykrywką wyższej konieczności, i ingerowanie we własność prywatną stawia prawicowców na równi z lewicowcami.

Portret użytkownika qaz

Google zakłamuje internet,

Google zakłamuje internet, wpiszcie sobie te hasła w Google, a pojawią się wam sami czarnoskórzy ludzie:

White man and white woman

Happy white american man

Happy white american woman

Happy white american child

European people art

Poza tym Google śledzi na okrągło użytkownika, to co wpisujesz w ich wyszukiwarkę, zapisują historie wyszukiwania użytkownika na serwerach Google. Wiedzą jakich leków szukasz, jakie masz choroby, jakie poglądy polityczne. Logując się na Youtube, jesteś zalogowany w całej pajęczynie Google, ludzie zapominają się wyogować z Youtube gdy szukają czegoś w Google. Polecam usunąć Google i zastąpić je takimi wyszukiwarkami Open Source które nie zapisują histori wyszukiwania użytkownika i jego IP, czyli ixQuick, StartPage, Qwant, nie Polecem DDG, to odnoga Googla. Najlepiej pozbyć się też przeglądarki Chrome i zastąpić ją Opera, Brave, Vivaldi, Chromium. Firefox od Mozilli nie mogę już polecić odkąd połączyła siły z Sorosem w celu zwalczania fake newsów. Także Linux, Opera, StartPage i to już mały okrok w dobrą stronę.

Ojcem Mieszka był, według niego, Siemomysł, dziadem Lestek, a pradziadem Siemowit. Z pierwszą żoną, Dobrawą, miał Mieszko syna Bolesława i córkę.

Portret użytkownika Ostatni Sprawiedliwy

A czymże jest wolność słowa?

A czymże jest wolność słowa? Praktycznie każde (głównie lewicowe) portale cenzurują "niewygodne" i niestety często prawdziwe wypowiedzi. Nawet na tym portalu sie to zdarza. Czy to strach, żeby inni nie poznali prawdy?

Skomentuj