Dramat niemieckich rolników, Polacy nie chcą już zbierać u nich szparagów

Kategorie: 

Źródło: blasty.pl

Niemieccy rolnicy są zrozpaczeni, bo pracownicy sezonowi z Polski i Rumunii, nie są już zainteresowani ciężką pracą u nich za małe pieniądze i nie stawili się na zbiory szparagów. Na skutek tego warzywa te mogą pozostać w ziemi, bo nie ma ich kto zebrać.

 

Niemieckie media biją na alarm, bo Polacy nie chcą już zbierać u nich szparagów. Zbiory tych warzyw nie cieszą się również popularnością Rumunów. Trudno się dziwić, skoro za zebranie kilograma szparagów, "bauerowie" płacą zaledwie 50 eurocentów i jeszcze każą sobie płacić za zakwaterowanie w barakach. 

Według dziennikarzy zza Odry, brak zainteresowania zbiorem szparagów przez Polaków to skutek programów socjalnych PiS. Ich zdaniem po prostu Polakom bardziej opłaca się żyć z cudzych pieniędzy niż wziąć się do ciężkiej pracy.

 

Zastanawiające jest to, dlaczego Niemcy nie chcą zbierać szparagów po pół euro za kilogram. Skąd to założenie, że tego typu prace są dobre tylko dla Polaków i Rumunów. Czyżby nadal w narodzie niemieckim było silne przeświadczenie, że są oni nadludźmi i pewnymi pracami się nie splamią? 

 

Poza tym co z kilkumilionową rzeszą "inżynierów i lekarzy" z Afryki i Bliskiego Wschodu? Dlaczego Niemcy wypłacają im co miesiąc zasiłki z pieniędzy zabieranych pracującym, a nie wpadną na to, aby skierować ich do zbierania tak ukochanych w niemieckiej kuchni szparagów. 

 

Skoro Niemcy boją się skierować imigrantów do prac rolniczych to znaczy, że po prostu płacą im haracz, zasiłek dla spokoju, który z punktu widzenia pobierających go przybyszów można nazwać dżizją, czyli podatkiem, który zgodnie z Koranem, jest nałożony na niewiernych. Jest on rodzajem wykupienia się. 

 

Fakt, że Niemcy pomstują na brak tanich polskich pracowników, a do głowy im nie przyszło zagonić do roboty miliony ludzi, których utrzymują, świadczy za teorią, że są zakładnikami gości pani Merkel. 

 

Już teraz mówi się o otwarciu niemieckiego rynku pracy dla pracowników z Ukrainy czy Białorusi. Przekonamy się czy zdołają oni wypełnić lukę po bogacących się Polakach i Rumunach. Jeśli nie, rynek szparagów czeka robotyzacja. 

 

 

 

 

Ocena: 

4
Średnio: 3.4 (5 votes)
Opublikował: admin
Portret użytkownika admin

Redaktor naczelny i założyciel portalu zmianynaziemi.pl a także innemedium.pl oraz wielu innych. Specjalizuje się w tematyce naukowej ze szczególnym uwzględnieniem zagrożeń dla świata. Zwolennik libertarianizmu co często wprost wynika z jego felietonów na tematy bieżące. Admina można również czytać na Twitterze   @lecterro



Komentarze

Portret użytkownika Dziadek

 

 

OSTATNI AUTOBUS   10.05.2019r.

 

Wołają Niemcy, autobus już czeka

Szparagi urosły, a z tego wynika

Jedziemy po euro, bo już czas ucieka

Czekają na Polaka, Polaka niewolnika.

 

Siedzi Polak za kółkiem także kierownicy

Silnik dzisiaj dymi, jak piec krematorium

Matka dawno zmarła, dziś do niego krzyczy

Rzuć już tę robotę i siebie nie morduj.

 

Pamiętaj , co Ci mówiłam za życia

Kiedy do Bauera wywieżli do pracy

Za jedną szparagę leżałam od bicia

Bo niewolnik tyle dla nich właśnie znaczył.

 

Strzeliło w silniku, wszyscy gaz poczuli

Czyżby to Cyklon , przyjazny gaz Niemca

Kierowca taki grożny w brunatnej koszuli

Ale euro kusi, euro wciąż zanęca.

 

Zepsuta maszyna, pojazd stoi w lesie

Robol sezonowy sika pod drzewami

Klnie jak szewc kierowca, co jeszcze przyniesie

Mądry tylko pojazd, to tak między nami.

 

Rwą się telefony, Niemiec mocno krzyczy

Polskie świnie leżą a robota stoi

Baraki czekają pełne po dach pryczy

Drogi Faterlandu nie mają wyboi.

 

Spada stawka euro, jak honor Polaka

Wykrzyczana w ucho nieroba faszysty

Albo ornung będzie, albo będzie draka

Zostaniecie skreśleni na zawsze z folkslisty.

 

Naprawa skończona, jeszcze umyć dłonie

Już kierowca siedzi, jak to jest w zwyczaju

Co dalej robimy, bo naprawy koniec

Zakręcaj chłopie wracamy do kraju.

 

Portret użytkownika 777

O marszu przeciwko ustawie

O marszu przeciwko ustawie 447 większość mediów milczy. To swoisty sojusz ponad podziałami. Zarówno media opowiadające się po stronie opozycji jak i te, które prorządowe arcywymownie milczą.Media – z drobnymi wyjątkami – właściwie przemilczały fakt, że na ulice Warszawy wyszło w sobotę przynajmniej kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt tysięcy osób. Co ciekawie, chętniej komentowano w najważniejszych programach i portalach jakieś marginalne incydenty, jak spalenie kukły Żyda czy świętowanie przez kilka osób urodzin Adolfa Hitlera.Abstrahując już od tego czy ten ostatni incydent był sprowokowany, przypomnijmy, że wokół kilku szaleńców, którzy w lesie ustawili sobie swastykę z wafelków, narobiono szumu. Temat wałkowano przez kilka dni, analizując profil duszy wydumanego „polskiego antysemity i faszysty”.Tymczasem w sobotę, ulicami Warszawy, przeszedł marsz sprzeciwu wobec presji, jaką Waszyngton wywiera na Polskę, by skłonić nas do wypłaty odszkodowań za coś, co w gruncie rzeczy prawnie nie istnieje, czyli mienie bezspadkowe. W ilu miejscach przeczytali lub usłyszeli Państwo o tym wydarzeniu? Kto je komentuje? Na jakiego koloru pasku czytali Państwo relacje z marszu? Tak, oczywiście. O sprawie większość mediów milczy. To swoisty sojusz ponad podziałami. Zarówno media opowiadające się po stronie opozycji jak i te prorządowe - wszyscy arcywymownie milczą. O kolejnej „piątce Kaczynskiego” czy „dziesiątce Schetyny” dowiemy się bardzo szybko. Ale o tym, że być może każdy z nas będzie musiał wkrótce zapłacić bez wyraźnej przyczyny 120 tys. zł do skarbca jednej z żydowskich organizacji, nie dowiemy się prędko. Jest to bowiem sprawa, wokół której panuje medialna omerta.

Strony

Skomentuj