„Eksperyment Calhouna” może być dowodem na to, że nie potrafimy żyć w utopii

Kategorie: 

Źródło: Internet

Od zarania dziejów myśliciele starają się zrozumieć to, czego tak naprawdę potrzebuje człowiek do życia. Formuł na szczęście jest sporo, ale być może eksperyment, o którym mowa w tym artykule, w praktyce udowadnia ich bezużyteczność.

Na wstępie trzeba zaznaczyć, że wyniki eksperymentu na myszach, wcale nie muszą być analogiczne do wniosków, jakie wypracowalibyśmy, gdyby w jego ramach umieścić ludzi.

Zatem, co by było, gdyby udało się stworzyć idealne warunki do egzystencji? W wypadku myszy uznano, że utopią byłoby zapewnienie dostępu do ogromnej (jak dla myszy) ilości pokarmu, wody, materiałów, z których gryzonie mogły sobie coś zbudować oraz stałej opieki weterynarza. Dodatkowo ze środowiska, w którym umieszczono myszy, wyeliminowano naturalnych wrogów, których obecność, oznaczałaby śmierć gryzoni. Jedyne, co ograniczało bohaterów eksperymentu, to ściśle określona przestrzeń.

W idyllicznej klatce mogło się pomieścić co najwyżej 3840 myszy.

W toku eksperymentu okazało się, że choć myszy nie stanowiły pożywienia dla innych gatunków, to wśród osobników, wyłoniła się grupa „samców alfa”, którzy w większym stopniu odpowiedzialni byli za prokreację. Na tym etapie, gryzonie jeszcze się ze sobą „integrowały”, spędzając wzajemnie dużo czasu.

Po „bombie demograficznej” okazało się, że z czasem liczebność myszy zaczęła spadać. Dotychczasowi liderzy prokreacji, przestali walczyć o terytorium i stracili zainteresowanie samicami. Skupili się na „realizacji” swoich podstawowych potrzeb. Samice przejęły z kolei role swoich dotychczasowych partnerów.

Efektem był zanik instynktu macierzyńskiego, objawiający się odrzucaniem młodych myszy.

Potem nastąpił etap, w którym więcej myszy umierało niż rodziło się. Samice najpierw po prostu rzadziej zachodziły w ciążę, by po jakimś czasie całkowicie utracić zdolność do rozmnażania. Przestały one również przejawiać jakiekolwiek zachowania społeczne. Doprowadziło to do wymarcia wszystkich myszy, biorących udział w eksperymencie.

Badanie to miało na celu sprawdzić, czy to samo mogłoby stać się udziałem ludzkiego społeczeństwa, które w coraz większym stopniu koncentruje się na zaspokajaniu swoich własnych, indywidualnych potrzeb. Chodziło także o zweryfikowanie tego, co mogłoby się stać, gdy nie udało się nam powstrzymać problemu przeludnienia planety.

Myszy miały wszystkie wygody, jednak pozbawione zostały wolnej ręki w kwestii poruszania się w obrębie dużej przestrzeni. Eksperyment powtarzany był kilka razy i za każdym razem dawał te same wyniki.

Brak troski o przetrwanie, finalnie prowadził do zaprzestania okazywania jakichkolwiek społecznych zachowań. Każda z myszy skupiała się wyłącznie na sobie oraz ignorowała resztę gryzoni. 

W wypadku ludzkich samców, zbyt duża konkurencja o względy kobiet oraz stres, wywołany przez przebywanie w ograniczonej przestrzeni, także może prowadzić do zupełnego załamania utartych w społeczności wzorców i w konsekwencji do naszego wyginięcia.

Zatem zapewnienie wszelkich wygód i usunięcie lęku o przetrwanie, paradoksalnie może doprowadzić do końca cywilizacji.

Trzeba jednak wziąć na poprawkę to, że w naszym społeczeństwie nie udało się w 100% wiernie odtworzyć utopijnego środowiska dla dużej grupy populacji, która badana przez kilka lat, wykazałaby identyczne zachowania do tych, które stały się udziałem myszy.

Może zatem czas pomyśleć o nowej wersji starego eksperymentu…?

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika InneSpojrzenie

Z cyklu : testowane na

Z cyklu : testowane na zwierzętach. Jeśli spojrzysz na ludzkość, to nie są to jakieś rozwinięte formy życia a zwierzęta z technologią. Bardzo agresywne, chciwe, destrukcyjne zwierzęta.

Portret użytkownika InneSpojrzenie

Eksperyment nie dowodzi

Eksperyment nie dowodzi niezdolności do życia w utopii, lecz do niezdolności życia w więzieniu. Niezależnie od posiadanych wygód więzienie zabija. Dostrzegam analogię do obecnej rzeczywistości. Coraz bardziej ogranicza się wolność człowieka, a współczynnik demograficzny maleje. 

 

"Czegóż płaczesz? - staremu mówił czyżyk młody -

Masz teraz lepsze w klatce niż w polu wygody".

"Tyś w niej zrodzon - rzekł stary - przeto ci wybaczę;

Jam był wolny, dziś w klatce - i dlatego pła czę".

Portret użytkownika Ractaros96

Ten eksperyment nie

Ten eksperyment nie uwzględnia ważnej rzeczy, którą jest świadomość człowieka. Zgodnie z piramidą potrzeb, wcale świat by się nie skończył, gdyby ludzie nie musieli codziennie walczyć o swój byt. Po prostu mielibyśmy inne priorytety w życiu jako społeczeństwo. Choć pewnie byłby jakiś procent społeczeństwa żyjący jak te myszy z eksperymentu przez niedostateczną edukację czy brak świadomości samych siebie.

Dlaczego ludzkość w Star Treku gdzie de facto panują warunki z eksperymentu może istnieć i dalej się rozwijać? Bo nagrodą jest zapisanie się na kartach historii oraz zdobyta wiedza, a nie jakieś cyferki na koncie, bo eksploracja kosmosu jest niebezpieczna (szczególnie młodzi ludzie lubią adrenalinę i ryzyko) i ludzie mają wrodzoną ciekawość, aby zajrzeć w każdy kąt i zobaczyć jak coś działa. Jednak najbardziej niedocenionym faktem, jest po prostu przyjaźń z innymi ludźmi czy obcymi. Od lat siedzę w Star Treku i zajęło mi trochę czasu zrozumienie sensu tego wszystkiego.

Wiedza, Uznanie, Przyjaźń, Ekscytacja, Ciekawość, Odkrywanie nieznanego - to są kluczowe elementy układanki, które nawet dość obrazowo definiują bycie człowiekiem w ogóle. Tego nie da się zmierzyć i zobaczyć w tym eksperymencie z myszami, bo myszy to nie ludzie.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika MiamiVibe

,, Wiedza, Uznanie, Przyjaźń,

,, Wiedza, Uznanie, Przyjaźń, Ekscytacja, Ciekawość, Odkrywanie nieznanego - to są kluczowe elementy układanki, które nawet dość obrazowo definiują bycie człowiekiem w ogóle. Tego nie da się zmierzyć i zobaczyć w tym eksperymencie z myszami, bo myszy to nie ludzie. "

Zapomniałeś o czymś, co stoi nad wartościami, które podałeś, czyli miłość. Siła, która wymyka się wszelkiej logice i rozumowi np. kochając zmarłą osobę, co jest nielogiczne, bo jej już nie ma, nie istnieje. Miłość to spoiwo, do tego co podałeś i prowadzi to do jedności, a jedność to potęga, dlatego tak bardzo coś chce, abyśmy wiecznie byli podzieleni.

Portret użytkownika Szkarłatny Leon

Jeszcze nie zrozumałeś że

Jeszcze nie zrozumałeś że hollybrud to spierdoliny umysłowe i że to oni nawrzucali do twojej głowy śmieci jakimiś gównianymi filmami? Obnosisz się się z tym jak byś to ty sam do takich gównianych koncepcji doszedł a to twoi panowie cię dobrze przygotowali na obywatela NWO

 

 

Portret użytkownika Ractaros96

Akurat Star Trek to nie

Akurat Star Trek to nie wytwór Hollywood, tylko jednego człowieka o nazwisku Roddenberry.

Tobie się nie podoba rzeczywistość Star Treka? Ziemia wolna od wojen, głodu i chorób, gdzie technologia zapewniła nam wszystko co potrzebne do życia, a ludzie mogą skupić się na własnym rozwoju.

Wolisz obecny stan rzeczy gdzie wartość człowieka określa się prze pryzmat tego jak bardzo umie się on "sprzedać"?

Nie znoszę ludzi, którzy uważają, że to co mamy teraz musi trwać wiecznie i nie da się tego zmienić. To głupie przywiązanie do wadliwej rzeczywistości tylko dlatego, że jest ona wszystkim co znamy.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Szkarłatny Leon

Nie oglądam sf od dawna a

Nie oglądam sf od dawna a star trek tym bardziej mnie nigdy nie kręcił, banda naprawiaczy wszechświata, taki usrael w kosmicznym wydaniu. Mnie interesuje nasz świat, nasza rzeczywistość, która jest przez rządzących zakłamana a nie da się zbudować nic trwałego na kłamstwach i manipulacji, wolę więc walczyć i zabijać dla przetrwania niż być częścią jakiejś komunistycznej utopii zbudowanej na kłamstwie i wynaturzeniach

 

 

Strony

Skomentuj