Dramatyczny wzrost cen nawozów dla rolnictwa. Czy grozi nam wielka drożyzna i głód!?

Kategorie: 

Źródło: Dreamstime.com

Łancuchy dostaw trzeszczą w posadach, ceny paliw płynnych biją rekordy, ale wciąż niewiele osób zdaje sobie sprawę jakie tsunami na nas idzie ze względu na działania klimatystów, którzy opanowali Unię Europejską. Grozi nam nie tylko marźnięcie w zimie na skutek horrendalnych cen gazu i węgla. Już teraz staje się jasne, że konstruktorzy nowego ładu światowego chcą doprowadzić do załamania na rynku żywności. Celem do tego jest zwalczanie rolnictwa poprzez szereg zaplanowanych działań mających na celu ograniczenie produkcji zarówno zwierzęcej jak i roślinnej. Konsekwencją będzie ekstremalna drożyzna a może nawet głód!

Większość ludzi nie pamięta jak to jest żyć w świecie niedoborów wszelkich towarów z żywnością włącznie. Przyzwyczailiśmy się już do pełnych sklepowych półek i nakręcającej się konsumpcji. Te czasy odchodzą jednak do lamusa, a żywność może się stać wkrótce tak droga, że niektórzy chleb będą jeść raz w tygodniu, a mięso od święta. Właśnie takiego świata życzą sobie globaliści z WEF z Klausem Schwabem na czele i podążający za ich wytycznymi decydenci Unii Europejskiej fundujący nam samobójczy "Zielony Ład".

 

Obecnie zdolność tworzenia nawozów sztucznych jest czymś w rodzaju zabezpieczenia produkcji żywności w kraju. Nowoczesne rolnictwo będzie miało ułamek produkcji bez ich zastosowania, a niestety treny unijne wskazują na to, że właśnie w takim kierunku idziemy. Może się to stać nawet szybciej ponieważ na skutek szalonej ceny gazu, która wzrosła trzykrotnie od sierpnia, nagle okazało się, że tona saletry z około 800 złotych wzrosła do 3000 zł! 

Część fabryk na świecie produkujących nawozy wstrzymuje produkcję. Ceny produktów azotowych są wprost uzależnione od cen gazu ziemnego, który jest wykorzystywany w procesie produkcyjnym. Ceny drastycznie rosną, co wpływa bezpośrednio na rolników. Na dodatek słabo jest z dostępnością nawozów mamy więc niebezpieczną sytuację gdy stały się kilkukrotnie droższe ale nawet mimo tych wariackich cen, nie jest łatwo je zdobyć. Część rolników postawiła na nawozy naturalne, jak obornik z hodowli zwierząt, ale to oznacza, że plony mogą być dużo mniejsze niż przy stosowaniu nawozów sztucznych a to nieuchronnie wpłynie na ceny żywności winduąc je dodatkowo i zwiększając presję inflacyjną.

 

Polscy rolnicy protestowali blokując tory kolejowe domagając się wstrzymania eksportu nawozów na Ukrainę i w tym upatrują dodatkowy czynnik z powodu którego rolników może nie być stać na te produkty. Grupa Azoty rzeczywiście zapowiedziała ograniczemoe eksportu i zdecydowała o skierowaniu dostaw na rynek krajowy. Jarosław Kaczyński poradził rolnikom, żeby kupowali nawozy tworząc grupy zakupowe nikt jednak nie traktuje tego poważnie, a ceny gazu raczej szybko nie spadną. Trzeba się zatem przygotować na powazne zakłócenia w dostawach płodów rolnych i na kolejne drastyczne podwyżki.

Gdy obserwuje się poczynania i plany Unii Europejskiej względem rolnictwa, można odnieśc wrażenie, że celem jest załamanie produkcji żywności. Wszystko to odbywa się pod płaszczykiem ideologii marksizmu klimatycznego. Ograniczenie konsumpcji jest jednym z postulatów Nowego Porządku Świata. Lewaccy whistelblowerzy tacy jak pani poseł Sylwia Spurek, od dawna mówili, że ludzie muszą przestać jeść mięso, a ono samo ma się stać towarem luksusowym, na który będzie stać bogaczy od święta. Gdy wygłaszała te teorie większość pukała się w głowę, ale wygląda na to, że to nie były żarty tylko ujawnienie długofalowych planów tych ludzi.

 

Można powiedzieć, że konstruktorzy załamania przemysłu i rolnictwa - rzekomo w celu ratowania matki Ziemi naszymi pieniędzmi - osiągnęli kolejne kamienie milowe swoje planu. Produkcja żywności na pewno wyhamuje. Spowodowała to już mniemana pandemia Covid, która na skutek stosowania tzw. lockdownów, spowodowała, że gastronomia nie potrzebowała takiej ilości warzyw i innych produktów żywnościowych. Naturalne jest zatem to, że kto zasiał za dużo i nie sprzedałza tyle za ile planował, teraz zmieni strukturę upraw. Ten fakt i trzykrotnie droższe nawozy, moga doprowadzić do tego, że w 2022 roku chleb będzie kosztował 10 zł, a pomidory staną się produktem luksusowym. 

 

Paliwo po 6 złotych. Nie ma materiałów budowlanych. Gaz i prąd coraz droższy. Zamykają kopalnie węgla, chcą wyłączac polskie elektrownie. To dopiero początek zbliżającego się wielkimi krokami programowanego przez klimkatystów kryzysu, który roboczo nazywa się unijnym Zielonym Ładem.  Prawdziwy cel wprowadzenia tej rewolucji przeprowadzanej za pomocą wirusa grypopodobnego, to ograniczenie naszej konsumpcji tak aby nie było zapotrzebowania na pewne towary, a więc i ich produkcji oraz łańcuchów dostaw. Premier Mateusz Morawiecki na nagraniach z restauracji Sowa i Przyjaciele, nazywał to "zarządzaniem oczekiwaniami". 

(…) My nie wiemy, ale być może zakończy się to dobrze, jeżeli my ludzie, we the people, prawda, a już zwłaszcza we the people w Niemczech czy w Hiszpanii, we Francji, musimy obniżyć nasze oczekiwania. Bo jak obniżymy, to w ślad za tym wszystko pójdzie dobrze, się da zreperować. Będziemy zapier*** i rowy, ku*** kopać, a drudzy będą zakopywać, będziemy zadowoleni. Będziemy (…) wtedy my jako ludzie mniejsze firmy mieć emerytury. Mniejsze oczekiwania. - mówił premier Morawiecki

Wygląda na to, że wraz z rozpoczęciem drugiej dekady XXI wieku zaczęło się zarządzanie naszymi oczekiwaniami. Zamiast wojny był covidek, a teraz może dojść do tego, że najbiedniejszym zabraknie nawet na symboliczną miskę ryżu.

 

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro


Komentarze

Portret użytkownika Quark

Każdy rolnik który oprócz

Każdy rolnik który oprócz uprawy roślin , choduje też zwierzęta ma dość własnego naturalnego nawozu by podtrzymać uprawy na zadowalającym poziomie . Nawozy sztuczne są potrzebne tylko tym , którzy posiadają wielkie areały ziemi i zajmują się wyłącznie wielkoskalową produkcją rolną i mający pokaźne kredyty do spłacenia choćby za maszyny - kupione na wyrost - przez co muszą "gonić" z produkcją by nie zbankrutować . Normalnym gospodarstwom rolnym o zróżnicowanej produkcji , czyli takim jakie przez dziesieciolecia dominowały w Polsce kosztowne dodatkowe nawozy sztuczne nie są specjalnie potrzebne , ponieważ glebę można urzyźniać zarówno obornikiem , gnojowicą jak i resztami roślinnymi . Wie to każdy kto choć trochę interesował się permakulturą , gdzie stosowanie czegokolwiek sztucznego jest całkowicie wykluczone a mimo to uzyskuje się rezultaty plonów na dużo wyższym poziomie niż na zwykłych uprawach i to często pomimo posiadania gleb niższej klasy . Na tym m.in.  polega nowoczesne rolnictwo by nie niszczyć gleby niepotrzebnie głęboką orką , która tylko przyspiesza jej wysychanie . A zamiast nawozów azotowych po zebraniu plonu sieje się takie rośliny , które SAME wprowadzają azot do gleby systemem korzeniowym , które po zaoraniu (płytkim) dodatkowo urzyźniają ziemię. Ale to wszystko jest możliwe tylko w małych gospodarstwach rolnych , które dzięki temu nie są uzależnione od nikogo . A o głodzie nie ma mowy , bo jak dotąd to rolnicy musieli się martwić komu sprzedać swoje plony bo albo nie było chętnych albo ceny były niskie . A jedna i druga sytuacja świadczy o dużej NADPRODUKCJI rolnej .

Portret użytkownika babka

Małych gospodarstw już nie ma

Małych gospodarstw już nie ma a to nie nadprodukcja wykańcza nasze rolnictwo a zalewanie produktami sprowadzanymi z innych państw gdzie rolnicy mają zapewnioną minimalną opłacalność czego u nas nie ma. W tej chwili dobijane są średnie gospodarstwa a produkcja już dawno jest jednokierunkowa głównie przez wymogi które ciągle są zmieniane i zaostrzane i przez nadgorliwość naszych urzędników w egzekwowaniu tychże wymogów.

Portret użytkownika Watrowski

Akurat (na razie) jestem w

Akurat (na razie) jestem w takiej sytuacji finansowej, że chętnie płaciłbym nawet 2 razy tyle za żarcie żeby nie było ono pędzone na sztucznych nawozach! Żywność pędzona na naturalnej gnojowicy i innych kompostach po prostu posiada smak i zapach! Co mi po tanich pomidorach, skoro są całkowicie pozbawione smaku! Gorzej z ludźmi biednymi, oni moga rzeczywiście stać przed koszmarem!

Strony

Skomentuj