Egzystencjalny wymiar pandemii koronawirusa SARS-CoV-2. NIEPEWNOŚĆ, PANIKA, STRACH

Kategorie: 

Źródło: 123rf.com

Najwyraźniej czasy spokoju, beztroski i braku zagrożenia mamy już za sobą. Kiedy skończy się pandemia koronawirusa, wiele rzeczy może ulec bezpowrotnej zmianie. Niewykluczone, że czeka nas potężny globalny kryzys finansowy spowodowany spadkami na giełdach, zapaściami finansów państw oraz bankructw wielu firm z branż, które aktualnie znalazły się w zawieszeniu (jak turystyka, transport, rozrywka, handel, gastronomia itp.).

Dzień w dzień docierają do nas przerażające i niepocieszające informacje, które w istotny sposób wpływają na naszą zbiorową świadomość. Licznik zakażeń i zgonów rośnie, co napędza w nas strach. Rodzi się poczucie niebezpieczeństwa i niepewności, które w negatywny sposób odbija się kondycji psychicznej wielu osób. Z jednej strony obawiamy się o zdrowie swoje i bliskich. Z drugiej o to, czy obecna sytuacja nie pogorszy w przyszłości naszej sytuacji ekonomicznej, a także kwestii bezpieczeństwa. Boimy się, że upadnie cała nasza służba zdrowia, że państwo zbankrutuje, że ustanie produkcja, a w rezultacie łańcuch dostaw i cały handel. Niektórzy ludzie, którzy całymi dniami oglądają programy informacyjne, obawiają się nawet ziszczenia się wielu hollywoodzkich post-apokaliptycznych produkcji.

 

UPADEK FAŁSZYWYCH WARTOŚCI

Sytuacja pandemii na obecnym stadium stanowi dla społeczeństwa nie tyle jeszcze RESET, co znak STOP i sygnał do opamiętania się. I faktycznie, powoli zaczyna się to dziać. Przez ostatnie kilka lat nasze społeczeństwa miały tak dobrze, że zaczęły się nudzić i wymyślać totalnie absurdalne ideologie. Można by pomyśleć, że tak niedorzeczne i samobójcze w swoich konsekwencjach, że chyba podświadomie prosiliśmy o jakiś rodzaj samozagłady.

Kiedy nadciąga zagrożenie, dochodzi do przewartościowania się wszystkich wartości. Nagle okazuje się, że najważniejsze dla ludzi jest bezpieczeństwo i zachowanie ciągłości swojego funkcjonowania, a nie wydumane problemy forsowane przez dekadenckich pseudointelektualistów.

Czy zauważyliście, ze w debacie publicznej (poza drobnymi wyjątkami) nie słychać ostatnio nic o:

  • feministkach, które walczą o prawa kobiet, które mają już od lat,
  • wolności krów do bycia nie gwałconymi przez byki,
  • członkiniach, które są równe członkom,
  • pięćdziesięciu iluś płciach w teoriach gender,
  • wolności kur do bycia nie gwałconymi przez koguty,
  • chomikach, które wstrzymują budowę strategicznej trasy,
  • politycznej poprawności,
  • itp. Itd.

Dlaczego? Ponieważ nie jest to czas na bzdurne i niedorzeczne tematy. W obliczu tak poważnego zagrożenia jak pandemia, trzeba zejść na ziemię i zacząć myśleć o normalnym życiu.

Lewicowi aktywiści pochowali się w swoich pracowniach absurdu i nie głoszą chwilowo swoich rewolucyjnych idei. Wiedzą, że na co dzień mogą je promować jedynie poprzez denerwowanie społeczeństwa i ruganie wszystkich jego świętości, na co ściągają na siebie gniew ludzi mających szacunek do tradycji. Bo właśnie przez obrazoburcze szokowanie, irytowanie i prowokację, chcą pokazać swoją wersję szlachetności i tak pożądanej przez globalistów postępowości.

Prawdopodobnie w chwilach zagrożenia normalny człowiek zaczyna rozumieć, że lewicowa postawa jest sprzeczna z instynktem samozachowawczym. Dodatkowo jest pełna hipokryzji oraz egoizmu. Poprzez narzucanie innym swoich jedynie słusznych moralnych postaw, arogancko zakładając że są szlachetne, lewicowość daje wyznawcy fałszywe poczucie tego, że czyni się dobrze i zmienia świat na lepsze. Zapomina się o jednym szczególe - albowiem chce się robić wszystkim dobrze, ale na siłę, co jest w rezultacie tak piętnowanym przez neomarksistowskich wieszczy (i „wieszczyń”) gwałtem.

Reasumując, w obecnej sytuacji zaczynamy rozumieć, że od seksualności krów czy empatii do chomików europejskich ważniejsze jest jednak kondycja kraju, który ma nam zapewnić bezpieczeństwo. A więc: własne elektrownie, kopalnie, porty, firmy produkcyjne, niezależność energetyczna i nie uleganie lobby antyweglowego. To jest dla nas lekcja, pokazująca prawdziwe priorytety, w oparciu o które powinny się potoczyć dalsze losy kraju, kiedy zakończy się to koronawirusowe dziadostwo.

 

MASOWE ZAKUPY

W sytuacjach kryzysowych ludzie rzucają się na sklepy. Dochodzi do wielu irracjonalnych zachowań konsumenckich, kiedy walczy się o nie, albo kupowane są niepotrzebne towary, które nie zostaną skonsumowane i skończą na śmietniku. U jednych taka sytuacja wzbudza panikę, u innych zażenowanie i śmiech. Ale prawda leży po środku.

Warto jest zawczasu zrobić zapasy, aby nie było potrzeby udawania się codziennie do sklepu i ryzykowania. Ale trzeba to zrobić mądrze i tak, aby ograniczyć do minimum liczbę wizyt w placówkach handlowych. W naszym przypadku najlepszą porą na bardzo spokojne i przemyślane zrobienie zapasów był okres, kiedy koronawirus zaczął szaleć w Lombardii i mieliśmy szansę na żywo obserwować, jak Włosi zaczęli szturmować sklepy i wyszarpywali sobie z rąk ostatnie makarony. Wtedy można właśnie było przewidzieć, że skoro w najbogatszej, najbardziej cywilizowanej części Włoch ludzie zaczną tak wariować, u nas prędzej czy później będzie to samo.  

U nas falę szaleństwa zakupowego mamy już za sobą. W sklepach znów są pełne półki. W Internecie powstały dziesiątki memów wyśmiewających osoby robiące masowe zakupy – bo faktycznie, jak tłumy się rzuciły na wszystko i brakowało produktów, było to momentami groteskowe.

Nadal uważam, że robienie przemyślanych zapasów jest mądre, ale trzeba to zrobić przed całym wariactwem, albo w jego trakcie znaleźć bezpieczne okno – na przykład po pierwszej i drugiej fali uderzeniowej, kiedy wiara nakupuje towaru i zdążą uzupełnić półki (wtedy mamy pewność, że trafimy na mało klientów w obiekcie). Pamiętajmy też, że dzisiaj pójście do sklepu (już nie wspomnę o aptece) może okazać się sportem ekstremalnym. Maseczka i rękawiczki przed niczym nas nie uchronią.

 

KWARANTANNA

Chodzą żarty w sieci, że kwarantanna może się skończyć dla odbywających ją na jeden z czterech sposobów: otyłością, ciążą, alkoholizmem albo rozwodem. Jednak patrząc na to, co się dzisiaj dzieje bardzo dobrze, że jest ona obowiązkowa dla wszystkich wracających zza granicy albo podejrzanych o kontakt z osobami zarażonymi. Bo nawet osoba, która uważa, że dobrze się czuje może przechodzić to bezobjawowo i być nieświadomym roznosicielem koronowirusa. Na dzisiaj odnotowano ponad 300 naruszeń kwarantanny, co świadczy tylko o tym, że część osób zachowuje się bardzo nierozsądnie i egoistycznie. Kara za nieprzestrzeganie kwarantanny wzrosła do 30 tysięcy złotych, co być może ostudzi zapędy pewnych nieodpowiedzialnych osób. To nie są żarty, ponieważ w grę wchodzi ludzkie życie.

 

IZOLACJA

Wymarłe polskie miasta, opustoszałe ulice, zamknięte szkoły, zamknięte sklepy, kina, restauracje, puste środki komunikacji, praca w dużej mierze zdalna albo urlopy opiekuńcze, zamknięte granice dla obcokrajowców. Paranoja? Nie sądzę. Raczej przejaw zdrowego rozsądku i zbiorowej odpowiedzialności. Oczywiście zdarzają się drobne przypadki nierozwagi, jak np. młodzież imprezująca w Poznaniu nad Wartą albo nad Wisła w Warszawie, czy znudzeni emeryci jadący przez pół miasta tramwajem, żeby kupić w Lidlu banany z promocji.

Za to w innych krajach pełen luz i maniana: tłumy ludzi na plażach na Florydzie, Kalifornii czy Francji. W Bangladeszu 25 tysięcy muzułmanów zebrało się, aby modlić się o przepędzenie koronawirusa. W Hiszpani 100-tysięczna  demonstracja feministek. We Francji w Landerneau pochód 3.5 tysiąca osób przebranych za smerfy. W Paryżu tysiące żółtych kamizelek uprawiających nowy francuski sport narodowy, czyli zamieszki. Do tego setki mniejszych przykładów bagatelizowania zagrożenia.

 

PANDEMONIUM

Będzie to bardzo ciężki czas dla nas wszystkich i miejmy nadzieję, że szybko i bez większych strat to wszystko się zakończy, abyśmy mogli bezboleśnie wrócić do normalnego życia.

Póki co w artykule nie wspomniałem nic o Chinach, ponieważ byłby to temat raczej na osobną publikację. Jedyne co mogę zasugerować, to że gdybym był Chińczykiem na obiedzie u babci, babcia z pewnością powiedziałaby do mnie „możesz zostawić ryż, ale zjedz nietoperza”.

Cieszę się, że Polacy posiadają wytrenowany przez setki lat doświadczeń potężny instynkt samozachowawczy, którego teraz będziemy bardzo potrzebowali. Doskonale widać to na przykładzie tego, jak Polska wcześnie zareagowała prewencyjnie na zagrożenie koronawirusem w postaci: zamknięcia granic, placówek oświatowych, dostępności urzędów, ograniczenia handlu i rozrywki, odwołania imprez masowych itp. Dochodzi do tego godna pochwały zdyscyplinowana postawa społeczeństwa.  

Na zachodzie Europy zostało to zbagatelizowane, a gdy teraz próbują to częściowo wprowadzać, są już dawno z ręką w nocniku. Obawiam się, że ich odmienna mentalność oraz niezorganizowanie znacznie utrudni i tak trudną już sytuację. Weźmy na przykład  Hiszpanów, którym ograniczono wychodzenie z domu. Jak sobie poradzili? Wypożyczają sobie psy za 5 EUR na godzinę, aby można było „legalnie” przejść się na spacer. Gratulacje!

Na koniec unijna perełka. Czechy i Włosi dostali pomoc medyczną z Chin – Bruksela nie zorganizowała takowej? Niemcy zarekwirowali chiński transport 830 tysięcy maseczek, które były zamówione przez Włochy, bo uznali, że bardziej im się przyda. Normalnie komedia… Takie i wiele innych sytuacji pokazuje, ze Unia jako jeden sprawny organizm to fikcja. Z kolei tzw. Solidarność europejska to pusty frazes, hipokryzja i bajka dla naiwnych. Każdy dba o siebie, a jak robi to ktoś inny niż Niemcy albo Francja, to jest szykanowany.

Teraz można dostrzec, jak niepotrzebnym i nieskutecznym biurokratycznym tworem okazuje się Unia Europejska. Niby jakaś tam finansowa pomoc została przeznaczona, aczkolwiek do tej pory największym sukcesem Unii było wpłyniecie na Netflixa, żeby obniżył jakość swoich filmów, aby nie blokować ruchu w sieci. Wow!

Stare powiedzenie mówi – umiesz liczyć, licz na siebie. I to jest prawda. Tylko państwa narodowe potrafią w sytuacjach kryzysowych zatroszczyć się o swoich obywateli.

 

 

Ocena: 

3
Średnio: 3 (3 votes)
Opublikował: Civil Ground
Portret użytkownika Civil Ground

Z wykształcenia socjolog. Od przeszło 20 lat interesuje się polityką. Główna tematyka zainteresowań: geopolityka, konflikty światowe, wpływ popkultury i religii na społeczeństwo.


Komentarze

Portret użytkownika Wojna INFO

DUŻA PROŚBA!

DUŻA PROŚBA!

Niech wszyscy którzy uważają, że cała sprawa z wirusem to jest oszustwo zgłoszą się na ochotnika do pobierania próbek. Ponieważ to wszystko kłamstwo to nie będzie im przeszkadzać jak nie dostaną środków ochrony osobistej.

Jeżeli mają rację to pomogą służbie zdrowia, a jeżeli nie mają racji to ubędzie idotów.

Sytuacja typu win-win.

Portret użytkownika euklides

Duża prośba do manipulantów -

Duża prośba do manipulantów - nie róbice z siebie matołów. Wirus jest, ale cała akcja wokół niego to przerost formy nad treścią. Wirus służy jako pretekst do realizacji poronionych pomysłów politycznych, które pojawiały się na długo przed zapanowaniem "pandemii". Władzuchna bez dobrego pretekstu miała problem by je wdrożyć.

Portret użytkownika Wojna INFO

"Na dzisiaj odnotowano ponad

"Na dzisiaj odnotowano ponad 300 naruszeń kwarantanny"

Jakich naruszeń skoro w TV na okrągło leci ogłoszenie Ministerstwa Zdrowia w którym mówi się, że jak trzeba to można w czasie kwarantanny wyjść z domu. Właśnie dzisiaj pierwszy raz je zobaczyłem (unikam TV) i normalnie zaniemówiłem.

Portret użytkownika Kwazar

Jeśli zaś chodzi o

Jeśli zaś chodzi o egzystencjonalny zasięg koronawirusa to zapewniam was, że nikt dzisiaj nie potrafi nawet w przybliżeniu wyobraźić sobie jego oddziaływania.Tak samo z resztą, jak jego odziaływanie na każda dziedzinę gospodarki.Jedno co mogę z całym przekonaniem stwierdzić to to, że ŚWIAT JEST JUŻ CAŁKIEM INNY niż był.Jaki inny ? To każdy z nas ZROZUMIE i zobaczy w swoim czasie. 

Strony

Skomentuj