Dziwne zachowanie zwierząt po trzęsieniu ziemi w Bułgarii

Kategorie: 

http://bgnews0001.livejournal.com/1076763.html

Niepokojące wieści dochodzą z Bułgarii. W poniedziałek doszło tam do trzęsienia ziemi o magnitudzie 5.8 w skali Richtera. Wstrząsy spowodowały wiele pęknięć budynków. Mieszkańców okolic Sofii niepokoją również zwierzęta, które od czasu zjawiska zachowują się dziwnie.

 

Najpierw pojawiły się doniesienia o nietypowym zachowaniu wron, które po prostu zaczęły nagle atakować ludzi. Podobne zjawisko obserwowano ostatnio również na Białorusi. Wrony to bardzo inteligentne stworzenia i do ataków wybierają głównie dzieci. Nie wiadomo, co powoduje taką agresję zwierząt.

 

Poza ptakami mieszkańcom Bułgarii doskwierają owady. Chodzi głównie o karaluchy i gąsienice. Plaga gąsienic wystąpiła w okolicy miejscowości Sozopol. Świadkowie twierdza, że w ciągu dwóch dni gąsienice ogołociły tam 50 drzew.

Karaluchy w wielkiej ilości pojawiły się w Sofii. Ludność mówi o tym problemie w kategorii katastrofy naturalnej. Największy problem zauważa się w zachodnich dzielnicach stolicy Bułgarii.

 

Źródła:

http://bgnews0001.livejournal.com/1076763.html

http://bgnews0001.livejournal.com/1074808.html

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Blackhawk83

Ujmę to w ten sposób:

Ujmę to w ten sposób: Normalną żeczą jest że zwierzęta wyczówają takie zjawiska jak trzęsienia ziemi a z właszcza ptaki, tak więc nic dziwnego że były w panice. Neeeext!!!: To chyba normalne że po trzęsieniu ziemi kiedy  budynki popękały to wszystkie karaluchy i innego rodzaju badziewia wyszły na zewnątrz, bo normalnie też nie przemieszczają się nikomu po chacie, tylko się bunkrują po wszystkich zakamarkach. Proste jak budowa cepa, tylko trza ruszyć łbem. Jak dla mnie to nic dziwnego, no może po za tym że w Bułgari jest taki syf że wystarczy żeby jakaś chawira pękła i rój robactwa z niej wyłazi. No cóż, kwestia czystości.

Portret użytkownika Kwachu

Ja u siebie zauważyłem drzewo

Ja u siebie zauważyłem drzewo całe pokryte pajęczynami.. podobno pająki uciekają tak w czasie powodzi. A co w tym dziwnego? A to, że zamiast powodzi doskwiera susza.. dawno już nie padało i nie zanosi się na żadną burzę, czy choćby deszczyk majowy.

Portret użytkownika ROSOMAK

Nie gromadzisz a może

Nie gromadzisz a może powinnaś... Niech zawierucha potrwa kilka dni nawet- Powiedzmy że przez jakieś wydarzenie zostaniemy pozbawieni dostaw energii na jakiś czas- wtedy co- wylegniesz wraz z hordami Tobie podobnych na poszukiwania wody i żywności?- Kilka konserw, ryż, makaron- zgrzewka wody- czy to przerasta Twoje możliwości?Co wtedy gdyby przez rozbłysk zostalibyśmy pozbawieni możliwości komunikatowania się- czy pomyślałas choć o tym by ustalic miejsce spotkania z najblizszymi?- Niefrasobliwosc, fajna rzecz tyle ze  wraz z tysiącami Tobie podobnych  bedziesz siedziec z ręką w nocniku zgrzytając zębami nad swoją głupotą.Wydaje nam się ze obecny stan rzeczy będzie trwał wiecznie bo przez 60 lat było spokojnie- Idziesz rano po bułki i mleko  coś na obiad świeci słońce i wszystko gra-  a jesli sklep zamkną? Gdzie pójdziesz?

Portret użytkownika MonaLisa

Rosomak, na kilka dni to ja

Rosomak, na kilka dni to ja mam zawsze zapas. Ale jak , nie daj bóg, przebiegunowanie czy asteroida  nas odwiedzi - to wiesz co będzie? Lepiej nie myśleć. I uwierz mi, odechce się ci wtedy jeść... Dlatego w takim przypadku - lepiej nie przedłużać sobie męki i zwierzęcej egzystencji. Ale to moje zdanie.Niektórych moich znajomych, na przykład, też żenuje moja opinia, że wolę umrzeć, niż być pacjentem z Demencją. Bo ja wiem, co to jest, a oni - nie, tylko czytali o tym. Pojmujesz?A z rodziną nie ustalam miejsca kontaktu na wypadek kataklizmu czy wojny - bo syn i synowa na Śląsku, a ja - na Bawarii. Konika nie mam, żeby do domu dojechać. Oni też  Zostanie się nam tylko tęsknić i płakać...A co proponujesz? Zrobisz zapas na 2-3 m-cy, a co potem?  W tym chaosie, wśród zdesperowanych band. Nie oglądacz SF? Te filmy powoli staja się rzeczywistością...Czołem, kozaku.

Portret użytkownika rosomak

Wystąpiłem za ostro,

Wystąpiłem za ostro, przepraszam.Piszemy jednak o dwóch różnych wydarzeniach.Ja mam na myśli załamanie systemu spowodowane mniej spektaularną przyczyną niż przebiegunowanie czy asteroida.Takiej która pozbawiła nas na jakiś czas dostaw energii lub zaopatrzenia.Któregoś dnia wyłączono wodę na jednej ulicy, pod koniec dnia w sklepie  (tzw. osiedlowym samie) nie  mozna juz było dostać butelki wody.Konika nie masz ale rowerem też można przejechać tysiąc  kilometrów.Myślę ze nie uświadamiamy sobie naszej zależności od współczesnego świata. W szkołach uczą nas fizyki ale nie tego iż w czasie burzy nie należy stawać pod drzewem. Gdzie są jakieś programy edukacyjne na temat radzenia sobie w świecie w którym nie ma prądu, wykonania przedmiotów służących przetrwaniu ogólnego  kataklizmu( zakładając ze kataklizm nie pochłonie istnień całości ludzkości ale powiedzmy 1/3 czyli dwóch miliardów z hakiem)Nie wiemy kompletnie co robić, więc we własnym zakresie przygotować należy  to co moze się przydać-Niech i to będzie choć scyzoryk wielofunkcyjny czy nawet krzesiwo do rozpalenia gnia lub..rower ... ten na pewno się przyda i to bardziej niż koń który pewnie zostałby prędko pożarty.Jestem optymistą, zakładam ze ludzkość nie wyginie ale moze trzeba będzie walczyć o przetrwanie by zwiększyć swoje szanse w tej loterii a wtedy najdrobniejsza rzecz, dziś lekcewazona i obojętna z racji powszechności, jutro może być na wagę złota.Może zainwestować w zapałki?;)  

Portret użytkownika MonaLisa

Dobra, Rosomak, dziś już idę

Dobra, Rosomak, dziś już idę do pracy wkrótce, ale jutro idę i kupię zapałki, bo nie mam - od 1,5 roku już nie palę,Ja też jestem optymistą, ale z realistyczną nutką. Pełnowartościowe optymiści noszą "różowe okulary", a w tych czasach będzie im trudno. Ja patrzę zawsze w przyszłość realnie, nigdy za siebie się nie oglądam, planuję na kilka lat - i idę do celu, nie zrażając utrudnieniami i przeszkodami.Ale człowiek- nie robot, ileż może wytrzymać?Dlatego, w razie kataklizmu - nie będę walczyć z innym człowiekiem o kawałek chleba czy łyk wody. Wolę odejść. Wierze w reinkarnację, wiem że tak jak w Kosmosie - nic na Ziemi nie bierze się znikąd, i nie znika tak ot sobie. Tylka odwieczna przemiana cząsteczek, energii, masy - astrofizyka i fizyka kwantowa tu się kłania. To dlaczego mam się bać? Bać musimy tutaj, na Ziemi!Ale każdy wybiera sam swoją drogę. Jak kto ma męża/żonę, małe dzieci - to musi walczyć, dla nich.Przepraszam za filozofię, tak coś mnie "wzięło". Życzę miłego dnia wszystkim internautom!    Dziś chmury wiszą - przydałby się HAARP, lub Chembuster!    

Strony

Skomentuj