Dlaczego władze zakazały stosowania LSD?

Kategorie: 

Źródło: Internet

Narkotyki psychodeliczne zostały wrzucone do jednego worka z innymi „prochami”. Oficjalna narracja: mogą szkodzić zdrowiu i życiu. Jednak naukowcy, którzy badali wpływ tych substancji na ludzką świadomość, uważają, że za decyzją władz kryło się coś innego…

Badania wpływu narkotyków psychodelicznych na ludzkie zachowania i percepcję dawały bardzo obiecujące rezultaty. Zajmowali się nimi cenieni na świecie uczeni. Aż w końcu władzom przestało odpowiadać nadmierne zainteresowanie tego typu substancjami. Oczywiście użyto utartych formułek w stylu „zagrożenia zdrowia i życia”.

Jednak prawda może być dużo bardziej głęboka.

Znawcy tematu uważają, że tym, czego bały się władze, było to, że powszechne, globalne stosowanie takich substancji jak LSD, może obalić obecną cywilizację.

Co to znaczy?

To znaczy, że miliardy ludzi po zażyciu tych narkotyków, mogłyby ujrzeć, że obecne struktury rządzące światem, są tylko fasadą, za którą kryje się niezwykle bogata rzeczywistość, od której elity chciały nas trwale odgrodzić.

Miałoby to ogromny wpływ na władze polityczne i religijne. Z dużym prawdopodobieństwem, mogłoby to oznaczać koniec tychże władz, jak również globalną rewolucję świadomościową.

Elitom zależy na utrzymywaniu niższych warstw społeczeństwa w stanie permanentnej ignorancji, więc w takiej teorii może kryć się wiele prawdy. Nie zanosi się na to, by ów stan rzeczy miał się zmienić.

 

 

Ocena: 

4
Średnio: 3.7 (3 votes)
Opublikował: Marcin Kozera
Portret użytkownika Marcin Kozera

Komentarze

Portret użytkownika Pawel

Temat psychodelików jest mi

Temat psychodelików jest mi bardzo bliski. Od 10 lat korzystam z Ayahuaski, Lsd, kaktusa San Pedro i innych... Te substancje pomogły mi ogarnąć wewnętrzne problemy czyli traumy, lęki i ograniczające przekonania. Moje życie zmieniło się diametralnie, ale był to proces długi i wymagający. Wiele razy musiałem opuszczać strefę komfortu aby zrozumieć i uzdrowić tą część siebie, która nie pozwalała mi żyć w pełni. Te substancje właśnie to robią, wyciągają nas (czasami brutalnie) ze strefy komfortu aby spotkać się z tym wszystkim co nie uświadomione, a to nie jest przyjemne dla ego. Dlatego jak ktoś tam wyżej wspomniał, że wielu zwariowało lub strzeliło sobie w łeb, jest to proces, który wymaga przygotowania i nadzoru, a nie bezmyślnego podejścia jak na imprezie. Jest to terapia, a nie zabawa.

Te substancje to przyszłość i nadzieja dla ludzkości. Dzięki nim możemy odkryć własną indywidualną ścieżkę i prowadzić spełnione życie. Ale przecież tego nasze rządy nie chcą stąd ban na te substancje od lat 60/70. Zmienia się to powoli i trzymam kciuki za legalizacje tych substancji i terapie wspierane psychodelikami. 

Portret użytkownika Ruchomy Cel

"wymaga przygotowania i

"wymaga przygotowania i nadzoru, a nie bezmyślnego podejścia jak na imprezie. Jest to terapia, a nie zabawa"

 

Swego rodzaju odkrywanie tego "Co Zakryte"...

 

Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. 

Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota. Całe to zło z wnętrza pochodzi i czyni człowieka nieczystym.

Słuchajcie Mnie, wszyscy, i zrozumiejcie."

(Ewangelia Marka 7,14-23) 

 

 

Portret użytkownika Adolf Rotshild

Badania wpływu narkotyków

Badania wpływu narkotyków psychodelicznych na ludzkie zachowania i percepcję dawały bardzo obiecujące rezultaty.

Bardzo obiecujące. Część badanych poddawana tym eksperymentom medycznym strzeliła sobie w łeb, druga część powiesiła się na żyrandolu, inni wzięli pistolet i zaczeli strzelać do innych, jeszcze inni konstruowali bomby i wysadzali w powietrze budynki. A większości tak przeorały głowe że do końca życia mieli omamy, myśli samobójcze i nie byli w stanie nawiązać żadnych stosunków społecznych. 

 

Portret użytkownika EgzystencjalnyManiak

To jest tylko jedna ze stron.

To jest tylko jedna ze stron. Są ludzie którym substancje takie jak LSD, psylocybina zmniejszyły objawy depresji i poprawiły stosunki społeczne. Nie wiem co czytałeś ale odnoszę wrażenie, że Twoja wypowiedź jest wybiórcza i niestety tylko negatywna w wybrzmieniu. 

Portret użytkownika Adolf Rotshild

W 1949 roku oficer Korpusu

W 1949 roku oficer Korpusu Chemicznego Armii Stanów Zjednoczonych  Wilson Green w raporcie pt. "Wojna psychochemiczna. Nowa koncepcja wojny" o zastosowaniu LSD w trakcie działań wojennych, napisał:

Ich wola oporu zostałaby osłabiona, o ile nie całkowicie zdławiona, w wyniku masowej histerii i paniki, które by wówczas wybuchły [...] Objawy które uważa się za istotne podczas operacji strategicznych i taktycznych, obejmują napady lub przypływy oszołomienia, strachu, paniki, histerii, halucynacji, migreny, delirium, skrajnej depresji, poczucie beznadziejności, brak inicjatywy potrzebnej do wykonywania nawet prostych czynności, manię samobójczą"

Tak opisywała amerykańska armia skutki zastosowania LSD na ludziach

 

Portret użytkownika Quark

Masz rację ale tylko

Masz rację ale tylko połowicznie bo jest też druga strona mówiąca o tym kiedy , w jakiej dawce , z kim , gdzie i jak zarzywać te substancje . To nie są specyfiki przeznaczone do rozrywkowego zarzywania ani jako forma odurzania się dla oderwania od rzeczywistości , lecz leki wspomagające naprawienie psychiki , które TRZEBA stosować pod kontolą i w bezpiecznych warunkach .

Portret użytkownika Marciiiin

Elitą?

Elitą?
Czy elitom?
Ludzie co z waszym jezykiem polskim?
Pozatym artykul slaby plytki i krotki jak wstep, a szkoda bo temat ciekawy.

Strony

Skomentuj