Dzieci spędzają coraz więcej czasu przed ekranami

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Najnowsze badania pokazują, że małe dzieci spędzają coraz więcej czasu przed ekranem telewizora. Badacze odkryli, że ilość czasu spędzana przed telewizorem wśród dzieci w wieku poniżej 2 lat podwoiła się od schyłku lat 90.

Pomimo powszechności i dostępności urządzeń mobilnych, takich jak smartfony i tablety, dzieci spędzają większość czasu na oglądaniu telewizji.

 

Naukowcy ustalili, że w 1997 roku dzieci poniżej 2 lat spędzały średnio 1,32 godziny dziennie przed ekranem. W 2014 r. liczba ta wynosiła aż 3 godziny. Ponadto telewizja wyprzedziła smartfony i tablety. Obecnie dzieci spędzają średnio 2,5 godziny przed telewizorem, a w 1997 roku czas ten wynosił jedynie pół godziny.

 

W przypadku dzieci w wieku od 3 do 5 lat średni czas oglądania nie zmienił się znacząco w ciągu ostatnich 17 lat. Grupa wiekowa rejestrowała średnio 2,5 godziny dziennie przed ekranem. Naukowcy dodają, że w 1997 r. dostępna była telewizja, konsole oraz komputery. Obecnie są to również smartfony, tablety, czytniki elektroniczne i urządzenia edukacyjne.

 

Pediatra Wendy Sue Swanson powiedziała, że wzrost czasu spędzanego przed ekranem nie jest zaskakujący, biorąc pod uwagę wymagania nowoczesnego rodzicielstwa. Telewizja przyciąga uwagę małych dzieci, ułatwiając rodzicom pracę lub wykonywanie obowiązków domowych.

 

Wnioski te zostały zaobserwowane na podstawie danych z badania panelowego przeprowadzonego w latach 1997–2014, w którym rodzice obserwowali czas spędzany przez dzieci przed ekranem. Najnowsze wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie JAMA Pediatrics.

 

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: B
Portret użytkownika B

Redaktorka, która pracuje z nami od ponad 3 lat. Specjalizuje się w tematyce medycznej i zdrowym żywieniu. Często publikuje na portalu medycznym tylkomedycyna.pl



Komentarze

Portret użytkownika Maryjan_66

A co mają innego robić, jak

A co mają innego robić, jak boiska zastąpiono parkingami; na resztkach trawniku nie możesz nogi postawić bo monitoring i straż osiedlowa zaraz zgarnie - a co dopiero mówić o rozbijaniu jakiś namiotów jak to kiedyś było, wszelkie 'dzike' kawałki terenu zostały sprzedane pod biedy, galerie handlowe lub stcje benzynowe. Gdzie mają tworzyć poza monitorem?, życie obserwować poza galeriami?

Rodzice po spłodzeniu dzieci nie mając dla nich czasu, cierpliwości i mądrzejszych koncepcji - wysyłają je do przedszkola, szkoły by te uczyły sie wszystkiego tego czego oni sami nie byli w stanie. Jedyną rozrywką na świeżym powietrzu są wyjazdy do ośrodków turystycznych gdzie wszyscy tłoczą sie w tym samamym terminie i tak samo świetnie bawią, pod warunkiem, że uzbierasz na to kasę. Telewizor jest obowiązkowym ołtarzykiem w każdym pokoju - więc to do niego sie modlą, z niego czerpią 'autorytety' .Rodzice nie rozmawiają z dziećmi - to dzieci szukają relacji przez internet.

Jeszcze jako takie szanse mają dzieci z małych miasteczek - ale tam też wszystko wokół im wmawia, ze szczęście znajdą jedynie w dużej aglomeracji.

Jak rodzice się dobrze zastanowią po co chcą być rodzicami, czy do tej roli dojrzeli i jaki świat oferują dzieciom zanim je spłodzą - sytuacja zacznie się zmieniać. Ale do stania się rodzicem nie trzeba żadnych papierów, nie trzeba nawet IQ bo bzykać się potrafi każdy, ba - nawet od Państwa pomoc dostanie za ten altruistyczny dla systemu emerytalnego czyn.  Natomiast na prawo jazdy np - kurs trwa chyba już miesiąc?

Portret użytkownika oppo

To nie jest problemem,

To nie jest problemem, problemem są treści i manipulacja tymi najbardziej bezbronnymi.
Programy a w szczególności reklamy uczą pewnych myślowych schematów.
Dzieci pochłaniają te treści... a potem zaczynają myśleć że one chcą 'TEGO' i 'TEGO'.
To nie alkohol i papierosy powinny być od +18 roku życia (a przynajmniej nie tylko), to Youtube Instagram Snapchat Reklamy i w dużej części Telewizja
....
Osobiście licze tu na jakiś cud, ale wygląda to tragicznie... a dorośli zostali 'zahipnotyzowani', to chyba odpowiednie słowo Smile

Portret użytkownika Kangur.

Z tymi reklamami @ oppo, masz

Z tymi reklamami @ oppo, masz rację, moje maluchy oglądają wyłącznie kanały z bajkami, ale gdy tylko zaczynają się reklamy, zapada martwa wręcz cisza, stoją jak zahipnotyzowane, i tępo patrzą w ekran...od kilku dni, wyłączam pudło, gdy lecą reklamy.

________________________________________

"Niektórzy "ludzie" nigdy nie będą mnie lubić, ponieważ mój duch irytuje ich demony…"

Portret użytkownika Uther Lightbringer

To prawda. Zresztą nie tylko

To prawda. Zresztą nie tylko programy i reklamy uczą pewnych skrótów myślowych. Najbardziej jaskrawym przypadkiem sa programy typu "talent show", gdzie odbiorcom mówi się  slogany typu: "przyjdź na casting i zmień swoje życie", "stań się gwiazdą i bądź sławny" itp. Ludzie przez to ulegają manipulacji i za wszelką cenę chcą zaistnieć. Nie ważne czy mają talent czy nie mają.

Inna sprawa jest taka, że ludzie wzorują się na swoich idolach i powielają ich głupie zachowania oraz ich kontrowesyjne poglądy. Wierzą w to co mówią i przyznają im rację, nawet gdy jej nie mają. Wystarczy popatrzeć na polityków i dziennikarzy, którzy manipulują swoimi odbiorcami i próbują pociągać za sobą tłumy.

 

Co do celebrytów wystarczy, że wrzucą jakieś zdjęcie na Instagrama lub na Facebooka, to od razu ich "fani" się zachwycają i piszą im komentarze, nabijając im pieniędzy. A jak się komuś coś się nie podoba, to od razu zaczyna się hejt i obrażanie. Tak samo z teledyskami. Zawsze najwięcej wyświetleń mają gwiazdy, które w danym okresie są najbardziej pompowane. I od razu krzyczą, że mają przebój. Kiedyś, aby mieć przebój i odnieść sukces, trzeba było włożyć w swoją pracę dużo wysiłku, zaś dzisiaj wystarczy wywołać skandal, pokazać coś kontrowersyjnego w teledysku, wywołać konflikt z inną gwiazdą, wystąpić w programie typu "Taniec z gwiazdami"  i mieć układy. Tak samo z filmami. Im bardziej absurdalny i kontrowersyjny, tym większa wrzawa i zainteresowanie.

Portret użytkownika PiotrSSS

I co z tego?

I co z tego?

To samo pisały gazety 50lat temu że "Dzieci spędzają za dużo czasu przed/z [tu wstaw cokolwiek]".
Mówiono źle o komiksach, o radiu, o rock-and-roll'u, telewizji, kinie itd. 

Portret użytkownika Uther Lightbringer

Częstym błędem wśród

Częstym błędem wśród niektórych rodziców jest to, że sadzają często swoje dzieci przed telewizorem, dlatego, że nie chcą z nimi spędzić wolnego czasu i zająć się nimi. Niektórzy też nie zwracają uwagi na to, co ich dzieci oglądają i jaki jest przekaz określonej bajki czy programu (w wielu przypadkach jest on ukryty). Zdarzają się też dzieci, które są mocno uzależnione od telewizora i odruchowo sięgają po pilot. Telewizja jawi im się jako coś co ich odpręży i uspokoi, podczad gdy tak naprawdę niektóre bajki czy programy powodują rozdrażnienie i agresję (takich jest obecnie wiele).

Portret użytkownika Ractaros96

Najlepsze jest to, że sami

Najlepsze jest to, że sami rodzice często nie posiadają odpowiedniej wiedzy, aby przeanalizować przekaz jaki ma dana bajka lub film. Poza tym, aby coś przeanalizować trzeba się najpierw z tym zapoznać, a to by wymagało oglądania tych samych rzeczy co dziecko.

Gdybym miał dziecko, to pewnie nigdy nie pozwoliłbym mu oglądać telewizji (ba, w domu nie byłoby pewnie telewizora). Puszczałbym mu filmy i bajki na komputerze, które sam oglądałem i wiem jaką wartość mają. Może znalazłoby się miejsce na jakieś nowe pozycje, ale wtedy byśmy wspólnie oglądali, żebym od razu mógł wytłumaczyć co się dzieje na ekranie, jakby działo się coś niepokojącego. Wymagałoby to czasu z mojej strony, ale wiem, że innej drogi nie ma. Dziecko samo się nie wychowa, a już na pewno nie można go zostawić samego w świecie Internetu, bo może się to skończyć bardzo źle.

Zresztą, równie zła jest postawa rodziców próbujących chronić dziecko przed całym złem tego świata. Przechodziłem to na własnej skórze. Trzeba rozmawiać i edukować. Dziecko powinno poznawać również ciemniejszą stronę ludzkiej natury, ale w kontrolowanych warunkach z rodzicem jako przewodnikiem.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Uther Lightbringer

To prawda, że rodzice nie

To prawda, że rodzice nie powinni trzymać dziecka pod kloszem i przestrzegać je przed konsekwencją negatywnych zachowań. Ważne, by uczyli ich co jest dobre,a co złe. Gdy dziecku dzieje się krzywda powinni reagować natychmiastowo. Niestety wielu rodziców woli robić karierę i zarabiać pieniądze, zamiast zwrócić uwage na to co robią ich dzieci, z kim rozmawiają i co robią w wolnym czasie.

 

Rodzice często tłumaczą nauczycielom, że powinni pilnować dzieci i odpowiadać za ich zachowanie, gdyż za to im płacą. Tyle, że niestety w dzisiejszych czasach szkoła nie realizuje funkcji wychowawczej. Nauczyciele również bagatelizują problemy dzieci, zaś gdy widzą, że robi coś złego, to od razu wzywają rodziców albo idą do dyrektora i żądają, by zawiesić tego i tego ucznia, bo dopuścił się takiego a nie innego przewinienia. Inna sprawa jest też taka, że niby w szkole są godziny wychowawcze, ale rzadko kiedy porusza się tam takie zagadnienia jak alkoholizm, narkomania czy mobbing. Zamiast tego realizuje się normalne lekcje lub zaśmieca się głowy uczniów szkodliwymi ideologiami. Gdy z dzieckiem coś się dzieje, to nauczyciele zamiatają problem pod dywan i z oburzeniem mówią rodzicom, że powinni lepiej wychować dziecko. Nie chcą nawet z nimi współpracować i ich wysłuchać, lecz umywają ręce. A dziecko pozbawione wsparcia i opieki wpada w sidła różnego rodzaju zagrożeń.

 

Abstrahując od poruszanego wątku, od lat popularny jest nurt zwany "antypedagogiką", negujący rolę rodziców w rozwoju dziecka. Nurt ten zakłada, że dziecko już od momentu przyjścia na świat decyduje kim chce być i sam wie najlepiej co jest dla niego dobre, zaś jego rozwój jest sterowany za pomocą czynników wewnętrznych. Nurt ten jest mocno krytykowany, ze względu na to, że wychowanie jest traktowane jako proces niepotrzebny dla dziecka.

Portret użytkownika Ractaros96

System edukacji nie radzi

System edukacji nie radzi sobie ze samą edukacją, a co dopiero wychowaniem. Klasy powinny mieć po 10 uczniów, aby można było w ogóle poruszać kwestię wychowania w szkole, bo dopiero wtedy nauczyciel ma szansę poświęcić wystarczająco dużo czasu jednemu dziecku, aby był jakiś efekt. Obecnie to jest jakaś masowa produkcja...nawet nie wiem kogo, bo szkoły nie radzą sobie z wykształceniem dobrych pracowników, a co dopiero dobrych, świadomych świata ludzi.

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Portret użytkownika Uther Lightbringer

Dokładnie. Ja akurat

Dokładnie. Ja akurat chodziłem do szkoły, gdzie klasy były małe, zaś nauczyciele podchodzili do nas indywidualnie. W dużych szkołach jest to niestety problem, bo nauczyciele spośród 25-30 uczniów wybierają kilku ulubieńców, których faworyzują. Z drugiej strony wiele szkół tłumi zainteresowania uczniów (zwłaszcza tych najzdolniejszych) i jednocześnie nie podejmuje działań, by pomóc tym najsłabszym, którzy mają problem z nauką. Znam to z własnego doświadczenia.

Innym problemem jest fakt, iż dzisiejsze szkoły nie przygotowują do prawdziwego życia, radzenia sobie w codziennych sytuacjach i poruszania się po rynku pracy. O ile w szkołach zawodowych i technikach uczniowie mają jakieś przygotowanie praktyczne (i to nie zawsze), to o tyle w liceach tego brakuje.

 

Problemem jest także to, że uczniowie muszą uczyć się z podręczników, zaś jeśli napiszą na sprawdzianie odpowiedź niezgodną ze skryptem, to nauczyciele odejmują im punkty lub nie dają nic. Najgorsze jest to, że niektórzy nauczyciele uważają, że to co jest napisane w podręczniku jest prawdą, zaś jeśli uczeń napisze odpowiedź opartą o inne źródło (np. inną książkę, opracowanie naukowe, wpis z bloga), to często jej nie uznają. W wielu przypadkach mamy do czynienia także z ideologią, która mocno wpływa na proces nauczania. W pewnym momencie nie przypomina to nauki, lecz indoktrynację.

Portret użytkownika nel35

Najgorsze jest to, że do

Najgorsze jest to, że do szkoly przychodzą istoty, ktore nie przestrzegają żadnych norm zachowania. Nie słuchają swoich rodziców/dziadków, więc tym bardziej nie będą słuchać obcych pracowników szkoły. Swoim zachowaniem stwarzają zagrożenie nie tylko dla otaczających je osób, ale też dla siebie samych.

Portret użytkownika Uther Lightbringer

Dotykamy tu kolejnego sedna

Dotykamy tu kolejnego sedna sprawy, jakim jest nieprzestrzeganie norm. Tu nie tylko chodzi o brak szacunku do siebie i drugiej osoby, lecz także to, że często takie osoby nie wiedzą co mają ze sobą zrobić. Zaczynają eksperymentować z używkami albo wchodzą do grup przestępczych, by zyskać czyjąś aprobatę. Często gdy rodzice reagują jest już za późno.

 

Niestety żyjemy w czasach, gdzie więzi rodzinne ulegają szybkiemu zerwaniu, zaś relacje są płytkie i powierzchowne. Jak kiedyś dzieci chętnie słuchały rodziców i dziadków, to obecnie za autorytety biorą celebrytów, którzy podsuwają im głupie pomysły na zaistnienie w społeczności. To jakie filmy dzieci oglądają i jakich piosenek słuchają ma wpływ na ich rozwój psychiczny.

Portret użytkownika Ractaros96

Rodzice za bardzo wysługują

Rodzice za bardzo wysługują się urządzeniami, aby dzieci nie zawracały im głowy. Uważają, że to zastąpi spędzanie z nimi czasu.

Ja swój pierwszy komputer dostałem jak miałem 7-8 lat, mogłem oglądać bajki z płyt, grać w gry (też z płyt, bo Internetu nie miałem). Internet na stałe został podłączony w naszym mieszkaniu dopiero jak miałem 12 lat. Co ciekawe, był moment, że przez krótki czas miałem telefon (taki jeszcze z klawiaturą), ale był on dla mnie nieciekawy (i tak nie miałem do kogo dzwonić). Choć komputer stacjonarny pozostaje moim ulubionym urządzeniem do dzisiaj (nigdy nie wykształciłem w sobie chęci do korzystania z laptopa, a nawet delikatnie nimi pogardzam, jakby nie były pełnoprawnymi komputerami), to przez całą swoją edukację nie miałem telefonu na stałe (nie wiem jak w gimnazjum, ale w szkole średniej chyba byłem jedynym, który go nie miał). Dopiero jak skończyłem szkołę i założyłem konto bankowe - telefon stał się koniecznością. Tabletu też nigdy nie miałem i nie chciałem mieć.

Być może w tym kontekście istotny jest też fakt, że nie chodziłem do przedszkola (nie wiem nawet czy za moich czasów były żłobki), przez to, że moja mama nie może pracować z powodu choroby i zawsze była w domu, to nie musiałem tam trafić. Pierwszy rok swojej edukacji spędziłem dopiero w zarówce.

Jestem jeszcze z tych, którzy wczesne dzieciństwo spędzili na dworze (najdłużej nie mogłem porzucić budowania miast i zamków w piaskownicy Wink ), choć obecnie jak pomyślę sobie jak niewiele wtedy brakowało, abym sobie zrobił poważną krzywdę (np. ten raz, gdy spadłem z takiej metalowej huśtawki, a potem jeszcze dostałem nią w tył głowy), to nie mogę wyjść z podziwu jakie szczęście mi dopisywało.

Obecnie piszę ten komentarz ze sprzętu za 7 tysięcy na który sam zarobiłem pieniądze. Biggrin

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

"Trudności materialne nigdy nie powinny być przeszkodą na drodze rozwoju człowieka" - Moje własne słowa

Skomentuj