Donald Trump, Joe Biden oraz interes narodu i państwa polskiego

Kategorie: 

Źródło: pixabay.com

Kiedy pisałem 3 miesiące temu artykuł pt. "Wybory w USA 2020 czyli dlaczego Biden lepszy niż Trump" przewidywałem w nim zwycięstwo tego drugiego. Moje przewidywania nie były rzecz jasna oparte na jakichś przepowiedniach wyciągniętych z kapelusza.

Kiedy obserwowałem wielomiesięczną rewolucję a właściwie zadymę wywoływaną przez różnego rodzaju lewicowe, skrajne lewicowe oraz murzyńskie grupy paraterrorystyczne widziałem w tym klasyczną fałszywą flagę. Fałszywą flagę głębokiego państwa rzecz jasna. Moje spostrzeżenie współgrały z tendencją wzrostową jeżeli chodzi o poparcie dla Trumpa. W pewnym wrześniowym sondażu think tanku Democracy Instutute Trump po 4 miesiącach demolowania Ameryki przez różne lewicowe bojówki miał nawet 3 punkty procentowe więcej niż jego kontrkandydat. Warto rzecz jasna dodać, że Instytut Demokracji to jedna z nielicznych tego typu instytucji, która wskazywała w 2016 roku na zwycięstwo właśnie kandydata Republikanów.

Oczywiście były także inne przesłanki tego, że to jednak Trump będzie drugą kadencję piastował urząd prezydenta USA. Najlepszymi według mnie przesłankami były przewidywania szarej eminencji administracji republikańskiego polityka a więc Davida Horowitza, autora książki "Blitz: Trump rozbije lewicę i wygra" czy też oficerów amerykańskiego wywiadu, takich jak Ron Aledo, który przekonywał, że Trump na 85% odniesie w listopadzie 2020 roku zwycięstwo. Takich amerykańskich bezpieczniaków przewidujących wygraną Trumpa było znacznie więcej, chociażby Kevin Shipp, były oficer CIA, jednak nie tylko ich przewidywania uznałem za przesłanki tego, że 20 stycznia bieżącego roku dojdzie do inauguracji drugiej kadencji Trumpa a nie pierwszej Bidena.

Najważniejszą według mnie przesłanką zwycięstwa Trumpa, które przewidywałem także w innych artykułach, m.in. "Amerykańskie gladiowanie, fałszywa flaga i bitwa o Biały Dom" było według mnie to jakie siły były zaangażowane w jego zwycięstwo w roku 2016. A jeżeli zapoznamy się ze składem osobowym, metodami działania oraz organizacjami kooperującymi z firmą Cambridge Analytica, która doprowadziła według powyborczych ustaleń do 3 procentowego wzrostu poparcia dla Trumpa w 2016 roku, co w połączeniu z odpaleniem tuż przed wyborami śledztwa FBI przeciwko Hillary Clinton które dało Trumpowi wygraną, to przekonamy się, że w zwycięstwo Republikanina zaangażowane były siły bezpośrednio związane z: Departamentem Obrony, wywiadem i kontrwywiadem cywilnym USA, brytyjską armią, brytyjskimi służbami, izraelskimi służbami, brytyjską rodziną królewską, wywiadem wojskowym USA... Można by tak wymieniać....

To właśnie takie siły tworzyły firmę konsultingową, która z ramienia głębokich anglosaskich elit ingerowała w proces wyborczy w ponad 50 krajach, w tym w USA. A według historii opowiedzianej przez jej założyciela, A. Nixa, prowadziła także pewną operację w pewnym wschodnioeuropejskim kraju, która to zakończyła się podobno pełnym sukcesem.

Tak więc zaangażowanie tak potężnej a jednocześnie tak mało znanej instytucji doprowadziło do zwycięstwa Trumpa i trudno było by się spodziewać, żeby siły te spasowały w roku 2020 i oddały Biały Dom swojemu wrogowi a więc amerykańskiej lewicy. Bo gdy spojrzymy na wykres przedstawiający spadek wydatków na działalność tajną, zarówno cywilną jak i wojskową, w czasach Obamy i biorąc pod uwagę, że administracja Bidena to administracja Obamy w wersji 2.0, to nie powinniśmy mieć złudzeń, że tajne służby, zarówno wojskowe jak i cywilne będą mieć w nadchodzących 4 latach pewne problemy, a ściślej rzecz biorąc nieco związane ręce i zapewne nieco obcięte fundusze (w kolejnych latach).

Oczywiście nie spowoduje to zapaści amerykańskiej działalności wywrotowej na wszystkich kontynentach a jedynie konieczność częściowego przeniesienia jej do sektora prywatnego. Co  jednak znacznie osłabi jego zdolności. Bo przecież czy można mieć bardziej komfortowe warunki do działania od tych, które gwarantuje parasol ochronny państwa oraz prezydenta, który nie ma większego pojęcia o działaniu rządu federalnego a który daje swoim podwładnym całkowicie wolną rękę?

Oczywiście ktoś powie: przecież Trump to nie-interwencjonista, nie wywołał żadnej wojny.... No cóż, wojna to tylko przedłużenie polityki jak mawiał pewien pruski strateg. Wojna to nie zabawa harcerzyków z plastikowymi karabinami. Wojna to absolutna konieczność. Wojna to sytuacja, w której wszystkie inne metody osiągania zamierzonych celów politycznych zawodzą.

Kiedy więc spojrzymy na epokę Trumpa i dostrzeżemy jak wiele kolorowych rewolucji oraz prób zmiany władzy na korzyść Stanów Zjednoczonych miało miejsce w ciągu ostatnich 4 lat, przekonamy się, że destabilizacja świata w czasach Trumpa szła na najwyższych obrotach.

Żeby nie zapisywać całego akapitu nazwami państw, w których wybuchały proamerykańskie czy też szerzej rzecz biorąc prozachodnie (lub też antyrządowe korzystne dla USA) zamieszki w ciągu ostatnich 4 lat, wymienię tylko te najważniejsze: Iran (dwukrotnie), Wenezuela, Nikaragua, Boliwia, Kirgistan, Hong Kong, Tajlandia, Białoruś, Armenia, Rumunia. Do 9 pierwszych wymienionych przeze mnie krajów szła w czasach Trumpa oficjalna pomoc finansowa amerykańskiego rządu dla, nie bójmy się tego określenia, organizacji wywrotowych czyli tych które według tamtejszej nomenklatury mają wspierać demokracje, prawa człowieka itp. itd.

Podkreślmy: oficjalna pomoc rządowa. Tak więc fundusze National Endowment for Democracy. A więc fundusze, które możemy śledzić na stronie internetowej NED-u. Pytanie jednak: ile funduszy z czarnego budżetu amerykańskiego wywiadu poszło w tym czasie do tych krajów poza kontrolą kogokolwiek, gdyż tajne fundusze amerykańskich służb nie są przez nikogo kontrolowane, z wyjątkiem rzecz jasna samych agencji.

Podsumowując: epoka Trumpa przyniosła destabilizację nieprzychylnych amerykańskim interesom rządów na skale porównywalną jeżeli nie większą niż ta z pierwszej kadencji Baracka Husseina Obamy. W tym w kraju, który najbardziej powinien interesować Polaków a więc na Białorusi, która jest bramą Polski w kierunku Azji i w przypadku kiedy trafi ona w ręce zachodu lub też co gorsza zostanie wplątaną w stan permanentnej destabilizacji w stylu ukraińskim, Polska zostanie w ogromnym stopniu uzależniona od robienia interesów czyli krótko rzecz ujmując od podporządkowania się gospodarczego wyłącznie dwóm siłom a więc Niemcom, znanym obecnie jako Unia Europejska oraz Stanom Zjednoczonym, bez możliwości lawirowania czy też stawiania jakichkolwiek własnych warunków w/w.

Oczywiście ewentualny upadek Białorusi i tamtejszej gospodarki spowodowałby także napływ do Polski ekonomicznych imigrantów, co zapewne nie ucieszyło by Polaków za to z pewnością bardzo zadowoliłoby pisowski rząd, którego współpracownicy zrzeszeni w think tanku Warsaw Enterprise Institute zupełnie jawnie postulują o to, aby Polska w 2050 toku miała 50 mln obywateli. Krótko rzecz ujmując, biorąc pod uwagę prognozy demograficzne, proamerykańskie elity (bo Warsaw Enterprise Institute to po prostu polska wersja American Enterprise Institute) chcą nam sprowadzić na głowę jakieś 15 mln imigrantów. I Białoruś czy Ukraina to i tak jedne z lepszych alternatyw jakie nam uszykowali panowie, którzy zapewne w myśl amerykańskiej, ponadpartyjnej strategii powrotu biznesu z Azji do krajów demokratycznych chcą przekształcić Polskę w platformę ekonomiczną amerykańskich korporacji. Bo przecież w kolejce czekają już Pakistańczycy, Nepalczycy, Indonezyjczycy, Filipińczycy, Bengalczycy....

Tak więc rządy Trumpa przyniosły Polsce zagrożenie ze strony destabilizacji porządku politycznego na wschodzie, będącego kontynuacją ukraińskich działań Baracka Obamy i pani Wiktorii "Pier***ić Unię Europejską" Nuland, która w nowej administracji Bidena będzie odpowiadała za kwestie polityczne w Departamencie Stanu. A więc zapewne jeszcze podkręci proces destabilizacji Białorusi, którego zwieńczenie a więc obalenie władzy Łukaszenki będzie z całą pewnością dla narodu polskiego miało niemal wyłącznie negatywne skutki.

Pozytywny rezultat będzie miało za to (jeżeli dojdzie do skutku) ponowne porozumienie się Stanów Zjednoczonych z Iranem w kwestii ich programu nuklearnego, gdyż każde działania stabilizujące Bliski Wschód są dla europejczyków korzystne z uwagi na zmniejszenie zagrożenia ze strony nowej fali imigracji, która zalała by nasz kontynent w przypadku wojny z Iranem, która musiałaby się przerodzić w wojnę z całym światem islamu czy też w innej konfiguracji, wojnę islamu szyickiego z sunnickim. Jednak obie te opcje spowodowały by zalew Europy przez muzułmańskich imigrantów w ilości wielokrotnie większej niż miało to miejsce w roku 2015.

Jak pokazał pierwszy dzień nowego gospodarza w Białym Domu Izraelowi będzie zapewne bardzo trudno wymuszać na obecnej waszyngtońskiej władzy spełniania swoich zachcianek jak miało to miejsce w ciągu ostatnich 4 lat (i to mimo tego, iż administracja Bidena to w największym uproszczeniu Żydzi, Żydówki, kilku wojskowych i paru Afroamerykanów żeby nikt się nie czepiał, że zbyt tam biało). Gdyż już w dniu zaprzysiężenia nowego gospodarza Białego Domu, tuż po przekazaniu ambasady USA w Jerozolimie w ręce nowej ekipy, konto amerykańskiego ambasadora w Izraelu zmieniło swoją nazwę z Ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu na Ambasador Stanów Zjednoczonych w Izraelu, Zachodnim Brzegu i Gazie.

Oczywiście niemal natychmiast powrócono do wersji pierwotnej, tłumacząc się, że była to nieumyślna edycja. Znając jednak inteligencję oraz dyscyplinę ludzi, którzy pracują w Departamencie Stanu chyba tylko ktoś naprawdę naiwny jest w stanie uwierzyć że był to wypadek przy pracy. Nie był to rzecz jasna sygnał "antyizraelskości" czy jak kto woli "antysyjonizmu" nowej ekipy. Jak twierdzą tamtejsze media był to po prostu sygnał, że nowa administracja będzie nieco inaczej interpretować państwowość palestyńską i najprawdopodobniej przywróci stanowisko konsula w Jerozolimie.

Tak więc i w kwestii izraelsko-palestyńskiej zapowiada się Barack Obama 2.0. Oczywiście w pierwszej kadencji spolegliwość wobec lobby izraelskiego będzie dużo większa niż w przypadku ewentualnej drugiej. Jednak jak się wydaje ewentualna druga kadencji będzie kadencją już nie Bidena lecz Kamali Harris czy innej tam figurantki. Co z resztą byłoby korzystniejsze dla świata niż 8 lat Bidena, gdyż jak pokazały rządy Baracka Husseina Obamy a także poprzednie amerykańskie administracje, im młodszy prezydent tym rozsądniejszą prowadzi politykę. Bo przecież co takiemu 80-latkowi, który już nie wiele kontaktuje zależy? Jak zbombarduje ileś krajów i ktoś w odwecie skróci jego żywot to straci co najwyżej kilka lat życia, które i tak spędziłby egzystując w ciepłych skarpetach przy kominku. Co innego 40-sto czy 45-letni prezydent. Taki musi się liczyć że po wyprowadzce z Białego Domu ma przed sobą 30 albo 40 lat życia i dobrze by było nie narażać się zbyt dużej ilości ludzi czy też całych narodów.

To według mnie kierowało Obamą, kiedy ten w drugiej kadencji zaczął, w zakresie swoich możliwości rzecz jasna, zwalczać pewne tajne struktury władzy i wpływu w USA, jak chociażby lobby izraelskie czy też tajne agencje wywiadowcze, którym solidnie poobcinał fundusze federalne. Oczywiście nie tylko CIA i DIA straciło na rządach Obamy dziesiątki miliardów dolarów. Najbardziej poszkodowanym w tej kwestii był Departament Obrony, któremu Obama "zabrał" jakieś 400 mld $.

Oczywiście należy zdać sobie sprawę, że prywatne odczucia Obamy to jedna kwestia a lewicowa agenda, którą realizują Demokraci, a która polega m.in. na osłabianiu działalności tajnej i przekształcaniu jej w działania jawne, to rzecz dużo ważniejsza jeśli chodzi o decyzje przez niego podejmowane.

Wracając jednak do kwestii Bliskiego Wschodu: tak jak już wspomniałem, rządy Bidena jeżeli chodzi o ten obszar zainteresowania będą według mnie dużo korzystniejsze dla europejczyków, w tym Polaków niż jawnie neokonserwatywne rządy Trumpa, które w przypadku drugiej kadencji mogły by się zakończyć konfrontacją militarną z Iranem, gdyby ten wciąż podkręcał wzbogacanie uranu.

Duża część komentatorów czy raczej pseudokomentatorów twierdziła i chwaliła Trumpa, że ten nie wywołał żadnej wojny. Jest w tym dużo racji, jednak nie należy zapomnieć, że czasy Trumpa to czasy biologicznego wyniszczania narodu jemeńskiego. Czyli de facto holokaustu tegoż narodu. Holokaustu dokonywanego przez reżim saudyjski z cichą aprobatą Stanów Zjednoczonych. I niestety prawdopodobnie również we współpracy z Polską, gdyż saudyjscy żołnierze z tamtejszych sił powietrznych, które to odpowiadają za bombardowanie jemeńskich cywilów, przechodzili szkolenie na terenie Rzeczpospolitej Polskiej. I co równie skandaliczne, reżim saudyjski został we wrześniu 2020 roku ogłoszony przez polskie MSZ naszym strategicznym partnerem na Bliskim Wschodzie.

Zakończenie rządów Trumpa a więc rządów siły a nie ideologii doprowadzi do poluzowania stosunków USA z Saudami, gdyż amerykańscy Demokraci kierować się będą w polityce zagranicznej ideologią, konkretnie ideologią lewicowo-liberalną a to najprawdopodobniej spowoduje wymuszenie na reżimie w Rijadzie zmianę jego zbrodniczej polityki względem Jemenu. W jakim stopniu - trudno określić. Natomiast demontaż parasolu bezpieczeństwa, który nad quasi-totalitarnym reżimem saudyjskim rozciągnął Donald Trump (m.in. przymykanie oczu na krojenie na kawałki saudyjskich dziennikarzy w konsulacie w Stambule czy tez tak jak wspomniałem dawanie wolnej ręki na biologiczne wyniszczanie Jemeńczyków) spowoduje, że skończy się saudyjska samowolka.

Z resztą sam Joe Biden swego czasu oskarżył Arabie Saudyjską o finansowanie islamskiego terroryzmu. Oczywiście słowa swoje wycofał i za nie przeprosił, jednak fama poszła w świat a pamiętliwi wyborcy Demokratów słowa swojego wiceprezydenta zapewne będą dobrze pamiętać i przypomną mu je kiedy przyjdzie czas przebudowy Bliskiego Wschodu na warunkach nieco bardziej cywilizowanych niż poprzez zrzucanie bomb na wygłodzonych Jemeńczyków i udawanie, że walczy się w ten sposób z islamskim terroryzmem czy też z wpływami Iranu na Półwyspie Arabskim.

Podsumowując: jeżeli chodzi o Europę Wschodnią trudno oczekiwać zmiany amerykańskiej polityki zagranicznej a w przypadku Białorusi i destabilizacji tamtejszej władzy, rządy Bidena mogą okazać się jeszcze gorsze niż Trumpa. Jeżeli chodzi o Bliski Wschód, w mojej ocenie Biden będzie dla europejczyków opcją wielokrotnie bardziej korzystną niż Trump.

Pisząc artykuł pt. "Wybory w USA 2020 czyli dlaczego Biden lepszy niż Trump" mówiąc szczerze miałem przede wszystkim nadzieję, że, wedle pseudoprawicowej propagandy, która twierdziła, że rządy Bidena będą oznaczać jakąś rewolucję komunistyczną czy coś w tym stylu, Biden obstawi swoją administrację lewakami i skrajnymi lewakami. Gdyż jak nie trudno wydedukować: jeżeli w CIA czy tam innym Departamencie Stanu wyżsi urzędnicy zajmą się wprowadzaniem neomarksistowskiej agendy, np. parytetu: 25% mężczyzn, 25% kobiet, 25% słoni i 25% krzeseł  to spowoduje to taki chaos, że destabilizacja Białorusi czy też rządu w Teheranie a więc potencjalnych zagrożeń dla Polski i reszty Europy, zostanie odłożona na bok.

Jednak wybory Bidena pokazały że nic z tych rzeczy najprawdopodobniej nie będzie miało miejsca. Nie będzie żadnej komunistycznej rewolucji, nie będzie żadnego upadku USA. Będzie kontynuacja neokonserwatywnej rewolucji w Europie Wschodniej, promowania lewicowo-liberalnego demokratyzmu w całym spektrum ziemskiego globu, który w czasach Trumpa w stosunku do czasów Obamy jeszcze przyspieszył oraz rywalizacji z Chinami, gdyż trudno sobie wyobrazić, że administracja nafaszerowana Żydami, Żydówkami i paroma Afroamerykanami dla propagandowego pokolorowania ekipy w myśl neomarksistowskiej agendy mogłaby porzucić rywalizację o prymat na świecie i podporządkować się siłom, które stoją w sprzeczności z lewicowo-liberalnym demokratyzmem a więc imperializmem w wersji soft.

George Soros, opiekun Partii Demokratycznej stwierdził jasno że Stany Zjednoczone nie powinny współpracować blisko z Chinami a chińskiego prezydenta Xi nazwał największym wrogiem społeczeństwa otwartego. Słowa te jasno obrazują nam jak będzie wyglądała polityka Demokratów względem Chin.

Cały ten bełkot o społeczeństwie otwartym ma oczywiście rzecz jasna przykryć prawdziwe cele Stanów Zjednoczonych a te w przypadku obu partii są nakierowane na zwalczanie potęgi gospodarczej Chin. Różnią się jedynie opakowaniem. Soros i Demokraci wciskają swojemu elektoratowi ciemnotę, że Chiny to wróg społeczeństwa otwartego a więc demokracji liberalnej i należy go zwalczać z tejże przyczyny. Z kolei Republikanie w czasach Trumpa przyjęli propagandową nomenklaturę jakoby Chiny odpowiadały za rozprzestrzenienie wirusa COVID-19 i w połączeniu w podkreślaną przez Trumpa nierównowagą handlową pomiędzy jego krajem a ChRL stanowią zagrożenie dla Stanów Zjednoczonych, ich gospodarki oraz ich społeczeństwa. A jak neokonserwatysta mówi o zagrożeniu to znaczy, że jego zwalczanie będzie prowadzone możliwie jak najbardziej radykalnymi metodami.

Tak więc jeżeli chodzi o Chiny nie należy spodziewać się poluzowania propagandowych oraz handlowych "represji" wobec ChRL. W mojej opinii polityka Bidena będzie zbliżona do polityki Trumpa. Oczywiście będzie mniej krzyku a więcej działania, w tym działań tajnych, gdyż Demokraci w przeciwieństwie do Republikanów będą musieli ukrywać przed elektoratem swoje brudne zagrywki i tajne operacje tak, aby dostać w 2024 roku drugą kadencję a nie zostać wykopanym z Białego Domu przez lewicowych Amerykanów za sprzeniewierzenie się swoim ideałom (czyt. pacyfistycznym bajkom wymyślonym na użytek propagandy i operacji psychologicznych).

Rządy Bidena mogą być dla Polski korzystne również jeżeli chodzi o suwerenność naszego kraju, a konkretnie o udowodnienie Polakom jak bardzo jesteśmy krajem niesuwerennym.

Żoliborski naczelnik państwa stwierdził ostatnio, "że nie ma takich pieniędzy za które można się pozbyć suwerenności". No cóż, przekonamy się czy nie ma takiego interesu dla którego można by się pozbyć wartości konserwatywnych na rzecz lewicowo-liberalnej zgnilizny, która będzie towarem eksportowym ekipy Bidena.

Niech nikt nie ma wątpliwości: pacyfikowanie polskich patriotów 11 listopada oraz dawanie swobody działania dla lewicowej hołoty, która przez kilka tygodni oblegała ulice polskich miast i demolowała to co akurat było pod ręką było ukłonem w stosunku do nowej ekipy amerykańskiej. Następne 4 lata Bidena, w tym prawie 3 lata rządów PiSu pokażą nam czy Polska będzie potrafiła się postawić swojemu sojusznikowi (a raczej okupantowi) i czy będzie potrafiła bronić wartości cywilizacji europejskiej przed atakami na nie ze strony lewicowo-liberalnego reżimu w Waszyngtonie.

Nadchodzące lata pokażą nam także, jaki realny wpływ na kształtowanie polskiej sceny politycznej ma ideologia reprezentowana aktualnie przed władzę waszyngtońską.

Niech nikt nie ma wątpliwości, że promowany przez medialny establishment Hołownia to nowa wersja namiestnika amerykańskich wpływów w Polsce w wersji lewicowo-liberalnej. Biorąc pod uwagę, że współpraca Bidena nawet z koncesjonowaną prawicą pisowską może powodować tarcia w spektrum ideologicznym, wcale nie zdziwiłbym się gdyby amerykańska bezpieka rękami swojej nadwiślańskiej agentury spróbowała wyreżyserować podmianę władzy w Polsce, gdyż tak jak pisałem już przy okazji innych artykułów, zasada "wspólnoty ideologicznej" jest kluczową do utrzymania kontroli nad Polską regułą, o przestrzeganie której muszą dbać tajne ośrodki amerykańskiej władzy.

Tak więc jednoczesne rządy centroprawicy w Polsce oraz lewicy w USA będą idealnym sprawdzianem czy władza pisowska zatroszczy się o interes narodu polskiego i zadba o to, aby zgnilizna eksportowana przez administrację Bidena rozbijała się o mury polskich urzędów i ministerstw czy też będzie do nich przenikać i zatruwać polską przestrzeń publiczną. Będzie to także, tak jak już wyżej wspomniałem sprawdzian dla niezależności kształtu polskiej sceny politycznej od aktualnie panujących nastrojów za oceanem: czy PiS, którego ośrodki propagandowe atakowały Bidena nawet po jego wyborczym zwycięstwie utrzyma się u władzy czy też "wspólnota ideologiczna" jest tak istotnym aspektem dominacji Stanów Zjednoczonych nad Polską, że najbliższe miesiące przyniosą nam osłabienie aktualnej władzy albo co gorsza wymianę jej na coś w rodzaju sojuszu agentury niemieckiej z wyciągniętym ostatnio z kapelusza osobnikiem, którego szefem sztabu w wyborach prezydenckich był były pracownik fundacji Sorosa a także nadzorca tajnych służb w czasie (nie) rządów Platformy Obywatelskiej.

 

 

Na podstawie:

Kaiser B., Dyktatura danych, Warszawa 2020

https://nczas.com/2020/09/01/trump-zaczyna-prowadzic-w-sondazach-prezydent-ma-sensacyjnie-...

https://www.linkedin.com/pulse/intelligence-analyst-predicts-trump-victory-2020-ron-aledo/

https://www.youtube.com/watch?v=fEnM9wJBgTQ

https://www.youtube.com/watch?v=r8DSTq49mYw

https://pl.wikipedia.org/wiki/Jacek_Cichocki

https://www.money.pl/pieniadze/budzet-ue-kaczynski-bedziemy-bronic-suwerennosci-6586774722...

https://www.bnnbloomberg.ca/video/soros-warns-of-china-s-use-of-ai-calls-xi-most-dangerous...

https://www.cnbc.com/2020/05/12/george-soros-says-us-should-not-work-closely-with-china-on...

https://en.wikipedia.org/wiki/Cambridge_Analytica

https://www.washingtonexaminer.com/news/white-house/spy-budgets-soared-in-trumps-first-year

https://wei.org.pl/agenda-polska-50-milionow-mieszkancow-polski-konkretne-dzialania-a-nie-...

https://en.wikipedia.org/wiki/Cabinet_of_Joe_Biden

https://www.ned.org/region/central-and-eastern-europe/belarus-2019/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/nicaragua-2019/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/bolivia-2019/

https://www.ned.org/region/latin-america-and-caribbean/venezuela-2019/

https://www.ned.org/region/asia/hong-kong-china-2019/

https://www.ned.org/region/asia/thailand-2019/

https://www.ned.org/region/middle-east-and-northern-africa/iran-2019/

https://www.ned.org/region/eurasia/armenia-2019/

https://www.ned.org/region/eurasia/kyrgyz-republic-2019/

https://www.gov.pl/web/dyplomacja/minister-zbigniew-rau-spotkal-sie-z-ministrem-spraw-zagr...

https://niezlomni.com/zdjecia-wywolaly-wscieklosc-internautow-polska-szkoli-mlodych-lotnik...

https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/8070295,usa-wendy-sherman-zostanie-wicesekret...

http://www.archivioradiovaticana.va/storico/2018/03/29/agonia_jemenu_zabici,_głód,_brak_lekarstw,_zamknięte_szkoły/pl-1369023

Ocena: 

5
Średnio: 5 (1 vote)
Opublikował: Adolf Rotshild
Portret użytkownika Adolf Rotshild

Komentarze

Portret użytkownika K444

Malo merytorycznie.

Malo merytorycznie.

Wpadl mi pomysl, ze przeciez Trump moglby zostac nowym ambasadorem. 

Czyt. Nowy odcinek w cyklu "Trump show"

S. Trump shadow show

odc. 662 -> Black shadow Trump ops

Portret użytkownika StrasznaPrawda

Każdy kto widział inaugurację

Każdy kto widział inaugurację i tych wszystkich degeneratów którzy się tam zebrali od Bidena po Lady Gagę może się domyślić, że to są genetyczni wrogowie Słowian to samo Trump i jego ludzie z Chabad-Lubawicz którzy za nim stoją, z nimi nie ma co gadać bo nigdy nic dobrego nas z nimi nie spotka, więcej pisać nie trzeba.

Portret użytkownika Alien1974

.........................

.........................

Wygrana Joe niewątpliwie przyczyni się do osłabienia pis, a to z pewnością nie będzie dobre dla Kościoła Kat...olickiego w Polsce. A gdy pis przegra kolejne wybory i nie będzie już pieniędzy od państwa dla kościoła, Katolicy w końcu będą musieli sami finansować swój bandycki kościółek. Skończy się kasa dla internetowych trolli, ordo iuris, opus dei, rycerzy maryi, pseudokibiców, ugrupowań faszystowskich i znanego wszystkim redemptorysty z Torunia. Ale to będzie dopiero pierwszy krok na drodze do prawdziwej wolności, a droga będzie długa i niebezpieczna.

Skomentuj